Rock
Pierwsze uderzenie - cicho, ospale...
Dźwięk ledwo słyszalny.
Wstydliwy nieśmiale,
lecz za chwilę uderzy jak halny!
Wkracza gitara...
Basy rosną w siłę...
Brzdęków chmara
gra melodie zawiłe.
Drgań układy
pieszczą me uszy.
Głośniki nie dają rady!
To mój świat się z posad ruszył!
Kakofonia trzeszczy w głowie,
powietrze leciutko wibruje.
To mnie kręci, to się zowie
muzyką, którą w trzewiach czuję.
pokaż komentarz autoraukryj komentarz autora
2006 rok, nieregularność w sylabach rzecz rzadka, pedantyzm kazał liczyć zawsze słowa. I w sumie słusznie, do tego mam sentyment tylko ze względu na okołomuzyczny tytuł, poza tym cienkie.