Tylko dla czworga oczu
Zeswatani:
współczesną falą szumu,
zdaniem kobiety lekkiej,
dwoma kawałkami aluminium,
gromem charytatywnego mrozu,
maszynową serią światów,
wkręconą mantrą póki
rozum wypełnił luki.
W co wierzysz
gdy leżysz,
"o czym myślisz".
Trudno o wolność w bombardowanym świecie
czyste źrenice, permanentny pośpiechu
brak gdy upływający szybko czas gniecie
do grzechu. Do grzechu? Do grzechu! Do grzechu...
Rozbici:
młodzieńczym pędem ku niebu,
otwartymi do późna kwiaciarniami,
wrodzoną niepewnością z anderlajnem,
obojętnością i niewiedzą,
utuczonym na oleju lenistwem,
faktem: "nie pasujemy",
nie przez ludzi, zazdrość czy fizykę.
Chyba bogatsi,
przynajmniej ja - ale nie umiem i umieć nie będę
nie oglądać się.
Tymczasem czas czas czas. Em...
Bo tak się nie kończy.
A ja?
Nie będę śpiewał, zajmę się puzzlami,
poszukam kart by rozdać, kilka już mam,
porozrzucam nowe książki, niektóre odłożę.
A Ty?
Uwierz w siebie, koniec z rozdartym na mnogość.
Wiersz edytuj do woli.
A my?
Nie reanimujmy trupów.
"Zostańmy przyjaciółmi."
pokaż komentarz autoraukryj komentarz autora
Historia pewnego miesiąca, 2008 luty. Prywata jak diabli.