<Taiffun> Karczma...
<Taiffun> ...jakze to miejsce byloby wam teraz mile
<Taiffun> ale nie, ktos musial zaciagnac was wlasnie tutaj
<Taiffun> co Cie Johnson poszarpalo zebys ciagnal tu swoich towarzyszy naiwnie wierzac w zakopany skarb?
<Taiffun> z perspektywy dolu w ktorym lezycie obolali gryza Cie sumienie
<Taiffun> nienajgorzej, bo gryz Cie mogli przyjaciele w akcie podziekowania
<Taiffun> tak nagle, tak szybko...
<Taiffun> ...i ten blotnisty jar
<Taiffun> a w nim...
<Taiffun> korytarze we wszystkie strony
<Taiffun> nie widac drogi wyjscia gora, jestescie zbyt nisko
<Taiffun> coz to do cholery w ogole jest?
* Taiffun sets mode: +vvv Artud Eiellia Johnson
* Taiffun sets mode: +vvv Keldorn kyzv Silgurf
<Taiffun> ekwipunek i siebie znacie, lets game))
<Artud> No to wpadlismy...
<Keldorn> hmmm... To nie wyglada zbyt ciekawie.
<Eiellia> gdzie my wogole jestesmy?!
<Keldorn> w dole.
<Taiffun> Johnson, za kolnierz kapie ci potezna kropla blota... zimna, brrr...
<Johnson> Brr...
<Artud> Moze to robota jakis gnomow, albo innych istot?
* Eiellia rozglada sie niepewnie...
<Taiffun> dol jest coraz szerszy im nizej sie schodzi, jestescie na dnie
<Johnson> Może... chociaż..
<Artud> Nie czesto spotyka sie dziury z platanina korytarz...
<Taiffun> nie pamietacie do konca co tu robicie
<Keldorn> z każdego labiryntu jest wyjscie, stad także jest droga na wolnosć/
<Taiffun> jak sie tu znalezliscie* mialem na mysli
<Johnson> Droga musi być tylko gdzie?
<Taiffun> na wszystkie strony rozchodzi sie okolo 9 korytarzy
<Taiffun> nie roznia sie niczym od siebie
<Eiellia> ktoredy idziemy?
<Taiffun> wszystkie prowadza jeszcze glebiej
<Keldorn> ida w tym samym poziomie?))
<Taiffun> patrz wyzej, mysle o wszystkim))
<Artud> Hmmm... Osiedle?
* Xion[KK] has joined #sesja
<Keldorn> hmmmm... dziewięć korytarzy. To symbol.
<Johnson> Czego paladynie?
<Artud> Nie przypomina niczego co bym znal
<Keldorn> Dziewięć piekieł. To bardzo mi się nie podoba
<Eiellia> hmm...
<Eiellia> sama nie wiem
<Eiellia> nie podoba mi sie to
<Silgurf> myslałem że piekło jest tylko jedno...
<Taiffun> Keldorn, 9 kregow piekla to motyw z Dante Alighierego))
<Keldorn> Dziewięć piekieł Baator. Byłem "przejazdem" na pierwszym, Avernusie. Do dzis mam blizny po Abiszajach.
<Silgurf> hehe...to my nie z tej samej bajki...
<Johnson> Hmm... mimo wszystko wydaje mi sie, że tutaj musi być jednak ten skarb...
<Artud> ... oraz legion nieumarlych...
* Taiffun sets mode: +v Xion[KK]
<Eiellia> Jahnson wogole co to za skarb
<Taiffun> z jednego z tuneli wybiega Xion[KK], druid
<Artud> To chyba nie najleszy pomysl zeby przetrzasac te podziemia
<Eiellia> przyprowadzasz nas tu i co?
<Artud> Znajdzmy wyjscie jak najszybciej
<Johnson> Witaj druidzie...
<Keldorn> ty! mów kim jestes!
<Silgurf> ja tylko najjem sie magii i stad mykam...
<Taiffun> wrzeszczy jak opetany, tuz za nim stado wielkich robali
* Keldorn dobywa miecza
<Johnson> Skarb... niewiele mi o nim powiedziano... podobno jakis maulet czy cos w tym stylu...
* Artud wyszarpuje rozdzke
* Eiellia celuje z luku
* kyzv przygotowywuje zaklecia
* Artud skanduje zaklecie kierujac rozdzke w tsrone robali
* Silgurf polerouje pazury
* Keldorn tnie przez głowę pierwszego robala z brzegu
* Eiellia strzela w pierwszego robala
<Taiffun> z tunelu wypadaja pelzacze ze szczypacami, cofaja sie jednak przed blaskami magii
<Taiffun> Eiellia nokautuje pierwszego, spazmatycznie ginie
<Johnson> Pełzacze tutaj? Dziwne...
<Eiellia> no!
<Eiellia> nie lubie robactwa
<Taiffun> Artud, trzesionko ziemii?))
<Artud> bron boze ))
* Keldorn tnie następnego
* Taiffun sets mode: -v Xion[KK]
<Artud> Lekkie zaklecie, oplatajace ))
<Taiffun> druid umiera na zwal serca
<Keldorn> a nie, już ich nie ma))
<Silgurf> na zwał haha ))
<Taiffun> Artud, rozdzka jest od trzesien ;) reszta magii to twoje rece))
<Johnson> Szkoda go... mógł mieć jakies informacje na temat skarbu...
<Eiellia> Jashon o czym ty ciagle mowisz?
<Keldorn> albo wyjscia.
<Eiellia> tylko skarb i skarb
<Artud> szkoda ;) zawsze to atrybut jakis...oki ))
<Artud> Albo takze zabladzil
<Artud> i szukal wyjscia
<Taiffun> pelzacze wycofuja sie po pierwszych trupach
<Eiellia> o co chodzi z tym skarbem!
<Eiellia> prowadzisz nas tu i mowisz o skarbie ...
<Johnson> Mówiłem, że nie wiem... chodzi podobno o potężny amulet mogacy ochronić niejedna krainę... tak mi powiedzial ten sprzedawca...
<Keldorn> sprzedawca...
<Artud> ile za to wzial?
<Silgurf> do kitu pewnie ten amulet
<Johnson> Najdziwniejsze jest to, że nic...
<Eiellia> no tak i ty uwierzyles <przewraca oczami>
<Taiffun> z/w))
<Artud> A sprzedawca to pewnie czlonek gildii zlodziei... albo co gorsza czlonek rady miejskiej
* Keldorn uważnie nasłuchuje po kolei każdy korytarz
<Eiellia> albo ktos pulapke na nas zastawil
<Johnson> No dobra... wydostanie się stad jest ważniejsze...
* Artud zbliza sie do truchel robactwa...
<Artud> Ciekawe okazy...
<Eiellia> teraz nie mamy wyjscia juz..
<Artud> Ciekawy co jedza
<Eiellia> mozemy poszukac cokolwiek ma to byc..
<Johnson> Być moze ludzkie mięso...
<Artud> Moze przybyszy... bo jesli tak to pewno maja urozmaicona diete
* Taiffun wrocil
<Taiffun> Artud, pelzacze to przerosniete mrowki ze szczypcami
* Keldorn uważnie nasłuchuje po kolei każdy korytarz
<Eiellia> nie ma co stac tak..
<Keldorn> ciii
<Taiffun> Keldorn, tylko w tunelu z ktorego wybiegly pelzacze slychac klekotanie
<Taiffun> pozostale sa ciche
<Keldorn> hmmm... ja wybrałbym własnie ten tunel
<Artud> Ale sprawdzanie po kolei kazdego z korytarzy nie jest zbyt bezpieczne...
<Artud> Tym bardziej ze pewnie bedziemy musieli isc gesiego
<Taiffun>
<Artud> Ale sprawdzanie po kolei kazdego z korytarzy nie jest zbyt bezpieczne...
<Taiffun>
<Artud> Tym bardziej ze pewnie bedziemy musieli isc gesiego
<Taiffun> * Disconnected
<Johnson> Dobrze... to co robimy?
<Taiffun> Keldorn dostarczyl mi wasza rozmowe
<Keldorn> zreszta Pełzacze też musiały skads tutaj przyjsć, nie pojawiły się znikad
<Artud> Moze przyszly ta sama droga jaka my?
<Artud> Sam nie wiem co o tym myslec
<Keldorn> to znaczy? sprzedawca powiedział im o skarbie?
<Keldorn> watpię.
<Eiellia> dobra idziemy tym korytarzem..
<Artud> Bardziej mialem na mysli ze dostaly sie stamtad *pokazuje palcem na gore*
<Johnson> Kyzv żyje? :P))
<Keldorn> a myslisz że one tak nagle wpadły w dziurę? nie znasz chyba pełzaczy
<Eiellia> pelzacze zyja pod ziemia..
<Artud> Nie moze weszly tutaj czujac dobra kryjowke... ale owszem nie znam ich
<Artud> Bo chyba nie one wykopaly te tunele
<Artud> Sa... za duze?
<Keldorn> moim zdaniem lepiej isć tym korytarzem niż sprawdzać pozostałe osiem.
<Eiellia> moze tak juz ruszymy nie podoba mi sie to miejsce...
<Taiffun> z innego tunelu wypada ze skrzekiem 6 goblinow
<Johnson> A mozę pełzacze pilnuja tego skarbu... to znaczy nie myslcie, że dalej tylko o nim, bo bardziej zalezy mi na wydostaniu się stad...
<Keldorn> wrrrrr
<Taiffun> uzbrojone w palki przechodza do ataku
* Keldorn rzuca się na potwory z mieczem
* Johnson wyciaga miecz
* Silgurf poleruje pazury
* Artud kieruje na nie reke wrzeszczac Cuartha "Burza piasku"
<Taiffun> Keldorn przepolawia dwoch ejdnym cieciem
<Taiffun> Artud pochalnia reszte pod blotem
* Eiellia celuje z luku
<Taiffun> zdziwiony Keldorn zostaje sam w miesjcu gdzie przed chwila byl otoczony zielonymi bestyjkami
<Artud> Krotko mowiac mamy juz 2 tunele
<Johnson> Jeszcze tylko 7
<Eiellia> wlasnie
<Keldorn> to trochę komplikuje sprawę...
<Artud> Gobliny sa chyba madrzejsze...
<Eiellia> moze sprawdzimy jednak te pozostale
<Eiellia> ?
<Keldorn> tak, umieja zastawiać pułapki
<Johnson> No nie wiem... na pewno nie silniejsze.
<Artud> i zbierac skarby?
<Artud> Wzglednie... polowac na ludzi na powierzchni
<Keldorn> na tym polega bład mnóstwa wojowników... nie doceniaja przeciwnika.
<Taiffun> chciwosc... przebiega wam wszystkim przez mysl bogactwo...
<Keldorn> jedynym celem chciwosci jest bogactwo samo w sobie
<Eiellia> to ktory wybieramy?
<Keldorn> skarb może posłużyć w dobrym celu.
<Artud> Nie myslmy na razie o pieniadzach...
<Artud> Gdy odnajdziemy wyjscie, zaczniemy szukac skarbu
<Eiellia> nie wiemy jeszcze co znajdziemy
<Taiffun> z trzeciego tunelu dobiega krotki szybki blysk swiatla, gasnie i znowu jest spokoj
<Johnson> Dziwne...
<Eiellia> hmm..
<Artud> Nie podoba mi sie t-to...
<Johnson> Może jakis człowiek....
<Eiellia> to mamy juz 3 tunel
<Artud> Albo ozywieniec...
<Keldorn> Maraugrimowie!
<Eiellia> i co ma to oznaczac
<Eiellia> ?
<Artud> Maraco?
<Taiffun> bycmoze nic, bycmoze was strasza, bycmoze przypadek, bycmoze przebicie energii z jadra ziemii...
<Silgurf> Marau...co ?
<Keldorn> zmiennokształtni z jakies częsci planu cienia. Lubia bawić się ludzmi, manipulować emocjami... i sprowadzać na nich zgubę.
<Johnson> Hmm...
<Silgurf> cos jak alkohol ?
<Artud> Hmm... Wiecie... na tym rozstaju faktycznie latwiej o przeciwnika
<Keldorn> i możemy zostac otoczeni
<Eiellia> wlanie
<Eiellia> moze ruszamy?
<Artud> Ale w ktory tunel...?
* Avemarkonuseplok has joined #sesja
* Taiffun sets mode: +v Avemarkonuseplok
* Artud koncentruje sie starajac sie wyczuc zrodla magii w poblizu
* Avemarkonuseplok wychodzi z jeszcze inneo tunelu
* Keldorn przyjmuje postawę bojowa
<Keldorn> ktos ty!
<Eiellia> a ten skad?
* Avemarkonuseplok idzie na czterech lapach i kustyka, jest owiany dziwna mgla, nie widzicie go zbyt dokladnie
<Johnson> hmm...
<Avemarkonuseplok> sssspokojnieee...
<Keldorn> tak?
* Eiellia caluje lukiem...
* Silgurf przenika duszę Avemarka w poszukiwaniu magii
* Avemarkonuseplok siada pod sciana
* Artud bacznie przyglada sie przybyszowi...
<Keldorn> kim jestes? co tutaj robisz?
<Taiffun> Silgurf, jest w nim mnostwo roznej magii. Jedna wielka salatka
<Artud> Ozywieniec?
<Johnson> Dziwne... kim jestes?
<Avemarkonuseplok> nie wiemmmm co tu robie...sss...
<Silgurf> mów lepiej szybko bo mam ochotę na magię...
<Avemarkonuseplok> ale tam... tam.. TAM!
* Avemarkonuseplok histeryzuje troche
<Eiellia> co tam!
* Avemarkonuseplok kaszle, mgla rozwiewa sie, widzicie jego sylwetke
* Keldorn rozglada się uważnie, cały czas jednak pilnujac Avemarka
* Avemarkonuseplok ma wystajace zebra, jedno oko dwukrotnie wieksze od drugiego, czerwone a drugie niebieskie
<Eiellia> kim jestes?
* Silgurf poleruje zacieklej pazury
* Avemarkonuseplok nosi na sobie resztki lachmanow, jeden but jakby szlachcica
<Avemarkonuseplok> nie pamietammmm! <skrzeczy>
* Silgurf kradnie but dla Avemarka
<Avemarkonuseplok> tam... tam... TAM...
<Johnson> Skrab... Wiesz, cos o skarbie?!
<Taiffun> Silgurf, but jak but, troche nadgnily
* Artud przygotowuje w mysli zaklecie pozwalajace oplesc nieznajomego w razie potrzeby...
<Silgurf> ehh..fe!
* Avemarkonuseplok dyszy ciezko, czerwone oko robi sie fioletowe
* Eiellia podchodzi ostroznie do nieznajomego
<Johnson> hmm... dziwny sprzedawaca, mapa?
* Silgurf łyka manę z piersiówki
* Avemarkonuseplok ma przestraszony wyraz twarzy
<Artud> Eiellia... uwazaj!
* Eiellia staje w bezpiecznej odleglosci nadal celujac lukiem
<Avemarkonuseplok> nienienienienienie, nie zadna mapa...
* Keldorn zaciska rękę na rękojesci miecza
<Eiellia> nic mi nie bedzie
<Artud> On mi wyglada na histeryka...
<Artud> Demony wiedza co mu odbije
<Eiellia> co cie tu sprowadza?
<Keldorn> nie róbmy mu krzywdy, jesli nic nam nie zrobi
<Avemarkonuseplok> nienienienienienie, nie jestem demonem! <krzyczy>
<Eiellia> i co ci sie stalo?
<Avemarkonuseplok> ja, tam, boze!
<Johnson> Rozmawiałes z jakims sprzedawca?
* Avemarkonuseplok trzesie sie
<Keldorn> wpadł tutaj, jak my, i został tu zbyt dług
<Silgurf> ok, avemarek nic nie bedzie bolało a magii i tak nie jestes w stanie użyć
<Keldorn> *długo
<Keldorn> nie odważysz się!
* Silgurf dokonuje rytuału przejęcia magii
* Keldorn wali Silgurfa w twarz
<Artud> Spokojnie... Silgurf spokojnie...
<Eiellia> przestancie
<Taiffun> Silgurf przestaje dokonywac rytualu
<Taiffun> zreszta nie zaczal
<Eiellia> tak nie wyjdziemy stad
<Keldorn> przeklęte wynaturzenie!
<Artud> Wyglada na wariata, ale nie ma potrzeby go zabijac
<Eiellia> zgadzam sie
<Artud> Ani ranic
<Silgurf> nic mu nie bedzie, tylko chce mu wyssać troche many
<Keldorn> nawet nie próbuj
<Silgurf> mogę ?
<Artud> Z tym ze nie nalezy tez dawac mu okazji zeby nabroil
* Avemarkonuseplok wstaje powoli i lekliwie trzesac sie troche, mala skulona postac po wyprosotwanonius ie mierzy dwa metry
<Johnson> Avemarku - co jest "tam"?
* Eiellia odsuwa sie szybko
<Avemarkonuseplok> strach, tam,tamtamtam... panika smierc i strach
<Artud> Hmm... moze jednak wyglada odrobine niebezpiecznie...
<Keldorn> to półghul, jesli sie nie mylę.
<Johnson> Hmm...
<Silgurf> Avemarek...oddasz mi ta magię dobrowolnie?
<Artud> Ozywieniec
* Avemarkonuseplok ma dlugie chude konczyny gdy stoi, żebra i oczy
<Keldorn> nie, ghule nie sa ożywieńcami
<Keldorn> nie miały wyboru
* Avemarkonuseplok patrzy lekliwie na wampira energetycznego
<Avemarkonuseplok> tak, TAK, TAK,. zabierz to ode mnie!
<Artud> On zyl... Moze umarl, a teraz zyje spowrotem tylko inaczej...
<Eiellia> uspokoj sie Silgruf!
<Artud> Silgurf to go moze zabic
<Eiellia> musimy sie stad wydostac
<Keldorn> jesli to ożywieniec, jakim cudem ma aurę magii?
<Artud> Jesli jest podtrzymywany magicznie...
<Silgurf> no dobra...ale wezmę tylko troszeczke...
<Artud> Moze podtrzymuje go przy zyciu jakis mag?
<Artud> Zostaw go Silgurf
<Avemarkonuseplok> wez,wez,wez, wezwezwezwezwez...
<Silgurf> sam sie prosi
<Artud> Zabijesz go...
<Keldorn> wtedy musiałoby być drugie zródło magii
<Artud> On chce umrzec... tak mi sie wydaje
* Avemarkonuseplok slania sie na nogach, ponownie siada, konczyny skracaja mu sie
<Johnson> A moze chce siepozbyć swej energii?
<Artud> Wlasnie... Tutaj musi byc jakies zrodlo
<Silgurf> on raczej nam nic nie powie a ja potrzebuje tej magii
<Artud> Ale jesli podtrzymuje go przy zyciu?
<Johnson> Silgurf... możesz nie zapanować nad ta magia...
* Eiellia zaglada do nastepnego tunelu czujnie trzymajac luk
<Taiffun> Eiellia, bedac najblizej zauwazasz pewien szczegol: czerwone duze oko jest teraz po lewej stronie, a male blekitne po prawej...
<Silgurf> John...to jest mój zawód...muszę zapanować
<Artud> Pomijajac fakt ze moze byc w jakims stopniu spaczona...
<Taiffun> z tunelu nic nie slychac
<Taiffun> ni nie widac
* Keldorn wyjmuje zza pazuchy mały srebrny symbol
<Eiellia> hmm..
<Silgurf> ja także jestem spaczony...
* Artud skupia sie na skulonej postaci... Czy to iluzja?
<Eiellia> cos z nim nie tak
<Keldorn> Tormie, dopomóż
* Keldorn zamyka oczy, pozbawia się wzroku
* Silgurf patrzy podejrzliwie na wisiorek
<Taiffun> Keldorn, dokladniejszy techniczny opis dzialania prosze))
<Eiellia> czemu oczy mu sie zamienily miejscemu?
<Keldorn> tzn. magicznie przestaję widzieć))
<Silgurf> najlepiej na priva ))
<Eiellia> co moze to oznaczac?
* Artud wysyla mentalny dotyk w kierunku postaci
<Artud> co wyczuwam? magiczna materie, a moze dusze?))
* Johnson stoi i nic nie robi...
<Silgurf> hej...mogę ta magię w końcu wziać czy nie...bo głodny jestem
* Keldorn koncentruje się i słyszy serca żywych istot
<Taiffun> jest dusza i chaos magii i mysli
* Artud odrywa palce od skroni...
<Taiffun> Keldorn, najblizsze poza wasza siodemka sa gdzies daleko pod ziemia
<Artud> Stawialbym na spaczenie magiczne
<Artud> albo cos w tym rodzaju
<Eiellia> kim on moze byc?
* Keldorn rozluznia się, powoli przywraca umysł do dawnego stanu
<Artud> Poszukiwaczem skarbu? pechowcem ktory tu wpadl?
<Taiffun> Artud, pomimo zaprzestania sondowania umyslu docieraja do Ciebie jego wspomnienia
<Eiellia> sama nie wiem
<Taiffun> pojedyncze urywki, czerwona ksiega, bogate miasto, zona
* Artud skupia sie starajc przechwycic nikly strumien mysli
<Taiffun> zielone oczy w mroku... i tyle
<Silgurf> czerwona księga ?
<Johnson> Czerwona Księga?!
<Artud> Hmm... cos dziwnego...
<Keldorn> to nie jest istota żywa, trwa w nieżyciu ze względu na klatwę... lub rozkaz innej istoty.
<Artud> Zielone oczy...
<Taiffun> na czerwonej ksiedze wciaz zmieniaja sie napisy w dziwnym runicznym jezyku, nie znasz go Artud
<Johnson> Ten sprzedawca wspominał cos o księdze...
<Artud> Ta ksiega... ta ksiega moze zawierac dusze jakiejs istoty!
<Eiellia> co za ksiega!<pyta zniecierpliwiona>
<Johnson> Ale nie mówł, że będzie czerwona...
<Taiffun> ksiega z mysli Avemarkonuseplok
<Johnson> Zielone oczy... też dziwne...
* Avemarkonuseplok uspokaja w miare mozliwosci oddech, siedzi dalej pod sciana skulony
<Artud> Z ktorego korytarza wyszedl?
<Artud> Zauwazyl ktos?
* Avemarkonuseplok ma teraz dwoje kocich brazowych oczu
<Johnson> Hmm... cos z jego oczyma jest nie tak...
* Avemarkonuseplok wskazuje na tunel na prawo od niego (siedzi pomiedzy dwoma oparty o sciane)
<Keldorn> jego oczy... to może być rodzaj wiadomosci...
<Artud> Avemarkonuseplok zaprowadzisz nas... do ksiegi?
<Eiellia> czemu ciagle oczy mu sie zmieniaja?!
<Avemarkonuseplok> strach, bol, panika smierc, zniszczenie... NIE!
<Artud> Avemarkonuseplok moze uda nam sie pomoc ci!
<Johnson> Zaprowadżz nas tam... trzeba to zło zakończyć
<Artud> Odczynic klatwe...
* Avemarkonuseplok chwyta sie za glowe
<Avemarkonuseplok> nienienienie!
<Taiffun> Keldorn, dwa serca, duze, zblizaja sie do was korytarzem naprzecwi Avemarkonuseploka
* Eiellia przyglada sie sytuacji nico zdezorientowana
<Artud> Musimy go tu chyba zostawic...
<Keldorn> wskaż korytarz, jak możemy zakończyć to?
* Keldorn dobywa miecza
<Keldorn> ale ja już prawie powróciłem do normalnego wzroku))
<Taiffun> "kamasa, merta!" <gardlwoy okrzyk z glebi tunelu
<Artud> Avicenna! /Oplecienie przygotowane dla Avemarka wkierunku istot/
<Taiffun> prawie czyni wielka roznice))
* Johnson przygotowuje broń
<Artud> w ciemno rzucam))
<Keldorn> orkowie!?
<Taiffun> z tunelu wypadaja dwie orcze sylwetki oplecione korzeniami
<Taiffun> brawo za domyslnosc))
* Keldorn wyprowadza cięcie od boku
<Johnson> Orkowie tutaj?!
<Keldorn> thx ;) ))
* Eiellia strzela 2 strzalam w kilka sekund po sobie
<Artud> To plugawe miejsce sciaga takie kreatury...
<Taiffun> sa oplecieni korzeniami, wystarczy zarznac
* Keldorn wyprowadza cięcie od boku
<Johnson> Cos w tym miejscu jest nie tak...
<Taiffun> jeden ginie z dwoma pociskami w czaszcze, drugi jest rozlupany przez paladyna
* Avemarkonuseplok kaszle i pluje flegma
<Keldorn> Avemarku, gdzie isć by to zakończyć?
<Eiellia> musimy sie stad wydostac !
<Johnson> Wyglada na to, że nie jest to nic dobrego...
<Artud> Avemarkonuseplok... musisz nam pomoc...
<Keldorn> wskarz korytaż
* Avemarkonuseplok wskazuje tunel z ktorego przybyl
<Eiellia> strzaly mi sie konczal!
<Avemarkonuseplok> ksiega
<Keldorn> *korytarz
<Johnson> Robale, pełzacze, Avemark, Orkowie... co jeszcze?
<Eiellia> korytarz ktory!
<Artud> Czy ma ktos jakies antidotum by go uspokoic?
* Keldorn idzie ostrożnie w kierunku wskazanego korytarza
<Artud> Latwiej bedzie wydobyc cos z jego mysli...
* Avemarkonuseplok wskazuje tunel orkow:
<Avemarkonuseplok> labrotarrjnf...
* Johnson idzie za Keldornem
* Avemarkonuseplok pluje plwocina
<Artud> Czekajcie!
<Silgurf> ok
<Keldorn> tak?
<Artud> To brzmialo jak laboratium
<Johnson> Laboratorium?
<Avemarkonuseplok> taktaktaktaktak...
<Keldorn> jakis szalony mag, zapewne
<Artud> Siedziba...
<Silgurf> Avemarek chyba powiedzial juz wszystko...mogę zaczerpnac jego magii ?
<Artud> Hmm... Ruszajmy korytarzem... racja...
* Xion[KK] has left #sesja
<Keldorn> jakis trep dorwał się do artefaktu i teraz się bawi
<Keldorn> NIE!
<Artud> Silgurf daj mu odejsc w spokoju...
<Johnson> Szalony Mag z Czerwona Księga...
<Keldorn> do Sila mówiłem))
<Eiellia> hmm..
<Artud> Zaczerpniesz mocy od innych plugawych istot
<Taiffun> co poczynacie?))
<Eiellia> to co idziemy!
<Artud> Sporo ich tutaj
<Artud> Ruszajmy
<Taiffun> gdzie?))
* Keldorn idzie pierwszy, ale ostrożnie
<Silgurf> nie rozumiecie że on nawet tego ne poczuje...to tylko dla niego bezużyteczna magia
* Artud zbliza sie do Keldorna i Johnsona
<Keldorn> ale to jego magia!
<Keldorn> i ty nie masz żadnego prawa by ja zabierać!
* Eiellia rusza za towarzyszami z gotowym lukie
<Johnson> Być mozę nie jego...
<Taiffun> ktory tunel wybraliscie?))
<Artud> ten z ktorego przyszedl Avem jak rozumiem))
<Keldorn> ten orków, wskazany przez Avemarka))
<Johnson> Tunel do laboratorium))
<Eiellia> ja nie wiem :P))
<Artud> aa... oki)))
<Silgurf> idziemy do orków co nie ?
<Johnson> Co z kyzvem? :P))
<Keldorn> :D))
<Taiffun> przyszedl z tego z ksiega, orki=laboratorium
<Taiffun> kyzv?))
<Artud> Mag pracuje w laboratium... Ale ksiega to zrodlo sily...
<Johnson> Żyje w ogóle? :P))
<Artud> jak to rozstrzygnac?
<Keldorn> z/w - nawet nie pół minuty))
<Artud> moze zginal przy ktoryms ataku ;)))
<Artud> on jest away))
* Taiffun sets mode: -v kyzv
<Taiffun> wroci to napisze))
<Eiellia> idziemy?!
* Avemarkonuseplok patrzy gdzie idziecie
<Johnson> tak, tak... ruszajmy!
* Silgurf idzie w obranym kierunku
<Artud> Ale gdzie? Moze w laboratium znajdziemy cos by pomoc Avekowi
<Keldorn> jestem))
<Eiellia> tam gdzie ma byc zekoma ksiega
* Keldorn idzie czujnie z mieczem w dłoniach
* Avemarkonuseplok wstaje, porusza sie na trzech mackach i ma tylko jedna reke. Zlote dwoje malych oczu i czulki
<Avemarkonuseplok> ide z wami
* Artud rusza za Keldornem...
<Eiellia> nie zostan!
* Silgurf patrzy chciwie na Avemarka
<Taiffun> ksiega czy laboratorium w koncu? glosujcie ;P))
<Silgurf> magii...
<Eiellia> nie pomozesz nam!
<Keldorn> laboratorium))
<Keldorn> chyba))
<Silgurf> lab))
<Eiellia> ksiega :)))
<Artud> zacznijmy od lab)
<Eiellia> ok))
<Taiffun> 3 to wiekszosc, lab)) w koncu cos wiem :P ))
* Avemarkonuseplok rusza za wami
* Keldorn czujnie nasłuchuje
* Avemarkonuseplok zostawia za soba pas sluzu jak slimak [prousza sie trzema mackami]
<Johnson> Nieby ruszać sie nie mozę, a za nami idzie.. czyzby pułapka...
<Keldorn> miejmy oko na wszystko
<Silgurf> albo zostajesz tutaj albo zapuszcze Ci pazury w duszę
<Artud> Lepiej miec na niego oko *szepcze*
<Eiellia> bede go pilnowa <odszeptuje>
<Artud> Bliskosc zrodla magii moze zle na niego wplynac
* Avemarkonuseplok owi powiekaszaja sie oczy i zmieniaja barwe na biala, smutnie wraca do glownej komnaty i zostaje tam
<Johnson> Hmm... zaprawde dziwne...
<Silgurf> i tak odbiore Ci magie..
<Keldorn> nauczcie się młodzi, że wyglad ma niewielkie znaczenie
<Artud> Lepiej miec go z soba niz za soba...
<Eiellia> jak uwazacie
<Artud> Ale dobrze... zostawmy juz go iruszajmy dalej
<Keldorn> tak mielismy na niego oko
<Keldorn> chociaż nie sadzę by czegos próbował, ale jednak trzeba uważać
* Eiellia rusza dalej zniecierpliwiona
<Taiffun> tunel skreca wielokrotnie
<Johnson> Hmm... ciekawe czy daleko do tego laboratorium?
<Taiffun> w koncu rozszerza sie a po bokach widac pochodnie na scianach
<Silgurf> wescie po co sie nim trudzic, zabije go i wciagne jego magie
<Artud> Silgurf... zachowaj sily na potwory
<Silgurf> proste...
<Silgurf> magia to moja siła...
* Eiellia rozglada sie
<Taiffun> rozszerzajacy sie tunel tworzy olbrzymia komnate pelna szkla, rurek, butelek, fiolek, wielkich butli i gasiorow
<Keldorn> co to znaczy "wescie"?))
<Taiffun> wejscie))
<Silgurf> hehe))
<Johnson> Laboratorium...
<Eiellia> hmm..to chyba tutaj
* Keldorn stapa ostrożnie, obserwuje sciany, podłogę i stoły
* Artud zbliza sie do stolu
* Silgurf rozglada sie za buteleczkami many
* Eiellia podchodzi do stolow i przyglada sie co na nich jest
<Johnson> Bez straży?
<Taiffun> "urgh, kepasa?" slyszycie warkot jakiegos orka z bialym brudnym kitlu wylaniajacego sie zza szkla
<Artud> *przeglada zapiski... butle*
* Johnson wyciaga broń
* Keldorn przebija go mieczem
* Artud skanduje Avicenna! odrywajac sie od zapiskow
* Silgurf atakuje szponami
<Taiffun> byl dosc daleko, Silgurf dobiega pierwszy
<Taiffun> ork z poteznym wrzaskiem bolu traci energie
* Eiellia rozglada sie czy jeszcze inne orki nie nadciagaja
<Artud> Hmm... Najadl sie w koncu *mruknal*
<Taiffun> krzyk odbija sie echem po scianach
* Keldorn pilnie obserwuje i nasłuchuje
* Artud wraca do zapiskow
<Keldorn> cudownie! zaraz wpadna posiłki!
* Silgurf dalej szuka buteleczki many
<Taiffun> krzyk wywabia oddzial uzbrojony w kusze i topory [9 sztuk]
* Eiellia trzymajac luk w gotowosci rozglada sie po sali
<Keldorn> Tormie!
* Eiellia strzela po kolei w 3 orki
* Keldorn rzuca się na pierwszego z brzegu, wyprowadzajac pchcnięcie
* Silgurf atakuje pazurami
<Keldorn> *pchnięcie
<Taiffun> Eiellia oslabia dwoch
<Artud> Avicenna! *oplecenie*
* Johnson tnie mieczem
* Eiellia wypuszcza kolejne 2 strzaly
<Taiffun> Silgurf zostawia zywego jeszcze orka i miota sie wsrod pozostalych nokautujac dwoch na amen
<Taiffun> Eiellia, trzeci z twojej reki
* Keldorn obraca się i tnie
<Taiffun> Artud oplata wszystkich z Silgurfem wlacznie
* Artud klnie
<Silgurf> ty niezdaro jedna...
<Taiffun> Keldorn rozplatal orkow poza zasiegiem sieci korzeni
<Keldorn> sa jeszcze jakies?))
* Eiellia wyciaga sztylet i rzuca sie na grdlo nastepnego
<Taiffun> jeden z oplecionych orkow wypuszcza dwa belty raniac Johnsona w ramie
* Keldorn podbiega i uderza mieczem
* Artud zbliza sie do Silgurfa
* Johnson dalej tnie, nie przejmujac się ramieniem
<Taiffun> po pomieszczeniu czuc niemila won krwi orczej
* Keldorn wykonuje obrót i tnie z potężnym zamachem
* Silgurf tnie szponami i wyrywa sie z oplecienia
<Artud> Entario *mruknal* rozpuszczajac korzenie
<Taiffun> orki juz nie zyja
<Silgurf> uhh...uważaj co robisz
* Keldorn dyszy "Chyba zaczynam się starzeć"
<Eiellia> ile strzal mi zostalo?))
<Taiffun> slyszycie w oddali trzaski metalu
* Keldorn obraca się w kierunku dzwięku
* Silgurf zbiera magię z nieżywych orków
<Taiffun> Eiellia, wytsrezlilas okolo 15, oszczednie masz jeszcze 85
<Artud> Silgurf... Wypadki chodza po ludziach
* Eiellia rozglada sie czujnie
* Keldorn idzie powoli w kierunku hałasu
<Taiffun> oszfak, napisalem w ekwipunku 10 strzal ;/ literowka, sorry ))
<Eiellia> pisales ze 10 mam :P))
<Taiffun> faktycznie , moj blad))
* Artud staje za Keldornem
<Artud> Orki w zbrojach czy ki diabel?
* Eiellia naciaga luk uwaznie nasluchujac
<Taiffun> Keldorn, Artud, widzicie sciane slepej uliczki tunelu
* Silgurf ostrożnie ustawia się wsród towarzyszy
* Artud podchodze do sciany...
<Taiffun> jest cala w malych metalowych klatkach, wsrod nich sa jeden duze metalowe drzwi
<Keldorn> tajne przejscie? iluzja? pułapka?
* Keldorn przyglada się uważnie scianie
* Artud spoglada co jest w klatkach
<Keldorn> John, jak rana?
<Taiffun> z malych klatek dobiega popiskiwanie, skrzeki i rozne dziwne odglosy
* Eiellia staje za towarzyszami
<Taiffun> "ludzie?" cihutki pisk z jednej w rogu na dole
* Keldorn szuka po plecaku jakiegos opatrunku, miskturki
<Keldorn> John?!
* Artud schyla sie przy klatce z ktorej dochodzi pisk
<Johnson> nie najgorzej z ta rana...
<Taiffun> slyszycie jak metalowe drzwi sa obecnie zakluczane od drugiej strony
<Artud> Czym jestes?
<Keldorn> drzwi zostawcie mnie
<Johnson> Ktos tam jest!
<Taiffun> Keldorn, masz masc na plytkie rany i obcegi do wyciagania pociskow
<Keldorn> ja?
<Taiffun> tak, w plecaku))
<Eiellia> ty narazie odpocznij <zwraca sie di Johnsona >
* Keldorn rzuca sprzęt Elfce, "opatrz go!"
* Keldorn wywala drzwi z zawiasów lewa ręka
* Eiellia lapie rzeczy i podchodzi do rannego
<Keldorn> a raczej próbuje))
<Taiffun> "halo, ludzie, klatka 348b!" popiskiwanie
* Artud spoglada do wnetrza klatki
<Johnson> Dziękuję ci...
* Eiellia opatruje rany
<Taiffun> klatki sa obudwaoen, nie widac wnetrz
<Taiffun> obudowane*
<Eiellia> spokojnie nie oberwales mocno <usmiecha sie do towarzysza>
* Keldorn próbuje wywalić drzwi z zawiasów lewa ręka
* Artud powoli otwiera klatke 348b
<Taiffun> Keldorn, pole magiczne odrzuca Cie na dwa metry w tyl
<Artud> nie na osciez))
* Eiellia konczy opatrywac
<Taiffun> Artud, zdejmujesz skobelek, ze srodka nic nie wybiega slychac tylko pisk dalszy:
* Keldorn podnosi się ciężko z podłogi
<Eiellia> no dobrze juz <usmiecha sie>
<Taiffun> "no nie boj sie, chochlik jam"
<Johnson> Dziękuję ci <również sie usmiecha>
<Artud> Wylaz chochliku... albo zamienie cie w kawalek skaly
<Keldorn> a to skurl, pułapka. Arrggghhh
* Keldorn zatacza się
<Taiffun> chochlik wyfruwa ze skrzynki i przysiada na jednej z rurek
* Artud usmiecha sie do towarzyszy...
<Artud> Chyba mamy kolejnego towarzysza
* Keldorn opiera się o scianę, ciężo dyszac
* Eiellia podchodzi do chochlika
* Artud staje obok Eiellii
<Silgurf> Gadaj wszystko albo zobaczysz co potrafia moje pazury !
<Eiellia> kim jestes?
<Taiffun> "osz w cholere, alez tu szkla od groma i ciut ciut"
* Johnson dochodzi do towarzyszy
<Artud> Wiesz moze czyje to?
<Taiffun> chochlik klania sie "jam jest Sir Herniep z rodu Graven"
<Taiffun> "nie mam pojecia, zostalem prowany!"
* Keldorn przysiada pod sciana, ciężko dyszac, ale nasłuchuje uważnie
<Artud> Dla okupu?
<Artud> <usmiecha sie>
<Taiffun> "uprowadzony po tchorzowsku i trzymany tutaj o glodzie"
<Keldorn> ten Avemarek też był bogaczem...
<Eiellia> widziales kto cie porwal?
<Taiffun> "ha-ha-ha"
<Keldorn> tak swiadczyły jego wspomnienia
<Taiffun> "nie mam pojecia"
<Artud> hmm...
* Artud podchodzi do kolejnej klatki
<Taiffun> "nie pamietam wiele, w dokumentacji widzialem tylko swoje imie"
<Artud> otwiera skobelek
<Eiellia> hmm..
<Artud> moze tu jest ktos jeszcze
<Taiffun> Artud, przez mala szparke wyplywa niebieski obloczek
<Silgurf> chyba się nam nie przydasz...mogę pożyczyć od Ciebie troche magii ?
<Keldorn> przestań!
<Artud> A to co na demony!
<Eiellia> Silgruf!
<Taiffun> wylatuje szybko i tlucze najblizszego gasiora z jakims plynem
<Johnson> Chochliku - widzialęs może Czerwona Księgę?
<Taiffun> odlatuje szybko tunelem a plyn wsiaka w blotniste podloze
<Silgurf> no co, orkowie to niezbyt duchowe istoty...
<Artud> Hmm...
<Eiellia> co to bylo?!
<Artud> Nie dosc ze eteryczne to jeszcze pijan e
<Silgurf> nie dały mi dosć magii...
<Taiffun> "moc moja nie jest twoja marny energetyku"
* Keldorn leży pod sciana
<Taiffun> "pasozyt, phi"
* Artud zbliza sie do Keldorn
<Artud> Wszystko w porzadku?
<Keldorn> wyjatkowo się zgadzam, pasożyt!
* Silgurf grozi dla chochlika
<Taiffun> "nie wiem nic o zadnej czerwonej ksiedze"
<Keldorn> tak, ale już nie jestem taki młody
<Artud> Moze jest tu jakis napoj wzmacniajacy...
<Eiellia> jesli maszsile mozesz nam towarzyszyc...<zwraca sie do chochlika>
<Taiffun> chochlik gra na nosie Silgurfowi
<Taiffun> z przyjemnoscia szlachentan pani!
* Keldorn podnosi się na nogi
* Artud zaczyna rozgladac sie w poszukiwaniu jakis mikstur oznaczonych, znajomych..
<Taiffun> chochlik podlatuje z rurki i przysoiada na ramieniu elfki
<Silgurf> może chcesz być moim chowańcem chochliku ?
<Taiffun> Artud, same orcze oznaczenia
* Eiellia spoglada na chochlika
<Eiellia> tylko bez klotni
<Taiffun> ":)
<Keldorn> trzeba znalesć tego trepa sadystę
<Taiffun> "*
<Artud> Na moc... Czy oni nie potrafia pisac po ludzku...
<Johnson> Chyba nie...
<Eiellia> hmm...
<Eiellia> chyba nie ma stad wyjscia
<Artud> Wlasciwie... czego ja wymagam od istot ktore nie stworzyly cywilizacji i sa zawsze zalezne od kogos poslugujacego sie moa?
* Silgurf zaprasza chochlika miłym gestem
* Artud patrzy na drzwi...
<Keldorn> te drzwi, które mnie kopnęły
<Eiellia> Silgruf zostaw go!
<Keldorn> uważajcie na nie
<Taiffun> chochlik wywala rozowy jezyk Silgurfowi na znak olewactwa
<Artud> Czy gdzies kolo tych drzwi jest kawalek skaly?
<Artud> ))
<Johnson> hehe... miły jest
* Silgurf grozi dla chochlika palcem
<Silgurf> a raczej pazurem
* Eiellia kreci glowa
<Taiffun> Artud, nie ma odlamow skalnych
<Eiellia> jak male dzieci
* Keldorn usmiecha sie pod nosem na widok kłótni
<Taiffun> podloze jest dosc blotniste a sklepienie to twarda lita skala
<Taiffun> sciana z klatek stanowi pewna podpore
<Keldorn> wywalcie te drzwi jakims zaklęciem
* Eiellia podchodzi do drzwi i zaczyna sie przygladac ostroznie
<Johnson> Usunać klatki i już...
<Taiffun> caly czas otacza was sztuczny gwar wywolany odglosami z klatek
<Artud> dam rade zniszczyc sciane obok drzwi?))
<Keldorn> tylko co z tymi biednymi isotami, ofiarami eksperymentów... może kiedy znajdziemy sprawcę, uda nam się im pomów
<Taiffun> Artud, mocna zlozona skala, nie wiadomo co jest wewnatrz... moze tak, moze nie
<Keldorn> *pomóc
<Artud> Pomozcie mi odsunac klatki
<Artud> Sprobujemy wybic dziure w scianie
* Keldorn przestawia klatki
<Taiffun> klatki sa ze soba polaczoen tworzac jedna wielka sciane, nie da sie wyjac jednej
* Silgurf zabiera sie do pomocy dla Artuda
<Eiellia> chochliku widzisz cos dziwnego na tych drzwiach?
<Keldorn> wywalcie te przeklęte drzwi zaklęciem!
<Taiffun> klatki stanowia cala sciane o wymiarach 5 metrow na wysokosc 2 metrow
<Johnson> Trzebaby bylo zniszczyć wszystkie klatki...
<Artud> oduncie sie...
<Keldorn> klatki sa puste?
<Keldorn> ))
<Taiffun> pelne
* Artud probuje skierowac jakis kawal glazu ze sciany w kierunku drzwi
<Taiffun> dzikie odglosy dochodzace z nich urozmaicaja wam dzwieki
<Keldorn> starajcie się nie zrobić krzywdy zawartosci klatek
<Artud> (bocznej sciany) ))
<Taiffun> Artud, udalo Ci sie wyrwac kawalek kamienia bez uszczerbku calosci sciany, lewituje wlasnie...
* Eiellia nadal skupia sie na drzwiach
<Eiellia> tu musi cos byc
<Taiffun> ...w kierunku drzwi, pole silowe jest mocniejsz,e odrzuca glaz mocno, przelatuje kilka cali od Artuda
<Eiellia> ej uwazaj ja tu stoje!
<Taiffun> w drzwiach otwiera sie lufcik o wymiarach 30x30 cm na wysokosci waszych oczu, wyglada na bardzo grube brudne szklo
<Johnson> Być mozę tam jest to zródło...
* Artud klnie
<Taiffun> za nim widac zielone orcze oko
<Artud> Pukalem...
<Taiffun> mrugnelo dwukrotnie
<Artud> My do twojego pana
<Eiellia> co jest!
<Johnson> Bo jeszcze nas zrozumie...
<Eiellia> o i tak nie wie co mowimy
<Taiffun> w drzwiach u spodu wysuwa sie drobna rurka
<Taiffun> "czego?"
<Eiellia> hmm?
<Eiellia> chyba jednak rozumie
<Johnson> Hmm...
<Artud> My do twojego pana...
* Eiellia spoglada na towarzyszy
<Taiffun> gruby basowy glos przestraszyl chochlika ktory wlasnie wraca na swoje miejsce na ramieniu Eiellia
<Taiffun> "ja tu rzadze, czego?"
<Artud> nie sadze
<Taiffun> "czego?"
* Eiellia usmiecha sie uspakajajaco do chochlika
<Artud> Czy znasz arkana magiczne?
<Artud> Mamy pewna propozycje...
<Taiffun> "mow"
<Artud> Zadalem pytanie... Chcialbym miec pewnosc ze rozmawiam z kompetenta osoba
<Johnson> Wiesz cos o Avemarkonuseplokusie?
<Artud> Jezeli zas tak... to chcialbym ujrzec mojego rozmowce
<Artud> Nie zwyklem rozmawiac z oczami
<Taiffun> w okienku widzisz obmierzla gebe orka
<Keldorn> tak, ktos mógłby pomysleć że to tchórz, skoro nie chce się pokazać
<Taiffun> porusza geba, a dzwiek slyszysz z rurki
<Taiffun> "czego?"
<Taiffun> za nim widac jeszcze conajmniej dwoch
<Artud> Jam Artud Terandim... Twoje miano zas?
<Taiffun> "Gryymph Beck, czego?"
* Eiellia przyglada sie nadal drzwiom i oczom z nich widocznym
<Artud> Ponoc znajdujesz sie w posiadaniu pewnej ksiegi magicznej
<Silgurf> jestes taki milutki że cie zarysuje zaraz pazurem
<Taiffun> "Ksiega to nie ansza dzialka, ksiega to przeklenstwo"
<Artud> Znaczy... pomylilem adres?
<Keldorn> czym się zajmujesz?
<Keldorn> tzn. czym dokładnie się zajmujesz?
<Taiffun> "to osrodek badan alchemicznych"
<Johnson> Niech tam odda Księgę po prostu...
<Taiffun> "a wy tu z butami kuzwa wasza mac"
<Keldorn> w jakim celu prowadzone sa te badania
<Keldorn> ?
<Artud> Zaraz... Czy w tych korytarzach sa jeszcze inne osrodki?
<Taiffun> "dla nauki, orgpfh!"
<Taiffun> "nie wiemy"
<Keldorn> a eksperymenty sa przeprowadzane na...?
<Artud> Niezbyt wierze.. w koncu macie tu sporo ludzi
<Taiffun> "na tym co w klatkach"
<Artud> Na pewno wiecie kto posiada ksiege
<Taiffun> "mielismy"
<Keldorn> a co jest w klatkach?
<Artud> no dobrze... mieliscie
<Eiellia> porywacie nie winne istoty dla badan?!
<Taiffun> "przekleta ksiega jest na przekletym piedestale w przekletej komnacie"
<Taiffun> "raz tam bylismy, i nigdy wiecej"
<Keldorn> CO JEST W KLATKACH!?
<Silgurf> zaprowadzisz nas tam ?
<Taiffun> "(w klatkach) wszystko, nie nie zaprowadze"
<Silgurf> prooosiimyyy
<Artud> Chyba wiemy juz wszystko
<Taiffun> "nie ma mowy"
<Johnson> Tak ładnie prosimy...
<Keldorn> można konkretniej? wszystko to znaczy?
<Eiellia> powiedz w takim razie gdzie komnate znajdziemy!
<Silgurf> nie to nie zaraz nie bedziesz mial magii
<Keldorn> pytam po raz ostatni! CO JEST W KLATKACH?!
<Taiffun> "wszystko znaczy od chochlikow takich jak ten po obloki o ktorych niewiele wiemy, taki jak ten ktory zbil i wylal plyn z posokowca syberyjskiego"
<Taiffun> "komnata jest w tunelu naprzeciw tego"
<Keldorn> jakim cudem złapaliscie chochlika?
<Taiffun> "wspolpracuja z nami lowcy w calym kraju"
<Johnson> Idzimy do tej "piekielnej komnaty"?
<Eiellia> w takim razie nie ma co tu marnowac czasu..
<Taiffun> "to tylko maly oddzial badwaczy"
<Keldorn> a jakim cudem on mówi?!
<Eiellia> ruszajmy!
<Keldorn> nie!
<Eiellia> czemu?
<Silgurf> ruszajmy!
<Artud> Keldorn zostaw ich... lepiej uwolnijmy te stworzenia i ruszajmy
<Taiffun> chochlik wtraca: "pamietam ze od zawsze mowilem"
<Keldorn> i jakim cudem jest tak inteligentny?!
<Taiffun> chochlik szczerzy zeby w usmiechu
* Eiellia spoglada na chochlika zdziwiona
<Taiffun> ork nie odpowiada
<Eiellia> nie wiem co tu robia...
<Keldorn> to nie jest chochik, prawda?!
<Eiellia> ale nie mozemy pozwolic na kontynuacje tego
<Keldorn> przyznaj się!
<Taiffun> MG z/w, ide po wode sodowa))
<Taiffun> przerwa na reklamy ;p))
<Johnson> Proponuję znalezć ta księgę.
<Keldorn> zaraz! kięga nie jest tak ważna!
<Eiellia> ah ...juz nic nie rozumiem...
<Johnson> Ale wszystkie odpowiedzi na nasze pytania moga być w niej zawarte...
* Taiffun wrocil))
<Eiellia> w koncu co jest wazne?
* Silgurf nie wytrzymuje i wysysa magię dla chochlika
<Taiffun> Keldorn mowi o istotach w klatkach))
<Keldorn> sprawiedliwosć! dobro! to sa wartosci za które mozna oddać życie!
* Keldorn uderza Silgurfa w brzuch
<Artud> Otwieram klatki... Uwazajcie
<Taiffun> Silgurf rzuca sie na chochlika, ten ucieka miedzy waskie rurki szkla
<Eiellia> Silgurf nie !
* Silgurf oddaje dla Keldorna
* Artud koncentruje sie i stara sie na raz telepatycznie otworzyc wszystkie skbole
<Taiffun> Silgurf pakuje pazury w paladyna
<Keldorn> AAAARRRGGGHHHH
<Keldorn> TORMIE!
* Johnson wpada rozdzielić paladyna i Silgurfa....
<Taiffun> moc jest blogoslawienwetm dla wampira
<Taiffun> ale i przeklenstwem
* Keldorn tnie mieczem!
* Taiffun sets mode: -v Silgurf
<Taiffun> Silgurf pada martwy, mco byla zbyt przesiaknieta dobrem
* Keldorn osuwa się na kolana
<Johnson> ech... jeden mniej
* Silgurf has quit IRC (Client Quit)
<Eiellia> przestancie!
<Eiellia> nie no!
<Eiellia> jak tak mozecie!
<Taiffun> Artud, z powodu walki opuscilem twoje dzialania, na razie tylko dwie klatki otwarte, cd))
* Eiellia spoglada na zwloki Silgurfa
* Keldorn dyszy ciężko
<Taiffun> czarne pazury zbroczone sa krwia
<Eiellia> jak mogles!
* Artud przerywa koncentracje
<Artud> *potrzasa glowa* co na demony...
<Johnson> Ktos musiał z nich zginać... konflikt trwał od samego poczatku...
<Artud> ...tu sie stalo
<Eiellia> to nasz towarzysz a ty ...ty go zabiles!
<Keldorn> ja go zabiłem?!
<Taiffun> Sil zginal wlasciwie sam, przez chciwosc
<Keldorn> TAK!
<Keldorn> JA GO ZABIŁEM!
<Taiffun> nie mozna winic studni jesli ktos napije sie z niej zatrutej wody
<Johnson> Mógł nad soba panować...
<Keldorn> Mam na rękach krew setek istot!
<Eiellia> ah...<zalamuje rece>
<Keldorn> Jeden wampir nie robi różnicy, skoro sam wybrał smierć!
* Artud patrzy na zaistniala sytuacje... Na Keldorna... na wyciagniety miecz... na cialo...
<Eiellia> to miejsce czyni z nami cos nie dobrego
<Keldorn> Przeżyłem wiele rzeczy, które nigdy nie powinny się wydarzyć...
<Johnson> Niem iejsce, ale Księga... zastanówcie się... dlaczego wszyscy mówia o niej z takim strachem?
* Eiellia rozglada sie szukajac wzrokiem chochlika
<Artud> Wyjdzmy stad, nie kusmy losu... Otworzmy klatki...
<Keldorn> ALE NIKT JESZCZE NIE OSKARŻYŁ MNIE O ZABÓJSTWO!
* Keldorn łapie oddech, z trudem
<Taiffun> chochlik siedzi sobie bezpiecznie miedzy waskimi rurkami ze szkla
<Artud> Keldornie uspokuj sie... Nie wiem co zaszlo.. ale nie ma teraz czasu na klutnie
<Keldorn> Przez tyle lat czyniłem dobro w tylu krainach!
<Eiellia> nie mam zamiaru sie klocic o to <odpowiada z rezygnacja>
* Eiellia podchodzi do chochlika
<Eiellia> idziesz z nami?
<Artud> Mam dosc...
<Keldorn> Chroniłem bezbronnych, trzymałem się scieżki dobra i sprawiedliwosci ZA KAŻDa CENĘ!
* Artud mentalnie otwiera klatki
<Taiffun> chochlik podfruwa do Eiellia
<Johnson> Keldornie... spokojnie...
<Taiffun> "boje sie was. Jestescie... dzicy."
<Eiellia> mnie nie musisz sie obaiwiac
<Taiffun> "wiem"
<Keldorn> ALE ONI OSKARŻAJa MNIE O ZABÓJSTWO! Co znaczy szesdziesiat lat ciężkiej i wyrwałej pracy, kosztem własnego życia i zdrowia!
<Taiffun> chochlik pstryka palcami, usta Keldorna zamykaja sie jak po mordoklejce krasnoludzkiej
<Taiffun> "wyluzuj"
<Keldorn> AAAAARRRRGGGHHHH
* Keldorn dyszy ciężo
* Eiellia rusza w strone wyjscia z komnaty
<Taiffun> czar mordoklejki przestaje szybko dzialac
<Eiellia> idziemy?
<Johnson> Dobre... ten chochlik nie jest.. normalnym chochlikiem
* Keldorn podnosi się z trudem, zostawiajac na podłodze kałużę krwi
<Keldorn> nie poddam się tak łatwo... ostatnie zadanie...
* Keldorn podnosi miecz
* Eiellia rzuca opatrunki ktore wczesniej dostala w strone Keldrona
<Eiellia> opatrz sie przynajmniej
* Keldorn kieruje się powoli w stronę orka za drzwiami
<Taiffun> Keldorn, twoje rany sa dosc widoczne, moga troche spowalniac, ale nie tracisz krwi dzieki lasce Torma, rany szybko sie zabliznily w miare mozliwosci
<Taiffun> ork ogladajacy cala scene odruchowo cofa sie za drzwiami
<Eiellia> mozemy ruszac?
<Keldorn> zaklęcia czy nie! Orku, żegnaj się z życiem!
<Eiellia> chce jak najszybciej opuscic to miejsce
<Eiellia> nie podoba mi sie zla aura otaczajaca nas
<Johnson> Chodzmy więc...
<Taiffun> Keldorn?))
<Keldorn> więc idz! ucieknij jak wszyscy inni! zawsze zostaję tylko ja!
<Eiellia> Keldron ja nie uciekam
* Keldorn uderza w drzwi z całej siły
<Johnson> Czy ktos tu ucieka?!
<Eiellia> ale sam posluchaj sam swojej gadki
<Artud> Stoj wariacie... Mam propozycje...
<Artud> Wypuscmy te istoty... A ja... Ja zasypie ta komnate
<Taiffun> Keldorn, drzwi odrzucaja Cie, ponownie, trzy metry w tyl
* Johnson wyciaga sznurek... w ostatecznosci można go skrępować...
<Eiellia> nie zostaw ta line
<Eiellia> Artud zrob tak jak mowiles
<Johnson> Tak... niech tak sie stanie...
* Keldorn leży rozłożony na podłodze
<Artud> Wyniescie go... wypuszcze istoty
* Johnson podchodzi i wynosi Keldorna z komnaty...
* Eiellia podchodzi do Keldrona i pomaga mu sie podniesc
* Artud zaczyna otwierac klatki
* Keldorn dochodzi do siebie i woła "nie!"
<Eiellia> to miejsce jest naprawde zle
<Keldorn> jesli zasypiecie tych orków, nigdy nie będziemy w stanie pomóc tym w klatkach!
<Taiffun> Artud, jest okolo 400 wiekszych lub mniejszych klatek, pojedynczo, wszystkie naraz?...
<Eiellia> Keldron uspokoj sie!
<Eiellia> nie ma co tu zostawac
<Artud> dam rade sila woli?))
<Artud> Szybciej... Wychodzcie!
<Taiffun> dasz rade
<Keldorn> więc idzicie!
<Eiellia> Artud zajmie sie komnata
<Taiffun> to tylko drewniane skoble
<Johnson> Uspokój się!
<Keldorn> uciekajcie, jak cała reszta!
<Artud> Otwieram jak tylko wyjda))
* Keldorn NIE wychodzi
<Eiellia> Keldorn idziesz z nami i to bez dyskusji!
<Artud> na demony.... dosyc
<Keldorn> kim jestes, żaby mi rozkazywać?!
<Keldorn> *żeby
<Eiellia> <szeptem do chochlika> mozesz go ogluszyc na jakis czas?
<Artud> Wertelio! <czar oplecenia korzeniami w kokon na keldorna>
<Taiffun> chochlik przeczy "nie chce ingerowac wen"
<Keldorn> tym istotom trzeba pomóc! a nie zagrzebywać ich jedyna nadzieję!
<Artud> Wybacz...
<Taiffun> paladyn zostaje sparalizowany przez lekkie i cienkie ale dlugie i mocne korzenie
<Eiellia> Artud wypusci je!
<Johnson> Im już nic nie pomoże... to miejsce ma złowroga aurę... jest już dla nich za pózno
* Keldorn zgrzyta zębami
<Eiellia> wiec nie krzycz ze je zostawimy
<Artud> Wyniescie go... Tylko tyle mozemy dla nich zrobic
<Taiffun> Keldorn, nie chce wtracac sie jako MG ale Artud chce za chwile otworzyc klatki))
<Keldorn> skad wiesz!
<Keldorn> jakos nie mogę się ruszyć))
* Artud podnosi telepatycznie Keldorna
<Keldorn> ale wciaż pozostana w przemienionej formie))
<Artud> wyprowadzcie go... nie dam rady go przeniesc przez krety korytarz
<Taiffun> aha, no troche racji...))
<Artud> prawda... nie przecze ale oni ich nie przywroca))
<Artud> pewnie sami nie potrafia))
<Keldorn> skad wiesz?))
<Artud> Eksperymenty.. z natury sa niepwene))
<Keldorn> zawsze tak szybko się poddajecie! jestescie wszyscy tacy sami!
<Keldorn> z góry zakładacie wynik!
<Artud> Nie widze innej alternatywy... Pomysl o Ksiedze! To jest zlo!
<Eiellia> nie mozemy im pomoc!
<Keldorn> SKaD WIESZ?!
<Eiellia> bo wiem!
* Keldorn rozrywa w gniewie korzenie
<Johnson> Dosć... kończmy to...
<Taiffun> Keldorn, nie rozrywasz
<Eiellia> to powiedz co chcesz uczynic!,do Keldorna>
<Taiffun> sa szczelne i mocne
* Keldorn szarpie się ze wszystkich sił
<Taiffun> bezskutecznie
<Eiellia> aby im pomoc!
* Artud czeka na slowa Keldorna
<Keldorn> trzeba dotrzeć do orków! może znaja sposób cofnięcia polimorfii!
<Artud> Potrafisz ich zmusci do tego
<Artud> ?
<Eiellia> jak chcesz przejsc przez te drzwi?!
<Keldorn> niemal każdy proces magiczny można cofnać
* kyzv has quit IRC ( timeout: 240 seconds)
<Johnson> Orkowie nie będa chętni do rozmowy...
<Artud> Nie znam ich jezyka... nie zrozumiem ich notatek... A oni..]
<Artud> Oni predzej zgina
<Taiffun> wtem! ziemia zatrzeslo pojedyncze silne tapnięcie
<Eiellia> co to?!
<Taiffun> ze sklepienia spadaja dwa glazy, na szzcescie nikgoo z was nie rania
* Artud patrzy na strop
<Keldorn> sposób się znajdzie... trzeba chociaż spróbować, aby móc się poddać!
* Eiellia rozglada sie
<Johnson> Co się stało?
<Taiffun> za lufcikiem drzwi widac zamiast orka kupe gruzu
<Artud> Tyle jesli chodzi o orki
<Eiellia> no i masz!
<Johnson> To już koniec...
<Eiellia> co teraz proponujesz takiego ?! co ?!
<Artud> Zabierajcie go stad... Otwieram klatki... A zwierzeta moga byc rozjuszone
* Keldorn zamiera w bezruchu... jego twarz przez chwilę zatrzymuje się w miejscu...
* Johnson zabiera Keldorna...
<Keldorn> jak? jestem cały w korzeniach))
<Taiffun> nadal))
<Artud> Opleciony... nie przytwierdzony))
<Johnson> Dokładnie :)))
<Keldorn> zreszta nie jestem pewien jak chciałbym podniesć mnie w pełnym rynsztunku))
<Eiellia> Artud odplacz go
* Artud podnosi telepatycznie Keldorna
<Johnson> Nieważne... mam zabrać, zabieram :P))
<Artud> Sprobujcieteraz
<Eiellia> nie ma sensu go do niczego zmuszac
<Artud> Dobrze
<Taiffun> z pomoca odrobiny mocy Artuda uniosa Cie
<Artud> Wypuszcze go
* Eiellia spoglada z rezygnacja na paladyna
* Artud podchodzi do Keldorna i mruczy Entario...
<Taiffun> korzenie puszczaja, jestes wolny
* Keldorn upada na ziemię
<Taiffun> i tak lezales))
<Keldorn> tak?))
<Taiffun> tak :P))
* Keldorn nie rusza się z miejsca
<Taiffun> odrzucily Cie drzwi a potem oplotlo))
<Keldorn> ok))
<Taiffun> chyba))
<Eiellia> Keldron wstawaj!
<Johnson> Zabierajmy się stad...
<Eiellia> nie ma co tak tu stac
* Keldorn zaciska dłoń w pięsć
<Johnson> Spokojnie...
<Artud> Jeszcze przed chwila chciales pomoc tym istota... Wiec pomoz je nam uwolnic
<Taiffun> Keldorn ma trzy swieze blizny po pazurach Silgurfa
* Keldorn powoli podnosi się z ziemi, ale w jego oczach płonie gniew
<Artud> Keldorn... Uspokoj sie...
* Keldorn rozglada się za mieczem
<Johnson> Uspokój się...
<Artud> Keldorn...
<Eiellia> Keldron nie ma co sie denerwowac
<Taiffun> Keldorn, miecz lezy tuz przy tobie
* Keldorn podnosi miecz
<Artud> Keldorn... nie zmuszaj mnie zebym...
<Keldorn> przez chwile wpatrujac się w klingę
<Taiffun> cala i zdrowa
* Keldorn przymyka oczy na moment
* Eiellia spoglada na paladyna
<Taiffun> serca?))
<Keldorn> nie))
<Artud> Keldorn... Przestan kierowac sie emocjami
<Eiellia> chcesz im pomoc?
<Eiellia> to je wypusc i ruszamy
* Keldorn kiwa głowa i mruczy "głupcy"
<Johnson> Ale posłuchaj nas...
<Eiellia> porozmawiamy o tym jak juz sie stad wydostaniemy
* Keldorn spokojnie rusza w stronę wyjscia z laboratorium
* Eiellia rusza za Keldornem
<Keldorn> wciaż trzymajac zacisnięta dłoń na rękojesci miecza
<Eiellia> ach...i jak tu wytrzymac z nimi <spoglada na chochlika>
<Keldorn> gdybyscie mi nie przeszkodzili... dlaczego zawsze musi tak być...
<Taiffun> chochlik wzrusza ramionami
<Johnson> Taki twój los...
* Artud buduje mentalna oslone wokol siebie...
<Artud> oby wytrzymala... *mruczy*
<Taiffun> Artud, blekitna bariera ochrania Cie przed tym co moze wyjsc z klatek
<Keldorn> wojna i wojna. Walczę o dobro od zawsze, ale zawsze znajdzie się cos co mi przeszkodzi
<Artud> Krzyknijcie gdy bedziecie gotowi!
<Johnson> Gotów!
<Eiellia> mozesz zaczynac
* Artud otwiera klatki sila woli
<Artud> NA MOC!
* Eiellia rusza tunelem do wyjscia
<Taiffun> skoble unosza sie i leca wszystkie pod sciane
<Taiffun> pojedyncze klatki otwieraja sie powoli, wylatuja ptaki, nietoperze, wyskakuja chomiki
<Taiffun> obloczki, pojedyncze dlonie...
<Taiffun> cala ta horda roznosi sie po pomieszczeniu, czesc wychodzi/wylatuje
<Taiffun> z jedne z malych klatek w strone Artuda wystrzeliwuje latajacy waz
<Taiffun> odbija sie od bariery
* Keldorn wciaż mruczy do siebie "Nie chcę zabijać, ale zabijam. Chcę pomagać, ale mi przeszkadzaja. Chcę przestać, ale wiem że nie mogę. Moje brzemię i moje zadanie. Mój obowiazek.
<Eiellia> jejku ile tam tego sie zebralo <kreci glowa z niedowierzaniem>
* Keldorn wciaż równym krokiem zmierza do wyjscia
<Taiffun> z innej klatki wystaje dluga czerwona reka z czarnymi dziesieocama pazurami
<Artud> Entariata Velgana Vulta Erdena! *skanduje skomplikowana formule, rownoczesnie wycofujac sie powoli z pomieszczenia... Zielone promienie przebijaja sie przez skaly w sklepieniu i zaczynaja powoli
<Artud>
<Taiffun> istoty zwiewaja z pomieszczenia, chowaja sie po dziurach w skalach i uchodza tunelem
<Taiffun> komnata zwala sie, slychac pekajace szklo
<Artud> ach... za... duuuzo...
<Keldorn> *mruczy*Dlaczego oni tak łatwo sadza o cudzym życiu? Jakie maja do tego prawo? Dlaczego ja muszę zabijać? Dlaczego to nigdy się nie skończy...
<Artud> Wysiilkuu...
<Eiellia> idziemy...ork mowil ze to ma byc tunel na przeciwko tego
<Taiffun> no to jestesmy w 1/9 sesji, 11% gry wypelnione ;) ))
<Johnson> Yeah! :P ))
* Artud pada na kolana w progu komanty
<Eiellia> ale szybko idzie :P))
<Taiffun> joke ))
<Johnson> Ruszajmy w tym kierunku...
* Artud patrzy zamglonymi oczyma na skladowisko glazow
* Eiellia wraca po Artuda
* Keldorn odwraca się, podbiega i bierze maga za szatę
<Eiellia> nic ci nie jest?<pyta z troska>
<Keldorn> młodzi... głupcy!
<Taiffun> wracacie do glownej komnaty skad rozchodzi sie 8 tuneli (ten z ktorego przyszliscie zawalil sie wskutek zaklecia opoznionego)
<Artud> Zaa duzo wysilku... n-nigdy... jeszcze tego... nie ... robilem
<Eiellia> ah...
<Eiellia> masz sile isc?
<Johnson> Gdzie ruszamy?
<Taiffun> wita was tam maly chrabaszcz, slowami "o, jestescie znowu"
<Artud> Ttak...
<Keldorn> wez się w garsć, magu, bo to jeszcze nie koniec
* Artud potrzasa glowa...
<Taiffun> chrabaszcz ma jedno oko czerwone a drugie zoltozielone
<Artud> Tak...
<Eiellia> chyba to nie ...<patrzy z przestrachem na chrabaszcza?
<Artud> Avemar...?
* Avemarkonuseplok jest charbaszczem
* Eiellia podchodzi do chrabaszcza
<Keldorn> *mruczy*Zadanie... to ten tunel, tak... Jak mogli nazwać mnie morderca?... Jakie maja prawo do sadzenia...
* Keldorn ma w głowie chaos
<Eiellia> ty normalnie mowisz?
<Avemarkonuseplok> tak...
* Eiellia spoglada w dziwne oczy chrabaszcza
<Eiellia> hmm..
<Taiffun> Eiellia, widzisz ze chrzaszcz porusza ustami zwyczajnie jak kazdy humanoid
<Taiffun> jedno czerwone, drugie zolte
<Eiellia> hmm...moze teraz nam powiesz co ci sie przytrafilo?
* Keldorn przysiada na ziemi, przymyka oczy
<Johnson> hmm...
<Avemarkonuseplok> ucieklem z laboratorium, pozniej blakalem sie po innych korytarzach
* Artud przyklada palce do skroni... stara sie skoncentrowac wzrok na chrabaszczu..
<Avemarkonuseplok> nie pamietam za wiele z tych tulaczek
<Eiellia> a mozesz cos powiedziec na temat tej tajemniczej ksiegi?
<Artud> hmm... byles... kim byles w laboratorium?
<Artud> Chrabaszczem?
<Taiffun> Artud, widzisz ten sam chaos, czerwona ksiega na piedestale w pentagramie wyroznia sie jednak najmocniej
<Avemarkonuseplok> jakim chrabaszczem?
<Keldorn> *mruczy*Zawiodłem... znowu... dlaczego? Dlaczego nigdy nie jest tak jak powinno? Oni... to ich wina... nie! chcieli dobrze, jak ja! ...ale konsekwencje sa oczywiste..
<Avemarkonuseplok> jestem czlo... jestem?
<GLOS mu sie zalamuje>
<Artud> chrzaszczem.. tak... chrzaszczem... wybacz... ja...
* Avemarkonuseplok spoglada po sobie
<Keldorn> macie go na sumieniu! jak i cała resztę!
* Artud potrzasa glowa... siada...
<Artud> niee... to...
<Keldorn> woleliscie ratować własne życie niż pomóc innym!
<Artud> na pewno ta ksiega
<Avemarkonuseplok> cos zle? nie tak? ja...
* Keldorn wstaje
* Avemarkonuseplok przyglada sie sobie uwaznie i wskazuje na konczyny:
<Avemarkonuseplok> rece, nogi, piec palcow... CO?
* Keldorn rozglada się za tunelem prowadzacym do księgi
* Keldorn wchodzi we własciwy tunel, naprzeciw zawalonego
<Avemarkonuseplok> Keldorn, widzisz ktory to, zaznaczony jest sladem slimaczym gdy Avemarkonuseplok byl na mackach
<Avemarkonuseplok> to byl tekst MG))
* Johnson rusza za Keldornem
<Taiffun> Keldorn, ten tunel idzie coraz nizej w dol, jest bardzo ciemny
<Keldorn> tak bardzo chcieliscie isć do tej księgi! na co czekacie!?
<Taiffun> chochlik siedzi milczac na ramieniu Eiellia
* Artud rusza za keldornem... trzmajac reke przy skroniach
<Artud> boli..
<Taiffun> Artud, w jakim celu ta reka? ))
* Keldorn mocno zaciska dłoń na rękojesci miecza
<Artud> probuje skoncentorwac mysli...)
<Artud> Krew pulsuje...
<Taiffun> Eiellia?))
* Eiellia has quit IRC ( timeout: 180 seconds)
<Taiffun> wroci, mam nadzieje))
* Taiffun zarzadza piec minut czekania
<Taiffun> qrde, chochlika mi zabrala))
<Taiffun^> tez mnie rozlaczylo))
<Keldorn> *mruczy*Pamiętać... pamiętam... nie, nie pamiętam... zapomniałem... zapomniałem! Tyle lat, tyle rzeczy... nie pamiętam!
<Johnson> Hmmm... ja lecę))
<Johnson> Narka :)))
<Keldorn> narka))
<Artud> pa))
* Johnson has quit IRC (Client Quit)
* Eiellia has joined #sesja
* dziewica sets mode: +v Eiellia
<Taiffun^> kit z Johnsonem, ale szkoda mi Eiellia))
<Taiffun^> o wlasne :D))
<Eiellia> sorki net mi sie wali :P))
<Artud> :) ))
<Taiffun^> nie tylko tobie
* Avemarkonuseplok has joined #sesja
* Taiffun^ sets mode: +v Avemarkonuseplok
* Taiffun^ is now known as Taiffun
<Taiffun> charbaszczowi tez))
<Eiellia> hehe))
<Taiffun> sytuacja: ruszacie ciemnym tunelem caly czas w dol do ksiegi, chochlik na ramieniu Eiellia, Avemarkonuseplok zostaje w komnacie glownej
* Artud skupia resztki woli by wytworzyc spleciona mgaiczna kulke dajaca zielonkawe swiatlo...
<Keldorn> *dalej mruczy* Po tym wszystkim co przeżyłem... zapomniałem... To trwa już zbyt długo... Takie moje zadanie... Muszę wytrzymać...
<Artud> Crea Ix
* Eiellia idzie za towarzyszami
* Keldorn zaciska pięsć bardzo mocno na rękojesci miecza
<Taiffun> Artud, ciezko ci osiagnac to... troche sie dzis napracowales, czujesz poza tym ze to miejsce tymbardziej na to nie pozwala
<Taiffun> widzicie wkrotce kragla komnate z ktorej centrum bije jasnoczewona poswiata
<Artud> nie dam... rady
<Eiellia> jak myslisz co to moze byc za ksiega<mowi do chochlika>
* Keldorn łapie kilka głębszych wdechów... oczyszcza umysł
<Taiffun> "a cholera wie, ale nie przeczuwam nci dobrego"
* Eiellia spoglada w glab komnaty
<Artud> na szczescie mam jeszcze to... *wyjmuje rozdzke...* Ostatecznosc
* Keldorn uważnie się rozglada i nasłuchuje
<Taiffun> jestescie juz na progu do pomieszczenia, widzicie wszystko wyaznie
* Artud spoglada z dalek na ksiege
* Eiellia trzyma luk w gotowosci
<Taiffun> sklepienie jest gladkie, to nie skala tylko dobrze wyrzezbioen sklepienie
* Keldorn dokładnie przyglada się scianom i podłodze, szuka pułapek
<Taiffun> w idealnie okragrla komnate wpisany jest pentagram
<Taiffun> w jego wnetrzu jest trojschodkowe okragle podium a na nim piedestal
<Artud> *z wysilkiem* Demonolog...
<Keldorn> siedlisko szatana
<Taiffun> bije od niego jasnoczerwona poswiata
<Eiellia> hmm...
<Artud> Ja... ja nie dam rady z tym walczyc...
<Artud> Nieee...
<Keldorn> Księga Plugawego Mroku.
<Artud> Demony... nienawidze demonow!
<Taiffun> piedestal wykonany jest z czerwonegu rubinu, z ejgo srodka cos emanuje
<Eiellia> czuje ogromna sile emanujaca z tej ksiegi
<Taiffun> przelewa sie w gore i w dol
<Keldorn> Pomioty otchłani!
<Taiffun> chochlik spada z ramienia do kolczanu ze strzalami
<Taiffun> po chwli wychodzi na wpol przytomny
<Artud> Nie wiem jak mozna ja zniszczyc... Ogien... moze swiety ogien cos tu moze pomoc...
<Keldorn> przyszedł wasz kres!
* Eiellia siega reka po chochlika
<Eiellia> nic ci nie jest?
* Keldorn czuje kropelki potu spływajace mu po twarzy
<Taiffun> chochlik patrzy przez szparki oczu, przysypia na stojaco
<Keldorn> daj jedna strzałę!
<Taiffun> czujecie rosnaca temperature
* Eiellia podaje strzale paladynowi
<Eiellia> zle z nim <spoglada na chochlika>
* Artud zaczyna szybciej oddychac
* Keldorn rzuca strzałę na ziemię, niedleko centrum pomieszczenia
<Taiffun> nic sie nie dzieje, lezy tam
* Eiellia czuje ze pot zaczyna zalewac ja cala
<Keldorn> bez pułapek?
* Artud opiera sie o sciane przy wejsciu...
<Taiffun> bez pulapek
* Eiellia wyciaga delikatnie chochlika i umiecha w jednej z kieszeni...
<Eiellia> ktos musi tam poddejsc
* Keldorn decyduje się niemal na samobójczy krok - przekracza próg
<Artud> Zaczekaj!
<Taiffun> stoisz na rogu pentagramu. Nic sie nie dzieje
<Keldorn> Torm jest ze mna, nic nie zrobicie mi, pomioty zła!
<Artud> Ja pojde... wy macie dosc sil by mi pomoc... w razie potrzeby
* Eiellia przyglada sie sytuacji
* Keldorn unosi miecz do góry
* Eiellia naciaga luk
<Eiellia> bede oslaniac z tylu
<Keldorn> Na Torma! Dzis zło nie zatriumfuje!
<Taiffun> Keldorn, gdy ogladasz sie jednak na towarzyszy widzisz dwa szkielety...
<Keldorn> AAAAAA
* Keldorn tnie od boku
<Eiellia> co ci jest?!
* Artud uskakuje...
* Keldorn zatrzymuje miecz
<Artud> Keldorn!
<Taiffun> Eiellia upada ugodzona mieczem
* Eiellia upada na ziemie
<Taiffun> niezbyt silnie, w proe zatrzymany, ale lezy na ziemii
<Taiffun> w pore*
* Eiellia lapie sie za krwawiacy bok
<Keldorn> NIE! NIE!
<Keldorn> CO SIĘ DZIEJE!
<Eiellia> uspokoj sie! <dyszy ciezko>
<Artud> AVICE... niee... dam rady... *osuwa sie przy scianie*
* Keldorn szybko szuka opatrunków
<Taiffun> z centrum pomieszcxzenia slychac szalenczy niski rechot
<Taiffun> Keldorn, masz resztki masci
<Eiellia> co to?!
* Keldorn opatruje czym prędzej elfkę
<Taiffun> i bandaze
<Eiellia> dziekuje <mowi troche zgryzliwie>
<Keldorn> teraz...
* Eiellia podnosi sie powoli i celuje z luku w srodek komnaty
* Keldorn prostuje się i zerka na centrum pomieszczenia
* Eiellia wypuszcza jedna strzale
<Taiffun> chochlik wyciaga z wlasnej kieszonki maly precik i odgryza kawaleczek
* Artud z wysilkiem podnosi glowe
<Keldorn> Pokaż się, jesli odwagi Ci nie brak! Pomiocie chaosu!
<Taiffun> Eiellia, strzala leci, nie slyszysz ejdnak aby w cokolwiek trafila
* Eiellia spoglada na chochlika
<Keldorn> Stań ze mna oko w oko, załatwmy to jak mężczyzni!
<Taiffun> chochlik otwiera trzezwiej oczy, lamie palke na trzy kawalki i podaje wam
<Eiellia> co tam gryziesz?
<Taiffun> "to was otrzezwi!"
<Taiffun> "kwintesencja kawy poludnia"
* Eiellia bierze kawalek i gryzie
* Keldorn przegryza
<Taiffun> Eiellia, czujesz naplyw sily i odwagi, bol tez troche przemija
* Eiellia od razu czuje sie lepiej
* Artud wstaje... jeczac zbliza sie i bierze patyczek.. je
<Taiffun> Keldorn, umysl uspokaja Ci sie bardziej, widzisz przejrzysciej... widzisz Eiellia i Artuda a nie szkielety
<Eiellia> dziekuje <usmiecha sie z wdziecznoscia do chochlika>
* Keldorn zdejmuje kolczugę z lewego ramienia
<Taiffun> Artud, czujesz ze mozesz stanac na wlasnych silach. Masz moc na jedna inkantacje
<Eiellia> co robimy?
<Eiellia> moje strzaly nic tu nie robia
<Artud> ciekawy specyfik...
<Taiffun> Keldorn?))
<Keldorn> mroczny metal odbija trochę swiatła w pomieszczeniu...
<Keldorn> ja walczę.
<Keldorn> nie cofnę się.
<Taiffun> mroczny metal?))
<Artud> z kim? ... kto tu jest..
<Keldorn> Adamantyt.
<Eiellia> ja tez nie
<Eiellia> ale co teraz?
<Taiffun> to swiatlo sie nie odbija
<Taiffun> nie rzucacie w nim cienia
<Keldorn> to ciężka walka, bo walczymy z księga, z samym, niematerialnym złe
<Keldorn> m
* Eiellia powoli i ostroznie zaczyna podchodzic na srodek komnaty
<Keldorn> żadne inne swiatło nam nie pomoże, jedynie blask naszych dusz
<Taiffun> Eiellia, czujesz ze im blizej jestes srodka tym ejst gorecej
* Keldorn ostrożnie się zbliża
<Eiellia> uff...jak tu goraco
* Artud podaza za towarzyszami
<Artud> nie podoba mi sie to...
<Keldorn> trzymajac w lewym ramieniu mały srebrny symbol
* Eiellia podchodzi do ksiegi
<Taiffun> Artud, twoje oczy zawodza, widzisz przed soba swoich towarzyszy, nagich
<Keldorn> nie dotykaj jej!
<Eiellia> nie mam zamiaru
<Taiffun> cialo paladyna pelne blizn i nieskalane elfie
<Artud> Hej... Nie chce mowic... nic wam...
<Eiellia> tylko sie przygladam
<Artud> ja wiem...
<Artud> ze tu jest...
<Taiffun> Eiellia, od ksiegi dzieli Cie trzy schody w gore
<Artud> goraco... ale
<Keldorn> W imię Torma! nie zapanujesz nad moim umysłem! Przepadnij szatanie!
<Artud> Wiecie... nie popadajmy w skrajnosci...
<Artud> <zaczyna seplenic>
<Eiellia> Artudzie o co ci chodzi?
<Artud> Powiem szczerze...
<Artud> gdyby nie ta sytuacja
<Artud> powiedzialbym kilka komplementow
* Eiellia patrzy na towarzysza zdezorienotowana
<Artud> niestety... chwila... nieodpowiednia...
<Eiellia> o co ci chodzi?
<Artud> Alez o nic... ja wszystko rozumie...
<Artud> chcecie byc sami...
* Keldorn skupia cały umysł na symbolu, na swojej wierze
<Eiellia> co?!
<Artud> Ale oczywiscie...
<Taiffun> symbolu?))
<Artud> Mag zrobil...
<Artud> Mag pojdzie...
<Artud> Nie bedzie przeszkadzal
<Keldorn> mała srebrna rękawica))
* Artud odwraca sie w strone wyjscia z komnaty...
<Taiffun> ok))
<Artud> Alez bawcie...
<Eiellia> Mag ma stac z nami
<Artud> sie...
<Keldorn> gdzie ty idziesz!?
<Eiellia> stoj!
<Keldorn> wracaj!
<Artud> Nie... ja nie moge... to krepujace...
<Eiellia> o co ci chodzi wytlumacz!
<Artud> Zajmijcie sie soba...
<Keldorn> słuchaj! on bawi się naszymi umysłami!
<Artud> ja czulem...
<Keldorn> To iluzje!
<Eiellia> cos z nami nie tak <oglada siebie>
<Artud> Czulem ze cos miedzy wami jest...
<Artud> Od poczatku...
<Eiellia> co?!
<Artud> Ale mimo wszystko... w takiej sytuacji...
<Keldorn> WEz SIĘ W GARsĆ CHOLERNY MAGU!
<Artud> Moglibyscie poskromic instynkty...
* Artud zatacza sie
* Artud potyka o prog komnaty...
* Keldorn podbiega do maga
* Eiellia podchodzi do maga i wymierza policzek
<Artud> Cholerne schody
<Taiffun> Artud, masz sile stac na wlasnych nogach dzieki kawie chochlika
<Taiffun> jestescie poza progiem, wszystko jest juz normalne
<Artud> co... tak?
<Taiffun> Artud, widzisz kolczuge i skorzana zbroje
<Eiellia> uspokoj sie Artud nie ma czasu na twoje wydzimisie!
<Artud> Ja cos mowilem? Ubraliscie sie?
<Eiellia> co?!
<Keldorn> TO ILUZJE!
<Eiellia> caly czas ubrani stoimy!
<Artud> Szybcy jestescie... nie m... Iluzje!
<Eiellia> ah..
<Artud> Glupiec ze mnie...
<Eiellia> to ta ksiega
<Artud> wybaczcie...
* Eiellia powraca przed ksiege
<Artud> ja... jestem slaby... mimo wszystko...
* Keldorn szuka wody swięconej
<Eiellia> hmm..
<Taiffun> jestescie ponownie poza progiem. Te 10 metrow promienia okraglego pomieszczenia to jednak bardzo duzo
* Artud powoli przestepuje prog...
* Keldorn idzie do księgi z podniesionym czołem
<Taiffun> Keldorn, ostatnia buteleczke zwyczajnie pekla nie wiadomo kiedy... masz w plecaku troche szkla i korek.
<Eiellia> wracajmy z powrotem ...
<Keldorn> Torm jest ze mna, więc zło jest bezsilne
<Eiellia> jak bedzie cos nie tak wolac
<Taiffun> Keldorn, przed toba trzy schody
<Keldorn> nigdy... nie... pozwolę... zwyciężyć... ZŁU!
* Eiellia rusza za Keldornem
<Eiellia> chochliku a jak ty sie trzymasz?
* Artud powoli staje za towarzyszami
* Keldorn odmawia modlitwię i koncentruje się na swiętym symbolu
<Taiffun> chochlik siedzial dotychczas jak w transie na ramieniu Eiellie, teraz odpowiada pospiesznie "tak znakomicie, zielona herbatka jest wysmienita"
<Eiellia> <kreci glowa> jak tak dalej pojdzie to oszalejemy
* Keldorn zrzuca mieczem księgę z podwyższenia na ziemię
<Taiffun> trzy schody w gore i piedestal. Idziesz czy cofasz sie, a moze stoisz?
* Eiellia powraca wzrokiem do ksiegi
* Artud stoi... wpatrujac sie spadajaca ksiege
<Taiffun> nie siegniesz, musisz wejsc wyzej, conajmniej jeden schodek
<Eiellia> ja pojde
* Keldorn dobiega i zaczyna szatkować księgę ostrzem
<Keldorn> NIE!
<Keldorn> ja idę.
<Taiffun> Keldorn, slepniesz. Widzisz ciemnosc.
<Artud> Poczekajcie... Mam jeszcze dosc sily by zniszczyc ta komnate... Rozdzka... Trzesienie ziemi... Moze w ten sposob cos zdzialamy...
* Keldorn wspina się na jeden schodek, koncentrujac się na dobru
<Taiffun> wokolo jest ciemno, nic nie widzisz
<Keldorn> Torm. Torm! Nie zwyciężysz upadła istoto!
<Taiffun> Artud i Eiellia patrza jak idziesz na slepo
<Eiellia> Keldorn stoj!
<Artud> Trzeba go zatrzymac...
* Keldorn nic nie słyszy
<Eiellia> ty masz moc
<Eiellia> wiec uczyn cos
* Keldorn koncentruje się i próbuje pokonać tę magię
<Artud> Nie dam rady... Nie dam rady...
* Keldorn kaleczy się w palec i maksymalnie skupia na bólu
* Eiellia napina luk i strzela w noge Keldorna
* Artud koncentruje sie... probuje przyciagnac keldorna do siebie... zatrzymac go... zwiazac nogi
<Eiellia> to moze pomoc
<Taiffun> Keldorn, natrafiasz reka na piedestal. Widzisz otwarta na pierwszej stronie ksiege. dwie czyste biale kartki. Czujesz ze nie masz miecza. Rece przyklejaja Cci sie do bokow podstawki dla ksiazki
<Artud> *krew zaczyna sie saczac po podbrudku*
<Taiffun> strzala wbija sie w noge Keldorna, on tego nie czuje
* Keldorn stara się wszystkimi siłami NIE czytać ksiażki
<Artud> Aaaaaa!
<Taiffun> Artud, na skutek czarow sam sie don przysuwasz
<Eiellia> zle sie dzieje !
* Artud odpycha moca ksiege
<Eiellia> chochliku mozesz jakos pomoc!
<Taiffun> Keldorn, czyste kartki przewracaja sie
<Artud> AAAAAAAAAAAA!
<Keldorn> Jestem dobry, nie poddam się złu! Wygram!
<Keldorn> Tormie!
<Artud> NA MOC! Artud podbiega z rodzka tMam jeszcze dosc sily by zniszczyc ta komnate... Rozdzka... Trzesienie ziemi... Moze w ten sposob cos zdzialamy...
<Taiffun> chochlik podlatuje do Keldorna i siada mu przed oczami
* Eiellia podbiega do ksiegi i Keldorna
<Taiffun> Keldorn, czujesz na twarzy dwie male lapki, masz zasloniete oczy
* Artud podbiega trzymajac rodzke niczym sztylet
<Taiffun> czujesz wiatr wywolany przewracajacymi sie kartkami
* Artud wbija ja w ksiege
<Keldorn> To księga. Zła księga. Ja niszczę zło. NISZCZĘ! Jestem dobry. Możecie robić co chcecie, nie zejdę z scieżki prawosci
<Keldorn> Torm jest moja siła, ja nic nie znaczę.
<Taiffun> Eiellia, padasz sparalizowana na schody, czujesz skret w zoladku!
<Eiellia> aaa!
* Eiellia skreca sie z bolu
<Taiffun> w momencie gdy Artud wbija rozdzke w ksiege ta zamyka sie, wszytko wraca do normy
<Keldorn> Jestem człowiekiem. Dobrm i prawym człowiekiem. I to jest moja siła!
* Eiellia potrzasa glowa
<Taiffun> Eiellia przechodza bole, wstaje, Keldornowi wraca wladza w rekach i nogachm,boli go od strzaly
<Taiffun> robi sie zimno
* Keldorn ostatkiem sił przebija księgę ostrzem
* Eiellia wsatje
<Taiffun> chochlik wskakuje do kolczanu elfki
* Artud wyszarpuje rozdzke... przyglada sie jej
<Eiellia> co sie dzieje?
<Taiffun> ostrze jest trzy schody nizej
<Artud> Na... moc...
<Taiffun> Artud, rozdzka jest w ksiedze, ksiega jest zamknieta
* Keldorn przebija księgę lewym ramieniem
* Eiellia potrzasa glowa
<Taiffun> Keldorn miazdzy ksiege adamantowym ramieniem
<Keldorn> drze ja na strzępy, niszczy
<Taiffun> ta wbija sie wewnatrz miekkiego piedestalu
<Taiffun> temperatura spada wciaz
* Eiellia spoglada na poczynaiania towarzyszy
<Keldorn> Tormie, dopomóż!
<Eiellia> uciekajmy stad!
<Eiellia> szybko z komnaty
<Eiellia> !
* Artud zaczyna dygotac
<Keldorn> mogę się ruszyć?))
<Taiffun> piedestal rozlewa sie, jego zawartosc cieknie po schodkach
<Taiffun> mozesz))
<Taiffun> pisalem ze masz juz wladze nad soba))
* Keldorn zeskakuje, chwyta miecz
* Artud rusza powoli... Oglada sie w poszukiwaniu rozdzki
<Keldorn> i uderza z całej siły w piedestał
<Keldorn> Tormie, Twoja wola!
<Eiellia> szybko!
<Taiffun> plynna magma wyplywajaca z miejsca w ktorym stal piedestal zalewa powoli komnate, wklesla podloge
<Taiffun> Artud, rozdzka jest w ksiedze
* Eiellia zaczyna w miare mozliwosci biec do wyjscia
* Keldorn nie może biec!
<Eiellia> chodzcie!
* Artud rusza w kierunku progu... Dyszac widzi swoj oddech
<Eiellia> nie ma czasu!
<Taiffun> Eiellia jest za progiem, jest tu troche cieplej
<Keldorn> ktos wbił mi strzałę w nogę))
<Eiellia> ta ja))
* Artud zbliza sie do Keldorna
<Taiffun> Keldorn powoli posuwa sie w strone wyjscia
* Keldorn stara się dotrzeć do wyjscia
* Artud stara sie pomoc Keldornowi
<Artud> DAmy... rade
<Keldorn> idz, poradze sobie
<Artud> nie... Nie bede uciekal
* Eiellia podbiega do paladyna i bierze go pod ramie
<Eiellia> chodzcie nie ma czasu!
<Taiffun> wspolnymi silami docieracie do bezpiecznej juz Eiellia
<Taiffun> no i chochlika
<Taiffun> komnata zapada sie
<Taiffun> w miejscu gdzie bylo wejscie jest teraz kupa obracajacego sie jak w wirze gruzu
* Keldorn upada na ziemię
<Eiellia> uff...malo brakowalo <przysiada wyczerpana na ziemi>
* Artud opiera sie o sciane
* Keldorn wciaż kruczowo trzyma mały amulet
* Artud powoli osuwa sie i po chwili siada
<Taiffun> po chwili gruz znika gdzies, w jego miejscu pojawia sie komnata wykafelkowana na blekit
<Artud> Stracilem rozdzke...
* Eiellia przyglada sie komnacie z niemym zdziwieniem
<Taiffun> w jej srodku stoi skrzynia
<Keldorn> co to za nowe diabelstwo?
<Taiffun> mocarna drewniana skrzynia z poteznym wiekiem, bez zamka
<Eiellia> poczekajcie sprawdze co to
* Keldorn podczołguje się pod scianę
<Keldorn> i opiera się, siada
<Eiellia> czekajcie
<Artud> Na demony...
<Taiffun> komnata jest teraz kwadratowa
<Taiffun> szescian dokladnie
<Keldorn> uważaj...
* Eiellia powoli wchodzi do komnaty
<Artud> Jesli tam jest zimno...
<Artud> albo goraco...
<Taiffun> temperatura jest normalna
<Eiellia> wiem uciekam
* Keldorn podnosi się z bólem
<Taiffun> swieze lesne powietrze, az dziwne
* Eiellia rozglada sie ostroznie po wnetrzu
<Taiffun> sciany sklepienie i podloga ulozone sa w szescienne plytki, niebieskie z ornamentami krasnoludzkimi
* Keldorn powoli robi krok w stronę komnaty
* Eiellia podchodzi do skrzyni i unosi ostroznie wieko lukiem
* Artud podnosi sie z jekiem i idzie za Keldornem
<Taiffun> Keldorn, w momencie w ktorym wchodzisz do komnaty rana w nodze zabliznia sie calkowicie
<Keldorn> Na Torma!
<Taiffun> Artud, czujesz lekki przyjemny jak bryza naplyw mocy
<Artud> Moc... MOC!
<Artud> Avemar... Musi tu przyjsc...
<Eiellia> hmm..nic wam nie jest?<spoglada ze zdziwieniem na towarzyszy>
<Taiffun> skrzynia stoi twardo w srodku pomieszczenia
<Keldorn> prawdę mówiac... zbroja już zbytnio mi ciaży
<Artud> Twoja rana... <wskazuje na bok Eielli>
<Taiffun> nie ma rany
* Keldorn zdejmuje kolczugę
<Artud> ...nie ma jej
* Eiellia spoglada na rane
<Eiellia> racja
<Eiellia> hmm...
<Eiellia> co moze to oznaczac?
<Keldorn> że w końcu trafilismy na cos dobrego!
<Avemarkonuseplok> a jak myslisz?
<Artud> Avemar?
* Avemarkonuseplok stoi w wejsciu do komnaty
* Artud obraca sie
<Keldorn> jestes straznikiem, nie mylę się?
<Eiellia> a ty skad tu?
* Avemarkonuseplok jest brodatym czlowiekiem
* Avemarkonuseplok ma dwoje oczu, obydwa niebieskie i jednakowej wielkosci
<Keldorn> jestes straznikiem, nie mylę się?
* Avemarkonuseplok nosi na sobie stare lachmany
<Avemarkonuseplok> nie, nie jestem
<Keldorn> więc kim?
<Avemarkonuseplok> juz pamitam wszystko
<Avemarkonuseplok> bylem kiedys poszukiwaczem skarbow
<Eiellia> a ci nic nie jest chochliku <szepta do swojego kolczanu>
<Avemarkonuseplok> bylem zamoznym powazanym lowca z Gravengordu
<Taiffun> chochlik wysuwa lepek z kolczanu
<Taiffun> "kiedy kolacja?"
* Eiellia spoglada z usmiechem na chochlika
<Eiellia> niedlugo
<Keldorn> cieszę się, że to dobiegło już końca...
<Eiellia> ciesze sie ze jesetes caly
<Artud> ciesze sie.. ze zyjemy...
<Taiffun> chochlik rozglada sie po pokoju "a gdzie ja do ciezkiej ku%wy nedzy jestem?"
* Eiellia odwraca sie w strone skrzyni
<Eiellia> zostalo tylko zobaczyc co jest w niej
<Keldorn> skarb.
* Eiellia zaczyna zblizac sie do skrzyni
<Keldorn> tajemniczy, zakopany skarb.
<Artud> oby...
<Avemarkonuseplok> skarb byl moja zguba. przez piec lat. Piec lat mutacji tutaj
<Keldorn> Oby? Złoto nic nie znaczy...
<Avemarkonuseplok> pamietam... to on mnie tu sciagnal
<Avemarkonuseplok> to jego szukalem...
<Eiellia> coz chciwosc jest zaguban
<Avemarkonuseplok> to on mi zmarnowal zycie. nie wiem jedna czy chce go teraz posiasc
<Eiellia> <mowi z powaga>
<Artud> Nie znaczy... Ale... W zasadzie bylo jednym z naszych celow
<Keldorn> ja cieszę się że uczyniłem cos dobrego chociaż boli mnie los innych
<Artud> Znow wiele krwi przelano...
<Avemarkonuseplok> nie wiem czy w ogole chce to otworzyc <wskazuje skrznie>
<Eiellia> ja chce
<Eiellia> i uczynie to
<Keldorn> całe życie jestem biedny, bo przeznaczam wszystko na szczytne cele
* Eiellia podchodzi do skrzyni i staje nad nia
<Artud> Ja rowniez chce... Oni by tegoc chcieli
<Keldorn> jesli tutaj jest jakis skarb, zróbmy z niego własciwy użytek.
<Artud> Przekonajmny sie najpierw czym jest...
* Eiellia powoli zaczyna podnosic wieko skrzyni
<Eiellia> zobaczmy zatem
<Artud> Mozliwe ze to kolejna przekleta ksiega...
* Artud staje ned skryznia
<Taiffun> w skrzyni jest ciemno
<Taiffun> i bardzo gleboko...
<Eiellia> hmm..
<Artud> Portal?
<Taiffun> skrzynia ma wymiary pol metra na metr))
* Eiellia pochyla sie mocniej
<Keldorn> półplan?
* Artud probuje ja ruszac z piedestalu
<Taiffun> nie stoi na peidestale, jest na podlodze z kafelkow, niebieskich
<Keldorn> może to własnie jest skarb... nauka i doswiadczenia
<Eiellia> nic nie widze w srodku
<Taiffun> Eiellia, nie widzisz dna
<Keldorn> i fakt, że uczynilismy cos dorego
<Artud> Hmm... Albo wolnosc
<Artud> Moze to portal na zewnatrz...
<Taiffun> jest nieprzenikliwie ciemno
<Keldorn> to skarb, jakiego nikt wam nie odbierze.
<Eiellia> ja tam nie wchodze <kreci glowa>
<Keldorn> więc ja to zrobię
<Avemarkonuseplok> a tak sie palilas do otwierania
<Artud> Nie...
* Keldorn podchodzi do skrzyni i wkłada do niej rękę
<Avemarkonuseplok> a otworzenie moglo poskutkowac tym samym czego teraz sie tak boisz
<Eiellia> mozliwe
<Artud> Zostawmy go tu... Zostawmy i odejdzmy
<Taiffun> Keldorn, tam jest jakas ciecz
<Artud> Tak bedzie... prosciej
<Keldorn> widzisz, przyjacielu - młodzi i niecierpliwi
<Taiffun> ciemna ciecz, na wyciagniecie reki
<Keldorn> wciaż się ucza
<Eiellia> taaaa...ale uwazaj co robisz
<Eiellia> co to za ciecz wogole <patrzy w srodek skrzyni>
<Taiffun> Eiellia, nie widzisz. Jest ciemnej barwy, nie odbija sie nic dlatego
<Keldorn> ech...
* Keldorn dotyka cieczy lewym ramieniem
<Eiellia> nic tu nie ma
<Taiffun> lekki chlupot
<Artud> Hmm... Czyzby cos bylo na dnie?
<Keldorn> zobaczę...
* Keldorn maca trochę ręka w cieczy
<Eiellia> ostroznie tylko
<Taiffun> ktora reka?))
<Keldorn> lewa
<Taiffun> normalna czy adamantowa?))
<Taiffun> cyzli adamant?))
<Keldorn> tak))
<Taiffun> masz tam czucie?))
<Keldorn> nie, ale jestem w stanie zauważyć, że rękę napotkała cos))
<Taiffun> no wec 'cos'
<Taiffun> wiec*
<Taiffun> tam jest
* Keldorn próbuje to wyciagnać
<Taiffun> adamantowa?))
<Taiffun> raczej nie masz jak, nie ma czucia wiec jest sztywna))
<Artud> Keldorn... Mam pomysl... Moze uda mi sie chwycic to telepatycznie
<Keldorn> nie rozumiem...))
<Keldorn> pytasz czy mogę ruszać lewa ręka?))
<Taiffun> tak
<Keldorn> a dlaczego nie mógłbym?))
<Taiffun> bo jest z metalu?))
<Keldorn> czyli sugerujesz że przez tyle lat chodziłem i walczyłem ze sztywnym kawałkiem złomu?))
<Taiffun> hmm... cholera, masz czucie?))
<Taiffun> zachowuje sie jak normalna reka?))
<Keldorn> przecież to chyba jasne, że mogę nia ruszać))
<Keldorn> nie do końca, ale moga nia ruszać i walczyć))
<Taiffun> dajmy na to ze dzieki magigi masz czucie, koniec glupot ;>))
<Taiffun> z cieczy wita Cie inna reka!
<Keldorn> szybko żes zaskoczył, po tylu sesjach))
<Keldorn> jasne że to magia, nie przpyrawiłbym sobie kawałka złomu))
<Keldorn> *przyprawił
<Taiffun> ok, upewnialem sie))
<Taiffun> z cieczy wita Cie inna reka!
<Taiffun> wymieniacie uscisk dloni
<Eiellia> co to?!
<Artud> Znalazles cos?
<Keldorn> co do?
* Keldorn wyciaga powili rękę
<Eiellia> co tam masz?
<Keldorn> rękę!
<Artud> No wiemy ze masz reke w wodzie...
<Taiffun> a za ręka sylwetke ludzka
<Artud> ale co znalazles?
<Artud> na demony...
<Keldorn> no mówię że rękę! i cała resztę...
<Taiffun> obok was staje po wydostaniu sei ze skrzyni czlowiek
* Eiellia odsuwa sie o krok od skrzyni
<Keldorn> ktos ty?
<Taiffun> kaszle raz i drugi, wypluwa czarna wode
<Eiellia> kim jestes?!
<Taiffun> "o cholera, wiec to przejscie..."
<Taiffun> rozglada sie
<Taiffun> "jaaa..."
<Eiellia> jakie przejscie ?
<Taiffun> "kim wy jestescie? Co robicie w swiatyni?"
<Eiellia> o czym ty gadasz czlowieku?!
<Artud> i skad?
<Artud> Jakiej swiatyni?!
<Keldorn> w jakiej swiatyni?
<Eiellia> jakiej swiatyni?!
<Taiffun> "swiatyni wszystkich bogow w Memmomnis"
<Artud> co?
<Keldorn> czyli mówisz, że ta skrzynia to wyjscie?
<Taiffun> "niedawno prace wykopaliskowe w tej najstarszej ze swiatyn odkryly zakamuflowane lochy"
* Eiellia spoglada zdziwiona na czlowieka
<Taiffun> "badam je wlasnie, i spotykam was! coz to ma zanczyc?"
<Keldorn> jestesmy w jakims labiryncie, to długa historia
<Eiellia> bardzo dluga
<Taiffun> patrzy na was podejrzliwie
<Keldorn> trafilismy tutaj przypadkiem, błakalismy się i znalezlismy tę skrzynie
<Taiffun> spojrzenie rozwiewa sie gdy zobaczyl znak Torma
<Eiellia> a najpierw przekleta ksiege
<Taiffun> ksiega! wiec to iscie blizniacze portale
<Taiffun> po drugiej stronie mam trzech poleglych kaplanow
<Keldorn> co?
<Eiellia> jakie portale?!
<Keldorn> jest jeszcze jedna księga?
<Eiellia> tam tez jest ksiega?!
<Taiffun> z tego co mowicie wnioskuje ze byly dwie.
<Taiffun> Jedna poskromilismy my, druga wy
<Artud> Na moc...
<Artud> 2 takie ksiegi...
<Eiellia> hmm..
<Taiffun> w koncu lochy byly pod czescia swiatynii poswieconej Bane'owi
<Artud> ciekawy jestem kto je stworzyl
<Keldorn> wydawało mi się że jest tylko jedna Księga Plugawego Mroku
<Keldorn> Bane... Mroczna dłoń...
<Taiffun> bycmoze walczylismy tylko z iluzja... bo w pewnej chwili znikla sama
* Eiellia zamyslona spoglada na czlowieka
<Taiffun> zamknela sie i zakotlowalo
<Keldorn> może była kopia uzależniona od tej tutaj
<Eiellia> a co z zekomym skarbem?
<Taiffun> skarbem?
<Keldorn> to tylko plotka, by zwabić tutaj ludzi
<Eiellia> no tak ...po to przyszlismy
* Artud zaczyna sie smiac...
<Eiellia> ach..
<Taiffun> zapraszam wiec do swityni <wskazuje kufer>
<Artud> Wiec wszystko to... Wszystko to przez zwyczajna plotke?
<Taiffun> bycmoze nie do konca
<Keldorn> chciwosć nie kieruje nami wszystkimi, tak dla szczegółu
<Artud> Niech no ja dorwe tego sprzedawce...
<Artud> Co nagadal glupot Johnsonowi...
* Eiellia spoglada na chochlika
<Keldorn> ja walczę o cos więcej niż pieniadze
<Taiffun> plotki pobudzaja proznosc, sa niezbedne w normalnym spoleczenstwie
<Eiellia> a ty co o tym sadzisz?
<Taiffun> ja? zapraszam do swiatyni jak juz mowilem, pozwolicie ze wejde pierwszy?
<Artud> Pieniadze... Dobro... Wszystko jest celem
<Artud> A wazne by miec cel..i to sie liczy
<Eiellia> chodzmy nie ma co tak tu stac
<Keldorn> ale jednak bardzo się od siebie różnia
<Artud> A wazne by miec cel..i to sie liczy
<Eiellia> chodzmy nie ma co tak tu stac
<Keldorn> ale jednak bardzo się od siebie różnia
* Taiffun wskakuje do kufra i znika w ciemnej cieczy
<Keldorn> Panie przodem...
<Artud> Tak... Ale daja sens zycia... Bez celu nie wart
* Eiellia wskakuje za czlowiekiem bez leku
<Artud> Avem?
<Keldorn> pakuj się, magu
* Taiffun wyciaga Eiellia po drugiej stronie, w podobnej do tamtej komnacie
<Artud> Chwilka, co z Avemem?
* Avemarkonuseplok wchodzi za Eiellia
<Keldorn> ja idę ostatni
<Artud> Do zobaczenia po drugiej stronie Keldorn
* Artud wskakuje do kufra
* Eiellia powoli rozglada sie po nowej komancie
<Keldorn> jeszcze tu wrócę... to nie koniec
* Taiffun wyciaga Avemarkonuseploka i Artuda
* Keldorn wskakuje do kufra
* Taiffun pomaga wydostac sie z cieczy Keldornowi
<Keldorn> dzięki
<Taiffun> teraz obejrzyjcie to, czego nie bylo w waszej komnacie
<Artud> ...mam mieszane uczucia ostatnio wszystkie pojemnikow
<Taiffun> na czerwono napisane na nim "Caesta Priori Premme"
<Taiffun> legendarny kociol dusz
<Keldorn> to dopiero cos
<Avemarkonuseplok> magazyn ofiar pulapki z ktora walczylismy
<Avemarkonuseplok> znam ten jezyk, to starozytny krasnoludzki
<Eiellia> ciekawe..
<Artud> Ktos kto stworzyl ta pulapke...
<Keldorn> ja wiem kto.
<Artud> byl straszny... ale potezny...
* Taiffun uchyla przykrywy kotla
Ciag dalszy loga sie popsul ;/ dusze zostaly uwolnione z kotla, chochlik powiedzial ze jest glodny i zostanie z Eiellie. I zakonczyla sie, brakuje to moze kilkanastu linijek tylko.