<Taiffun> Obozowaliscie przy dukcie wraz z innymi przypadkowymi druzynami
<Taiffun> po ostatnich wyczynach nalezycie odpoczac, postanowiliscie sobie
<Taiffun> ranek pokazuje jednak, jak bardzo wasze plany sie wlasnie krzyzuja...
* Taiffun sets mode: +vvv Artud Chochlik^ Eiellia
* Taiffun sets mode: +vvv Johnson Keldorn Silgurf
* Taiffun sets mode: +v Zamber
<Taiffun> jestescie wszyscy w prowizorycznym namioce przy trakcie
<Taiffun> sprzed wejscia slychac dzieciecy placz
<Taiffun> Eiellia Elfka Łuczniczka Długi łuk, kołczan, chochlik, 50 strzał, skorzana zbroja
* Zamber drapie sie po rogu
* Keldorn wychodzi z namiotu
<Taiffun> Keldorn, przed namiotem lezy zawiniety w szmaty niemowlak
* Zamber czuje ze to podstep :P
<Taiffun> w szmaty wetknieta jest tez kartka
* Keldorn podnosi kartkę
<Eiellia> co tam znalazles?
<Johnson> Jestem :)))
<Keldorn> dziecko!
* Artud oswobadza sie z poslanai i dolacza do Keldorna
* Eiellia wychodzi z namiotu
<Taiffun> "wierze gleboko zescie dobrzy ludzie, zaopiekujcie sie prosze Mironem"
<Taiffun> tylko tyle
<Artud> Co mnie o swicie budzi...
* Xion|wsciekuy has joined #sesja
<Artud> A to co, na moc?
* Eiellia podnosi dziecko
<Taiffun> jest wczesny ranek, slonce ledwo co wzeszlo, z siasiednich dwoch namiotow dobiega chrapanie
<Zamber> no to mamy nowego kompana ;)
<Zamber> witaj Mirku!
<Eiellia> jaki sliczny
<Zamber> spa-waj! spa-waj Mirku! xD ))
<Artud> Dziecko?
<Johnson> Nie na codzień spotyka sie dzieci przed namiotem...
<Silgurf> ooo...jakie sliczne dziecko...ciekawe ile ma energii...
* Chochlik przeciaga sie i wychodzi z kolczanu
<Zamber> nie Ork
<Artud> Ale ono... ono... ono bedzie w niebezpieczenstwie przy nas!
* Silgurf patrzy chciwie
<Eiellia> Silgurf
<Eiellia> !
<Eiellia> uspokoj sie
<Taiffun> Zamber, dziecko to elf
<Johnson> Moze to nie jest zwykłe dziecko...
<Zamber> o kurde
<Silgurf> eee...współbraci nie tykam
<Zamber> to elf...
<Zamber> nie lubie nieznajomychj elfow
<Zamber> dzieci tez nie lubie
* Eiellia chowa lekko dziecko przed wzrokiem Silgufa
<Taiffun> uspokoilo sie, teraz przyglada wam sie ciekawie
<Silgurf> czesć malutki !
<Eiellia> a ja lubie <usmiecha sie>
* Artud opiera sie o najblizsze drzewo
<Zamber> gdzie jest bobas? TU JEST!
<Taiffun> bobaz ;P))
<Silgurf> trzeba go chronić przed pedofilami !
<Zamber> xD ))
<Artud> Nie podoba mi sie to...
* Eiellia tuli dziecko zeby spokojne bylo
<Artud> Ktora matka zostawila by dziecko takiej zgrai jak nasza?
<Keldorn> to dosć dziwne, że elfka porzuca swoje dziecko
<Chochlik> co z tym fantem zrobimy? <pyta swoja Pania>
<Johnson> To nie dziecko to niezwykłe dziecko... mówię wam...
<Eiellia> zatrzymamy chyba narazie
<Eiellia> nie mozemy go tak tu zpstawic
<Zamber> utopmy go w rzece
* Artud odchodzi od drzewa
<Artud> Zatrzymamy?!
<Johnson> A jak on jest z piekieł?
<Eiellia> tak!
<Eiellia> ja nim sie zajme
<Silgurf> z chęcia bym wyssał z niego energię...eh...ale rasa zobowiazuje mnie do spokoju...
<Zamber> OMEN!
<Eiellia> w koncu jest z mojej rasy
<Artud> Na demony! oddajmy go do jakiejs swiatyni albo cos
<Artud> Nie mozemy ciagnac ze soba dziecka... to zbyt niebezpieczne...
<Artud> dla niego i dla nas
<Keldorn> popieram
<Johnson> Zgadzam się
<Eiellia> hmm...
<Chochlik> oni dobrze gadaja
<Eiellia> macie racje
<Zamber> dzieci i Chochliki glosu nie maja
<Eiellia> ale ja nie mam serca go nikomu oddawac <spoglada na dziecko>
* Chochlik wywala Zamberowi jezyk :P
<Artud> Kaplanki w swiatyni na pewno sie nim dobrze zaopiekuja
* Zamber wywala Chochlikowi jezyk :P
<Eiellia> zreszta ja bede go niesc
<Zamber> chyba Kaplani
<Zamber> xD
<Eiellia> a wy mozecie czasem mi pomoc
<Eiellia> tak na pewno
<Eiellia> ja nie ufam tak im
<Keldorn> dziecko potrzebuje jedzenia, poswięcania czasu, przewijania, zabawy etc etc
<Taiffun> kojec w ktorym jest maluch jest przystosowany do noszenia zamiast plecaka
<Johnson> Proponuje dowiedzieć się czegos więcej o tym dziecku...
<Silgurf> Eiellia masz już przecież kogo opiekować *wskazuje na chochlika*
<Eiellia> tak mam
<Keldorn> nie tkniesz tego dziecka, wampirze!
<Eiellia> ale jeszcze mi nie zaszkodzi jednym sie zajac
* Chochlik szepce Eiellia'i: "nie sluchaj tego..."
<Silgurf> więc dzieciakiem ja moge sie zaopiekować
<Keldorn> nigdy!
<Johnson> I eksperymenty na nim przeprowadzać?
<Silgurf> nie tknę jego energię...na Hircyna!
<Zamber> Eiellia ma uszkodzony instynkt maciezynski, wszystko by przygarnela
<Eiellia> <usmiecha sie do chochlika> nie przejmuj sie oni tylko tak gadaja
<Zamber> jak Hagrid xD ))
<Artud> Silgurfie... Badze choc raz cywilizowany i trzymaj instynkty na wodzy
<Silgurf> nic mu nie zrobie...to mój brat...
<Eiellia> Ja go wezme i koniec dyskusji!
<Keldorn> popiera.
<Keldorn> *popieram.
<Artud> Ehh... Tylko nie mowcie potem ze nie ostrzegalem...
<Johnson> To twój brat?! Gratuluję Silgurfie, po tylu latach się spotykacie...
<Eiellia> musimy tylko po drodze male zapasy zrobic
<Artud> ...zaczyna sie
<Silgurf> w dzisiejszych czasach nikt nie docenia wampirów *smuta sie*
* Chochlik podlatuje blizej dziecka, bawi sie z nim umykajac przed probujacymi go schwytac raczkami, slychac smiech dziecka
<Eiellia> widzicie nawet pomocnika mam <usmiecha sie szeroko>
<Eiellia> ruszajmy gdzies kupic troche mleka
<Johnson> Ech... trudno... nie było przy nim nic więcej poza kartka?
<Keldorn> nic a nic
<Taiffun> druzynowo macie 500 sztuk zlota, za skarbnika robi Zamber ))
* Zamber wyciaga z kieszeni miniaturke gigantycznego kosmicznego homika o imieniu Poo
* Eiellia usmiecha sie widzac zabawe chochlika z dzieckiem
<Silgurf> Zamber za wafla))
<Zamber> Poo powiedz im ze kasy nie ma
<Keldorn> wielkiego kosmicznego chomika.))
<Zamber> <pi pi pi>
<Eiellia> Zamber jest
<Eiellia> a mleko nie drogie
<Johnson> Chodzmy do miasta...
<Eiellia> wiecej takiemu maluchowi nie trzeba
<Zamber> mleko zawiera laktyny!
<Zamber> ktore uczulaja!
<Artud> Demony... Wdzicie i nie grzmicie *podnosi rece do gory*
<Keldorn> sknery jedne, pieniędzy żałuja
* Chochlik zmeczony zwiewaniem wraca do kolczanu
<Eiellia> oj nie gadaj glupot
<Zamber> jak mu na tylku wyskocza czerwoje krosty to wy bedziecie je smarowac!
<Keldorn> Artud, uważaj do kogo się modlisz!
* Zamber daje kase na mleko
<Artud> Keldornie... Nie modle sie do demow
<Artud> Wierzyc w cos a modlic sie...
* Silgurf bawi dziecko
<Eiellia> dziekuje
<Keldorn> nie, wcale... co za różnica, nie chcemy kłopotów
<Zamber> gdzie ty go lapiesz?!
* Johnson obserwuje bacznie Silgurfa
<Taiffun> dziecku schodzi z twarzy usmiech gdy podchodzi Silgurf
<Eiellia> oj odsun sie
<Silgurf> kici kici...
<Keldorn> wampirze...
<Artud> Demony nie zwykly sluchac smiertelnikow... jezeli sie ich nie zmusi
* Eiellia bierze szybko dziecko
* Keldorn trzyma ręke na rękojesci miecza
<Taiffun> z dwoch sasiednichh namiotow wywabieni halasami wytaczaja sie barbarzyncy, jedna duza grupa
<Keldorn> Artud, w takim razie niewiele wiesz o demonach
<Artud> Tak czy inaczej... nie tylko ono *wskazuje na dzicko* jest glodne
* Zamber grozi Silgurfowi chomikiem
* Silgurf grozi chomikowi pazurem
<Taiffun> "Ahoj ludzie, co was tak wczesnie wyrwalo z lozy?" mowi ich przywodca z najwieksza iloscia tatuazy
<Johnson> Ciekawe czy sa przyjaznie nastawieni?
* Eiellia zaklada kojec na plecy
<Keldorn> Pozdrowienia, mężny panie!
<Johnson> Ahoj wodzu!
* Eiellia bierze luk do reki
* Zamber zastanawia sie po co przywodcy tatuaze
* Xion|wsciekuy is now known as Xion
<Taiffun> z waszego namiotu wychodzi jeszcze jeden, ostatni spioch - Xion
* Taiffun sets mode: +v Xion
<Artud> Keldornie, wystarczajaco by czuc sie dosyc bezpiecznym. Powinienes wiedziec ze przybywaja tylko na wezwanie ich imienia
<Xion> Co tu się dzieje?
<Silgurf> bawimy sie w ojców :D
<Zamber> odnalezlismy twojgo syna!
<Johnson> Znalezlismy dziecko... patrz...
<Xion> Syna?
<Zamber> tak!
<Silgurf> może to córka
<Silgurf> ...
<Eiellia> ah z wami same klopoty
<Keldorn> Artud, po tym wszystkim co przeszedłem, prawie nigdy nie czuję się bezpiecznie
<Taiffun> barbarzyncy szybko zwijaja swoje namioty i pakuja manatki
* Xion spoglada na małżonke i dziecko w kojcu na jej plecach
<Xion> Kochanie?
<Zamber> nie pamietasz tej laski co ja rok temu w zajezdzie pukales? xD
<Silgurf> haha))
<Xion> Zamber? W ucho chcesz? ))
<Johnson> Wodzu! Nie widzieliscie tutaj nikogo w nocy?
* Xion is now known as Xion-vl9s
<Xion> Skad to dziecko? *spoglada na małżonkę*
<Eiellia> to maly elfi chlopiec
* Xion is now known as Xion
<Eiellia> ktos podrzucil nam pod namiot
<Eiellia> a ja mam zamiar nim sie zajac
* Zamber mowi konspiracyjnym szeptem: to pewnie barbarzyncy nam go podzucili
<Xion> Więc zajmiemy się dzieckiem razem. Tak jakby było nasze
<Artud> Przypominam... Nie tylko ono jest glodne...
<Artud> Wiec moze bysmy wszyscy cos zjedli?
<Eiellia> ruszajmy cos zjesc
<Taiffun> dziecko ma okolo 4-8 miesiecy))
<Keldorn> ech... ci młodzi, straszne marudy...
<Xion> Więc ruszajmy do karczny
<Xion> jest niopodal
<Taiffun> barbarzynca kiwa przeczaco glowa "spalismy jak zabici"
<Xion> Keldorn masz racje *usmiecha sie*
<Johnson> Hmm... no to idziemy do karczmy
<Eiellia> bo widze ze to dziecko nie jest najmniejsze <spoglada na towarzyszy>
<Eiellia> ruszajmy
* Keldorn idzie w zamysleniu, bawiac się własna bródka
* Silgurf idzie blisko dziecka
* Eiellia rusza powoli
<Xion> Silgurf wiem co Ci się kłębi w głowie
<Xion> Więc uważaj
* Johnson rusza za drużyna przygladajac się Silgurfowi
* Artud mruczy: *w koncu* i idzie za cala grupa
<Taiffun> szeroki trakt nie jest cuzeszczany o tej porze dnia
* Zamber nucac pocieszna melodie idzie z druzyna
<Taiffun> barbarzyncy pozegnali was ruszajac w przeciwnym kierunku
<Silgurf> Xion to co myslisz nigdy nie bedzie miało miejsca
* Eiellia szuka w kieszeni po drodze jakiegos ciastka
<Xion> I niech tak zostanie
<Taiffun> karczma istotnie nie jest daleko, a wraz z nia rozstaje
<Taiffun> tuz przed wami
<Xion> Bo inaczej...
<Taiffun> Eiellia, chochlik zezarl ostatnie ciastka
* Silgurf szybciej wyciaga ciastko i podaje dla niemowlęcia
* Zamber wypuszcza chomika na ciastko
<Zamber> biez je!
<Taiffun> Silgurf skads ma jakies ciastko...
<Eiellia> to mialo dla chochlika byc !
<Eiellia> glupcy! <kreci glowa>
<Eiellia> dziecko nie je jeszcze ciastek
<Xion> Spokojnie myszko...
<Zamber> ale chomiki tak!
<Taiffun> mial, chomik zezarl je :P
<Taiffun> Silgurf mial))
<Silgurf> haha...ciastka z krwi sa najlepsze...
<Xion> Widać że mało obeznani w swiecie...
<Xion> Silgurf? *spoglada srogo*
<Xion> Żebym ja z Ciebie ciastek nie zrobił
<Eiellia> ah...no i nie dostaniesz jeszcze ciastka <zwraca sie do chochlika>
<Silgurf> chomik dał się zwiesć na ciastko krwawego księżyca
<Keldorn> ech... proszę, nie możecie isć w ciszy i spokoju?
<Taiffun> przed wami budynek karczmy, wielki czteropietrowy zajazd z pokojami i znana w okolicy sala zabaw
* Artud mruczy cos niezrozumiale i kiwa glowa idac za druzyna
<Taiffun> o tej porze jest tu cicho
<Xion> DAjcie spokoj... niech dziecko sie przespi
* Zamber zabiera ciastko chomikowi i sam je zjada
<Johnson> Karczmarz moze bedzie cos wiedział...
* Chochlik pochrapuje w kolczanie
<Xion> Mozliwe
* Silgurf nie daje dziecku spać
<Zamber> *mniamci*
<Eiellia> ja ide mleko kupic
<Johnson> Oczywiscie za odpowiednia sumkę... inaczej nie będzie raczej chętny do rozmowy...
<Xion> Pójdę z Toba
* Eiellia wchodzi do karczmy
* Zamber daje kase na mleko Eielli
<Taiffun> ile?))
* Keldorn "delikatnie" odciaga Silgurfa na odległosć od dziecka
* Xion idzie za małzonka
<Taiffun> Silgurf i Keldorn trzymaja sie na uboczu))
<Zamber> ile mleko kosztuje?
* Silgurf 'delikatnie' opiera się Keldornowi
<Keldorn> 100 szt. zł
* Artud opiera sie o sciane karczmy... mruczy
* Zamber zrezygnowany idzie do karczmy
<Zamber> Karczmarz! Mleko prosze!
* Keldorn sprawdza kuszę
* Johnson idzie porozmawiać z karczmarzem...
<Silgurf> ja mam mleko z dodatkiem krwi...
<Taiffun> karczmarz spoglada z usmiechem kpiny na Zambera
<Taiffun> mocniejszych trunkow wacpan nie pijasz?
<Eiellia> a wlasnie ile mleka kupic?<zwraca sie do meza> * Chomicz has joined #sesja
<Zamber> nie, mocniejsze trunki pija moj chomik
* Keldorn podchodzi do karczmarza, wali ręka w stół, "mleko!"
<Xion> Kochanie nie wiem. Na ile planujemy je zatrzymac na stałe?
<Keldorn> w czustej szklance.
<Eiellia> nie wiem
<Zamber> nie szklanc, bytelce!
<Artud> ...mhm....Teraz mleko, pozniej pieluchy...mmmm...przewijal...na demony...
<Zamber> ze smoczkiem!
<Xion> Wezmu jedna duza butelke, Jak narazie
* Johnson czeka aż dostana mleko...
<Taiffun> karczmarz widzac paladyna w koncu podaje skrzynke mleka
<Xion> wezmy*
<Taiffun> 6 butelek w niej * Chomicz has left #sesja
<Eiellia> lepiej 2
<Xion> albo skrzynke))
<Taiffun> podaje tez kufel
<Taiffun> wszystko panstwo biora?
<Xion> Ile za to?
<Keldorn> 4 butelki?
* Zamber proponuje zabic karczmiarza i wziasc wszystko co ma :P
<Xion> 6 bo skrzynka
<Taiffun> 5 sztuk zlota za butle, kufel za 20
<Silgurf> a może da się obniżyć cenę *Silgurf obnaża pazury*
<Xion> czyli w sumie 50
<Xion> Silgurf!
<Eiellia> dobrze poprosze 4 butelki mleka
<Taiffun> karczmarz wola straz, z pietra zbiega trzech roslych chlopow i wynosi Silgurfa
<Artud> ...mmmmmmm....
<Xion> Kultury nie masz...
<Eiellia> ciastka i 4 butle mleka
<Taiffun> na tym disconnect))
<Zamber> Karczmarzu o to pieniadze, daj pan w koncu mleko i ciastka
<Zamber> xD
* Xion spoglada na spiace dziecko
<Xion> Jakie słodkie *mruczy do siebie*
<Keldorn> macie na składzie amulety skrzepu?
* Silgurf wparowuje do karczmy wielce oburzony }:<
* Taiffun juz wie co sie dzialo))
<Zamber> hola hola!
<Taiffun> Silgurf, nie przechodzisz przez drzwi, zalozona dla ciebie blokade na Ciebie
<Zamber> wampiry zostaja na swietle slonecznym!
<Taiffun> ban na karczme))
<Keldorn> macie na składzie amulety skrzepu? mikstury leczace? bandaże?
<Johnson> Powodzenia Silgurf
<Zamber> lol xD
<Silgurf> hmm...pazurki nie poradza?))
<Taiffun> Zamber, ostrzezenie za akronim i emotke))
<Taiffun> Silgurf, nie))
<Silgurf> więc idę na łowy))
<Taiffun> kardczmarz rachuje na palcach
<Xion> Ile?
<Artud> Zostaw Silgurf *Artud stoi przed karczma oparty o sciane*
<Eiellia> no zaraz sie zdenerwuje jak nieda mi zaraz tego mleka
<Xion> 30 starczy?
<Taiffun> 4butleki, 20 zlota, paczka ciastek 10, razem 30, kufel tez?
<Xion> Kto zamawiał kufel?!
<Zamber> ...
<Xion> Nikt
<Keldorn> pytam po raz ostatni - macie na składzie amulety skrzepu? mikstury leczace? bandaże?
<Xion> więc bez kufla
<Taiffun> szklanke chcial paladyn...
* Silgurf poza karczma opycha się ciastkami z dodatkiem esencji many
<Taiffun> p[aladynie, nic z tych rzeczy ale na pietrze znachorka obozuje
<Zamber> palladyni nie pija alkoholu... chyba
<Xion> Więc ile?
<Taiffun> 30
<Zamber> 30
<Zamber> prosze
<Xion> Zamber daj pieniadze
* Xion podaje mleko Eielli
<Zamber> wlanie dalem
<Taiffun> 470 wam zostalo, macie 4 butle mleka i paczke ciiastek
* Xion chowa ciastka do plecaka elfki
<Eiellia> moze kupcie jakis zapas dla nas?
* Johnson podchodzi do karczmarza
<Keldorn> no to karczamrzu, sprzedajcie piersiówkę breaghu!
<Johnson> Działo się ostatnio cos ciekawego w okolicy?
<Taiffun> 40 sztuk zlota za flaszke breaghu
<Zamber> mowy nie ma
* Eiellia zdejmuje dzeicko z plecow i lekko budzi podsuwajac butelke z mlekiem
<Zamber> brakuje nam tylko pijanego paladyna...
<Keldorn> dlaczego nie?
<Taiffun> wojowniku (Johnson), o niczymzem nie slyszal
<Keldorn> kim ty jestes żeby decydować o NASZYCH pieniadzach?
<Zamber> skarbnikiem
<Johnson> Na pewno? *pokazuje sakiewkę*
<Taiffun> Eiellia, dziecko spokojnie probuje dobrac sie do szyjki butelki, udaje sie jakos go tym nakarmic
* Eiellia usmiecha sie widzac pijace mleko dziecko
<Keldorn> a kto wyznaczył cię skarbnikiem?1
<Zamber> MG XD ))
<Johnson> MG :P))
<Taiffun> ja?))
<Zamber> LOL XD ))
* Xion siada obok małzonki wpatrujac sie w dziecko
* Artud slyszac podniesione glosy wchodzi do karczmy zostawiajac Silgurfa samego...
<Keldorn> oooo nie mogę nic kupić, nawet jesli mamy kasę, bo ktos ma przerost ambicji))
<Artud> Widze ze kupowanie mleka to prawie jak podzial skarbu...
<Taiffun> Johnson, zaiste naprawde zloto niewiela , chetnie dziele sie plotkami ale ostatnio nieurodzaj
<Artud> Same kontrowersje
* Eiellia siega po jedno ciastko
<Johnson> Ech... szkoda karczmarzu, szkoda... a Elfy widziałes?
<Eiellia> chochliku masz zjedz cos zebys pozniej nie marudzil
<Taiffun> Eiellia, napotykasz reka w paczce z ciastkami chochlika
<Keldorn> Na Torma, Zamber, płać!
* Zamber placi
<Eiellia> ah ty wredny
<Artud> Dziecko nam nie sluzy... to fakt
<Keldorn> czyli dostałem mój breagh?))
<Taiffun> 430 zlota zostalo, flaszka breaghu dla Keldorn
<Eiellia> jak teraz zjesz wszystko na pozniej nie bedzie <zdenerwowana do chochlika>
* Keldorn przelewa napój do piersiówki
* Chochlik beka glosno i przeprasza
* Eiellia wyciaga chochlika z plecaka
* Zamber zastanawia sie nad oddaniem zlota na cele dobroczynne
<Xion> Zamber
<Eiellia> jeszcze raz a pogonie ci
* Chochlik wraca do kolczanu zostawiajac erszte ciastek
<Xion> nie radze... mamy i tak małe fundusze
<Artud> Na demony! Mamy juz wszystko co potrzeba?
<Xion> Chyba
<Xion> Dziecko nakarmione
<Artud> Rozumiem ze sniadanie tez?
<Johnson> Karczmarzu! Widziałes może wczoraj jakiegos elfa?
<Zamber> mam pomysl!
<Keldorn> przestań z tymi demonami!
<Taiffun> z pietra schodzi halastra krasnoludow i zajmuje dwa stoly przy oknach
<Zamber> sprzedajmy wampira!
<Taiffun> karczmarz przeczy
<Keldorn> oho, radziłbym wychodzić
<Johnson> ech...
* Eiellia wklada kojec z dzieckiem z powrotem na plecy
<Xion> Keldorn?
<Keldorn> tak?
<Artud> Macie jedzenie? Zapytam po raz kolejny...
<Xion> Wychodzić?
<Taiffun> "PIWO!" krzycza krasnale do karczmarza
<Johnson> Krasnoludy nam nic nie zrobia... moga pomóc
* Keldorn dyskretnie wskazuje na krasnoludy
<Keldorn> mam tutaj elfów!
<Taiffun> halastra liczy sobie 10 krasnoludow, maja brody powiazane w warkocze
<Keldorn> banda nie powiem kogo, coscie robili przez całe życie?!
<Taiffun> kolczugi, szyszaki, topory, to wojownicy
<Xion> Keldorn nie oznacza to że ja czy Eiellia będziemy dla nich kims w rodzaju zaczepnych
<Johnson> Chociaż... trochę dużo ich...
<Xion> Nie mam zamiaru walczyc
<Keldorn> ty lub Eiellia nie, ale dziecko...
<Zamber> mamy czary obszarowe? ))
<Taiffun> karczmarz przytacza do nich beczke, stawia tace z kuflami i pobiera oplaty
<Xion> Dziecku nic nie będzie
* Eiellia spoglada przelotnie na krasnoludach poczym kieruje sie do wyjscia z karczmy
<Xion> Zadbam o to
<Keldorn> wychodz, nie chcemy burdy
<Taiffun> Zamber, macie maga ziemii z trzesieniem ziemii i malymi czarami, reszta to woje))
* Xion widzać co czyni elfka robi to samo
<Keldorn> i nie zgrywaj ważniaka
<Taiffun> aha, Xion to druid))
<Xion> ale zaskok))
* Zamber radosnie zmieza na zewnatrz karczmy
* Keldorn wychodzi
* Eiellia wychodzi z karczmy liczac ile ciastek zostalo
<Xion> Keldorn nie zgrywam... *rzuca krotko do paladyna i wychodzi*
* Artud wychodzi
<Taiffun> Eiellia: 12 ciastek
<Artud> powiem tak
<Artud> Badzcie mili i powiedzcie... Artud chcesz cos przegrysc?
<Keldorn> cały czas stałes przed karczma i teraz się pytasz?
<Xion> Ech
* Eiellia staje na zewnatrz bierze kojec w rece i delikatnie kolysze zeby uspic dziecko
<Artud> Bylem w karczmie))
<Xion> trza było zamówić jedzenie
<Keldorn> na jedno wychodzi))
<Johnson> Co robimy teraz?
<Taiffun> dziecko jest spokojne, ssie palec i spi
<Xion> A nie teeaz pytasz....
* Silgurf poleruje na zewnatrz pazurki
* Keldorn wyszukuje sucharów
<Keldorn> chcesz trochę?
<Artud> Pytalem... dwa razy...
<Xion> Artud trza było nie pytać tylko czynić
<Xion> a nie staćjak kołek
<Chochlik> wiesz ze trzeba sie go pozbyc, prawda? <do Eiellia>
<Artud> Ach... Zatem mialem ukrasc jeszdzenie?
<Xion> Kupic
* Silgurf podnosi głosny krzyk 'arghh...mój paznokietek' !
<Eiellia> czemu pozbyc?<pyta zdziwiona na chochlika>
<Xion> Silgurf?
<Johnson> Zazdrosny jest
<Chochlik> tak jak mag nie chodzi z toporem, tak przygodnicy z dziecmi
* Artud odchodzi na bok... znowu mruczy
* Zamber stwierdza ze najblizszy ork bedzie mial dosyc miesa dla nas wszystkich
<Xion> Poobgrywałes paznokcie?
<Xion> poobgryzałes*
<Silgurf> jednym pazurkiem o drugi zachaczyłem ))
<Eiellia> hmm...masz racje ale on jast taki maly i bezbronny<patrzy czule na malenstwo>
<Silgurf> :P:P:P))
* Keldorn otwiera piersiówkę i pociaga mały łyczek
<Keldorn> argh, mocne...
<Zamber> moczne xD ))
<Taiffun> z karczmy wysypuja sie krasnoludy, trz niosa beczke i kufle w plecakach
<Xion> kufle na plecach? xD ))
<Eiellia> ciebie tez moglam wtedy zostawic <zwraca sie do chochlika>
* Silgurf wyrusza na wczesniej wspomniane łowy...
<Taiffun> "a panstwo dokazd to? bo my w plener swietowac"
<Zamber> przyjaciele? Moze ruszymy sie gdzies zamiast stac jak drzewa?
* Chochlik obrazony prycha
<Xion> Zamber a masz jakies pomysły?
<Eiellia> a co swietujecie?<pyta zdziwiona>
<Keldorn> witajcie wojownicy! z jakiej to okazji swiętujecie?!
<Taiffun> "gadzina padla od toporow, stad mamy czym swietowac, bestia bogata byla w trzy dupy!"
* Eiellia usmiecha sie lekko do chochlika
<Taiffun> jeden z krasnolud trzaska tego w leb za wyrazeenie przy damie
* Artud ozywia sie
<Keldorn> radziłbym elfim trzymać się z daleka *szepta*
<Artud> Gadzina?
<Taiffun> smoczysko!
* Xion używa naturalnej zdolnosci chowania się w cieniu by krasnoludy nie uczepiły się grupy towarzyszy
<Taiffun> smoczyca wlasciwie
<Artud> Jakiego gatunku?
<Zamber> Zacni wojownicy! Moze po biesiadzie ruszymy razem tepic robactwo na tym marnym swiecie?
* Eiellia staje nieopodal karczmy w cieniu drzewa
* Silgurf w tym czasie odbiera magię nic nie spodziewajacym się przybyszom na zewnatrz
<Taiffun> czarny krotkopyski
<Keldorn> to zaprawdę musiała być piękna walka!
<Artud> Czarny smok?! Ha!
<Artud> Sprzedaliscie juz cielsko?
<Artud> Mozna je obejrzec?
<Taiffun> krasnoludy czuja suchote w gardle przez Silgurfa, rozgladaja sie
* Eiellia zaklada kojec spowrotem na plecy
<Zamber> niesamowite!
<Taiffun> " Artudzie, wszakze juz zesmy sie zaopatrzyli w alkohol"
<Keldorn> to naprawdę msuicie być doskonałymi wojownikami!
<Keldorn> *musicie
<Zamber> byl bym zaszczycony moc walczyc u boku takich wojownikow jak waćpanowie!
<Silgurf> yyy...Taiff...nie rozumiem ))
<Taiffun>
* Silgurf w tym czasie odbiera magię nic nie spodziewajacym się przybyszom na zewnatrz (?)))
<Eiellia> zaraz ktos cie rabnie))
<Artud> Smok... niesamowite... czarny d otego... w tej okolicy...
<Silgurf> pijaki sie kreco no to nie mozna marnowac okazji))
<Taiffun> ale pijani nie sa))
<Xion> tytlko piciu maja a to różnica))
<Taiffun> krasnoludy widzac czarne szpony Silgurfa pozostawiaja beczke i wyszarpuja z plecow toporzyska
<Silgurf> no to narkomani))
<Artud> Panowie!
<Zamber> wiec jak? zostaniemy towazyszami broni?
<Eiellia> chochliku nie ma co sie obrazac przeciez i tak bym cie tam nie zostawila <usmiecha sie lekko>
<Taiffun> "zlodziej!"
<Keldorn> hej! spokojnie!
<Artud> Spokojnie!
<Johnson> Spokojnie!
<Artud> Bez przemocy!
<Zamber> spoko!
<Zamber> to nasz przyjaciel!
<Zamber> oswojona bstyja!
<Johnson> Naprawdę?
<Keldorn> mów za siebie, przede wszystkim
<Taiffun> "skur%ysyn... ssie z nas!"
<Silgurf> yy...nie mam juz bana na karczme ?))
<Taiffun> Silgurf, masz))
<Johnson> Już nie jestesmy w karczmie :P))
* Eiellia widzac co sie swieci wyciaga luk
<Zamber> drodzy wojownicy
<Xion> kochanie spokojnie
<Keldorn> spokojnie, wszyscy odejdziemy w pokoju
<Zamber> kazdy jest odpowiedzialny za siebie
<Silgurf> no to sie zacofałem troche))
<Artud> Nie robmy czegos czego mozemy wszyscy zalowac..
<Taiffun> dwa co zwawsze krasnoludy przygwazdzaja wampira do ziemi, nie zabijajac a ni nie robiac krzywdy
<Keldorn> wy idzie swiętować, my idziemy w swoja stronę
<Taiffun> "macie cos naprzeciw abysmy przypilowali mu pazurki?"
<Silgurf> kizachuj?! ))
<Keldorn> w sumie... to nie.
<Johnson> Ma ktos?
<Zamber> hmm
<Artud> W zasadzie... raczej nie...
<Zamber> baczac na to
<Zamber> ze ow wampir
<Zamber> jest naszym towazyszem
* Johnson rozglada się po zgromadzonych
<Artud> Ale.... Gdybyscie go przy okazji nie zabili...
<Zamber> i nie raz ocalil nam zycie
<Eiellia> ja mam...to nasz towarzysz
<Zamber> takim samym wojownikom jak i wy!
<Keldorn> więc mała kosmetyka mu nie zaszkodzi
<Artud> Bylibysmy wdzieczni
<Zamber> mam troche naprzeciw
<Zamber> lecz jezeli
<Zamber> musicie rachunki z nim uregulowac
<Taiffun> w modzie sa krotkie~!
<Zamber> nie staje wam na drodze
<Johnson> Zrobia mu manicure czy jak to się pisze :P))
* Silgurf wpada w furię na wiesć o stracie szponów
<Taiffun> dwa krasnoludy trzymaja wampira, trzeci zabuiera sie z toporem do manikiuru
<Zamber> chwileczke!
<Keldorn> zaczyna się..
<Zamber> ale on niczym innym nie moze walczyc!
* Eiellia wypuszcza strzale kolo krasnoludow
* Keldorn trzyma rękę na rękojesci miecza
* Johnson przyglada sie...
<Artud> Silgurfie tylko spokojnie...
<Eiellia> zostawcie go!
<Taiffun> krasnoludy staja na swist strzaly
<Eiellia> nie moge na to pozwolic!
* Xion wychodz z cienia
<Taiffun> "panna? moze z panny niech possie?"
<Artud> To byl blad... *mruknal*
<Eiellia> to nasz towarzysz!
<Johnson> Racja... nie będzie mógł walczyć... chociaż to elementalista to czarować może
<Keldorn> to był bład... nie znacie się na negocjacjach...
<Zamber> ssie jej kazdej nocy
<Zamber> ssie kazdemu
<Taiffun> !kick Zamber
* Zamber was kicked by dziewica (Requested)
* Zamber has joined #sesja
* dziewica sets mode: +v Zamber
<Zamber> juz taki z niego zbok
<Zamber> xD ))
<Xion> Zamber bo Ci kuku zrobie))
<Taiffun> drugie powazne ostrzezenie))
<Zamber> ae ja najprawdziwsza prawde mowie xD w dobrej intencji xD ))
<Eiellia> nie moge pozwolic na to i nie pozwole!
<Xion> Zamber a ja w najlepszej intencji ci kuku zrobie jak jeszcze raz cos takiego na Eiellia powiesz))
<Taiffun> ja tez powaznie, trzecie = piroun z nieba w szyszak))
<Xion> Krasnoludy
* Eiellia wychodzi z cienia drzewa i celuje w krasnoludy
<Xion> Jesli nic Wam nie jest
<Keldorn> Eiellia, dlaczego tak bardzo bronisz wampira?
<Taiffun> krasnoludy stoja zdezorientowane
<Xion> Zostawcie tego głupca
* Zamber zdejmuje szszak i stawia go pomiedzy krasnoludami a swoja druzyna
<Xion> Bo to nasz głupiec
<Taiffun> "smoczyca to byla do cholery pestka, a tu juz elfy pomiataja nami"
<Eiellia> nie mamy nic do was i odejdziemy zaraz stad
<Taiffun> "ON MA DO NAS! CZERPAL Z NAS!"
* Silgurf ztrzepuje kurz z szaty i łypie groznie na krasnoludy
<Xion> Niech kazdy odejdzie w pokoju
<Zamber> jak juz mowilem
<Keldorn> maja rację, poniekad
<Xion> nie szukamy zwady
<Taiffun> Silgurf jestes wciaz przygnieciony do ziemii przez dwoch))
<Zamber> taka jego natura
<Zamber> ze czerpie z ludzi energie
<Eiellia> nie pomiatamy ...chcemy jedynie stad odejsc
<Xion> nic na to nie poradzi
<Zamber> on wszak ze musi tez jakos zyc
<Johnson> Nie łatwo nad nim zapanować...
<Xion> A Wam nic się nie stało przecie
<Artud> Drogie krasnoludy... Jako istoty interesu... wymiencie cene... jako rekompensate...
<Taiffun> "niech menda po lasach sie szlaja i z bestii ciagnie a nie uczciwych napastuje"
* Silgurf wygina rękę i zatapia szpony w nadgarstach krasnoludów
<Taiffun> krasnoludy na propozycje Artuda przystaja chetnie
<Artud> Na demony *przewraca oczami*
<Taiffun> Silgurf, nie udaje Ci sie
<Zamber> no to przerabane xd ))
<Keldorn> 200 brzdęku?
<Zamber> uff xD ))
<Taiffun> przyjmujemy <podaje reke>
<Xion> Dziękujemy
* Keldorn sciska rękę krasnoluda
* Artud sciska reke krasnoluda
<Xion> *kłania się nisko*
* Eiellia chowa sie w cien
<Artud> Zamber?
<Taiffun> 230 zlota zostalo
<Taiffun> krasnolduy chowaja topory, puszczaja Silgurfa
* Zamber zastanawia sie na ile starczy nam 240 szt. zlota
<Keldorn> idziemy, ale już!
<Johnson> Gdzie?
<Eiellia> ruszamy
<Keldorn> gdziekolwiek *syczy*
<Taiffun> krasnoludy pakuja sie i odchodza szybko bez pozegnania
* Xion rusza przyspieszonym krokiem
<Artud> Zly dzien... zdecydowanie...
* Zamber skocznie rusza na przedzie grupy
<Zamber> wlasnie ze nie!
* Eiellia spokojnie spoglada na towarzyszy i zerka czy dalej dziecko spi
<Zamber> nastepna lekcja
<Chochlik> cssss... nie mialbym litosci, o Pani
<Keldorn> uffff... dobrze, że udało nam się to załatwić bez rozlewu krwi
<Zamber> na drodze naszgo zycia!
* Artud idzie z tylu, zastanawia sie w zasadzie gdzie idzie...
<Taiffun> Eiellia, dziecko spi
<Silgurf> to zle że nie obyło się bez rozlewu magii
<Eiellia> wiem chochliku wiem <usmiecha sie>
<Xion> Całe szczęscie
<Artud> Silgurf ty lepiej milcz
<Silgurf> sam milcz !
<Keldorn> co ty nie powiesz, młody? (do Zambera)
<Silgurf> sprzedałbys mnie chamie
<Taiffun> sprzed karczmy drogi prowadza do roznych miast
<Artud> Silgurf... Jak zwierze chcesz powiedziec?
<Eiellia> ktoredy idziemy?
<Artud> Bo niewiele sie roznisz, jak zauwazylem...
<Xion> Silgurf albo sie zamkniesz albo ja Cie ucisze... dosć juz kłopotów mamy
<Zamber> przed siebie!
<Keldorn> przez twoje działanie omal nie zginęlismy! walka z tyloma krasnoludami to pewna smierć!
<Johnson> Idziemy!
<Taiffun> latwiej smoka polozyc, fakt))
<Silgurf> hehe...nic im nie robiłem jak nie zauważyłes...głupcze!
* Chochlik pstryka palcami zasznurowujac usta wampirowi
* Artud wzdycha... mija Silgurfa i przesuwa sie na przood
<Xion> Ruszajmy w końcu
<Taiffun> nie mozesz mowic Silgurf, jedynie dzialania))
<Zamber> ssales z nich! ale to juz przeszlosc, skupmy sie na naszym celu podrozy
* Keldorn idzie na końcu, majac przed soba wampira
<Johnson> Choćmy!
<Eiellia> <usmiecha sie szerko do chochlika
<Johnson> A jaki jest nasz cel?
* Silgurf odwdzięcza się chochlikowi tworzac mu ranę na policzku
* Eiellia idzie spokojnie kolo meza
* Chochlik czuje ze krew splywa mu po policzku
* Xion leczy chochlika
<Eiellia> ej zostaw go!
<Silgurf> na pamiatkę
<Eiellia> nie po to cie ratowalam
* Chochlik wyciaga z kieszeni szmatke i przyklada do rany zdezorientowany
<Artud> Wampirze...
* Keldorn łapie wampira i przygniata go do ziemi
<Artud> Osobiscie zakopie cie 10 metrow pod ziemia
<Artud> jesli sie nie uspokoisz
<Zamber> ale on sam potrafi...
<Xion> *rana chochlika zabliznia się pod wpływem magi natury*
<Taiffun> wampir znowu na ziemii
* Silgurf zaciska pazury na nadgarstku Keldorna
<Eiellia> wrrr...jeszcze raz a nastepnym razem sam sobie radz<zdenerwowana do Silgurfa>
<Xion> *lecz pozostaje mała blizna*
* Zamber przyklada miecz do szyi wampira
<Taiffun> Silgurf, czujesz sie oslabiany, rownie mocno jak Keldorn... zbyt dobra moc
<Artud> Avicenna! *oplata korzeniami Silgurfa*
* Keldorn zaciska zęby... "ostatnia twoja szansa, wampirze!"
* Xion wyciaga młot zza pleców
<Eiellia> przestancie!
<Eiellia> jeszcze tego brakuje zebyscie sie pozabijali!
<Xion> Eiellia nic mu nie zrobimy
* Silgurf otrzepuje się z kurzu i łyka kilka krwawych ciasteczek
<Xion> Jeszcze *rzuca krótko*
<Taiffun> Silgurf, skonczyly Ci sie
<Zamber> przyjacielu, nie ma celu w klutnie, szczegolnie teraz, lepiej wysluz sie nam wszystkim i okaz skruche zarabiajac troche zlota
* Keldorn opatruje sobie nadgarstek
<Taiffun> Keldorn i Silgurf sa troche oslabieni
* Silgurf łyka za to kilka ciasteczek z dodatkiem z esencji many
* Johnson czeka na przebieg sytuacji...
<Taiffun> rana jest nigrozna Keldorn, chochlik rowniez zdrowy
* Xion podaje kawałek szaty Keldornowi
* Keldorn ciagnie łyk z piersiówki
<Keldorn> dzięki, ale poradzę sobie
* Eiellia rusza powolnym krokiem przed siebie
<Taiffun> breagh rzplywa sie po zylach, czujesz sie mocniej, cieplej
<Taiffun> rozplywa*
* Xion rusza za żona
<Zamber> ae my jestesmy mescy!
<Zamber> ^^ ))
<Taiffun> gdzie idziecie?))
<Artud> ...mmm...wampiry...mmmm....demony....
<Eiellia> idziecie<rzuca przez ramie do towarzyszy>
* Artud idzie za Eiellia
<Keldorn> proponję znalesć informatora... elfa.
<Keldorn> *proponuję
<Johnson> Zgadzam się...
<Taiffun> Eiellia, czujesz ze plecak w ktorym niesiesz dziecko troche Ci sie obsuwa/luzuje
<Zamber> proponuje ruszyc gzies gdzie bedzie pelno kasiastych i slabych stworow do pokonania!
* Eiellia siega po kojec z dzieckiem
<Eiellia> hmm...
<Taiffun> Zamber, ostrzezenie (male,dlatego jeszcze zyjesz) za klimatyczna rozgrywke :P kasiastych...))
<Eiellia> musze jakos go lepiej zamocowac
<Taiffun> widzisz ze ramiaczko plecaka sie odpruwa powoli
* Eiellia przyglada sie ramiaczku
<Eiellia> kochanie masz cos do szycia
<Eiellia> ?
<Taiffun> jest na wpol odprute
<Xion> Kochanie chyba musisz go niesć na ręcach
* Chochlik podaje Eiellia'i nitke i igle
<Xion> Nie mam nic do szycia
<Zamber> juz mamy
<Eiellia> oh ...dziekuje chochliku<usmiecha sie szeroko>
<Chochlik> tylko mi pozniej oddaj moja włócznie
<Keldorn> nie lepiej dać mu jakies imię?
<Taiffun> nazywa sie Miron))
* Eiellia przysiada na ziemi i zaczyna szyc
<Keldorn> niż zwracać się "chochliku"
* Chochlik slucha z ciekawoscia co na to reszta
<Eiellia> niech sam zdecyduje <mowi szyjac dalej>
<Zamber> dajmy mu na imie Imp!
<Chochlik> nie podoba mi sie
<Silgurf> może Xifeng
<Chochlik> bleee
<Keldorn> imp to także gatunek stworów
* Eiellia powoli konczy szyc
<Zamber> copowiedzial bys na Baphometh?
<Johnson> Xarfax
<Silgurf> najlepsze imie dla niego bedzie Bakalakadaka
<Taiffun> Eiellia, zauwazasz gdy szyjesz, ze za wiercacym sie dzieckiem na materiale COS jest
* Eiellia oddaje nitke i igle dla chochlika ...nastepnie siega do plecaka i wyciaga ciastko
* Chochlik zaklada igle na plecy
<Eiellia> hmm...a to co?
* Eiellia przyglada sie czemus na materiale
* Silgurf korzysta z bystrego wzroku elfa
<Taiffun> jasnozolty herb z siedmioramienna gwiazda
<Taiffun> wyszyty na materiale
* Eiellia jakis herb?
<Taiffun> herb jest jasnozolty, gwiazda czarna
<Xion> Dziecko z krolewskiego Dwory Durotan?
<Xion> Dworu*
<Xion> Przeklętego królestwa?
* Eiellia podaje wyjete ciastko dla chochlika
<Eiellia> dziekuje za pomoc<usmiecha sie>
* Chochlik chrupie ze smakiem
<Eiellia> ktos zna ten symbol <zwraca sie do towarzyszy>
* Artud kreci przecaco glowa
<Xion> Ja kojarze
* Chochlik zaglada Eiellia'i przez ramie
<Xion> ale nie jestem pewien
* Keldorn przyglada się uważnie herbowi, gmerajac w pamięci
* Johnson kręci przeczaco głowa
<Xion> Keldorn może Ty?
<Chochlik> a tam elfie, bzdury gadasz nawiedzone
* Xion spoglada na chochlika
<Xion> Wiesz cos o Tym?
<Zamber> heraldyka to strata czasu!
<Chochlik> toz to zaginionego miasta znak
<Zamber> lepiej isc dalej
<Chochlik> siedmioramienna gwiazda przynajmniej
<Eiellia> chochliku wiesz cos o tym?
<Zamber> a nie zastanwwiac sie nad tym co jest z tym czyms
<Silgurf> poczekajcie...wampiry znaja się na historii...
* Silgurf przyglada się herbowi
<Xion> Taaaa....
<Keldorn> taak... jak na szydełkowaniu.
<Artud> Ciekawe jakiej...
<Xion> Histori wysysania krwi
<Eiellia> spokojnie panowie
* Silgurf ignoruje drwiny i skupia sie na herbie
<Eiellia> <spoglada groznie na towarzyszy>
* Chochlik korzystajac z bliskosci Silgurfa, spluwa mu w trwaz i leci wysoko z chichotem
* Silgurf korzystajac z długosci pazurów chwyta chochlika
<Taiffun> chochlik jest za wysoko
<Taiffun> rechocze wlasnie na poziomie szczytow koron drzew
* Keldorn smieje się pod nosem
<Xion> Więc co to za herb?
<Xion> Bo juz sie zgubiłem
<Eiellia> chochliku ty lepiej pomysl nad swoim imienim tylko krotkim<mowi glosniej do chochlika>
<Taiffun> jestescie na drodze do Kherxass, to spore miasto
<Silgurf> to herb rodu Mutare...nic ciekawego
* Chochlik powraca na ramie Eiellia'i
* Eiellia lekko tuli dziecko zeby sie nie obudzilo
* Silgurf tym razem trafnie chwyta chochlika i odwdzięcza mu się blizna na drugim policzku
<Xion> Silgurf brałes dzisiaj leki? ))
<Eiellia> Silgurf! teraz przesadziles!
<Silgurf> on przesadza !
<Artud> Mam go dosc
<Keldorn> jesli tak, to zmień, bo te nie działaja))
<Eiellia> i po co ci ratowalam te pazury<mowi zla do siebie>
* Zamber stwierdza ze ma w druzynie wampira z megalomania
* Chochlik chowa sie w strumieniach krwi do kieszeni Xiona
<Xion> Albo przestaniesz albo pożałujesz
* Keldorn trzyma rękę na rękojesci miecza
<Silgurf> albo on przestanie albo zarobi trzecie zadrapanie
* Xion szepce inkantacje by uleczyć małe zwierzatko
<Johnson> Ech... wołamy krasnoludów...
<Xion> Silgurf sam zaczałes!
<Eiellia> ty zaczales wiec przestan!
<Silgurf> hehe...kto zaczał ten zaczał
<Taiffun> z lasu wypadaja trzy zakapturzone na czarno postacie, z rekawow zwisaja im czarne pazury
* Keldorn dobywa miecza
* Zamber szuka ladnej galezi by wystrugac pal
<Taiffun> "ty, aura, czujemy, idziesz...."
<Keldorn> kim jestescie! mówicie!
* Johnson wyciaga miecz...
* Silgurf pozdrawia ich równie czarnymi pazurami
* Eiellia zkalda pospiesznie kojec na plecy i wyciaga luk
<Taiffun> trzymaja sie w bezpiecznej odleglosci od was
* Xion zdejmuje młot z pleców i spoglada na przybyszy
<Taiffun> sa zwrocone w strone Silgurfa
* Silgurf zbliża się do nich
* Zamber wyciaga swoj miecz i obserwuje przybyszow
* Eiellia celuje w jednego z luku
<Artud> Silgurf... to nie jest dobry pomysl..
<Xion> Artud to chyba jego pobratymcy
<Zamber> a niech go zabiora
<Xion> Spojrz na szpony
<Taiffun> "ssssossssstam ich, chodz, chodz, chodz..."
<Artud> Wlasnie... Moze tez mieli go dosc
* Keldorn koncentruje się... zaciska dłoń na rękojesci miecza
<Silgurf> przedstawcie się...w imię Hircyna!
<Artud> Rozszarpia go
<Xion> Jego sprawa
<Keldorn> wampiry..... aaarrrggghhh...
<Xion> Sam chce
<Xion> Nie będe płakał po tym co zrobił
<Johnson> Spokojnie Keldornie...
<Taiffun> "Gertruda, Gazeb i Giness"
<Artud> A co jezeli my bedziemy nastepni
* Keldorn chowa miecz, wyciaga kuszę
* Eiellia spoglada spokojnie na sytuacje gotowa do strzalu
* Keldorn ładuje srebrne bełty
<Artud> Tez go nie lubie, ale walka z wampirami to nie jest dobry pomysl
<Taiffun> dwa z wampirow wytsrezliwuja w strone Silgurfa i ciagna go do lasu
<Taiffun> "zzz dala od smiertelnikowwww"
* Silgurf nie opiera się
* Zamber szarzuje na wampiry
* Eiellia wypuszcza strzale w jednego z nich
<Taiffun> postacie znikaja z Silgurfem w lesie
* Keldorn strzela
* Eiellia a pozniej 2 nastepne
<Xion> Ech....
<Taiffun> wystarczajaco szybko zeby padla seria pudel
* Taiffun sets mode: -v Silgurf
<Xion> Więc jak?
<Johnson> Dobrze... to co zamierzalismy zrobić?
<Artud> Gonimy?
<Zamber> supere
<Xion> Gonimy ich?
<Xion> czy nie?
<Eiellia> hmm...sama nie wiem
<Xion> Z jednej strony
<Xion> to głupiec
<Johnson> Za pózno już...
<Eiellia> to nie jest bezpieczne a mamy dziecko
<Chochlik> a jejejejesli tam jejejest ich wiewiewiecej?
<Xion> ale z drugiej to nasz głupiec
<Artud> Czy on by to dla nas zrobil?
<Keldorn> jestesmy na ich terenie... to nie było by madre
* Eiellia spoglada na chochlika
<Keldorn> chciażby ze względu na małego
<Eiellia> ja nie ide
<Xion> Czyli ruszajmy dalej
<Xion> do miasta
<Eiellia> mam dziecko na plecach
* Keldorn ponownie ładuje kusze
<Eiellia> idzemy
<Xion> Byle szybko
<Zamber> pddal sie im wiecv pewnie ida sie zabawic, ja jego przyjaciol nie chce zxnac, chodzmy dalej
<Taiffun> nad wami koluja dwa sepy
* Xion narzuca szybkie lecz znosne tempo
<Artud> Zly omen
* Johnson idzie za reszta
* Artud idzie z reszta grupy caly czas obserwujac sciane lasu
<Keldorn> nie wyczuję wampirów moimi umiejętnosciami... chociaż...
* Eiellia idzie kolo meza zaciskajac jednak reke na luku
<Eiellia> chochliku ty je czujesz prawda?<spoglada na chochlika>
* Keldorn przystaje, zamyka oczy, koncentruje się... stara się wykryć zródła negatywnej energii...
* Chochlik boi sie, szczeka zebami
<Taiffun> Keldorn, sa juz daleko
* Artud staje obok Keldorna i ze skupieniem stara sie przeczesac okolice mentalnym okiem
<Keldorn> dobrze... ale radziłbym uważać
<Johnson> Proponuję isć do miasta...
* Eiellia wola chochlika do siebie
<Taiffun> Artud, to samo. W okolicy najblizszej czujesz tylko wiewiorki i dwie dzikie swinie na lewo wglab lasu (2o metrow)
<Eiellia> chodz do mnie i sie nie boj
<Artud> Hmm... Czuje obiad...
<Zamber> mmm
* Chochlik wraca z kieszeni Xiona do Eiellia
<Keldorn> nie ma czasu!
<Eiellia> mozemy zrobic postuj nakarmie malego
* Keldorn nie jest zbyt zadowolony z pomysłu
<Eiellia> nakarmie go teraz pozniej bedzie spokojny
<Keldorn> niech będzie
<Taiffun> jest popoludnie, wczesne
<Artud> Zatem? Co robimy?
<Eiellia> a wy mozecie upolowac cos i sami cos zjemy bo tez glodna jestem
* Keldorn z kusza gotowa do strzału rozglada się po okolicy
<Taiffun> Keldorn, widzisz te dwa dziki, pomiedzy drzewamii bez specjalnych mocy je widac
<Keldorn> strzelić?
* Eiellia przysiada na pobliskim kamieniu i zdejmuje kojec
<Taiffun> lepiej nie))
<Taiffun> bo obwolaja Cie morderca xD))
<Artud> Wygladaja smakowicie
<Keldorn> w sumie racja))
<Zamber> mmm
<Eiellia> hehe))
<Taiffun> dziecko budzi sie, rozglada ciekawie
* Keldorn celuje w dzika i strzela
<Taiffun> "gaa <radosnie"
* Zamber czuje ze chomik jest glodny
<Taiffun> dzik skomle krotko i pada, drugi ucieka
<Artud> Trzeba zebrac chrust...
<Artud> I rozpalic ognisko...
* Eiellia zabawia dziecko robiac glupie miny
* Keldorn ładuje nowy pocisk
* Eiellia wyciaga nastepnie butelke mleka i jedno ciastko
<Keldorn> i znowu pilnie rozglada się po okolicy
<Keldorn> nich ktos idzie po tego dzika!
<Eiellia> trzymaj chochliku <usmiecha sie >
* Zamber idzie po dzika
<Keldorn> John?))
* Artud rozglada sie po okolicy i zaczyna zbierac chrust nie oddalajac sie zbytnio od "obozowiska"
<Johnson> Jestem, jestem))
* Eiellia podsuwa delikatnie butelke z mlekiem dla dziecka i zaczyna karmic
* Keldorn spaceruje z przygotowana kusza
<Taiffun> dziecko chwyta raczkami szyjke butelki i ciagnie mleko
* Xion patrzy na radosne dziecko
<Zamber> przywleka dzie.. dzika i zaczyna go przygotowywac do spozycia
<Johnson> Samemu umie sobie poradzić... hehe
* Eiellia usmiecha sie do dziecka i zerka czy chochlik zjadl ciastko
* Artud uklada chrust w stosik i strzela iskra z palcow...
<Zamber> me mialo byc xD ))
<Taiffun> macie ognisko i dzika
* Xion gładzi wierzchem dłoni twarzyczke dziecka
* Artud bierze jakis dluzszy kij
<Eiellia> moge dostac troche misa ...jestem glodna jak wilk <usmiecha sie do towarzyszy>
* Keldorn wciaż patroluje z kusza
<Artud> Moglby mi ktos to zaostrzyc?
<Eiellia> miesa*
* Johnson przygłada się wszystkim...
* Xion podaje Artudowi sztulet
<Xion> ssztylet*
<Artud> dzieki
<Xion> Masz
<Taiffun> Keldorn, drugi dzik wraca rozejrzec sie
<Xion> Tylko uważaj bo strasznie ostry
* Zamber znajduje kilka galezi o odpowiednim wglebieniu i wkopuje je przy ognisku po obu stronach
<Keldorn> jeden wam dzik wam wystarczy?
* Zamber wyciaga miecz i nabija nan przygotowanego dzika
<Xion> Keldorn nie wiem
<Xion> Upoluj drugiego
* Zamber stawia miecz z dzikem na rusztowaniu i co jakis czas obraca
<Xion> mięso się wysuszy co najwyżej
<Eiellia> lepiej dwa z wami nigdy nie wiadomo
* Artud bierze sztylet i ostrzy kij... Po chwili odkraja kilka kawalkow miesa i nadziewa na kij
<Xion> Będzie na droge
* Keldorn przykuca, celuje i strzela
* Artud oddaje sztylet Xionowi
<Artud> Niedlugo bedzie dobre
<Keldorn> trafiłem?))
<Taiffun> dzik dostaje, ucieka ranny
* Xion chowa małe ostrze do pochewki
<Taiffun> pada po pewnym czasie
<Zamber> ojj
<Zamber> krew
* Keldorn ładuje kusze
<Zamber> te swiry moga znow przylesc
<Zamber> zwabione zapachem
* Keldorn ostrożnie zbliża się do truchła i zabiera je
* Artud obraca kij na ogniskiem opiekajac mieso ze wszystkich stron
<Xion> Zamber nie kracz prosze Cie
<Eiellia> zaraz ruszamy jak skonczymy z dzikami
* Artud zdejmuje mieso z ognia i podaje po kawalku kazdemu
* Keldorn wraca z dzikiem
<Taiffun> od strony uciekajacego dzika ktos idzie
<Artud> To na poczatek...
* Taiffun sets mode: +v Silgurf
<Zamber> jak tam dzik? usmazyl sie? ))
* Eiellia lekko kolysze dziebko aby usnelo
* Keldorn natychmiast upuszcza truchło
<Johnson> Ooo... wrócił
<Keldorn> i celuje z kuszy
<Taiffun> widzicie starca z broda
* Artud zrywa sie z zaostrzonym kijem
* Xion spoglada z pode łba
<Keldorn> ktos tym! mów natychmiast!
<Keldorn> *ty
* Xion podnosi się i gestem ręki nakazuje żonie siedzieć dalej i zajać się dzieckiem
<Taiffun> podpiera sie laska
* Zamber lapie rekojesc miecza z dzikiem
<Zamber> xD ))
<Silgurf> witam towarzysze
<Artud> Zamber... To nasz obiad...
* Eiellia spokojna ze towarzysze zajma sie przybylym dalej tuli dziecko
<Zamber> trzymam tylko rekojesc, tak na wszelki wypadek ))
<Keldorn> kim jestes, starcze?
<Silgurf> macie może szklankę wody ?
* Chochlik wychyla leb z kolczanu
<Xion> zależy jak dla kogo
* Silgurf pada z wycieńczenia i błaga wody
<Eiellia> chochliku siedz spokojnie <usmiecha sie > przy mnie nic ci nie grozi
* Chochlik wskazuje na starucha
<Chochlik> kto to?
<Silgurf> 'wody!'
<Eiellia> chochliku wracaj!
<Zamber> ma ktos wode?
<Keldorn> mamy cos do picia?
* Chochlik siedzi na ramieniu Eiellia
* Xion zaglada do plecaka
<Artud> Keldorn... Piersiowka
* Keldorn nie opuszcza kuszy
<Keldorn> nigdy!
<Eiellia> ja mam mleko
<Xion> Mam troche wody z Teldrassil
<Taiffun> Xion, co to za woda?))
<Keldorn> ja mam tylko wodę swięcona
<Johnson> A ja nie mam w ogóle...
<Artud> Spragnionego napoic... A z reszta...
<Xion> zwykła woda z lasów Teldrassil))
* Artud wraca do pieczenia nowych kawalkow dzika
<Silgurf> ahhh...woda księżycowa...
<Zamber> o panie, dajmy mu ta wode w koncu
<Zamber> xD ))
* Xion podaje bukłak
<Xion> Tylko nie wszystko
* Silgurf pije łapczywie
<Xion> moze sie przydać jeszcze kiedys *spoglada na starca srogo*
<Zamber> tylko nie napuj do srodka
* Silgurf podaje wodę z powrotem
* Eiellia wyciaga ciastko i daje dla chochlika
<Zamber> a wiec?
<Eiellia> a ty siedz spokojnie <usmiecha sie>
<Zamber> skad przybywasz starcze?
* Chochlik kiwa w podziecie glowa i chrupie patrzac na starucha
* Xion chowa bukłak do plecaka. Bukłak jest prawie pusty
<Silgurf> oni...oni...portal...
<Zamber> spokojnie i powoli
<Zamber> bez belkotu
<Silgurf> z policzka starca skapuje łza...
<Eiellia> mieso juz gotowe? bo glodna jestem Artudzie
* Zamber daje kawalek dzika starcow
* Keldorn rozglada się pilnie, obserwuje także tyły "obozu"
<Taiffun> przypala sie przez to ze zajeliscie sie starcem
<Zamber> powinno byc gotowe :P ))
<Taiffun> Keldorn, tylt czyste
* Artud zdejumje kolejna porcje... Podaje Eiellia 2 kawalki
<Artud> Taiffun juz druga porcja idzie))
<Eiellia> dziekuje
<Taiffun> aha, ok...))
* Zamber zdejmuje dzika z rusztowania i zastanawia sie gdzie go dac
<Taiffun> to kto zjadl pierwsza? damie nie daliscie pierwszej?))
* Eiellia zaczyna powli jesc miesa
<Artud> rozdalem wszystkim))
* Keldorn wyciaga zza pazuch trochę sucharów, zjada i popija łykiem z piersiówki
<Artud> nikt nie bral))
<Eiellia> mmm...dobre <usmiecha sie>
* Taiffun wykonuje rzut na trawienie ;) ))
* Xion dołacza do Keldorna by partolować okolice
* Johnson żegna się ze wszystkimi
<Keldorn> co do?
<Xion> Co sadzisz o tym tam? *wskazuje starca szepczać do paladyna*
<Xion> Johnson? ))
<Johnson> Tak))
* Artud poduswa starcowi kawalek miesa
<Xion> uciekasz? ))
<Xion> znaczy isziesz juz? ))
<Artud> Jedz...
<Keldorn> nie wiem... wiem tylko tyle że nie zawsze cos jest tym na co wyglada... miejmy się na bacznosci
<Johnson> Muszę kończyć :/))
<Johnson> Narka))
<Keldorn> narka))
<Artud> pa))
<Xion> nerka))
<Taiffun> trzymaj sie))
<Eiellia> pa))
<Zamber> siema ;] ))
* Johnson has quit IRC (Client Quit)
* Silgurf starzec odmawia mięsa...pragnie wyrazić swoja historię
<Chochlik> jednego mniej do zarcia
<Artud> Komu jeszcze miesa?
* Chochlik podlatuje do miesa i pozera po kawalku udko
<Xion> Też tak sadze przyjacielu... *mówi do paladyna*
<Artud> Bo jeszcze dzik do pokorjenia zostal * Ger has joined #sesja * Ger has left #sesja
<Eiellia> chochliku wystarczy poprosic <smieje sie>
<Xion> Ech ger...))
<Artud> *przed Artudem nabite na kijki lezy kilka swiezo upieczonych kawalkow miesa*
<Eiellia> ja jak jeszcze moge troche misa
<Silgurf> mam dla was dobra wiadomosć towarzysze... * Ger has joined #sesja
* Artud podaje Eiellia mieso
* Artud tez zaczyna jesc
* Zamber czysci i przygotowuje bron na wiesc o dobrej wiadomosci
<Xion> Keldorn moze cos przekasimy? Wiem że nie jadasz na warcie ale musisz nabrać sił
* Eiellia bierze i zaczyna jesc
<Artud> Xion? Keldorn? Nie jestescie glodni?
<Silgurf> Molag Bal, opiekun spaczonych uleczył mnie
<Xion> Sam nie przepadam za pieczystym ale...
<Xion> Artud ja nie chce
<Silgurf> bracia...
<Keldorn> KTO?
<Xion> Driudzi rzadko jedza pieczyste
* Keldorn z miejsca celuje w "starca"
<Xion> Bracia?!
<Artud> Hmm prawda... nie pomyslelismy o tobie
<Silgurf> tak...
<Xion> Artud nie martw się. Nie jestem głodny
* Eiellia przyglada sie sytuacji
<Zamber> a jak cene zaplaciles?
<Silgurf> oni zaprowadzili mnie...mój bład
<Artud> Zaraz chwilka... Jak sie zwiesz?
<Silgurf> cena zapłacona jest starosć
* Artud opuszca swoj kawalek miesa
<Eiellia> Artudzie podaj troche miesa spakuje sobie na droge
<Keldorn> i ja mam w to uwierzyć? nie, nie ma mowy!
* Silgurf wyjmuje posażek Molag Bala...
* Artud nie spuszczajac wzroku ze starca bierze 6 pozostalych kawalkow miesa i podaje Eiellia...
<Silgurf> a w to uwierzysz paladynie ?
<Taiffun> Silgurf wyciagnal topornie wyciosany z drewna posazek
* Eiellia zaklada kojec z dzieckiem na plecy ...nastepnie chowa mieso do plecaka
* Eiellia wstaje i zaczyna sie przygladac starcowi
<Keldorn> odejdz stad czym prędzej... odejdz póki możesz...
* Artud przyklada palce do skroni... Zaczyna sondowac umysl starca w poszukiwaniu znajomych obrazow
<Silgurf> zbyt długo akceptowałem złe siły...ale to Ty Keldorn wskazałes mi własciwa drogę
<Eiellia> hmm...cochliku czy on nie przypomina ci kogos?
<Chochlik> Silgurfa?
<Keldorn> *szepcze do Xiona* pilnuj mnie
<Eiellia> to Silgurf?
<Taiffun> Artud: widzisz tam dwa umysly
* Xion puszcza oko paladynowi
<Xion> Czyzbys zmadrzał ?!
<Eiellia> jak to mozliwe ze to on
* Keldorn przymyka oczy, pozbywa się zmysłu wzroku... koncentruje na innym zmysle...
<Silgurf> na chwałe Torma i Molag Bala, twoja misja paladynie dokonała się
<Taiffun> Keldorn, czujesz 6 serc w najblizszym otoczeniu
<Silgurf> zrobiłes dobro nie mieczem, ale sercem
<Artud> Nie jestem pewien... co do jego intencji
<Keldorn> jakim cudem 6?))
<Xion> 6? chochlika wliczasz? ))
* Keldorn rozluznia umysł... wraca do normalnego stanu
* Chochlik chwyta sie za lewy bok... <dum,dum,dum,dum...> bije serducho
<Keldorn> a co jesli... ty to nie ty... tylko ciało żywe...
<Keldorn> cudze...
<Silgurf> przyjmij ma stara dłoń na znak wiecznej zgody pomiedzy Molag Balem a Tormem
* Eiellia powiedz nam co sie stalo?<zwraca sie do Silgurfa>
<Xion> Silgurfie myslisz ze to takie proste?
* Keldorn zastanawia się co robić...
<Keldorn> ostatni test, po którym mnie przekonasz
* Zamber has quit IRC ( timeout: 180 seconds)
* Zambeer has joined #sesja
<Artud> Sadze ze mozemy uwierzyc ze to Silgurf... nie ufalismy mu wczesniej... nie ufamy teraz... niewiele sie zmieni
* Keldorn klęka na ziemi, zamyka oczy i oczyszcza umysł
<Silgurf> moi dawni bracia *tutaj Silgurf pluje* wprowadzili mnie w portal...taki mały eksperyment na osłabionym wampirze...i trafiłem do swiatyni Molag Bala
* Zambeer is now known as Zamber
<Chochlik> jaki test paladynie?
<Xion> *w umysle paladyna pojawia się głos Xiona: Spojrz w jego oczy. Nie maja wyrazu. Nawet tego który posiadał wampir którym kiedys był. Sa czarne*
<Silgurf> przed jego wielkim posagiem rzewnie się rozpłakałem...i wymieniłem twoje imie paladynie...masz wielkie zasługi u mojego jak i zarówno twojego boga
<Taiffun> Xion, jesli tak uwaznie wpatrujesz sie mu w oczy: ma dwoje zrenic
* Keldorn koncentruje się... pojedyńcze kropelki potu spływaja mu po czole... skupia się... otwiera portal... przyzywa trochę pozytywnej energii... wysyła ja w stronę starca!
* Taiffun sets mode: +v Zamber
<Zamber> re ))
<Keldorn> nie uciekniesz przed potęgo sfer wyższych... czy to w ciele czy w duszy!
<Keldorn> *potęga
* Eiellia przyglada sie sytuacji oczekujac na jej wynik
<Taiffun> martwe cialo starca pada lekko
<Taiffun> obok niego nieprzytomny wampir Silgurf
* Taiffun sets mode: -v Silgurf
* Keldorn pada na ziemię
* Xion podbiega do paladyna
* Zambeer has joined #sesja
* Taiffun sets mode: +v Zambeer
* Xion sięga po miksture i wlewa ja do ust przyjaciela
* Keldorn powoli otwiera oczy...
* Eiellia spoglada na sytuacje zdezorientowana
* Zamber has quit IRC (Killed (NickServ (GHOST command used by Zambeer)))
* Artud zbliza sie do nieprzytomnego wampira i bez slowa oplata go szczelnie korzeniami
* Zambeer is now known as Zamber
<Xion> No już... Podnies tyłek jak zawsze...
<Keldorn> dawno tego nie robiłem... jestem już stary.
<Zamber> co sie dzieje? ))
<Artud> Podstepna bestia...
<Xion> Hehe.. ale nadal działa pomimo Twego wieku
<Taiffun> Zamber, Keldorn wyslal troche pozytywnej energi w strone starca
<Taiffun> obecnie lezy w tym miejscu martwy starzec i nieprzytomny wampir energetyczny Silgurf
<Keldorn> kiedys potrafiłem powalić tym dziesiatki nikczemnych stworzeń... ale ciało niszczej pod wpływem takiej ilosci energii...
<Keldorn> *niszczeje
<Xion> Ech... nie łam sie. Nadaj potężny z Ciebie paladyn
<Artud> Hmm... Chyba powinnismy sie stad zbierac
<Keldorn> jestem stary i słaby... to mnie zadręcza
* Zambeer has joined #sesja
<Taiffun> pozne popoludnie, slonce jest juz po wiekszosci dziennej wedrowki
* Taiffun sets mode: +v Zambeer
* Zamber has quit IRC (Killed (NickServ (GHOST command used by Zambeer)))
<Xion> Czas chyba rozbić obozowisko... Znajdzmy jakies spokojne miejsce
* Eiellia rozglada sie po okolicy i spoglada na towarzyszy
<Xion> Z dala od lasu
<Zamber> spadam bo net mi szaleje ;/ ))
<Taiffun> zdazycie jeszcze dojsc do miasta))
<Eiellia> prosze was musimy ruszac
<Xion> Keldorn dasz rade dojsć do miasta?
<Xion> Musimy się ukryć i odpoczać
<Eiellia> niedlugo zapadnie zmrok i nie bedziemy bezpieczni
<Taiffun> Zambeer zegna sie z wami i odchodzi w przeciwna strone
* Artud zasypuje ognisko odrobina ziemi
<Keldorn> pytasz się... byłem w gorszych sytuacjach
* Taiffun sets mode: -v Zambeer
<Artud> Znikamy stad
<Xion> hehe
<Xion> Więc szybko
<Eiellia> a krto poniesie wampira
<Xion> pakować manatki i w droge
<Eiellia> nie mozemy go tak zostawic
<Xion> Ja poniose
<Xion> Już nie jednaofiare nosiłem
* Artud skupia sily mentalne i unosi go telepatycznie...
<Artud> Pomoge ci
<Xion> Pamiętasz paladynie? *spoglada z usmiechem*
* Eiellia poprawia kojec na plecach i zerka na chochlika
<Eiellia> a ty gotowy do drogi<usmiech sie do chochlika>
* Zambeer is now known as Zamber
* Xion bierze ciało nieprzytomnego i rusza w droge
<Chochlik> chochlik gapi sie na cialo martwego starca
<Chochlik> a on?
<Eiellia> hmm...
<Keldorn> trzeba go jakos pochować
<Artud> hmm... Jakis pogrzeb by sie przydal
<Eiellia> trzeba zakopac
* Xion zatrzymuje się
<Keldorn> usypmy kurchan...
* Xion spoglada na ciało
<Xion> Artud może zwiażemy go korzeniami jakos ładnie i usypiemy na tym kurchan?
<Artud> Dobry pomysl... Razem?
<Xion> TAk
* Artud zaczyna spiewna inkantacje
* Xion szepce inkantacje
<Eiellia> poczekamy az skonczycie i w droge
<Artud> Aerdis anteldis ventario casum...
* Keldorn klęka i odmawia krótka modlitwę
<Xion> <ciało pokrywaja korzenie które róno je zakrywaja>
<Xion> równo*
* Artud wyciaga rece przed siebie unoszac mase ziemi spod granicy lasu
<Taiffun> wkrotce powstaje zgrabny kurhan
<Xion> Dobrze czas w droge
* Chochlik pstryka palcami, na kurhanie wyrasta roza
<Xion> Nie mamy wiele czasu
<Artud> Ruszajmy...
* Keldorn przytakuje
* Eiellia usmiecha sie do chochlika
<Eiellia> dziekuje
* Eiellia powoli rusza droga
<Taiffun> miasto nie bylo daleko, jestescie juz na wysokosci bram
<Xion> Bładzenie po zmroku to nie problem dla elfa ale to i tak niezbyt rozważne... okolica dziwna jest
* Xion rusza z Silgurfem na rękach
* Keldorn rusza swoim krokiem, ale przyglada się swojej dłoni... po chwili zaciska ja w pięsć
<Taiffun> co z dlonia?))
<Keldorn> nic, taki tik...))
<Xion> no wiesz starosć))
<Taiffun> straznicy nie zwracaja na was uwagi
<Taiffun> wchodzicie prosto na plac targowy
<Taiffun> na ejgo srodku jest studnia
* Eiellia rozglada sie ciekawie
<Taiffun> dookola kamieniczki
<Taiffun> kupcy sprzzataja juz towary ze straganow
<Artud> Xion... Trzeba cos z Silgurfem zrobic...
<Xion> Wiem
<Eiellia> to gdzie teraz?
* Zamber has quit IRC (Quit: pa pa pa...)
<Xion> W karczmie się nim zajmę
<Xion> Ale musimy ja znalezć
* Taiffun sets mode: +v Silgurf
<Taiffun> Silgurf odzyskuje swiadomosc
<Xion> I jakies wolne pokoje najlepiej
<Xion> Woah))
* Keldorn chce łyknać trochę z piersiówki... "a do diabła z tym swiństwem"
<Silgurf> Silgurf szepcze: nie chcieliscie mi uwierzyć...a to był warunek Molag Bala...przez Ciebie Keldorn juz na zawsze bede wampirem *Silgurfowi spływa po policzku gęsta łza...*
* Keldorn wyrzuca piersiówkę za siebie
<Keldorn> teraz taka bajka?
<Xion> DAjcie spokój! Dosć już na dzisiaj
<Keldorn> już nie starosć a wiara? zachowaj swoje bajki dla kogos innego.
<Silgurf> nie mogłem tego powiedzieć...przysięga dla opiekuna spaczonych...
* Eiellia szuka wzrokiem karczmy
<Xion> Znajdzmy jakies miejsce do spania i odpocznijmy
<Taiffun> Eiellia, wsrod kamienic widzisz maly budynek z szyldem "Hotel u Hanny"
<Eiellia> chodzcie tam <wskazuje na hotel>
<Artud> Na moc... A gdzie Zamber z naszymi pieniedzmi?!
<Keldorn> dał mi je...
<Keldorn> ok?))
<Xion> Rusza pospiesznie...
<Taiffun> hm... niech Ci bedzie ;P 230 sztuk zlota, skarbnikieem Keldorn))
<Xion> okej okej))
<Artud> Uff... cale szczescie... Nie usmiecha mi sie noc pod studnia...
<Xion> Silgurf jak się czujesz mozesz chodzic? Czy niesć Cię dalej?
* Eiellia idze do wejscia hotelu
<Silgurf> jeszcze troche bracie...
* Keldorn idzie za Eiellia
* Xion wchodzi przez drzwi
<Xion> Eiellia kochanie zamow z Kalderonem cos do picia
<Taiffun> wita was Hanna szerokim usmiechem i rownie szerokim dekoltem
* Eiellia wchodzi do srodka i rozglada sie
<Xion> I zapytaj o kwatery dla nas
<Eiellia> dobrze
* Eiellia podchodzi do Heleny
<Taiffun> cennik wisi nad lada - za jedno lozko 10 zlotych za noc
<Taiffun> Hanny...))
<Silgurf> może znajdzie sie i dla mnie cos do spania...może być stajnia...
<Eiellia> ok))
<Eiellia> poprosze pokoj dla mnie i moich towarzyszy
<Xion> Silgurf nie stękaj
<Keldorn> czyli 5 łóżek + napitki))
<Xion> Dostaniesz łóżko jak inni
<Eiellia> tak))
<Keldorn> kto co zamawia do picia?
<Taiffun> w cenie lozka jest szklanka wody
<Keldorn> i jedzenia...
<Xion> Ja tylko czysta wode
<Eiellia> ja mam jeszcze mieso a woda mi wystarczy
<Taiffun> jedzenia nie ma, ale bar jest na pietrze
<Xion> Mamy jeszcze mieso wiec powinno starczyc
<Silgurf> ja ograniczam sie do buteleczki many...jak za starych dobrych czasów...
<Keldorn> a więc swietnie...
<Eiellia> udam sie do pokoju nakramic malego i przewinac a pozniej sie polozyc
* Keldorn płaci 50 szt. zł za pokoje + 5 szt. zł napiwku
<Artud> Zatem... Do pokoi na zasluzony odpoczynek
<Eiellia> a wy dowiedzcie sie cos na temat tego herbu
<Taiffun> Hanna inkasuje zloto
<Keldorn> a może tak odpoczniemy?
<Eiellia> macie jeszcze czas na spanie<usmiecha sie lekko>
* Xion zanosi Silgurfa do pokoju
<Artud> hmm... Maja tu biblioteke?
<Eiellia> dobrze
<Keldorn> nie jestesmy konstruktami
<Silgurf> dziękuje Xion...
* Eiellia udaje sie do pokoju
<Silgurf> odpłace się kiedys...
<Taiffun> Artud, platna ksiegarnia jest dwa domy dlaej, ale juz zamknieta
* Xion idzie na chwile do pokoju małzonki.
<Artud> Hmm... Odwiedzi sie jutro...
<Xion> zajać się dzieckiem oczywiscie)
<Taiffun> nie ma tu pokoi, to tani hotel
* Eiellia zdejmuje delikarnie kojec i kladzie na lozku
<Taiffun> bo wszystkie lozka stoja jedno obok drugiego na pietrze
<Xion> Taiffun no wiesz co))
<Xion> :P))
<Eiellia> hehe))
* Artud wchodzi do wspolnego pokoju
<Taiffun> ksiega skarg i wnioskow znajduje sie w recepcji
<Artud> Swietnie
* Keldorn przysiada się na pobliskim łóżku, zakrywa twarz w dłoniach
* Eiellia wyciaga malego z kojca a nastepnie przewija
* Artud kladzie sie na poscieli na lozku w rogu
* Xion odgłada smoczy młot na bok
* Keldorn zdejmuje kolczugę, miecz i kuszę kładzie zaraz obok łóżka
<Taiffun> za barem stoi znudzona dlugowlosa elfka i uklada pasjansa z tarota
<Artud> Ahh... Lozku...
<Artud> lozko*
<Eiellia> a ty mozesz tez gdzies przysiasc jak masz ochote<zwraca sie do chochlika>
<Taiffun> miekkie materace sa godne 10 sztuk zlota
* Keldorn rozkłada się i stara zasnać
* Xion rozkłada się na łóżku zamyka swietliste oczy i pograza się w zadumie
* Eiellia wyciaga kawalek miesa i podaje chochlikowi
<Eiellia> i zjedz kolacje
* Silgurf podkrada się do pokoju Elielli, szarpnięciem wyrywa dziecko, skacze przez okno i znika przy studzience
<Eiellia> aaaa!
<Taiffun> tyle go widzieli
* Artud zrywa sie z lozka
<Xion> Silgurf!
* Artud podbiega d ookna
* Keldorn zrywa się na nogi, chwyta miecz i wybiega
* Xion zwywa się i skacze za wampirem
<Eiellia> zabral dziecko<zrozpaczona biegnie do okna>
* Artud wrzeszczy zaklecie
<Taiffun> Artud, widzisz jak Silgurf wskakuje do studni
<Xion> Gdzie on!?
<Artud> AVICENNA!
<Artud> CHOLERA!
<Taiffun> za pozno na zaklecie
<Xion> Za pózno
<Eiellia> do studni<krzyczy>
<Xion> nie zdażylismy z zaklęiem
* Artud zbiega po schodach za Keldornem
* Xion zdejmuje szate
* Keldorn podbiega do studni
<Xion> Ech...
<Taiffun> w 7 sekund po nim jestescie przy studni
* Eiellia bierze luk i biegnie na zewnatrz
<Xion> kapiel w studni
* Artud staje przy studni...
<Xion> pęknie...
<Eiellia> ja ide nie ma czasu
<Xion> Macie line?
* Eiellia podchodzi do studni
* Silgurf has quit IRC (Client Quit)
<Taiffun> widac wyzlobione schodki w studni
<Taiffun> drabinke znaczy sie))
<Xion> ok))
* Keldorn napina wszystkie mięsnie "AAARRRGGHHH"
* Keldorn wskakuje do srodka
* Xion wchodzi do studni
* Artud schodzi za nimi
<Keldorn> a ja kurde bez zbroi))
<Xion> Ech... zabije go jak dzieciakowi cos się stanie
<Taiffun> STUDNIA NIE JEST GLEBOKA, NIZEJ (capslock) jest jeden tunel w kierunku poza miastp
<Xion> Keldorn ja też))
* Eiellia schodzi za towarzyszami
<Xion> Ale tu ciemno... Nawet jako elf ledwo widzę dobrze
<Keldorn> /me wpada to tunelu, rozglada się
<Artud> Crea Ix *wyczarowuje mala zielona swiecacka kulke*
<Taiffun> slychac zalobne spiewy i pomruki dochodzace z tunelu wglab
* Keldorn wpada to tunelu, rozglada się
<Keldorn> satanisci!
<Taiffun> macie i swiatlo
* Eiellia rozglada sie
<Xion> Ech.... nie mam młota
<Taiffun> tunel ma jeden kierunek
* Keldorn biegnie z mieczem
<Xion> Musze polegać na umiejętnosciach
* Eiellia rusza biegiem
* Artud biegnie za Keldornem ... Kulka za nim
<Taiffun> Xion - magia druidzka...))
* Xion zmienia się w leoparda i biegnie w strone krzyków
* Eiellia trzyma luk w gotowosci
<Xion> Taiffun wiem))
<Taiffun> napotykacie podziemny kosciol
<Taiffun> przynajmniej tak wyglada
<Taiffun> rzedy klecznikow, oltarz
* Keldorn szuka wzrokiem dziecka
<Taiffun> na oltarzu zawiniatko, i trzy ciemne postacie, odprawiaja jakis rytual
<Xion> Pięknie... sanktuarium sobie wybudowali... *prucha pod nosem*
<Keldorn> STOP!
<Taiffun> postacie spogladaja w waszym kierunku
* Xion biegnie ku postaciom
<Keldorn> (krzyczę)
<Taiffun> trzy pary czerwonych oczu
* Eiellia celuje z luku w jednego i wypuszcza 3 strzaly
* Artud wrzeszczy *OPLECENIE*
* Keldorn biegnie i odpycha jednego
* Xion skacze na jedna i zatapia kły w jednym z nich
<Taiffun> za chwile rozwiewaja sie po pomieszczeniu z przerazliwym nieludzkim skrzekiem
<Taiffun> slychac trzepot skrzydel
* Artud buduje tarcze ochronna wokol zawiniatka
* Eiellia biegnie do dziecka
<Keldorn> słudzy Demogorgona!
<Taiffun> dziecko lezy na oltarzu, spi
* Eiellia bierze na rece i tuli do siebie
<Taiffun> na Eiellia'e nacieraja dwa nietoperze
* Keldorn wyjmuje zza pazuchy mały srebrny symbol
<Artud> *Tarcza wokol niej i dziecka*
<Taiffun> jeden z nich wyrywa zawiniatko, dziecko wciaz w rekach elfki alfe nagie, szmaty spadaja na posadzke
* Eiellia kuca probujac skryc sie za oltrzem
<Keldorn> odejdzcie precz, upadłe istoty, jesi nie chcecie poznać gniewu Torma!
<Taiffun> drugi odbija sie od tarczy
<Xion> ej to kto ma dziecko w końcu?))
* Keldorn tnie jednego mieczem
<Taiffun> nietoperze atakuja teraz maga odpowiedzialnego za pole silowe
* Artud stoi skupiony podtrzymujac bladozielona tarcze
<Taiffun> Eiellia ma dziecko))
* Keldorn tnie jednego nietoperza mieczem
* Xion zmienia się w sowę i atakuje nietoperze
<Taiffun> zbyt szybkie, pudlo
* Eiellia stara sie chronic dziecko cialem
<Taiffun> Artuda jeden z nich gryzie w noge, mag upada ale trzyma wcia pole
<Eiellia> nie oddam wam go<krzyczy>
* Keldorn rzuca miecz, walczy pięsciami
<Taiffun> Eiellia, jestes w polu silowym
<Artud> ...yhhhmmm... <przez zeby>
* Xion zabija jednego nietoperza
* Keldorn uderza drugiego
<Taiffun> Xion trafia jednego, pozostale dwa koluja szybko nad sklepieniem
* Eiellia kladzie dziecko na kolana i zaczyna strzelac z luku w najblizszego nietoperza
* Xion wraca do elfiej postaci
<Xion> Eiellia rzuć łuk!
<Xion> I kołczan!
<Eiellia> czemu!
* Keldorn chwyta miecz i zbliża się do elfki
<Taiffun> pole silowe dziala jak dioda, przepuszcza z wewnatrz strzaly - drugi nietoperz martwy pada z piskiem
<Xion> Nie dasz rady strzelać i chronić dziecka
<Keldorn> ja będa ja osłaniać!
<Eiellia> jestem chroniona nic mi nie bedzie!
<Keldorn> rzucaj mu ten kołczan!
<Taiffun> trzeci wbija sie z pelna predkoscia w pole silowe
<Taiffun> ginie, magia go zabija
<Xion> Eiellia proszę! Mam większe pole manewru!
* Keldorn nie czeka, mieczem uderza w ołtarz
<Xion> Czyli po ptokach?))
<Taiffun> wiatelko Artuda rosnie w sile gdy bestie sa martwe
<Eiellia> ale ja mam lepsze oko
<Taiffun> swiatelko*
<Keldorn> oto siła Torma!
<Taiffun> Keldorn, ty tu zadnego nie zabiles :P))
<Keldorn> wiem, ale rozwalam ołtarz))
* Eiellia bierze dziecko i odsuwa sie od oltarza
<Taiffun> aha, to w twoim stylu))
<Xion> Eiellia każdy elf dobrze strzela z łuku :> nawet Druid :D ))
<Taiffun> Keldorn miazdzy swietym ostrzem oltarz
* Artud opuszcza glowe przestajac sie koncentrowac na polu... bladozielona poswiata zanika
<Artud> Auuuu!
* Keldorn rozglada się za jakimis innymi przeklętymi symbolami
<Eiellia> ale ja jako luczniczka nie mam sobie rownych nawet z dzieckim na kolanach :)))
<Taiffun> Artud, krwawisz mocno z lewej nogi
<Taiffun> nie masz czucia od kostki po stope i palce
* Xion spoglada na rane
<Artud> Na moc...
<Xion> No pięknie...
<Artud> To mnie urzadzily...
<Xion> zatrute kły
<Xion> Wracajmy na góre
* Keldorn demoluje wszystko co wyglada na złe w tym kosciele
<Xion> Tam mam zioła
* Artud stara sie wytworzyc jakies usztywnienie dla nogi z korzeni
* Eiellia spoglada na dziecko czy jest cale
<Xion> Ulecze go jakos
<Artud> Entaria.. Badolia... cholera... myle inkantacj
<Taiffun> Keldorn miotajac sie po sanktuarium rozwala kolumne podtrzymujaca strop
<Xion> Biegiem!
<Keldorn> ej, no bez przesady))
<Taiffun> Xionm, twoja magia nie odnosi rezultatow
* Eiellia widzac co sie dzieje zaczyna uciekac
<Taiffun> Keldorn, na kolumnie byly zberezne obrazki wiec znszczyles :P))
* Artud stara sie podniesc
<Keldorn> to ja taki paker jestem? żeby kolumny rozwalać?))
<Taiffun> calosc trzesie sie
<Xion> Taiffun mówie że na powierzchni go ulecze))
<Taiffun> Xion, NIC nie mozesz zrobic
<Taiffun> to magiczna rana
* Xion bierze Artuda pod ręke i biegnie w strone wyjscia
* Eiellia wybiega z sali przed innymi z dzieckiem na rekach
* Keldorn wybiega z sali
<Artud> auuuu... Demony... cholerne... przeklete... wampiry...
<Taiffun> wydostajecie sie do tunelu, widzicie ze sklepienie zapada sie
<Xion> Taiffun ulecze rane ale czucia mu nie wróce))
<Taiffun> widac niebo, zapadl sie plac kupiecki
* Eiellia biegnie do wyjscia przez studnie
<Artud> nie dam rady... podejsc po schodach...
* Eiellia zaczyna powoli sie wspinac z dzieckiem w reku
<Xion> Artud łap mnie za szyje
<Taiffun> Xion, nie kloc sie z MG - on wie lepiej))
<Xion> Wniose Cię
* Artud chwyta Xiona
<Xion> Taiffun a g prawda :P ))
* Xion wchodzi powoli na góre
<Artud> Obysmy to przezyli...
* Keldorn pomaga wytaszczyć Artuda
<Xion> Artud bue marudz bo się wiercisz
<Taiffun> wychodzicie na plac targowy
<Xion> nie*
<Taiffun> cala jego lewa strona to obecnie wielka dziura
<Taiffun> ludzie wywabieni z domow patrza na was
<Xion> No po prostu pięknie...
* Eiellia tuli dziecko
<Artud> Jak mam nie marudzic! Auaaa...
<Eiellia> moze chodzmy do hotelu
<Taiffun> podbiegaja do was straznicy
<Keldorn> ale ja jestem tępy! głupi!
* Xion stawia Artuda na ziemi i zakłada zbroję pozostawiona przy studni
<Taiffun> "co sie stalo? ranni?"
<Taiffun> "ZNACHORA!"
* Artud osuwa sie przy studni opierajac sie plecami o sciane
<Taiffun> w mgnieniu oka znajduja sie ludzie, otacza was tlum, przeciska sie leczacy
<Taiffun> ktos podaje eliksir, ktos krzyczy...
<Taiffun> EPILOG
<Xion> Keldorn masz jakies pomysły?
<Taiffun> ranek, lezycie w lozkach...
<Taiffun> Artud, twoja noga pboolewa, ale jakis alchemik wciera w nia jakas masc
<Keldorn> znowu koszmary...
<Taiffun> chochlik zabawia dziecko
<Taiffun> Xion Keldorn i Eiellia leza wkolo na swoich lozkach
<Artud> Na moc... Co sie dzieje... co sie dzialo... he?! Gdzie ja jestem?
<Artud> Gdzie my jestesmy...?
* Eiellia powoli sie budzi
<Xion> W hotelu
* Xion mówi z zamkniętymi oczyma
<Taiffun> na krzeselku miedzy wami siedzi jakis urzednik, gnom w okularach
* Keldorn podnosi się, siada na skraju łóżka
* Eiellia wstaje podchodzi do dziecka i chochlika
* Keldorn chowa twarz w dloniach
<Taiffun> chochlik wskakuje jej na ramie
<Xion> jej?))
* Eiellia zaczyna przewijac male ...nastepnie bierze na kolana i zaczyna karmic mlekiem
<Eiellia> ta mi))
* Eiellia usmiecha sie do chochlika
<Keldorn> zawsze tak samo... noc w noc.
<Taiffun> "a zatem odnalezienie i zniszczenie sanktuarium..."
<Eiellia> dziekuje ze sie zaopikowales malym
<Xion> Keldorn udaj się do kapłana...
<Taiffun> "kult ten od dawna byl szukany, kto by pomyslal ze starowieczna studnia...
<Eiellia> kochanie podaj mi plecak
<Keldorn> nie, na to nie pomoże nic oprócz smierci. To wspomnienie...
<Taiffun> urzednik wyciaga zza pzauchy pobrzekujacy worek
* Xion podaje plecak małżonce
<Taiffun> "nalezy sie wam, to nagroda wyznaczona za lowcow niemowlat"
* Eiellia wyciaga z plecaka kawalek miesa i zaczyna jesc
<Keldorn> wspomnienie, którego nie zapomnę, nieważne jakbym cxhciał
<Keldorn> *chaciał
<Artud> Silgurf... Niech ja dorwe tego sku*wiela...
<Keldorn> **chciał
* Eiellia podaje jeszcze kawalek chochlikowi
<Xion> Artud spokojnie... dostanie za swoje...
* Artud lezy na lozku...
* Keldorn podchodzi do okna
<Taiffun> ktos slcuha produkujacego sie MG? :P))
<Xion> Gnomie a co z dzieckiem?
<Eiellia> hmm...
<Eiellia> nagroda?
<Xion> Posiada jedynie ten znak *pokazuje kawałek materiały z herbem*
<Taiffun> w worku jest conajmniej 1000 monet
<Eiellia> Keldron wez jako skarbnik
<Taiffun> urzednik zaglada na herb
<Keldorn> wezcie je... mnie sa one niepotrzebne.
<Xion> Keldorn wez
<Taiffun> "to rodzina Grimm, slyszalem plotki o tym jakoby porzucili dziecko zdala od miasta aby ocalic przed porwaniem"
<Eiellia> ale jestes z nami i jestes skarbnikiem wiec bierz
<Xion> Ty sprawujesz piecze nad pieniędzmi
<Taiffun> "bowiem w ciagu ostatniego miesiaca wszystkie noworodki zwyczajnie znikaly"
<Xion> Czyli co z nim zrobić?
<Eiellia> hmm..
<Eiellia> gdzie oni mieszkaja
<Eiellia> ?
<Taiffun> "skoro lowcy sa martwi, dziecko moze wrocic do rodziny... chyba ze macie cos naprzeciw?"
* Keldorn rzuca sakiewkę Xionowi... "już nie"
<Xion> Ja i Eiellia chętnie się nim zaopiekujemy ale nie chcemu odbierać mu prawdziwych rodziców
* Xion łapie sakwę
<Xion> oszalałes?
<Taiffun> "dom obok, rodzina Grimm zajmuje sie tym hotelem"
* Eiellia spoglada z czuloscia na dziecko
<Xion> Eiellia kochanie
<Eiellia> bedzie zal mi sie z nim rozstawac
<Xion> Choćmy do nich...
<Xion> Musimy...
* Eiellia wzdycha cicho
<Eiellia> dobrze
<Eiellia> idzemy
* Xion wychodzi z izby
* Keldorn bierze kolczugę, kuszę, miecz i wychodzi
<Taiffun> wedle miejscowego prawa matka zrzekla sie praw rodzicielskich, mozece ale niemusicie, wasz wybor"
* Eiellia powoli zbiera rzeczy i wychodzi na zewnatrz
* Artud podnosi sie z lozka... Staje jeczac... i goni przyjaciol...
<Artud> Hej! Cholera... jasna... czekajacie na mnie chwile...
<Taiffun> alchemik zatrzymuje Artuda i wciska mu w reke tubke z mascia
<Taiffun> "na zatrute rany!"
<Eiellia> chodzmy zobaczymy czy chca jeszcze malego zobaczyc
<Artud> Dzieki.. Ty... Jakkolwiek Ci...!
<Keldorn> tak, na wyrzuty sumienia nic nie pomoże... Żegnajcie, przyjaciele... *odchodzi spokojnym krokiem*
<Xion> Eiellia wiem...
<Eiellia> bywaj przyjacielu
* Xion podchodzi do drzwi domostwa i puka lekko
* Eiellia rusza za mezem powoli
<Keldorn> jedno jest pewne, jeszcze się spotkamy...
<Taiffun> otwiera starszy mezczyzna, zza jego plecow zaglada kobieta
<Artud> Keldorn? Do zobaczenia...
<Xion> Do zobaczenia przyjacielu
<Xion> Witam państwa
<Taiffun> "tak?" glos mu sie zalamuje gdy widzi dziecko
<Artud> ...wkrotce
<Xion> Mamy pewna sprawe
<Xion> Eiellia kochanie...
* Eiellia tuli dziecko
<Xion> Mów najdroższa
<Eiellia> wiec ktos zostawil nam to dziecko
<Taiffun> nie mowi nic. Nie trzeba slow. Jego wzrok wyraza jasno to co czuje
<Taiffun> tak, to ja! - mowi pani Grimm
* Artud odchodzi nieco do tylu... Przysiada na studni... ogladajac z daleka cala scene...
<Taiffun> "w miescie ginely niemowlaki... chcialam go ustrzec"
* Eiellia spoglada na kobiete
<Eiellia> no coz juz nic mu nie grozi
<Xion> Więc skoro niebezpieczęństow zarzegnane to co z nim?
* Xion spoglada na niemowle
* Eiellia usmiecha sie slabo na mysl tego co ma nastapic
<Taiffun> widzialam wtedy w namiocie Ciebei elfko... wiedzialam ze jestes Dobra..." wycbucha placzem
<Taiffun> "jesli pozwolicie, czy mzoe wrocic?"
<Eiellia> nie moglam go tam zostawic
<Xion> Eiellia chyba musimy je oddać
<Taiffun> <MG sie wzrusza>
<Eiellia> hmm...<spoglada na dziecko czule>
* Xion po twarzy elfa spływa łza
<Xion> Będzie mi go strasznie brakować
<Eiellia> oczywiscie ze mozesz w koncu to twoje dziecko
<Taiffun> postaraj sie o wlasne))
* Xion bierze dziecko od Eiellii i tuli lekko
<Xion> Taiffun nie marudz :> W drodze jest))
* Eiellia zaczyna plakac cicho
* Xion oddaje dziecko matce
<Taiffun> Xion: WoW ;) ))
* Eiellia caluje lekko dziecko w czulko
<Eiellia> tylko opiekuj sie nim dobrze
<Taiffun> matka chwyta delikatnie niemowle, dziekuje i zaprasza na herbate
<Xion> A co myslełes że nocka poslubna na marne poszła? XD))
<Taiffun> HAPPY END
<Eiellia> hehe
<Xion> Juppi! ))
<Eiellia> no i koniec misji
<Eiellia> :D
<Artud> Tadam ;)
<Xion> hehe