<Taiffun> ok, pozwole sobie wyjasnic nowy niedopracowany testowy system walki jaki wymyslelismy
<Keldorn> 20:55 dzisiaj jestesmy wybitnie punktualni
<Taiffun> gdy dam znak 'zaczyna sie walka!' przechodzimy do trybu rundowego
<Keldorn> turowego*
<Taiffun> kazdy pisze jedna linijke swojej akcji bojowej poprzedonej >>
<Taiffun> np
<Taiffun> >> ciacha poprzecznie klatke przeciwnika itp
<Taiffun> albo
* Taiffun >> atakuje jakostam
<Taiffun> po co tak?
<Taiffun> bo poza turowa walka dopuszczone sa orkzyki bojowe komentarze itd
<Taiffun> tury turami, a zeby nie bylo sztywno wyglada to taKmysle ze jest to proste
<Taiffun> koniec ogloszen parafialnych
* LowcaPoszukiwaczy is now known as Ubertus
* Taiffun pozwoli sobie podsumowac
<Taiffun> Dante polelf wojownik
<Taiffun> Ubertus czlowiek rycerz
<Taiffun> Karl krasnolud inzynier
<Taiffun> mafefcia elfka alchemiczka
<Taiffun> Keldorn aasimar paladyn torma
<Taiffun> Shorty widmo elfa wygasly mag
<Taiffun> <prolog>
<Taiffun> Dzien zapowiadal sie bardzo dobrze
<Taiffun> leb bestii tarasujacej dukt ktory dostarczyliscie na biurko namiestnika landu byl wart bagatela 600 zlotych monet
<Taiffun> nie lada to gratka, dla was bez grosza przy duszy co ostatnio norma sie stalo
<Taiffun> lecz na coz komu zloto, gdy o ironio...
<Taiffun> ...przez miasto spokojnie przejsc nie mozna!
<Taiffun> idac wzdluz ulicy z checia podrozy dalej slyszycie krzyki w jednym z domostw
<Taiffun> drzwi wyrwane sa z jednego nawiasu
* Taiffun sets mode: +vvv Dante mafefcia Shorty
* Taiffun sets mode: +v Ubertus
<Keldorn> a co to ma znaczyć?
<Taiffun> "PRZYSZLI!" dobiega meski glos z chaty
<Karl> Ehh... Ludzie...
* Keldorn podchodzi do drzwi i niesmiale zaglada do sroda
* Shorty idzie na Keldornem.
<mafefcia> Keldorn.. jakby nie nasza sprawa
<Taiffun> Keldorn, widzisz na podlodze martwa kobiete z poderznietym gardlem
<Taiffun> a ktos wciska sie wlasnie dalej wglab mieszkania
<Keldorn> Na Torma!
<Ubertus> na Beliara
* Keldorn podbiega do kobiety, sprawdza czy żyje
<Karl> Cholera
<mafefcia> nie no...
* Karl zdejmuje mlot bojowy z plecow
<Karl> Hmm
<Karl> Zdaje sie ze ten kto to zrobil
<mafefcia> Keldorn, moje eliksiry cos pomoga?
<Karl> dalej tu jest
<Taiffun> Keldorn, cieply trup
<Keldorn> ech... raczej nie
* Keldorn wstaje i natychmiast biegnie szukać sprawcy
* Shorty podchodzi do mezczyzny.
* mafefcia zapina spowrotem torbe
* Karl rusza za Keldornem
* Ubertus biegnie za Keldornem
* mafefcia pozostaje przy ciele kobiety
<Taiffun> Shorty, mezczyzna jest w pokoju obok, gdy tam zagladasz widzisz ze wlasnie osuwa sie przed nim inny mieszczanin z poderznietym gardlem
* Joins: Asasyn (~taiffun@xdsl-10031.zgora.dialog.net.pl)
<Keldorn> Stój gdzie stoisz!
* Taiffun sets mode: +o Asasyn
* Keldorn kładzie dłoń na rękojesci miecza
<Dante> huh, sorki, nie bylo mnie, musze nadrobic :P))
<Shorty> <widzac co robi wiem ze rozmowa jest nie potrzebna. probuje go "przeleciec">
<Ubertus> stój idioto, co tam stoisz!
<Keldorn> przelecieć?!))
<Keldorn> eeee)) * Asasyn stoi w miejscu, przekreca tylko glowe o 90 stopni
* Keldorn dobywa broni
<Shorty> (poprostu zaatakowac poprzest przelatywanie przez niego)
<Keldorn> Poddaj się, a ocalisz życie!
* Karl stoi z mlotem w rekach i rozglada sie czy jest inne wyjscie z pomieszczenia
* mafefcia ukratkiem rzuca spojrzenie zza drzwi na cala sytuacje
<Taiffun> Shorty, jestes po jego drugiej stronie, nie wyglada na kogos komu to przeszkodzilo, jakby nic nie poczul
* Ubertus wydobywa miecz
<Karl> Tos wpadl panocku
<Keldorn> To jak?! Po dobroci?!
<Shorty> (mysle chwile i probuje ponownie)
<Asasyn> A jesli udowodnie wam ze dzialam w dobrej wierze?
<Keldorn> Najpierw się poddaj, potem porozmawiamy! * Asasyn lekko wzdryga sie gdy Shorty przelatuje, nic wiecej * Asasyn podaje swoja szable paladynowi rekojescia w jego strone
<Karl> Udowadniaj strazy cholerniku
* Keldorn bierze miecz i odrzuca go w kat
<Karl> Keldornie moze po prostu krzykniemy po straz?
<Keldorn> *do Karla* stań przy oknie!
<Karl> Po co tracic czas na jakichs zabojcow albo rozbojnikow
* mafefcia stoi zdziwiona calym zajsciem
<Keldorn> *do mefefci* Możesz zawołać straż?!
<Karl> No! *staje pod oknem* * Asasyn rozglada sie po pomieszczenu szybko okrecajac glowe
<Karl> Im szybciej to zalatwimy
<Karl> tym szybciej cos zjemy
<mafefcia> moge, ale przeciez on mowil ze to w dobrej wierze czy cos..
* Karl tarasuje okno soba
<Keldorn> i mordował w dobrej wierze?
<Shorty> <widzac ze nie reaguje co jest dziwne a mowi ze dziala w dobrej wierze zapsrzestaje ataku)
<mafefcia> no nie wiem.. to czemy by sie poddal?
<Taiffun> Karl, przy oknie widac kolyske ktora stala za kotara
<Keldorn> Dobrze, teraz powiesz wszystko ładnie nam i straży
<Taiffun> cala zakrwawiona
* Dante siada na podlodze i czeka na rozwoj wydarzen
<Karl> Ooooo nieeee... KELDORN!
* mafefcia idzie po straz
<Keldorn> Ty psie!
<Karl> Tam do cholery jest jakies dziecko!
<Keldorn> Co z nim?! * Asasyn zrywa sie w tym momencie zmiejsca i dobiega do kominka
<Karl> A skad ja mam wiedziec?! Znam sie na dzieciach czy jak!? * Asasyn wspina sie w gore komina wylotem na dym
* Keldorn szybko podbiega i uderza w Asasyna całym ciałem
<Shorty> <lece za nim przez komin>
* Ubertus sciga asasyna
<Keldorn> arrrghh!
<Shorty> <moze go rozprosze i spadnie>
<Taiffun> Keldorn, nie zdazyles, jest juz metr-dwa ponad posadzka w przewodzie kominowym
<Karl> Argh
* Karl wybiega na zewnatrz
<Ubertus> szybk otrzeba otoczyc dom
* Ubertus wybiega i patrzy na dach
* Keldorn podbiega do kołyski i sprawdza co z dzieckiem
* Karl spoglada na komin
<mafefcia> to kiedy mam wrocic z ra straza?))
<Keldorn> przypominam, mafefcia pobiegła po straż))
<Taiffun> Shorty, moze... pisz co robisz a nie co przypuszczasz bo nie wiem jak to traktowac ;) ))
* Dante wychodzi leniwie z domku
<Taiffun> mafefcia wchodzi do domu z dwoma straznikami
<Shorty> <lece w komin z zadaniem przeszkodzenia mu w wspinaczce>
<Keldorn> co z dzieckiem?))
<Karl> A co nad kominem?))
<mafefcia> biedny Taiffun))
<mafefcia> co tu sie dzieje?
<Taiffun> slyszycie krotki wrzask i kilka odglosow obijania sie o sciany
<mafefcia> nie bylo mnie chwile, a tu taka imprezka?
<Keldorn> a co z dzieckiem?))
<Taiffun> chwile pozniej na palenisku lezy bez ruchu poocierane cialo w strzepach ubioru
<mafefcia> Keldorn, co ty robisz?
<Keldorn> mam rozumieć że...))
<Taiffun> Karl widzial w kolysce zarzniete dziecko
<Keldorn> Na Torma!
<Karl> Hm
* Karl wraca do domu
* Parts: Asasyn (~taiffun@xdsl-10031.zgora.dialog.net.pl)
* Keldorn szybko podbiega do ciała i chwyta je za ubranie, podnosi
<mafefcia> co sie stalo temu dziecku? - patrze na Keldorn z przerazeniem
<Dante> nie zyje ?
* Ubertus probuje rozpoznać ciało
<Keldorn> On!
<Taiffun> Asasyn wyglada na martwego
* Keldorn potrzasa ciałem w gniewie
<Dante> heh... dobrze mu tak... ale to nie przywroci zycia tym ludziom
<Shorty> <wylatuje z komina i staje na podlodze bezszelestnie>
<Taiffun> wypadaja mu zza pasa dwa stzylety
* Ubertus rpzyglada sie sztyletom
* Keldorn rzuca zwłoki na ziemię
<Ubertus> *przyglada
<Taiffun> Ubertus, proste i latwe w uzyciu sztylety, dobrze naostrzone
* Keldorn chowa twarz w dłoniach, stara się opanować
<Taiffun> straznicy stoja sztywno i przygladaja sie tylko wszystkiemu
<Taiffun> "co... coco, tttu zazaszlo?..."
<Shorty> Szkoda ze nie było jak go przesłuchac...
<Keldorn> Trzy ciała! I pytasz się co zaszło?!
<Ubertus> 4
<Dante> eh...
<Karl> Mhm
<Taiffun> straznicy spogladaja na mafefcie
<Taiffun> "ktorzy to zrobili?" pyta drugi, sztywno wskazujac na was
* Keldorn klęka i odmawia modlitwę do Torma
* Karl wskazuje na obdartego jegomoscia z komina
<Shorty> On <pokazuje n Assasyna> Zabil ich a ja jego.
<Karl> Zdaje sie ze ten skurczybyk
<Taiffun> straznicy interesuja sie tylko zeznaniami mafefcii
<Taiffun> ale po drugim wskazaniu na asasyna ich watpliwosci sie rozwiewaja
<Taiffun> bardziej stanowczy probuje podac reke Shorty'emu ale orientuje sie ze to bedzie niemozliwe
<Taiffun> "dziekujemy postawy... czujnej" mowi tylko zimno
* Keldorn podnosi się i dokładnie oglada zwłoki. Stara się okreslić rasę i wiek
<Taiffun> Keldorn, asasyn byl elfem, mlodym
<Shorty>
<Taiffun opisac Ci postac?>
<Keldorn> *szuka jakis szczególnych znaków, symboli, wszystkiego podejrzanego*
<Taiffun> kobieta mezczyzna i niemowle byli rasy ludzkiej
<mafefcia> za pieknie bylo.. wezcie mnie tam gdzies usmierccie, bo nie moge grac
<mafefcia> ))
<Karl> Ciekawe kim byli ci ludzie...
<mafefcia> ups))
<Dante> i dlaczego ich zarznal
* quits: mafefcia (~czat.harc@abop14.neoplus.adsl.tpnet.pl) (Quit: Czuwaj!)
<Taiffun> Shorty, po sesji, o ile bedziesz mial zamiar jeszcze keidys grac, teraz z apozno, sorry))
<Keldorn> Elf... ale widzieliscie jak dziwnie przekręcał szyję? To nie jest zwykły elf...
<Taiffun> mafefcia wyszla z domu
<Shorty> <ok>
<Karl> Mhm...
<Ubertus> wyszkolenie
<Karl> A moze ten cholernik
<Karl> to bylozywieniec?
<Dante> czy ja wiem... taki zwinny ?
<Karl> No wiecie... Magol moglby ze tak powiem za sznurki pociagac jak marionetka
<Keldorn> wyszkolony elf obróciłby głowę o dziewięćdziesiat stopni? Nie wydaje mi się.
<Taiffun> wyglad Shorty'ego:))
* Keldorn podnosi powiekę i patrzy w oko
<Taiffun> postac w ciemnej pelerynie na plecach ma plecak, kolczan i luk. Na glowie ma kaptur ktory czesciowo zaslania twarz. Widac jednak ze zamiast oczu ma dwa plonace ogniki. Peleryna jest rozpieta postac jest ubrana w normalne ubranie do pasa przyczepiony jest miecz.))
<Karl> Takiego to mozna polamac na kawalki a i tak napedza je magia
* Joins: Anoea (~taiffun@xdsl-10031.zgora.dialog.net.pl)
<Keldorn> Wiem... walczę z ożywieńcami całe życie... Ten jednak mówił i był bardzo szybki...
<Ubertus> hmm... ja potrafię o90 stopni odwrócić głowę
<Shorty> Mowisz o mnie paladynie?
<Taiffun> straznicy prosza was o opuszczenie domu, chca do zapieczetowac i pozbierac to do kupy
* Ubertus wychodzi
* Keldorn patrzy podejżliwie na Shortego ale uważniej przyglada się Ubertusowi
<Karl> Ym.. Panie straznik
<Keldorn> *wychodzi*
* Taiffun sets mode: +o Anoea
<Shorty> <wychodzi przez sciany>
<Karl> A moznaby wiedzeic kto to byl?
* Dante wychodzi z domu
<Taiffun> "obywatele" zbywa Karla jeden ze straznikow
<Taiffun> gdy jestescie krok za progiem staje przed wami dziewczynka
* Anoea zadziera glowke w gore, patrzac na was ciekawie
<Anoea> co robiliscie w moim domu?
* Keldorn patrzy ze smutkiem na dziewczynkę
<Dante> nic ciekawego, kochanie nie wchodz tam
<Anoea> ale to moj dom...
* Ubertus spuszcza głowę
<Dante> nie wchodz tam i tyle, chodz z nami
<Taiffun> dziewczynka wyglada na 12-13 wiosen
<Keldorn> człowiek beliara... -> Ubertus))
<Anoea> a gdzie idziecie?
<Dante> ano, nie wiemy, ale badz tak mila i potowarzysz nam w podrozy
* Keldorn podchodzi do jednego strażnika i mówi o dziewczynce
<Dante> gdzies zawsze mozna isc
<Ubertus> jam od Innosa ))
<Taiffun> ma na sobie proste i wygodne rzeczy, nic przesadnie ozdobnego, typowy stroj mieszczanski, schludny i czysty
<Keldorn> wołałes cos o Beliarze ostatnio))
<Anoea> ale mama sie bedzie martwic jak tak pojde sobie...
<Ubertus> Saturas też tak robił, mnie nie wolno? ))
<Keldorn> dobra, dobra))
<Dante> mama nie bedzie sie martwic, ona wyjechala a my mamy sie Toba opiekowac
<Taiffun> bo zabronie bogow z Gothica, cisza tam))
<Keldorn> powiedziałem strażnikowi, reaguje jakos?))
<Anoea> naprawde?
<Dante> tak
<Anoea> a tata?
<Karl> Ehh... Nie powinniscie tak oklamywac malej *mruczy*
<Dante> tat tez
* Karl odsuwa sie od druzyny i bierze lyk wodki
<Dante> cala Twoja rodzina wyjechala.. w daleka podroz
<Taiffun> nie zauwazylem przez wasza dyspute Keldorn, juz))
<Anoea> a gdzie?
<Keldorn> Powiedz mi dziewczynko, masz tutaj jakis przyjaciół, lub inna rodzinę?
<Dante> do pieknych krain
* Keldorn patrzy gorznie na Dantego
<Taiffun> straznik wzrusza ramionami na slowa Keldorna
<Shorty> Powiedz jej poprostu... nie oklamuj.
<Dante> <do shortego> czys ty zglupial ?
<Shorty> Tak bedzie lepiej.
<Keldorn> Powiedz mi dziewczynko, masz tutaj jakis przyjaciół, lub inna rodzinę?
<Karl> Nie zglupial
* Anoea kreci przeczaco glowa
<Dante> <do shortego> ciii
<Anoea> mieszkam tu od niedawna
<Karl> Czy wy do jasnej cholery chcecie ja nianczyc znow!?
<Anoea> wczesniej, mieszkalam w innym miescie
<Shorty> (na ile lat ona wyglada?)
* Anoea spoglada na krasnoluda
<Karl> Popieprzylo was do konca?!
<Dante> KArl, nie chcesz to nie musisz, ja sie nia zajmie
<Taiffun> 12-13 wiosen))
* Karl nie patrzy na mala
<Karl> Chcesz to dziecko narazic
* Keldorn rozglada się za swiatynia jakiegos dobrego boga
<Karl> na zezarcie przez smoka?
<Ubertus> masz tam jekiegos wójka, ciotkę, babkę, albo dziadka?
<Karl> Albo cholera
<Ubertus> w tamtym miescie
<Shorty> Dobrze jesli zajmiesz sie nia prosze.
<Karl> Wydymanie przez wilkolaki?!
<Dante> Karl zamknij sie po prostu !
<Dante> nie mozemy jej tak zostawic
<Taiffun> Keldorn, w zasiegu wzroku widac okragly panteon
<Karl> A wlasnie k*rwa ze mozemy
<Dante> a tymbardziej powiedziec co sie stalo
<Dante> przynajmniej nie teraz
<Keldorn> proponuję oddać ja do swiatyni *do towarzyszy*
<Karl> Bo to nie jest nasza sprawa
<Dante> jestes przeciw ? mam to gleboko, ja ja biore i sie nia zajme
* Anoea przysluchuje sie waszej dyskusji
<Anoea> wilkolaki?
<Keldorn> a kim jestes, by o tym decydować?!
<Dante> twoja zmora
<Shorty> SPOKOJ!
<Ubertus> jakie wilkołaki?
<Dante> ciii
* Keldorn pokazuje na swiatynię
<Dante> przyciszcie sie wresszcie
<Karl> W takim razie zycze szczescia
<Anoea> poczekacie, ja tylko pojde po moje rzeczy, dobrze?
<Dante> dziekuje KArl
<Karl> Bedziesz mial gowniare na sumieniu
<Shorty> Wasza klotni jest bez sensu.
<Dante> nie potrzebne sa Ci rzeczy
<Dante> kupimy ci jakies
<Shorty> <pokazuje na dantego> On sie nia zajmie.
<Keldorn> Nie!
<Dante> masz lepszy pomysl dzielny paladynie ?
<Keldorn> tak
* Keldorn po raz kolejny pokazuje na swiatynię
<Taiffun> 1k5 wg listy userow od gory kto trzyma kase?))
<Dante> chcesz ja oddac do swiatyni ? to zly pomysl
<Karl> Porypalo do konca durnego elfa
<Taiffun> 1k5
<Keldorn> najlepszy jaki mamy
<Taiffun> 1d5
<Barman> Taiffun, (1d5) 3.
<Keldorn> pfff))
<Taiffun> Dante jest skarbnikiem druzyny))
<Dante> nie jestem elfem zacny krasnoludzie
<Keldorn> zaraz, jakiej drużyny? ))
<Keldorn> jestesmy grupka przechodniów))
<Taiffun> ale podrozowaliscie razem))
<Ubertus> we wstępie było, że wy0ełnilismy misje ))
<Keldorn> i to od razu oznacza że oddaję innym swoje pieniadze?))
<Dante> no wlasnie))
<Dante> co za typ))
<Shorty> <Kel ty naprawde paladyn? :D>
<Dante> czy ja jej wszystko oddaje :|))
<Karl> Taiffun po 100 dla kazdego, koniec dysputy))
<Karl> na cholere skarbnik)))
<Keldorn> toteż mówię własnie))
<Taiffun> to sie dzielcie, czy to moja kasa do cholery? Dante trzyma 600 monet nagrody))
<Shorty> (niektorzy sa uposledzeni i nie maja ciala zeby nosic :d)
<Keldorn> Moje 600 sztuk złota.
<Keldorn> 100*
<Dante> a wiec jak masz sie klocic Karl to prosze bardz
<Dante dzieli kase po rowno i rozdaje towarzyszom>
<Keldorn> dziękuję
<Shorty> Ehh... widzisz ja jej nie wezme.
<Taiffun> kazdy z was dostaje 150 monet, duch nie dostaje nic
<Karl> *burknal*
<Shorty> zatrzymaj ja prosze.
<Shorty> (widmo nie duch ;d)
<Dante> ano
<Karl> Dobra do cholery
* Parts: Majo (urjii01@egj14.neoplus.adsl.tpnet.pl)
<Karl> gowniare do swiatyni albo wolac straz
<Keldorn> tak
<Karl> sa jakies k*rwa przytulki w tych miastach
<Dante> nie ma mowy
<Keldorn> lepiej do swiatyni, tam się ja zajma z odpowiednia troska
<Dante> chcecie to idzcie sobie, ja sie nia zajme
<Anoea> ale on mowil ze mam podrozowac z wami, ze mama tak kazala... (placzliwie)
* Anoea staje przy Dante i chwyta go za reke
* Keldorn schyla się by mieć twarz na wysokosci dziecka
<Karl> No pieknie k*rwa
<Dante> taa, mozeszp odrozowac ze mna... oni... chyab cie nie polubili
<Anoea> mam na imie Anoea, a Ty?
<Keldorn> Nie słuchaj tego pana
<Dante> Dante
<Anoea> dlaczego? <do Keldorna>
* Ubertus ziewa
<Karl> Zobaczysz elfie... zobaczysz...
<Keldorn> nawet imię ma takie... piekielne))
<Dante> KEldorn odwal sie, powiedzialem juz swoje, nie chcesz to nie idz ze mna
<Karl> Kto ja bedzie oslanial gdy pojawi sie horda goblinow?
<Dante> :P))
<Keldorn> Nie pozwolę, bys ja zabrał
<Ubertus> poswiecisz się karl
<Dante> trzeba sie nia zajac
<Karl> A czy ja z nia bede lazil?
<Dante> a ze ty nie chcesz ani karl no to nie ma innego wyjscia
<Anoea> ale mama wyjechala prosze pana, i kazala podrozowac z wami... <do Keldorna>
<Keldorn> Też powtarzam cały czas! Do swiatyni!
<Karl> Uwazam ze ten elfik nie bedzie w stanie jej ochronic
<Keldorn> Tak, ale nasze podróże sa zbyt niebezpieczne
<Dante> nie ma mowy
<Dante> nie oddamy jej
<Keldorn> Może Ci się stać krzywda
<Karl> Powiedzcie w koncu dziecku prawde pakujemy ja do swiatyni i ruszamy w swoja strone
* Keldorn wstaje i jest naprawdę zły
<Dante> wasze podroze owszem, ale jak nie chcecie to nie, ja z nia zostaje tutaj
<Ubertus> Anoea wiesz może gdzie mieskza twoja rodzina? babcia, ciotka, albo wójek?
<Anoea> i co ja bede robic w swiatyni?
<Keldorn> Jakim prawem?! Jakim prawem, się pytam!?
* Anoea kreci przeczaco glowa na pytanie Ubertusa
<Shorty> Dziewczynko chcesz poznac magie? I nauczyc sie nia wladac?
<Ubertus> czym się twoi rodzice zajmowali?
* Anoea usmiecha sie na slowa widma
<Anoea> taaak, magia!
<Keldorn> W swiatyni wiele moga Cię nauczyć
<Shorty> Idz do tej swiatyni a za pare lat wroce i razem zaczniemy podrozowac.
<Anoea> ja nie wiem czytm sie zajmowali, mama byla w domu ciagle a Tata wychodzil czesto
<Karl> No popieprzylo sie we lbach... 10 tysiecy pieprzonych sierot lazi po ostatniej wojnie, a my tu deliberujemy nad jedna smarkula
<Dante> eh...
<Anoea> ale w swiatynii to kto mnie nauczy?
<Dante> krasnoludowie nie maja za grosz uczuc
<Keldorn> Tam sa różni ludzie, bardzo madrzy i uprzejmi
<Shorty> <odwraca sie do Karla> Jelsi sie nie zakniesz staniesz sie taki jak ja...
<Ubertus> możemy pójsć i się zapytać
<Dante> ta... nie sadze
<Anoea> ale tam ludzie wchodza i wychodza tylko...
<Ubertus> sa tam tacy, co prawie cały czas tam sa
<Karl> Shorty do cholery zewrzyj gebe... Nie bedzie mi grozil nikt kto nie moze nawet wychlac flaszki
* Anoea ma niziutki slodki glos, dzieciecy, czesto wyjasniajacy lub rozzalony ton
<Anoea> nie ma tam takich
<Dante> Karl nie wkurzaj go lepiej
<Anoea> <do Ubertusa>
<Keldorn> ależ sa
<Dante> alez nie ma
<Dante> ona ma racje
<Anoea> nie ma! <uparcie>
<Shorty> Flaszki nie moge... ale moge wychlac esencje twojej dusyz jesli zechce wyrwac ja i zniszczyc na miliony kawalkow.
<Ubertus> zobaczymy
<Anoea> niech pan sam zobaczy...
* Ubertus idzie zobaczyć swiatynie
* Keldorn wstaje i odprowadza Dantego na chwilę na bok
<Karl> A ja na ten przyklad moge pierdnac, coby daleko nie szukac... Probujemy sie upiorze?
* Ubertus szuka kapłanów
<Taiffun> Ubertus, jest to spory okragly budynek, ma 12 wejsc dookola
<Taiffun> kreci sie tu sporo ludzi ale nie widac kaplanow
<Ubertus> idziecie?
<Dante> czego chcesz keldornie... ? po co zes mnie tutaj zaciagnal ?
<Shorty> Probujemy <usmiecham sie> Wal.
<Keldorn> Powiedz mi... Dlaczego tak zależy Ci na tej dziewczynce?
<Keldorn> Co chcesz osiagnać?
* Anoea podchodzi do Keldorna i Dante
<Dante> mhm... co cie to interesuje ? i tak nie zrozumiesz
<Anoea> a moge isc do domu po swoje rzeczy?
<Karl> Mroczna sekta czy ja?
<Karl> jak*
<Dante> poza tym nie pozwole na to, aby zostala w swiatyni
<Keldorn> Potrafię zrozumieć wiele rzeczy, przyjacielu.
<Keldorn> Dlaczego? Sam nie zajmiesz się nia lepiej!
<Taiffun> Ubertusie, nie ida
<Dante> nie mozesz kochanie, rodzice wzieli twoje rzeczy
<Anoea> ale po co im moje rzeczy...
<Anoea> zaprowadzicie mnie do nich?
<Dante> wzieli je przez przypadek
<Keldorn> Kupimy Ci fajniejsze rzeczy
<Ubertus> musieli mieć jakis powód
<Dante> nie da rady, oni sa tak daleko ze nikt do nich nie dotrze
<Ubertus> albo jak Dante mówi
<Taiffun> fajniejsze... klimatycznie ;>))
<Shorty> Karl uderzysz mnie czy nie?
<Karl> azesz sie obudzil
<Ubertus> Karl pamiętaj o ektoplaxmie
<Anoea> ale czemu oni mnie zostawili? <prawie placze>
<Dante> bo nie mogli cie ze soba wziac
<Karl> Przeciez Ty juz niezyjesz zdaje sie
<Dante> nie wiemy czemu
<Karl> Zatem bicie Cie to tak samo madre
<Karl> jak picie z pustego kufla
<Dante> ale mamy sie toba opiekowac
<Shorty> Wiec skoncz.
<Karl> Uznaje wiec *nadyma sie*
<Shorty> <odwraca sie>
<Karl> Ze mam wazniejsze rzeczy do zrobienia
* Keldorn bierze Dantego za ubranie i odrwaca w swoja stronę
* Anoea drepcze za wami
* Karl odkreca zakretke manierki z wodka
* Dante odpycha Keldorna
<Keldorn> Na bogów, człowieku, wytłumacz się, natychmiast!
<Dante> nie twoj interes, rob co chcesz ale nie zostawie jej w swiatyni
<Keldorn> dlaczego?!
<Keldorn> Kim jestes, by o tym decydować?!
<Anoea> bo w swiatynii nikogo nie ma w nocy prosze pana...
<Dante> nie ma, racja
<Keldorn> sa w tym miescie jakies NORMALNE swiatynie?!))
<Dante> kim jestem ? dobrze wiesz kim jestem, a decyduje za siebie, nie chcesz jej wziac to nie, ale nie pozwole aby zostala w swiatyni
<Keldorn> i tu decydujesz za NIa
<Taiffun> poza ta pusta powszechna jest jeszcze swiatynia boga Taiffuna, ale to chyba jacys wariaci kultysci tylko tam sa...))
<Dante> :D))
<Taiffun> to male miasteczko, jedyna swiatynia to powszechna, ta pusta
<Keldorn> Ona tu mieszka, nie możesz jej stad zabrać!
<Dante> mieszkala
<Ubertus> Keldorn na razie nie mamy wyjscia
<Anoea> a co sie stanie z moim domem jesli nikogo tu nie bedzie?
<Keldorn> Proponuję udać się do burmistrza, który należycie rozwiaże spór
<Dante> no i co ? puscisz ja do domu ?
<Keldorn> Proponuję udać się do burmistrza, który należycie rozwiaże spór
* Ubertus patrzy ile się słońce przesuneło od rozpoczęcia rozmowy
<Anoea> a moj braciszek?
<Dante> tez wyjechal
<Dante> mowilem juz
<Anoea> ale jesli on mogl to czemu ja nie moglam?... <znowu pbliska placzu>
<Dante> nie wiemy
<Dante> ale mamy sie toba opiekowac
<Keldorn> Ty jestes już duża i umiesz sobie radzić
<Keldorn> Na bogów, głupcze!
* Anoea siada przy nodze Dantego i szlocha cicho
<Keldorn> Przestań jej wmawiać swoja osobę!
<Shorty> Paladynie to jego brzemie. daj mu spokoj.
* Dante ignoruje Keldrona
<Keldorn> Jeszcze raz mówię! Burmistrz!
<Dante> burmistrz ? i co on ci powie ?
<Keldorn> Zadecyduje, co się stanie z dzieckiem
<Keldorn> W końcu mieszkała w tym miescie
* Anoea uspokaja sie troszke ale ze smutna mina slucha paladyna
<Dante> nie placz dziewczynko
<Dante podnosi Anoeae z ziemi>
* Anoea staje na nogach i otrzepuje sie z pylu
* Anoea przeciera zaplakane oczy i chwyta Dante za reke
<Dante> no i co z tego Keldornie ?
<Dante> co on moze zrobic ?
<Keldorn> KU%WA MAĆ, MÓWIĘ CAŁY CZAS))
<Dante> <na ucho do Keldorna> da jej rodzine zastepcza ?
<Ubertus> czy mamy jakas mapę? ))
<Keldorn> Chociażby... Znalezć dla niej odpowiednie miejsce
<Taiffun> Ubertus, nie, poruszacie sie po znanych okolicach dla was
<Keldorn> Gdzie będzie mogła dorosnać, w normalnym otoczeniu
<Ubertus> czy nzamy drogę do najbliższego dużego miasta? ))
<Ubertus> *znamy
<Anoea> a wy jestescie nienormalne otoczenie? <pyta rezolutnie>
<Anoea> ale moja mama myslala wiec ze jestescie normalne?
<Keldorn> Jestesmy... dosyć nietypowymi wędrowcami
<Dante> nieprawda
<Anoea> to czemu mama mowila wam zebyscie mnie wzieli a teraz nie chcecie?...
<Dante> jestesmy typowymi wedrowcami <probuje zazartowac>
<Karl> No tos walnal...
<Dante> ja chce, to oni nie chca
<Anoea> a czemu nie chca?
<Dante> KArl nie wtracaj sie, ty bezduszny krasnoludzie
<Keldorn> Nie chodzi o to, że Cię nie chcemy... Po prostu chcemy dla Ciebie jak najlepiej
<Anoea> mojej mamie tez powiedzieli ze nie chca?
* Anoea ma zamyslona mine
<Karl> Dante juz i tak mam dosc strzepienia ozora na tym sporze
<Dante> powiedzmy, ze twoja mama rozmawiala ze mna
<Dante> oni o tym nie wiedzieli, a ja mowilem w ich iemieniu
<Karl> Ale wy wolicie sie klocic, zatem droga wolna
<Dante> wiem zacny krasnoludzie
<Karl> Ja jestem tylko coraz bardziej glodny
<Karl> A godny krasnolud to zly krasnolud
<Keldorn> Gratuluję, najlepsze bzdury jakie kiedykolwiek słyszałem *na ucho Dantemu*
<Anoea> tez mi w brzuchu burczy... <rozciera zoladek>
<Dante> wiec zjedz cos drogi Karlu, o ile zostalo ci troche tego miesa
<Karl> No widzicie?
<Anoea> wiem gdzie mama trzyma jedzenie, chodzcie... <ciagnie was w strone domu>
<Karl> Tamala nie taka glupia
* Karl wyciaga kawal suszonego miesa
<Ubertus> czy nzamy drogę do dużego miasta? , ew. klasztoru? ))
<Dante> <na ucho Keldronowi> a co chcesz jej wprost powiedziec ze jej starzy nie zyja ? i brat ?
<Ubertus> *znamy
<Karl> *podaje malej*
<Anoea> o, a co to? <bierze mieso>
<Karl> Prosze bardzo *usmiecha sie*
<Karl> Jedzenie... Poczekaj
<Anoea> mama robila inne...
<Karl> mam gdzies cos do popicia...
<Shorty> <siada gdzies i wpatruje sie w dziewczynke>
<Dante> to jest lepsze
* Anoea trzyma w rekach suszone mieso, i czeka, patrzy na Karla
<Keldorn> Proszę Was!
<Keldorn> Chodzmy do burmistrza!
<Ubertus> nom, trzeba ruszyć
<Dante> to nie jest dobry pomysl... co na to reszta
* Karl wyciaga buklak z wodka
<Karl> Ha mam!
<Anoea> tata mowil zawsze ze burmistrz to sku... <nie dokancza>
<Dante> i mial racje
<Anoea> ...skubany lis
* Anoea usmiecha sie z wybrniecia
<Ubertus> co jeszcze mówił o burmistrzu?
<Anoea> oj rozne dziwne rzeczy, nie rozumialam go
<Keldorn> *Do Dantego* Powiedz mi... jestes w stanie zapewnić tej małej własciwa opiekę i wychowanie?
<Anoea> prosze pana, mozna juz jesc czy czekac dalej?
* Karl zajety jest piciem wodki
<Ubertus> jesć można
<Karl> Hmm...
<Karl> Jedz
<Dante> <na ucho Keldornowi>chce ja zaprowadzic do maista elfow, tam bedziem iala wspaniala opieke
* Karl bierze kolejnego lyka
* Anoea odgryza kawalek miesa i przezuwa
<Keldorn> Którego miesta?
<Dante> <nadal na ucho> nie to co u ludzi
<Taiffun> miesa od Karla, suszone))
<Dante> <znow na ucho Keldronowi> do Wirnath
<Keldorn> I skad wiesz, że ja przyjma?
<Keldorn> Jestes człowiekiem, ona też
<Dante> <na ucho> nie boj sie o to
<Anoea> baaafdzo dobłe <z pelna buzia>
<Dante> <znow na ucho> oni mnie tam znaja
* quits: Ele[KK] (~epicture@egf106.internetdsl.tpnet.pl) (Quit: wydajesz sie miec dodatnie IQ:P)
<Dante> <nadal na ucho> i przyjma z otwartymi ramionami
<Anoea> jesztem Anoea, a wy? <zajada sie dalej miesem>
<Dante> ja jestem Dante, mowilem juz
<Ubertus> ja Ubertus
<Anoea> pamietam Dante, a oni? <wskazuje reszte>
<Karl> Karl *Burczy*
<Keldorn> Twoje słowo niewiele swiadczy... Kim jestes, skoro elfy witaja Cię tak uprzejmnie?
<Anoea> bardzo dobre twoje jedzenie Karl <usmiecha sie>
<Dante> <na ucho> urodzilem sie tam ,wystarczy ?
<Karl> HEj! a moze z niej krasnoluda zrobimy?
<Keldorn> Lepiej nie.
<Karl> Nadaje sie smarkula
<Dante> <wybycha smiechem> hehe
<Karl> lubi dziczyzne
<Karl> To i pewnie piwem nie pogardzi
<Karl> Ciekawe jak topor trzyma...
<Dante> nie w tym wieku, zacny krasnoludzie
<Keldorn> Karl, przyjacielu...
<Ubertus> wiecie cos, ja bym do tego maista ruszał...
<Shorty> <wstaje i odlatuje w dal>
<Karl> Ja w jej wieku juz kilofem w kopalni robilem
<Anoea> nie nazywaj mnie smarkula <z wyrzutem>
<Dante> <na ucho Keldornowi> masz jakis lepszy pomysl ? mysle, ze nie
<Shorty> (sorki wam ale musze leciec :( )
<Shorty> (Sis)
<Keldorn> Nie... muszę Ci przyznać trochę racji.
<Karl> Bede nzywal smarkula poki nosa nie wytrzesz
<Shorty> (btw ktos jedzie na goblikon z was?)
<Taiffun> Shorty znudzony przyziemnymi poblemami smiertelnikow oddala sie
<Karl> za daleko))
<Taiffun> ja nawet nie wiem co to goblikon :P))
<Dante> no wiec wlasnie, panowie to jak idziecie ze mna czy sam mam ja tam zabrac ?
<Shorty> (konwent :P)
<Ubertus> ja idę
<Shorty> (ja lece Sis)
<Keldorn> Ja idę.
* Dante bierze dziewczynke na bok i tlumaczy jej gdzie sie wybieraja
<Dante> narka shorty))
<Dante> no to w droge
<Dante> przyjaciele
<Ubertus> papa Shorty ))
<Keldorn> narka))
* Ubertus idzie w kierunku bramy
* Parts: Shorty (~waran12@psi.one.pl)
<Taiffun> Dante, racz nie skracac, co jej tlumaczysz i jak - doslowna tresc))
<Dante> eee dobra zaraz))
<Dante> widzisz, wybieramy sie do miasta elfow... widzialas kiedys elfy ? no wlasnie... wiec je zobaczysz :) chodz z nami a nie pozalujesz, reszte opowiem Ci jak dotrzemy na miejsce
* Anoea wzrusza ramionami srednio zainteresowana, ale idzie z wami
<Anoea> i tam mama bedzie?
<Dante> moze chce Ci sie spac ?
<Dante> nie bedzie
<Dante> mama wyjechala na dlugo i dlugo jej nie zoabczysz
<Anoea> a on jak sie nazywa? <wskazuje na paladyna>
<Keldorn> Keldorn.
<Dante> Keldorn
* Ubertus dizie
* Ubertus idzie
<Dante> zacny krasnoludzie, opowiesz jej jakas bajke, zaiste znasz ich duzo
* Karl idzie za wami
<Karl> Hmm
<Karl> Bajke powiadacie
<Karl> Slyszeliscie moze...
<Dante> tia, ja tezz checia poslucham
<Keldorn> nic krwawego
<Karl> O wojnie z minotaurami?
<Keldorn> tego się obawiałem
<Keldorn> nie masz nic o wyrobie cukierków?
<Karl> Zatem posluchajcie
<Karl> Byl sobie kiedys krasnoludzka twierdza
<Dante> Karl, prosimy nic co jest zwiazane z przemoca
<Karl> daleko na polnocy w gorach
<Karl> Stanela tam coby oslaniac
<Karl> wydobycie zelaza
<Karl> ehh... zlozatam byly
<Karl> Zebyscie widzieli
<Anoea> a ksiezniczka?
<Karl> miecze wykute na tamtym zelazie
* Ubertus idzie
<Karl> Cicho smarkulo... Zaraz dojde
<Karl> do ksiezniczki
<Karl> No i na ta twierdze
<Anoea> nie nazywaj mnie smarkula!
<Karl> Zasadzilo sie pol legiona minotaurow
<Dante> KArl nie mow tak do niej, prosze
* Keldorn idzie w milczeniu, pograżony w wspomnieniach
<Ubertus> niestety wszystkie krasnoludy sa takie
<Karl> A ty Elfie tez cicho siedz... Mowie bajke ku*wa przeciez
<Taiffun> tak w ogole gdzie idziecie? :P ))
<Dante> nie jestem elfem
<Keldorn> Do miasta elfów))
<Ubertus> do tego maista elfoów ))
<Dante> hehe GM nie sledzacy sesji :P))
<Karl> No i byl sobie Inzynier... Znaczy ta
<Karl> chedozona ksiezniczka
<Karl> I ona musicie wiedziec
<Karl> Xellos jej bylo
<Anoea> jaka ksiezniczka?
<Karl> No k*Rwa krasnoludzka a jaka ksiezniczka!
<Dante> ladna ksiezniczka
<Keldorn> Karl!
<Karl> Jedna z najslynniejszych konstruktorek
<Anoea> chedyzana mowiles jakos
<Dante> czyli piekna
<Dante> kontynuuj
* Keldorn załamany idzie na tyłach
<Karl> No wlasnie, Elf ma racje... Chociaz cholera oblicze mial szpetne xellos ponoc *mruknal*
<Karl> No dobra, ale musicie wiedziec
<Taiffun> brama miasta zostaje za wami
<Karl> ze te Minotaury
<Karl> to nosza cholera topory wieksze od tej tutaj malej
<Karl> i to k*Rwa dwa razy
* Dante spoglada na Keldorna ze zniesmaczona mina
<Taiffun> powoli za zakretem znika za drzewami, wkraczacie na trakt prowadzacy niezbyt gestym lasem, wyglada bezpiecznie
<Karl> Wiec nasze brygady wycinaly w pien raz dwa trzy
<Karl> Kladly po 2 krasnoludow na raz
<Karl> wbijali w ziemie w pancerzach
<Karl> Cholera... Dlugo sie podnosil krasnolud po czyms takim
<Karl> A ile zesmy go potem wyluskiwali z pogietych plyt...
<Anoea> Karl, jestes zdenerwowany?
<Karl> Ehh...
<Dante> on zawsze jest zdenerwowany kochanie
<Karl> Ja? Jestem k*Rwa spokojny jak baranek
<Anoea> bo tata jak byl zdenerwowany to tak mowil
<Karl> No i
<Anoea> o tak wlasnie na ka
<Dante> <na ucho do Karla> przyjacielu nie przeklinaj w jej obecnosci
<Karl> Xellos ten inzy...
<Karl> znaczy ksiezniczka
<Karl> Cicho tam Elfie!
<Karl> Wpadl na genialny pomysl
<Anoea> jaki? <zaciekawiona>
<Karl> Zbudowal wyyysoooka drewniana wieze
<Karl> A w srodku zmontowal ogromna kusze
<Anoea> po co? <dopytuje>
<Dante> Anoea, prosze Cie, nie zadawaj tylu pytan
<Karl> Chlopaki na dole strugali pnie drzew na pociski
<Karl> Dobrze ze byl opal na zime
* Anoea milknie na jakis czas
<Karl> Bylo z czego walic do posrancow
<Karl> No i wciagali te bale na szczyty tych wiez
<Karl> a tam Xellos wraz z inznierami
<Karl> liczyli katy na tabliczkach
<Karl> nacagali
<Karl> cieciwe
<Karl> unosili machine
<Karl> wajcha w dol
<Karl> i sruuuuuuuuuuuuuuuuuu
<Karl> Ogromny badyl przebijal po 3 minotaury
<Karl> Krasnoludy z taka pomoca
<Karl> raz dwa trzy uporaly sie z
<Karl> Minotarurami
* Dante slucha z zaciekawieniem
<Anoea> nudne sie zrobilo
<Karl> Xellos zostal...
<Karl> Znaczy k*rwa... Ozenil sie
<Karl> z Krasnoludzkim k*rwa...
<Karl> Ksieciem
<Dante> Aenona po prostu nic nie mow tylko sluchaj <na ucho>
<Ubertus> wyszedł za maż
<Karl> I wszystkie krasnoludy zyly dlugo i szczesliwie
<Karl> A minotaury
<Karl> przerobily na zapasy zimowe
<Karl> O ... I k*rwa nawet moral masz
<Anoea> ale ona chciala z krasnoludem jakims brzydkim sie ozenic?
<Karl> "Pokonsz wroga to go zjedz"
<Karl> *ryknal smiechem*
<Dante> nie, z ladnym sie ozniela
<Karl> buahahah!
<Dante> tzn. wyszla za maz
<Anoea> Keldorn, co o tym myslisz, chcialbys sie ozenic z krasnoludem?
<Ubertus> ehh
<Keldorn> ja? Krasnoludy maja wiele zalet...
<Dante> brawo Taiff :D - ona ozenic :D))
<Keldorn> ... ale to nie dla mnie.
<Ubertus> ale się smieje :D ))
* Keldorn usmiecha się serdecznie do dziewczynki
<Dante> ta, dla mnie tez nie
* Anoea nie rozumie ubawu w grupie, ale tez sie usmiecha
<Karl> mhm
<Taiffun> Ubertus, idac z przodu widzisz za na drodze w poprzek cos lezy
* Ubertus przyglada się
<Taiffun> jakby wielki waż, w poprzek drogi sie polozyl, okragla rura wielka jak wy sami
* Ubertus podchodzi na bezpieczna odległosć
<Taiffun> lezy sztywno, nie rusza sie ni troche
<Karl> Nie ma strachu
<Karl> 3 minuty i wysadzimy to w powietrze
<Taiffun> konca nie widac, gdzies w lasach jakby
<Dante> Karl podloz ladunek
<Karl> Chyba ze to jakas rura
* Karl podchodzi blizej z mlotem w rece
<Ubertus> to chyba nie czerw - zastanawia się głosno
* Karl oglada material z ktorego zrobiono to cos... i czy to zyje
<Keldorn> nie radzę pukać by sprawdzić
<Karl> Najwyzej mlotem zapukam
<Keldorn> *otrzasnał się z zamyslenia*
<Taiffun> Karl, jestes tuz przy tym, z bliska widac ze to jest w srodku puste i wiekszy podmuch wiatru ppotrafi troche nawet odlupac
<Karl> a zczego to jest?))
<Dante> to skora jakiegos gigantycznego weza ! <podsmiewa sie>
<Keldorn> nigdy nie wiesz...
<Taiffun> wyglada na wysuszona skore
* Karl dotyka tego koncem mlota
<Dante> a nie mowilem :D))
<Taiffun> srednica jest przyblizona do wzrostu Dante
<Dante> Dantego Taiff :) ))
<Keldorn> co za różnica))
<Taiffun> Karl, bez trudu przebijasz sie przez to
<Dante> jest roznica))
<Taiffun> nie marudz))
<Dante> no to idziemy dalej, no coz za problem
<Karl> Mhm
* Karl przebija otwor w skorze
<Anoea> a co to jest?
<Dante> a sam sie dark klociles o odmiane ostantio))
<Ubertus> nie wiemy
<Dante> niewazne, idziemy dalej
* Keldorn rusza spokojnie dalej, ale zachowuje ostrożnosć
<Dante> juz jestesmy blisko
<Karl> Wiecie co
<Taiffun> pitus bajdus Dante))
<Karl> Jak ten waz chedozony
<Karl> zostawil skore
<Karl> to znaczy ze gdzies tu jest
* Karl zaczyna rozlgadac sie na boki idac
<Karl> Hmm... lepiej sie przygotowac
* Karl zaczyna w torbie robic male pakunki prochu
<Taiffun> Keldorn ustaje na nogach mimo malego poslizgu, Karl przewraca sie na plecy, skora jest cholernie sliska!
<Karl> granaty))
<Karl> nosz k*Rwa
<Taiffun> wysypujesz proch
<Dante> dobra, przeskoczmy to cos
* Keldorn ostrożnie wychodzi na druga stronę
<Taiffun> w paczce zostala polowa tego co miales
<Karl> Mhm
<Ubertus> po co wysypywałes?
* Karl zbiera czesc ze skory do pakunku
* Anoea na czworakach slizgajac sie przechodzi na druga strone
* Ubertus rpzechodzi
<Ubertus> *przechodzi
* Dante przeskakuje lezaca maz
<Karl> *wstaje* i kontyujje robote poza skora
* Ubertus idzie dalej
<Taiffun> Ubertus pomimo wypadku kompana rowniez wpada w poslizg, laduje wpol siedzaco, ale upadajac na kregoslup kladzie sie z jekiem
<Taiffun> nie zachowal nalezytej ostroznosci
<Dante> och ten Ubertus <podchodzi do kompana i podnosi go z mazi i przechodzi z nim na druga strone>
<Ubertus> oż kur...
<Ubertus> dzięki
<Ubertus> ale boli
* quits: Karl (~mf@apn-100-187.gprsbal.plusgsm.pl) (Read error: Connection reset by peer)
<Taiffun> gdy probujesz sie podniesc czujesz straszliwy bol w krzyzu, wciaz lezysz
<Dante> noz go podnioslem))
* Joins: M_F (~mf@apn-100-187.gprsbal.plusgsm.pl)
* dziewica sets mode: +h M_F
<Ubertus> czesc ))
<Taiffun> mialem laga chyba))
* M_F is now known as Karl
<Taiffun> lezy z bolem
<Dante> no nic
<Dante> ktos go bedziem usial poniesc
<Ubertus> aaahhhh
<Dante> w Wirnath sie nim zajma
<Dante> Keldorn ?
<Ubertus> oby...aaaa
* Karl konczy pakowac proch
<Karl> hym
<Karl> dobra cholera
<Karl> nie opozniamy
* Karl ostroznie podchodzi do Ubertusa
<Karl> Trzymaj sie lepiej
<Anoea> co z nim? <wskazuje lezacego>
<Ubertus> jakbym był w stanie się podniesć, to bym nie opózniałłłł
* Karl zarzuca go sobie na plecy
<Dante> cos chyba z kregoslupem, ale bedzie dobrze <do Anoei>
<Karl> No to idziem
<Dante> tak
<Dante> idziemy
<Dante> mhm dark zyjesz :D?))
<Ubertus> smierć z powodu bólu..nie tak sobie wyobrażalem
<Karl> Jak boli to dobrze
<Karl> Znaczy plecy cale
<Keldorn> jestem, wybaczcie, nie było mnie na sekundę))
<Dante> dokladnie
<Dante> spoko))
<Karl> z/w zaraz dolacze idzcie dalej))
<Anoea> i co tam bedzie w tym miescie elfow?
<Dante> ooo mam dobra wiadmosc... widzicie ten most ? pod nim plynie rzeka, a za nia zaczyna sie granica Wirnath
<Keldorn> Wiele wspaniałych rzeczy...
<Dante> duzo fajnych rzeczy, potem ci opowiem
<Dante> tak, sluchaj Keldorna, czasami dobrze gada
<Dante> <probuje zartowaC>
<Keldorn> tak.
<Taiffun> wychodzicie z lasu, droga idzie teraz powoli w dol
<Taiffun> macie rozlegly widok na najblizsza okolice, lacznie z mostem i rzeka o ktorej mowi Dante
<Taiffun> a jeszcze dalej za cienka mgła widac wiezyczki palacu wystajace ponad drzewa
<Dante> Wirnath ! ooo tak...
* Keldorn szuka czegos po plecaku. "Gdzies to miałem..."
<Keldorn> jest!
* Anoea spoglada na paladyna
<Anoea> co jest?
<Dante> wreszcie zobacze pobratymcow
<Ubertus> mam złe przeczucia
<Karl> Hmmm
<Ubertus> idzcie
<Karl> Ja mam zle przecucia
<Dante> co masz Keldornie
<Karl> miasto pelne elfow
* Keldorn wyjmuje mały łańcuszek, z srebrnym wisiorkiem w postaci harfy
<Dante> tak, tak, Karl, ja wiem, ze nie palasz miloscia do elfow
<Anoea> ladny, a ja mam inny
<Keldorn> To prezent od elfów z Evermeet i Evereski, wiele lat temu
<Ubertus> pokaż
* Anoea wyciaga spod koszuli mosiezne serduszko na lancuszku
<Karl> Ha! tu nie chodzi o milosc drogi elfie
<Dante> bardzo piekny Anoeo
<Karl> Po prostu uznaje je za troche malo zyciowe
<Karl> A one mnie za... o zgrozo....
<Karl> Cytuje:
<Karl> "Niewychowanego gbura"
<Dante> malo zyciowe ? no w sumie... ah.. tak Karl w porownaniu z krasnoludami moze faktycznie mniej "pracuja"
<Anoea> ja bym powiedziala ze tylko sie czesto denerwujesz
<Anoea> <do Karla>
<Dante> on po prostu lubi sie denerwowac <z usmiechem>
<Karl> Ja sie nie denerwuje... Jam spokojny jak baranek
<Karl> gdybym sie zdenerwowal...
<Anoea> ale duzo tych slow mowisz
<Karl> Oj... nie chcialabys
<Dante> oj tak... pokazalby co umie
<Karl> Mowie bo lubie
<Karl> widzisz
<Karl> moja Babka tak mawiala
<Karl> moja ciotka tak mawiala
<Dante> on lubi te slowa, ale ma swoje lata, wiec moze ich uzywac a Ty kochanie wybacz, ale nie mow tak jak on
<Anoea> widziales kiedys jak sie denerwuje Karl? <do Dantego>
<Dante> mhm... widzialem
<Karl> a moj ojc gadal zawsze "Rzyc chedozony sku*wysyn z elfiego lona"
<Dante> nooo KArl przesadziles
<Karl> Eh... on potrafil klac tylko na jedno kopyt
<Karl> Cichaj, staruszka wspominam
<Dante> to moglo byc o mnie
<Karl> Jak chcesz to sie z nim kloc
<Dante> jakim byl krasnoludem ?
<Anoea> a moj ojciec tez nie lubil elfow, ale tylko niektorych
<Karl> Hmm... Wiecie co...
<Karl> Coraz gorzej ze mna
<Karl> Chcialem odpowiedziec "niskim"
<Karl> Za duzo przebywam z ludzmi
* Karl upil lyk wodki
<Dante> hehe
<Ubertus> daj troszkę, może będzie mniej boleć
<Dante> daj mi lyka
<Karl> Przedni bimber pedzil
<Dante> sprobuje waszych wyrobow
<Keldorn> no ładny dajecie przykład
* Karl podaje Elfowi wodke
<Karl> Pij elfie, moze cos z ciebie bedzie
<Dante> dziekuje
<Ubertus> alkohol to srodek zniecuzlajacy
<Dante> <pije>
<Keldorn> zaraz wyplujesz zawartosć żoładka
<Karl> A Ty tam cicho na plecach
<Dante> i nie jestem elfem, nawet tego po mnie nie widac
<Anoea> tez chce mi sie pic
<Dante> zgodze sie, ze synem elficy...
<Karl> Oburzasz sie gdy mowie o elfach... Zatem czujesz sie elfem
<Dante> prosze kochanie <wyciaga swoja manierke z woda>
<Anoea> Karl, masz cos do picia? Bo ty dobre rzeczy do jedzenia miales to i do picia...
<Dante> KArl... szczerze ?
<Anoea> ja od Karla chce
<Dante> czuje sie bardziej elfem niz czlowiekiem, choc wygladam jak ci drudzy
<Karl> Mam smarkulo, dostaniesz jak zabijesz pierwsego goblina]
<Dante> ANoea, KArl ma alkohol, ktorego Ty pic niem ozesz, masz tutaj wode
<Karl> Zatem o co sie klocisz gdy mowie Elfie?
<Anoea> zabije goblina!
<Dante> eh... bo jestem polelfem... ale... dobra. jesli chcesz to mow tak do mnie
<Dante> moze kiedys <do ANoei>
<Karl> Taaaa... Gdy dostaniesz kolczuge, pawez i kawal toporzyska
<Dante> albo kawal elfickiego miecza
<Anoea> toporem sie drzewo rabie
<Karl> Albo gobliny
<Anoea> umiem strzelac z luku
<Karl> Tez ich czasem jak drzew w lesie
<Keldorn> Najpierw... nie lepiej nauczyć się pisać i czytać? spiewać?
<Ubertus> tuz powojnie ludzie ziemniaki otporami wyciagali
<Ubertus> *toporami
<Karl> Jak Cie zabija to nie pospiewasz
<Karl> a jak przezyjesz to i pospiewac zdazysz
<Karl> Zatem, najpierw walka potem spiew
<Anoea> zostawilam luk w domu... strzelalam nim do drzew...
<Keldorn> Broń to nie tylko żelastwo, krasnludzie
<Karl> A z reszta
<Anoea> mozemy wrocic?
<Dante> dobrze gada, nie boj nic malutka, elfy naucza cie wszystkiego
<Karl> Jak walczysz to pospiewasz
<Karl> Na wojence wiele sie idzie nauczyc...
<Karl> oj wiele
<Dante> oj tak
<Keldorn> Sa o wiele grozniejsze bronie od topora czy miecza
* Anoea czuje sie ignorowana i milknie
<Keldorn> Sa rzeczy, których nie zabijesz toporem
<Dante> sa, sa
<Karl> Trucizna i skrytobojca
<Karl> Zolnierz nie boi sie walki
<Karl> ani smierci
<Dante> skrytobojcy... to sa dopiero kanalie
<Karl> Ale boi sie ze ktos mu w plecy sztylet wbije
* Keldorn urażony przyziemnoscia towarzyszy odwraca się i oglada krajobraz
<Dante> o tak
<Ubertus> aahhhh
<Karl> Nie sromajze sie Paladynie
* Anoea zwolnila nieco, ale po obejrzeniu waszych plecow przyspieszyla i znowu idzie na rowni z wami
<Anoea> Karl, a co to za dziwny łuk malutki masz?
<Karl> Ot po prostu walka to walka
<Karl> To resztki mojej kuszy
<Dante> to kusza
<Dante> ano, fakt, jej resztki
<Karl> Nie mialem czasu by cos z nia zrobic
<Karl> Dobra bron
<Karl> Trzeba o nia dbac
<Karl> Ta byla krasnoludzka
<Karl> Da sie naprawic....
<Karl> Ale potrzeba troche czasu
<Ubertus> nienawidze walczyc przeciw kusznikom
<Anoea> Dante, a Ty masz łuk... daj mi go zebym mogla zabic goblina
<Dante> w Wirnath sobie naprawisz
<Taiffun> jestescie w polowie drogi do mostu, wciaz idac zboczem w dol
<Dante> Anoea, nie teraz
<Karl> Krasnoludzki mechanizm w lapy Elfow?!
<Dante> nie w lapy elfow
<Karl> Po moim parszywym trupie
<Dante> sam go naprawisz przy pomocy ich narzedzi
<Anoea> Dante, teraz, daj mi prosze!
<Dante> <usmiecha sie>
<Karl> Narzedzi mi nie brak... Tylko czasu
<Karl> To nie taka prosta sprawa
* Anoea sie dasa
<Karl> mechanizm szwankowal od dwana
<Karl> trzema wycentrowac zebatki
<Karl> zdaje mi sie ze przeskakiwaly zabki
<Dante> Anoea, postrzelasz sobie jak juz bedziemy w Wirnath
<Karl> no i siedlisko beltu juz chyba wyrzniete...
<Anoea> a tam sa gobliny?
<Ubertus> nie
<Karl> No nie wspomne o ramionach... ladnie je porozwalalem na lbach tych szarakow
<Anoea> ja chce zabic goblina!
<Keldorn> W swoim czasie, dziecko
<Dante> sa w lesie niedaleko Wirnath, kiedys tam pojdziesz ze mna i pstrzelamy do tych bestyjek
<Karl> Lesne to jeszcze nic
<Karl> Pojdziesz kiedys polowac na gorskie
<Dante> no nic, ale jak na nia w sam raz
<Dante> nie chce ci sie jeszcze spac ? <do Anoei>
<Anoea> no dooobrze... <zrezygnowana> wiec daj mi wody <do Dantego>
<Dante> prosze <wyciaga manierke>
* Anoea bierze i wypija kilka lykow po czym oddaje buklak Dante
<Dante> hm Dantemu :D))
<Taiffun> Dante'owi ;p))
* Dante bierze kilka lykow i chowa manierke za pazuche
<Dante> :P))
<Karl> Alighieri sie w grobie przewraca))
<Keldorn> jesli cos z niego zostało))
<Dante> :D:D:D a to dobre, malo z krzesla nie spadlem D:))
<Karl> w zasadzie to racja... przesypuje))
<Dante> ta :D))
<Taiffun> jestescie na moscie, porzadny z kamienia, sporo zdobien, rzezby na czterech rogach
<Dante> o prosze, most przed nami
<Taiffun> pod wami niisko w kanionie szumi rzeka
<Karl> Calkiem niezla robota
<Dante> widzisz kochanie jaki piekny most ?
<Taiffun> przed wami las a w nim gdzies niedaleko bramy Wirnath
<Karl> jak na elfy oczywiscie
<Keldorn> elfy raczej nie maja bram...))
* Anoea podchodzi do barierki ale ta jest za wysoka
<Dante> o tak Karl
<Anoea> nic nie widze
* Dante szybko lapie dziewczynke
<Keldorn> nie maja murów...))
<Dante> <i podnosi>
<Dante> zobacz jak tu pieknie
<Karl> racja... ale nie klocmy sie :)))
* Anoea rozglada sie wkolo przesuwajac powoli glow
<Anoea> sciagnij mnie na dol, boje sie
* Dante sciaga Anoee na dol
<Dante> dobra, idziemy dalej
<Dante> juz niedaleko
<Karl> a jak brame miniemy?
<Anoea> i co tam zrobimy?
<Dante> normlanie
<Karl> Elfy raczej nie beda zadowolone gdy zrobie im dziure w murze...
<Dante> zaraz ja otworza
<Karl> otworza.. nie otworza...
<Karl> To elfy pamietaj
<Taiffun> STAC
<Taiffun> dobiega z gory jakis krzyk
<Taiffun> pieciu elfich straznikow celuje do was z lukow
<Karl> mowilem *mruknal*
<Dante> witajcie bracia, to ja Dante, wpuscie nas
<Taiffun> 'czego tu, na terenie elfow?'
<Dante> Taiffun bez przesady :|))
<Taiffun> straznicy rozgladaja sie po sobie, zadnemu nic nie mowi to imie
<Keldorn> Jam jest Keldorn Firecam, przyjaciel królowej Amlaruil z Evermeet!
<Dante> nie no wez mnie nie denerwuj))
<Ubertus> a ja jestem ranny
* Keldorn na dowód wyciaga wisiorek
<Taiffun> 'Keldorn!' wola jeden z uznaniem
<Karl> A ja jestem Karl syn Thrala... jesli wam cos to mowi
<Karl> *bez wiekszego przekonania*
<Dante> a ten tutaj to Ubertus, jest ranny
<Taiffun> slugo Torma, przejdz, wraz z kompanami!
<Keldorn> Dziękuję Wam za wasza goscinę
* Keldorn kłania się z szacunkiem
<Taiffun> 'to zaszczyt goscic taka slawe'
<Anoea> Keeeeeldorn, skad Cie znaja?
<Keldorn> eh, proszę Was... jestem tylko podróżnikiem
<Karl> Mhm... I zarcie w gospodach tez masz za darmo? *szturcha keldorna*
<Taiffun> straznicy chowaja sie ponownie wsrod drzew
<Keldorn> Trochę się szwędałem, to tu, to tam
<Dante> Anoeo, on bardzo sie zasluzyl dla elfow, jego imie znaja wszyscy
<Anoea> a co zrobil?
<Dante> pomogl im w pewnej sprawie
<Karl> Zabil wiele wiele besti
<Keldorn> przestaniecie w końcu? sprawiacie że się czerwienię. Możemy wejsć?
* Anoea usmiecha sie serdecznie do Keldorna
<Dante> Keldornie, alez to zaszczyt podrozowac u twojego boku
<Keldorn> Na Torma, proszę Was!
<Ubertus> hiehie
<Dante> no dobrze, dobrze
<Dante> Ubertus jak tam, lepiej ?
<Karl> Idziem kompania! *ryknal Karl*
<Ubertus> nie
<Taiffun> Keldorn, masz nagle u boku maszerujaca dziewczynke
* Karl ruszyl do przodu
<Dante> uuu nie dobrze...
<Ubertus> może troszkę
<Dante> nooo mam nadzieje <usmiecha sie do Ubertusa>
<Taiffun> widzicie przed soba dwa kolorowe slupy po dwoch stronach bramy a za nimi targowisko, dostojne, jak muzeum
* Keldorn usmiecha się do małej i idzie powoli do przodu
<Taiffun> brama to te dwa slupy, i dookola las*))
<Karl> Mhm... nie wiedzialem ze elfy zajmuja sie handlem
<Keldorn> jak wszyscy
<Dante> panowie, rozgosccie sie, ja ide do krola
<Taiffun> za targowiskiem rozciagaja sie alejki, brukowane gladko, misterne domostwa a w oddali palac
<Karl> zdawalo mi sie ze bardziej spiewaja, recytuja wiersze i kuja te swoje papierowe bronie
<Dante> trzeba mu powiedziec co i jak
<Keldorn> mamy isć z Toba?
<Ubertus> szukajcie szpitala
<Keldorn> I czy Cię przyjmie?
<Dante> pozwolisz, zep ojde tam sam
<Keldorn> racja, najpierw do uzdrowiciela
* Dante rusza w strone palacu
* Keldorn rozglada się za kapłanem lub zielarzem
<Karl> To Ty idz do krola, my idziemy do uzdrowiciela
* Anoea zostaje z Keldornem Karlem i Ubertusem
<Karl> hm
<Dante> tam jest
<Dante wskazuje na wielki budynek - lecznice>
<Taiffun> wzbudzacie wsrod elfow szepty
* Keldorn pilnujac małej rusza spokojnie we wskazanym kierunku
<Karl> Mhm... czuje sie wytykany palcami
* Anoea usmiecha sie do dlugouchych
* Karl rusza za Keldornem
<Keldorn> Karl, grzecznie się zachowuj, jestesmy gosćmi
<Karl> Latwo mowic
<Keldorn> wiem, mnie też to irytuje
<Karl> To tak jakby kot w sforze psow
<Karl> mhm...
<Keldorn> raczej pies w sforze kotów, że tak powiem
<Karl> Koty drapia
<Keldorn> pies gryzie
<Keldorn> o! jestesmy na miejscu
<Karl> Dobra... wpadamy do srodka
* Keldorn wchodzi do srodka
<Karl> TAm bedzie ich mniej
* Karl wchodzi za Keldornem
<Keldorn> a mała?))
<Keldorn> dobra, w domysle))
<Taiffun> tuz za wejsciem zajmuje sie wami wysoka elfka
* Anoea jest krok za wami
<Karl> Gdzie go polozyc?
<Karl> *mruknal Karl*
<Keldorn> Mamy mały problem zdrowotny... z tym *wskazuje*
<Taiffun> elfka po stwierdzeniu ze nie jestescie elfami dobywa glosu
<Taiffun> 'tam...'
<Taiffun> wskazuje wolne lozko
<Ubertus> ostrożnie
<Taiffun> sala szpitala jest olbrzymia
<Taiffun> niewiele tu chorych
* Keldorn przygładza siwe już ze starosci włosy
* Karl spokojnie kladzie Ubertusa na lozko
<Karl> To kiedy do odbioru?
<Ubertus> ekhm
<Keldorn> :D))
<Keldorn> a jak Dante?))
<Taiffun> elfka po chwili przynosi jakas masc i kaze wam przewrocic go na brzuch
* Keldorn pomaga Karlowi
<Ubertus> i bedzie bum
* Karl przewraca ubertusa z Keldornem
<Karl> nie marudz
<Keldorn> ...))
<Karl> przypuszczam ze rozgrywaja drugi watek))
<Keldorn> no chyba że tak))
<Taiffun> negocjuja raczej smiesznie))
<Ubertus> #palac - pewnie tam ))
<Taiffun> elfka podciaga koszule Ubertusowi
<Taiffun> i wciera delikatnie masc masujac mu okolice krzyza
* Anoea zaglada na palcach co sie dzieje na wysokim lozko
<Anoea> lozku*
<Ubertus> ohhh
<Keldorn> od razu lepiej, co?
<Taiffun> Dante wraca do was
<Taiffun> pamiec o nim w tym miescie zostala prawie totalnie wykorzeniona
<Taiffun> w palacu duzo sie nazmienialo
<Taiffun> wchodzi do szpitala
<Ubertus> i jak?
<Dante> ta
<Dante> narazie
<Dante> ja spadam
<Dante> ))
* quits: Dante (~Dante@epl242.internetdsl.tpnet.pl) (Client Quit)
<Keldorn> dobre sobie! phi!))
<Taiffun> ekhm))
<Taiffun> ja wyjasnie, chwilka))
<Taiffun> chcialem poprowadzic drugi watek, a on zaczal pisac normalnie jakbysmy sie umawiali
<Taiffun> no to ok, wyjasnilem mu ze krol sie nie zgodzil
<Taiffun> zaczal tlumaczyc ze to przeciez jego jakistam ziec czy cos
<Taiffun> a ja na to ze na palacu sie nazmienialo w wyniku przewrotu
<Keldorn> chyba się wkurzył zdziepko))
<Taiffun> nie zaakceptowal wersji MG... i se poszedl ;P
<Taiffun> podejrzewam ze serio musial konczyc
<Taiffun> bo dazyl do tego zeby skonczyc sesje jaknajszybciej
<Taiffun> albo dddac dziewczynke
<Keldorn> mi powiedział że starzy ale kto go wie))
<Taiffun> albo
<Taiffun>
<Dante> nie no najlepiej bedzie tak - to maisto opetalo totalnie zlo BEliara albo kogos nikt tu nie jest dobry, kazdy chce nas zabic
<Taiffun>
<Dante> dobra :| ?
<Taiffun>
<Dante> giniemy wszyscy i koniec sesji
<Taiffun> <Taiffun> ej
<Taiffun> <Taiffun> ja tu jestem MG
<Taiffun> <Taiffun> a dziewczynki nie zabije
<Taiffun> <Taiffun> to niehumanitarne
<Taiffun>
<Dante> wiem, ale chcesz mzieniac wszystko
<Taiffun> <Taiffun> nie marudz
<Ubertus> :P ))
<Taiffun> gramy dalej, jestescie w lecznicy, Dante zajrzal do was, widzieliscie ale potem wyszedl
<Taiffun> i tyle go widzieliscie
<Keldorn> ech... chyba sam tam pójdę i porozmawiam
<Ubertus> jak ze mna?
<Taiffun> Ubertus, przeszlo Ci calkowicie
<Taiffun> Karl, zyjesz?))
* Ubertus wstaje -> [Karl] [Karl reply]: 3secs
<Karl> zyje))
<Ubertus> nareszcie na własnych nogach
<Karl> Zle ci bylo czy jak?
<Anoea> gdzie poszedl Dante?
<Keldorn> chodzmy lepiej załatwić to, co mamy do załatwienia
<Keldorn> Dante musiał szybko isć
<Karl> zatem do krola...
<Anoea> ale gdzie?
<Keldorn> Chodz ze mna, proszę Cię
<Anoea> i co macie do zalatwienia?
* Anoea drepcze zgodnie krok w krok u boku Keldorna
<Ubertus> dziękuję, za uleczenie, usmeicha się do elfki
<Ubertus> *usmiecha
<Taiffun> elfka rowniez sie usmiecha i podchodzi do innego pacjenta, wychodzicie ze szpitala
* Ubertus wychodzi za Keldornem
* Keldorn wychodzi przed leczenicę i pyta pierwszego z brzegu o kierunek do pałacu
* Karl za reszta
<Taiffun> 'paladynie, czy twoj Bog Ci wzrok odebral?' elf wskazuje na wysokie wiezyczki w centrum miasta
<Keldorn> dziękuję. Z grzecznosci wypadało spytać
* Keldorn idzie spokojnie do pałacu
<Taiffun> elf sklania sie lekko i usmiecha, po czym odchodzi
<Taiffun> od bram palacu dziela was schody
<Taiffun> na oko jakies 100 stopni w gore
<Keldorn> ech...
<Taiffun> a tam widac dwoch straznikow z halabardami i otwarte wejscie
<Keldorn> robię się na to za stary
<Anoea> a po co tam idziemy?
<Keldorn> musimy porozmawiać z pewna osoba
<Anoea> o czym?
* Joins: Dante (~Dante@epl242.internetdsl.tpnet.pl)
* dziewica sets mode: +v Dante
<Keldorn> o! już z powrotem?!))
<Karl> Mhm
<Ubertus> :) ))
<Keldorn> Ty jestes jak słownik))
* Keldorn mozolnie wspina się po schodach
<Taiffun> dogania was Dante
* Karl rusza za keldornem
<Taiffun> sa w drodze do palacu))
* Ubertus idzie
<Dante> sory panowie, potem wyjasnie ocb))
<Keldorn> ok))
* Keldorn kłania się uprzejmie straży i pyta, czy może wejsć
<Taiffun> 'w jakiej sprawie?'
<Keldorn> pewnej... ważnej sprawie
<Taiffun> straznik krzywi sie
<Taiffun> 'kazdy moze tak powiedziec'
<Karl> Argh...
<Dante> co sie z nimi stalo to ja nie wiem
<Keldorn> eh... nie za bardzo wiem, jak to wytłumaczyć. Po prostu chcemy prosić króla o przysługę
<Dante> zawsze byli tacy uprzejmi
* Karl na przemian zaciska i rozluznia piesci
<Taiffun> 'jesli chodzi o pieniadze...'
<Keldorn> Nie, nie jestem tu po pieniadze
<Taiffun> <niechetny ton>
<Taiffun> ech, przejdz wiec'
<Karl> Do cholery jasnej... *po cichu*
<Keldorn> Na bogów, nie przepuscicie starca i małej dziewczynki
<Keldorn> dziękuję
<Taiffun> wiec tylko wy dwoje?
<Taiffun> straznicy patrza podejrzliwie na krasnoluda
<Keldorn> jeszcze ten tutaj *wskazuje na półelfa*
<Karl> Idzcie.... Zdaje mi sie ze ten palacyk runie przy podmuchu wiatru... Wole byc na zewnatrz
<Keldorn> *do Karla i Ubertusa* Możecie zaczekać?
<Ubertus> jasne
<Karl> wcale mi nie spieszno
<Taiffun> straznicy prychaja na slowa krasnoluda
* Keldorn wchodzi do srodka, czekajac na Dantego
<Karl> O tak panie stranzik
<Dante> idziemy Keldornie zanim sie rozmusla
<Karl> Bubel i tyle
* Dante wchodzi za Keldronem
<Anoea> a ja nie moge zaczekac?
<Karl> marmur zescie nawet skopali
<Karl> ze tak powiem
* Ubertus idzie popatrzyć na rynek
<Keldorn> Chodz z nami, proszę
<Keldorn> *do małej*
<Anoea> dobrze...
<Keldorn> To już prawie koniec
* Karl siada na schodach palacu elfow i wyciaga buklak z wodka
<Karl> Panowie straznicy reflektuja? *podsuwa im bimber*
<Taiffun> krol z przyjaciolmi siedza przy stole i zajadaja sie wlasnie winogronem
<Karl> Nie? Wasza strata *Bierze lyk*
<Taiffun> straznicy niuchaja chwile buklak po czym krzywia sie
<Keldorn> ech... przeszkadzamy w posiłku *po cichu*
<Taiffun> 'wino, to jest napoj bogow'
<Taiffun> Dante wie, ze uczty tu trwaja wiecznie
<Karl> Pies chedozyl takich bogow co krasnoludzkiego spirytusu nie potrafia docenic
<Keldorn> ech... dziwna ta osada *bardzo cicho*
<Karl> a okrasnoludach mowia ze chleja wiecznie...))
<Dante> nie wiem co sie z nimi porobilo *po cichu*
* Keldorn podchodzi bliżej i kłania się z szacunkiem
<Dante> nigdy tacy nie byli *po cichu*
* Dante takze podchodzi i klania sie
<Anoea> krol odklada kisc winogron, wstaje luznym krokiem podchodzi i podaje prawice paladynowi
<Anoea> tekst MG))
<Dante> :D))
<Ubertus> wiadome ))
<Keldorn> Przepraszam, że niepokoję podczas posiłku, szlachetny władco elfów, jednak ja i moj towarzysz mamy pewna delikatna sprawe
<Taiffun> Dante, czesto sie zdarza takie cos))
* Keldorn z szacunkiem sciska dlon krola, jeszcze raz sie klaniajac
<Dante> wiem, spoko))
<Taiffun> a Ty tu czego znowu? - pogardliwie do polelfa
<Dante> wiedzialem...
<Dante> wiedzialem ,ze z wami cos nie tak... nawet mni nie poznajesz
<Dante> cos tu mi gra <do Keldorna>
<Keldorn> Wybacz mojemu przyjacielowi, Panie, racz jednak wysłuchać mnie
* Dante kopie w noge przyjaciela
<Taiffun> elf przyglada sie uwaznie dziewczynce
* Anoea stoi przy Keldornie, pod wplywem wzroku elfa chwyta go za reke
<Keldorn> Zdarzyło się wielkie nieszczęscie... Ta dziewczynka potrzebuje domu, a nie ma na swiecie miejsca piękniejszego niż to miasto
<Taiffun> nie watpie
<Dante> niz to miasto, ale kiedys *pod nosem*
<Keldorn> Więc czy znalazłoby się miejsce dla niej?
<Taiffun> sierotka ma zasilic biede na naszych alejach?...
<Keldorn> Proszę o wychowanie dla niej oraz edukację
<Anoea> chcecie mnie zostawic?... <placzliwie>
<Keldorn> Będę regularnie odwiedzać ja i wspomagać skarb miasta
<Dante> biede ? jakos nigdy nie byliscie biedni (Dante nie wytrzymal)
* Anoea spoglada to na Keldorn to na Dante
<Taiffun> elf usmiecha sie polgebkiem
<Keldorn> Dante, opanuj się!
<Dante> co sie z wami porobilo...
<Dante> ja nie wiem...
<Taiffun> 'sprawy ludzi to nie moje sprawy'
<Dante> przepraszam Keldornie, ale tu jest cos nie tak, mowie Ci, oni tacy nie byli
<Keldorn> Czyli to prawda... niegdys wspaniała rasa Elfów teraz nie jest lepsza od ludzi
<Anoea> DLACZEGO?... <histeryczny krzyk do Keldorna i Dante>
<Keldorn> odpychacie sierotę od własnego progu?
* Anoea cofa sie, az odwraca i wybiega z palacu
<Keldorn> Do cecha ludzi, nie elfów
<Dante> rasa elfow jest wspaniala, ale to maisto opanowalo zlo
<Dante> dorgi wuju <do Krola>
* Anoea wpada na Karla przed wejsciem
<Karl> Ejze
* Dante wyszedl z palacu, gdyz nie wytrzymal
<Anoea> oni chca mnie tu zostawic <placze>
* Karl lapie dziewczyne
<Karl> Gdzie biegniesz smarkulo
<Karl> Spokojnie
<Karl> znam elfy
<Karl> One nie z tych co lbuia sie meczyc
<Dante> <do Karla> te elfy oglupialy ! nigdy tacy nie byli
<Dante> krol, moj wujek, on mnie nawet nie poznaje !
<Karl> Dante i Keldorn beda mieli z toba problemy...
* Keldorn kłania się, rzuca "dziękuję" i wychodzi
* Anoea stoi przy Karlu
<Dante> KArl, mowie Ci cos tu nie gra
<Karl> Pewnie ze nie gra
<Karl> Siedzimy w elfim miescie
<Karl> na drzewach
<Dante> nie czas na zarty
<Karl> pelno jest lucznikow
<Anoea> dlaczego chcieliscie mnie tu zostawic?!
<Dante> naprawde cos im sie poprzewalalo w tych przemadrzalych lepetynach...
* Keldorn siada zmęczony na schodach
<Anoea> <w jej glosie slychac zal i rozczarowanie>
<Dante> Anoea, nie teraz kochanie, porozmaiwamy potem
* Ubertus idzie przed pałac
* Anoea prycha na Dantego i zbiega szybko po schodach
<Karl> Mhm... jakies pomysly?
* Dante biegnie za nia i lapie ja
<Keldorn> ech... tak, pilnować małej
<Karl> A gdzie ja odprowadzic?
<Keldorn> nie wiem już sam co robić...
<Taiffun> Dante dogania dziewczynke u stop schodow
<Karl> Smiem sadzic ze Mahakan to niezbyt dobry pomysl
<Keldorn> niestety
* Anoea szarpie sie i probuje wyrwac Dantemu
<Dante> Anoea, daj spokoj
<Dante> gdzie pojdziesz ?
<Taiffun> Karl, przeczytaj co napisales, wynika z tego ze Mahakan to dobre miejsce dla niej))
<Keldorn> chociaż wyrosłaby na silna i madra dziewczynę pod okiem krasnloludów
<Dante> chodz z nami, nie masz innego wyjscia
<Keldorn>
<Karl> Smiem sadzic ze Mahakan to niezbyt dobry pomysl))
<Karl> Taiffun w ktorym miejscu?))
* Anoea przeciera piastka oko
<Taiffun>
<Karl> Smiem sadzic ze Mahakan to niezbyt dobry pomysl))
<Taiffun> watpie ze mahakan jest zly))
<Keldorn> NIEZBYT DOBRY POMYSŁ))
<Keldorn> czyli nie pasi))
<Dante> eee))
<Karl> sadze ze to zly pomysl))
<Taiffun> ale watpisz w to ze niezbyt dobry ;) ))
<Taiffun> ok, niewazne))
<Karl> SADZE nie watpie))
<Taiffun> oo... faktycznie))
<Taiffun> sorry))
<Keldorn> heh))
<Dante> spoko panowie, jedziem dalej))
<Karl> Co zatem robimy ze smarkula?
<Anoea> i co teraz? gdzie bedziecie probowac mnie zostawic?
<Keldorn> nie ma w pobliżu krasnoludzkiej osady.. odpada... można próbować w innych miastach, ale na to potrzeba czasu
<Dante> mozesz nie zadawac tymczasowo zadnych pytan <z usmiechem do dziewczynki>
<Karl> Zatem swiatyni Torma poszukajmy
<Dante> nie boj sie, na pastwe losu cie nie zostawimy
* Anoea podchodzi do Dante, staje na stopniu-dwoch wyzej i wymierza mu policzek
<Karl> Obys tylko nie wrzeszczala o przeznaczeniu *lyk wodki*
<Keldorn> z pewnoscia przyjęliby nas z otwartymi ramionami, jednak nie znajdziemy koscioła Torma w tej okolicy
<Dante> ala... eh... mozesz mnie uderzyc ile razy chcesz, to ci nie pomoze
<Anoea> czuje ze mnie oklamujesz
* Anoea odchodzi w jedna z alejek
<Dante> tak ? dobrze, a wiec powiem ci prawde
* Dante biegnie za nia
<Anoea> zostaw mnie!
<Keldorn> telenowela. ))
<Dante> sluchaj twoi rodzice nie zyja, brat tez, wystarczy ? <krzyknal podirytowany Dante>
<Keldorn> a nie mowilem?))
<Karl> No i dupa... teraz sie zacznie *do Keldorna*
<Dante> nie masz dokad pojsc, probujemy znalezc ci godne miejsce
* Karl podaje buklak z wodka Keldornowi
<Karl> Jak sadzisz... Pobija sie?
<Ubertus> szkoda że Dante to nie enrike, albo Miquel ))
<Keldorn> nie, dziękuję
* Anoea stoi chwile w miejscu, sztywno i bez wyrazu twarzy
<Karl> Rzuci mu sie w ramiona?
<Dante> ta :D))
* Karl wzrusza ramionami i sam upija lyk wodki siedzac na schodach
<Keldorn> ech... *wzdycha*
* Karl spokojnie spoglada na scene rozgrywaajaca sie na dole
<Dante> Anoeo... nie moglismy ci o tym powiedziec... ale teraz musialem bo nie bylo innego wyjscia
<Karl> *lyk wodki*
<Anoea> zostaw mnie! <placzliwie i histerycznie>
<Keldorn> niech szlag trafi goscinnosć elfów
<Anoea> *odbiega*
* Karl wyciaga plaster miesa i zaczyna pogryzac
* Dante idzie spokojnie za nia
<Karl> Mhm...
<Taiffun> dziewczyna przebiega cale miasto i droga az na most
* Keldorn rzuca wsciekłe spojrzenie na strażników
<Taiffun> nie wchodzi jednak na sam most
* Dante biegnie za dziewczynka
<Taiffun> staje na brzegu i rzuca sie do kanionu
* Keldorn wstaje i idzie szybko do wyjscia z miasta
* Dante probuje ja lapac
<Dante> zlapalem :D ?))
<Taiffun> Dante obserwuje jak Anoea leci w dol ku rzece i skalom
<Keldorn> co się tam dzieje? *zastanawia się*
<Dante> yh :D a miales jej nie usmiercic :D))
* Karl biegnie za reszta
<Karl> Ehh... Dzieci, kobiety...
<Taiffun> znika za skala, nie widzisz co sie z nia stalo
<Keldorn> Keldorn łatwo tego nie przeżyje))
* Dante jest w szoku... pada na ziemie
<Taiffun> ale coz moglo sie stac?...
* Dante czuje, jakby zostal trafiony kilkoma strzalami na raz
* Keldorn przyspiesza czujac cos niedobrego
<Ubertus> -me te biegnie ) a co mi tam xD
* Dante nie odzywa sie ani slowem, jest w totalnym szoku
<Taiffun> Dante, to Ty ja zabiles - psychicznie))
<Dante> jasne :P))
<Dante> a co mailem zrobic !?))
<Dante> :D))
* Karl zatrzymuje sie widzac lezacego Dante
<Keldorn> co... co się stało?
<Ubertus> potwr! ==
<Taiffun> 'kochanie nie zadawaj pytan' ;) ))
<Dante> tak nia kierowales :P))
<Taiffun> dziecko))
<Taiffun> komentarze po))
<Dante> whatever :P))
<Dante> przynajmniej jeden problem z glowy :D))
<Taiffun> Keldorn Karl i Ubertus docieraja do Dante
<Keldorn> taa :( ))
<Ubertus> uklad klawiatury mi sie zmienil, musialem poprawic))
<Keldorn> nie!
<Taiffun> kleczy on obok mostu nad brzegiem
<Keldorn> Nie powiesz, że...?!
* Karl trzyma w rece plaster miesa, w drugiej buklak z wodka
* Dante jest w totalnym szoku, nie zwraca uwagi na reszte
<Karl> Ehh...
* Keldorn podbiega na krawędz urwiska i patrzy w dół
<Karl> A jak mowilem... Powiedziec jej od razu
* Dante nie wie co sie wokol niego dzieje
<Karl> to nie... "Zajme sie nia"
<Keldorn> cos widzę?))
<Karl> No i k*rwa zajales sie
<Dante> ta, wiec wtedy jzu by pobiegla i tyle bys ja widzial))
<Taiffun> Keldorn, leci tu hak na linie
* Karl chowa prowiant i idzie do krawedzi
<Taiffun> obok Ciebie zaczepia sie o brzeg
<Keldorn> co do?
<Keldorn> Jest tam kto?!
<Taiffun> kilka elfow na linach wspinaja sie szybko w gore, jeden z nich niesie nieprzytomna Anoee
<Dante> poza tym to nie ja decyduje, Taiff jest GM :D))
<Taiffun> jest cala
<Keldorn> Żyje! Ona żyje!
<Taiffun> elfy szybko i zrecznie staja obok was
<Karl> Mhm... Jak na krasnoluda przystalo
* Dante i tak jest w szoku
<Dante> zaniescie mnie do psychaitry elfow :) ))
<Keldorn> Nawet nie wiecie jak się cieszę na wasz widok, długousi przyjaciele!
<Taiffun> 'gdybysmy nie mieli przerwy z grotolazami...'
<Taiffun> elfy klada dziewczynke przed wami i w milczeniu wracaja na dol
<Taiffun> nieprzytomna lezy przed wami
<Keldorn> dobra, ten problem rozwiazany, co dalej?
* Dante wstaje bez slowa... idzie w strone miasta elfow
<Ubertus> trzeba ja do szpitala zaniesć
<Keldorn> Dante!
<Keldorn> Wracaj!
* Keldorn bierze mała delikatnie na rece i pedzi do lecznicy
* Dante sie nie odzywa, idzie przed siebie nie zwracajac uwagi na reszte
* Ubertus podaża za Keldornem
<Karl> eh... Zamiast siasc i pomyslec to wszyscy biegaja
* Karl idzie do lecnzicy
* Taiffun sets mode: +vv Karl Keldorn
<Karl> Dante pobiegl diabli wiedza gdzie
* Taiffun sets mode: -h Keldorn
* Taiffun sets mode: -h Karl
<Karl> Keldorn pedzi do lecznicy
<Keldorn> zatrzymaj ktos Dantego!
<Karl> Dobra... ja pobiegne
<Keldorn> zrobi cos głupiego!
* Dante dochodzi do miasta i siada na schodach prowadzacych do palacu
* Karl rusza w strone gdzie pobiegl Dante
<Dante> to przeze mnie <rzece>
<Karl> Oooo... Tu siedzisz
* Dante nadal jest w szoku (owkorz)
* Karl siada obok niego
<Dante> KArl...
<Karl> Wodki moze? *wyciaga buklak*
<Taiffun> elfka oglada dziewczynke i stwierdza ze zapadla w spiaczke
<Dante> ale ja jestem glupi...
<Dante> chetnie
<Karl> Pewnie
<Karl> W koncu jestes elfem
<Karl> Wiec nie ma co sie przejmowac
<Keldorn> wyjdzie z tego *dopytuje się*
<Karl> Kazdy popelnia bledy
<Taiffun> na skutek szoku psychicznego i grawitacyjnego podczas lotu
* Dante usmiecha sie
<Karl> A elfy najwiecej
<Dante> dziekuje Ci KArl
<Keldorn> szok grawitacyjny))
<Dante> umiesz pocieszyc
<Taiffun> elfka robi smutna mine i kreci przeczaco glowa
* Dante bierze i pije wodke
* Karl bierze gryza miesa
<Karl> Bo widzisz
<Karl> My sie do tego nie nadajemy
<Taiffun> 'malo kto z tego wychodzi... poloz ja prosze na lozku, zaopiekujemy sie nia...'
<Keldorn> Na Torma, nie ma żadnej możliwosci by jej pomóc *nie daje za wygrana*
<Keldorn> ?
<Taiffun> 'tylko czekac'
<Karl> Zobacz na nas... Elf, Palladyn i Krasnolud
<Karl> No i Rycerz
<Keldorn> i modlić się?
<Taiffun> 'ale to trwa latami'
<Karl> z deka malomowny
<Dante> wiesz, drogi krasnoludzie... gdyby nie ty to ja bym dawno zginal w tym swiecie <bierze kolejny lyk wodki>
<Taiffun> tak, i modlic sie
<Taiffun> elfka wskazuje lozko blisko swojego 'posterunku'
<Karl> Ehh... widzisz... My sie potrafimy bic
<Karl> Nie dla nas dzieci
<Karl> ani odpowiedzialnosc
<Taiffun> bede jej dogladac
* Ubertus idzie do pijacych
<Dante> masz racje... glupi jestem...
<Karl> Widzisz... My nie martwimy sie o jutro
<Karl> bylebylo co jesc
* Keldorn kładzie mała delikatnie na łóżku, a na szyi powiesza amulet z harfa
<Karl> nie myslimy o takich rzeczach jak edukacja
<Karl> Czy cholera dobre wychowanie
<Dante> powinienem sobie wbic swoj miecz w serce, ale nie jestem taki glupi, masz racje, kazdy popelnia bledy
<Karl> Podjales
<Karl> wyzwanie ponad swoje sily
* Ubertus siada przy Karlu
<Ubertus> daj łyka
* Karl wyciaga kolejna flaszke z torby
* Taiffun sets mode: -m
<Karl> Mhm... trzeba bedzie dorobic *mruczy*
<Karl> To nic zlego
<Karl> ze mierzyles wysoko
<Dante> ale wiesz, gdybysmy jej powiedzieli wczesniej, efekt bylby podobny
<Taiffun> pijanstwo...
<Karl> Bo k*rwa marzenia trzeba miec
<Taiffun> spiaczka
<Taiffun> amulet
<Taiffun> koniec
<Ubertus> di end
<Keldorn> ...
<Taiffun> ...
<Dante> oestre continueo
* Parts: Anoea (~taiffun@xdsl-10031.zgora.dialog.net.pl)
* Ubertus szybko wypija zawartosć, zanim rekwizyty zabiora
* Karl is now known as M_F
<Taiffun> nie mialem serca jej zabic
* Keldorn is now known as darkreven
<Dante> jajaja
<Dante> racja
<M_F> Ej ale ten moment przed koncowka
* Ubertus is now known as LowcaPoszukiwaczy
<M_F> mialem tak nieziemskiego rotfla :/
<Taiffun> nie wiem czy sa elfy grotolazy...
<M_F> Nie wiem czy wy tez...
<M_F> Wlasnie z tego tez ;]
<Taiffun> ale elfy skalne brzmialoby glupiej
<Taiffun> rotfla z?
<darkreven> ablo jakis sport ekstremalny]
<M_F> Ogolnie mnie sytuacja smieszyla ;]
<Taiffun> ech...
<Taiffun> stworzylem fikcyjna postac
<M_F> Wiesz... Jak darkreven mowil
<Taiffun> i mi jej zal
<M_F> Telenowela ;]
<Dante> co do mojego "leftu" - starsza wrocila z sanatorium i musialem isc cholera pod samochod pomoc im sie wypakowac... wielkie sorry, fakt faktem glupio to wyszlo, bo akurat byla mala sprzeczka z koffanym GMem :D
<Taiffun> paranoizm
<darkreven> szok grawitacyjny?
<Taiffun> darkreven, tak
<M_F> To akurat glupia nazwa ale troche racji
<Taiffun> wymyslilem na poczekaniu
<Taiffun> nazwe
<darkreven> nom
<Taiffun> ale jakbys spadal dlugo to tracisz przytomnosc
<M_F> Ponoc ludzie gina nie od upadku ale bardziej od szoku
<Taiffun> tez
<darkreven> chociaż to zachowanie kompletnie nie pasuje do elfów
<Taiffun> ta wynioslosc?
<darkreven> nie
<M_F> ogolnie mi cale miasto nie pasowalo
<darkreven> to że nie pomogli sierocie
<Dante> dobra, przeczytlaiscie chociaz to co napsialem :D ?
<darkreven> rozumiem, człowiek
<Taiffun> wybaczcie - w takich chwilach wychodzi moje nieuctwo
<M_F> I ze chlali...
<darkreven> rozumiem, biedna sierota
<Taiffun> Dante, i tak sie czula Anoea gdy pytala i nikt jej nie odpowiadal
<Dante> ale co jak co, wodka byla dobra :P
<darkreven> ale powinni pomóc. Chociaż trochę
* dziewica sets mode: +v arkis
<Taiffun> zdjalem m+ ;p
<Taiffun> telenowela mowicie...
<Taiffun> a ja wole sesje takie
<Taiffun> moralne
<Dante> no ale wiesz taiff, jakbysmy jej wczensiej powiedzeli to reakcja bylaby podobno i w ogole by sie spieprzylo ;d
<Dante> no i racja
<Taiffun> niz sieczki ala szare krasnalody
<Dante> masz racje
<darkreven> dobrze że wybrałem Keldorna... Bo Stennar?
<Taiffun> chociaz sam nic nie mam i do takich ;)
<M_F> Nie do konca Dante
<darkreven> a własnie
<M_F> Nie przywiazalaby sie do nas
<darkreven> jak wypadł Keldorn?
<Taiffun> darkreven, mi szkoda ze mafefcia zwiala
<Dante> M_F mysle ze jednak cos podobnego ;)
<LowcaPoszukiwaczy> zrobięłm postać
<darkreven> nom
<darkreven> nom
<darkreven> jak wypadł Keldorn?
<Dante> Keldorn ? swietnie !
<Dante> ale wiesz
<LowcaPoszukiwaczy> dobrze
<M_F> Dante niewazne zreszta juz ;]
<Taiffun> na poczatku troche o pieniadze sie klocil ;]
<M_F> gdybanie
<Dante> wole cie jako stennara ^_^ Ty juz wiesz dlaczego
<Taiffun> a ja wole Keldorna
<Taiffun> czlowiek honoru
<darkreven> ja też ;)
<Taiffun> zdziwilo mnie tylko
<M_F> A ja mam dosc Karla :/
<Dante> honoru, czy nie ja wole Stennara :D
<Taiffun> ze tak mocno chcial sie pozbyc dziewczyny
<Taiffun> jakkolwiekk
<Dante> czemu ? super ci z tym M_F
<darkreven> Stennara też lubię... dla niego wszystko jest łatwe
<Taiffun> a ja troche dosc Averniss
<Taiffun> pamietacie dziecko niespodzianke?
<darkreven> ja tak
<M_F> Mi sie przyzwoite przeklenstwa nawet koncza... konczy mi sie jak go oryginalniej zagrac :/
<Dante> mnie nie bylo chyba
<darkreven> nie
<Dante> swietnie go grasz, naprawde
<Taiffun> pisane troche pod Eiellia
<M_F> ja pamietem
<Taiffun> dzis liczylem na mafefcie
<M_F> Wlasnie... Kobiety tu braklo