<Taiffun> przed sesja MG oglasza ze ma srednio 4 sekundowe lagi wiec prosi o wybaczenie ;>
<Taiffun> Wojna trwai wasz kraj juz od niepamietnych czasow
<Taiffun> ziemie trwaja w spopieleniu, ludzie sie przyzwyczaili...
<Taiffun> to juz prawie codziennosc
<Taiffun> smierc niczym bulka na sniadanie
<Taiffun> nikogo nie dziwi
<Taiffun> powszechna jak modlitwa
<Taiffun> modlitwa, ktora slyszana jest coraz rzadziej, bo gdzie w tej pozodze bogowie?
<Taiffun> starcia tocza sie doslownie wszedzie
<Taiffun> partyzancka wojna wyniszcza kontynent, zadna ze stron nie odnosi znaczacych zyskow jak i strat
<Taiffun> trwa wyniszczanie resztek
<Taiffun> na szczescie nie mieliscie jeszcze mozliwosci sprawdzenia sie w realnej bitwie
<Taiffun> optujecie szczesliwie po za glowna linia walk
<Taiffun> a nawet oddalacie sie od niej
<Taiffun> obecnie prowadzicie dwudziestoosobowa grupe ludnosci wiejskiej w kierunku wybrzeza, ludzie uciekaja
<Taiffun> maja nadzieje na statek... moze i wy byscie chcieli sie zalapac?
<Taiffun> soltys za dotarcie do celu oferuje dwa domy w portowym miescie Hell
* Taiffun sets mode: +vvv Johnson Reven Silgurf
* Taiffun sets mode: +v Zamber
* Reven milczy
<Taiffun> kolejny poranek... 20 ludzi budzi sie powoli, urzadza prowizoryczna toalete nad jeziorem
<Zamber> || zakladamy ze sie znamy?
<Taiffun> znacie sie z pwoodu wojny))
<Taiffun> ekwipunek:
<Reven> czyli tylko z widzenia))
<Zamber> bajecznie :D ))
<Taiffun> Zamber: półelf łowca, posiada długi łuk i kołczan z 70 strzałami + dwa sztylety, można rzucac, mozna walczyc
* Zamber zmieza do jeciora by ujednolicic sie z natura i poczuc oczyszczonym z brudow minionej nocy
<Taiffun> Silgurf, krwisty elf mag elementalista: podstawowe czary zywiolow, rozdzka trzesienia ziemii do uzycia raz dziennie
<Taiffun> Johnson, ludzki barbarzynca: ciezki topor bojowy, szyszak i dziki szczur Abu
* Johnson przyglada się swojemu szczurowi i dba o jego bezpieczeństwo....
<Taiffun> Darkreven, dwunastolatek, lekki miecz i... eee... co tam masz chlopcze?
<Zamber> przypomina mi sie temat z BG2 :D MINSK!))
<Taiffun> plaszcz...
<Reven> mała, kieszonkowa kuszę
<Taiffun> tak wlasnie :)
<Reven> i płaszcz
<Johnson> Zbieg okolicznosci :P))
<Reven> Kopać tyłki w dobrej sprawie!))
<Johnson> A jak! :)))
* Soltys has joined #sesja
* Taiffun sets mode: +v Soltys
<Zamber> epiej sie ruszmy bo Boo nas pogryzie w trudno dostepnych miejscach!))
<Johnson> Witam władco wsi :)
* Soltys podciaga portki i podchodzi do was
* Reven z odległosci przyglada się i przysłuchuje rozmowie
<Soltys> jak przebiegla wam pierwsza noc?
* Zamber nadal pluska sie radosnie zmiezajac do konca porannej toalety
* Silgurf siedzi i jak zwykle poleruje różdżke
<Johnson> Było miło... te strzły nad głowami, krew sielała, te krzyki... ach
* Silgurf nie zwraca takze uwagi na soltysa
* Reven przysiada na pobliskim kamieniu, wciaż bacznie obserwujac resztę
<Soltys> barbarianie, toc sie pora obudzic skoro swit!
<Soltys> i obys sie pan mylil, bylesmy zywi dotarli nad wielka wode
<Johnson> Mam nadzieję
* Zamber wychodzi z jeziora i osusza sie recznikiem zmiezajac w kierunku znajomych twarzy
<Soltys> znaczy na zachod, ale musimy obejsc to jezioro duze
<Zamber> lasem czy lakami?
<Soltys> cholera wie w ktora strone byloby blizej
<Soltys> ach, najgorsze ze nikt z nas nie zna tych okolic
<Johnson> Teraz się skapnęłem, że nie kojarzę kto to Zamber :P))
<Zamber> i zapewne nikt nie posida zadnj mapy?
<Taiffun> Zamber to polelf, lowca))
<Zamber> http://zamber.net/ ))
<Taiffun> ^^))
* Silgurf przysłuchuje sie rozmowie i przenika wzrokiem okoliczne tereny
<Johnson> Moze jakis kartograf jest w okolicy
* Reven wciaż milczy
<Silgurf> jam jest takze elfem))
<Soltys> przeciwny brzeg widac po drugiej stronie, ale w poprzek nam ta woda lezy
<Soltys> nie wiem jak to obejsc, co proponujecie?
<Zamber> Moze sprobojemy zbudowac tratwy czy cos w tym rodzaju?
<Reven> naokoło.
<Soltys> sasiednie wsie opustoszaly juz dawno, wszyscy ruszyli ku wodzie
* Soltys drapie sie po lysinie
<Soltys> mam dwunastu chlopa do roboty
<Zamber> no to zrabmy ich domy i zrobmy z nich tratwy
<Soltys> acz, narzedzi niewiele
<Taiffun> wies zostala dzien drogi stad
<Taiffun> jestescie juz jeden dzien w drodze i jedna noc odpoczywaliscie
<Taiffun> wokol pojedyncze drzewa iglaste
* Zamber bierze z ziemi kilka patykow, sztyletem odcina kilka wlosow ze swojej bujnej czupryny i zaczyna strugac, zwijac, i majstrowac miniaturowa tratwe
<Reven> trzymajac się brzegów, chyba dojdziemy na druga stronę, prawda?
* Johnson wraz z Abu przyglada siecałej sprawie
<Taiffun> nie przyszliscie zadna konkretna droga, szliscie na przelaj przez pola
<Soltys> acz, chlopcze, dalekoc to moze byc, i sie tego boje
<Silgurf> wiec moze wplaw :P ))
* Taiffun watpi aby delikatne polelfie wlosy wytrzymaly wiazania na tratwach.,,
<Johnson> Znajdziemy drogę... to pewne :)
<Reven> więc jak chcesz gdzies zajsć, bojac się isć?
<Soltys> ludzie niosa zapasy na 15 dni, szkoda czasu na zwiedzanie krain po prozni
* Zamber wzmacnia tratwe troche wieksza iloscia wlosow
<Soltys> nad wielka wode kawal ejst
<Zamber> przypominam ze to miniaturywy model :P ))
<Reven> więc zostańmy tutaj, i zdechnijmy
* Soltys usmiecha sie na hardosc chlopaja
<Soltys> chlopaka*
<Zamber> Silgurfie czy posiadasz czar powiekszenia?
<Johnson> Za ile dni dojda tutaj wojska?
<Silgurf> posiadam czary żywiołów
<Taiffun> Silgurf jako elementalista nie dysponuje taka magia
<Silgurf> inne takze ale tylko podstawowe
<Zamber> a gdyby zrobic z lodu szlak przez jezioro?
<Silgurf> hmm takze o tym pomyslałem
<Reven> nie wytrzyma zbyt długo
<Zamber> :D
<Silgurf> ale nie jestem az tak dobry ;p
<Soltys> ludzie sie beda bali!
<Johnson> Możemy wykopać wielki tunel :D
<Soltys> nie wejda, za nic!
<Zamber> a byl taki czar, stworzenie drewna?
<Taiffun> a jaki to zywiol?))
<Reven> ja proponuję, wstać na nogi, i na nich polegać, a nie na wszystkim innym
<Zamber> natura ^^
<Taiffun> Silgurf nie dysponuje magia życia
<Silgurf> hmm moze ich tak wirem zawiać na drugi koniec
<Silgurf> nie beda sie spodziewali
<Zamber> dobry pomysl ;)
<Taiffun> miniaturowa trwatwa Zambera jest akuratna, ale nie dla niczego wiekszego niz kret
<Zamber> gorzej jak na srodku jeziora twoja magia sie wyczerpie
<Reven> gorzej jak cała reszta to zobaczy!
<Johnson> Wrzucimy ich do wody i beda musili się nauczyć pływać jeżeli będa chcieli przeżyć
<Silgurf> na razie mam duze poklady many
<Zamber> Soltysie czy mamy jakas line na skladzie?
<Zamber> oby jak najwiecej tej liny
<Reven> przestańcie kombinować, i ruszcie tyłek do roboty!
<Soltys> znajdzie sie, trzy metrowe sznury gdzies byly...
<Zamber> wyslalibysmy szczura na tratwie z lina na druga strone :D
<Johnson> Zbudujemy most :D
<Reven> wystarczy jedna tratwa, po kolei wszystkich by się przewiozło
<Zamber> o!
<Johnson> Mój Abu ma płynać sam! Ze mna albo wcale!
* Soltys niecierpliwi sie po kwadransie dyskusji
<Zamber> Jahnson moglbys isc po dnie, slyszalem ze barbazyncy to twardziele
<Soltys> co postanawiamy panowie?
<Silgurf> moze zrobic jak mojżesz
<Zamber> prosze o dwie liny
<Johnson> Dobry pomysł
<Silgurf> ja tez tak potrafie
<Silgurf> hehe))
* Reven kiwa zniecierpliwiony głowa
<Johnson> dawaj Silgurf
<Taiffun> mojzesz? z jakiego to fantasy? ))
<Reven> *potrzasa
<Silgurf> Biblia Fantasy
<Johnson> Fantasy religijne :P))
<Zamber> Silgurf czy wladasz magia powietrza?
<Silgurf> jasne
<Zamber> mozna by robic bable z powietrza na glowach luzi
<Zamber> i przejsc dnem
<Zamber> :D
<Taiffun> Potteromaniak ;p))
<Reven> a co na tym dnie żyje?
<Silgurf> to mam robic mojzesza czy nie ?
<Reven> bo cos na pewno żyje.
<Johnson> Możemy się pozamieniać w zwierzaki :)
<Soltys> ktos musialby zbadac
<Zamber> barbazyncy prodem
<Soltys> moze wyslemy kogos na dno, na zwiady?
<Johnson> Jakiegos chłopa...
<Silgurf> ok rzucam mojzesza bo jestem niecierpliwy))
<Soltys> a co wy baby?
<Zamber> tak
* Silgurf rzuca czar rozstapienie wód
<Taiffun> jezioro szumi...
<Silgurf> mozem isc
<Taiffun> silny czar, udany czar. mana na dzis skonczona, nie masz mikstur
<Johnson> No to idziemy
<Zamber> z/w ))
<Reven> niezle, magu, może adeptem niedług zostaniesz
* Soltys gwizdze, po chwili podaza za nim stado wiesniakow
* Silgurf prowadzi wszystkich
* Reven rusza ostatni
<Johnson> A jak ten sołtys to krwiożercza bestia, która czycha na nasze życie?
<Silgurf> tiaaa))
* Zamber idzie spokojnie z lukiem w pogotowiu
<Taiffun> rozstapienie utworzylo tylko tunel idacy dnem, "sufit" jest z wody, ludzie wchodza dosc niechetnie, ale widzac soltysa nie maja watpliwosci
* Reven idzie ostatni
<Johnson> Spójrz Abu sciany i sufit z wody... prawdziwy cud natury...
<Silgurf> moje dzieło...
<Zamber> MAAGIAA!
<Taiffun> schodzicie coraz nizej, robi sie coraz ciemniej
<Reven> dopóki nie spadnie Ci na głowę...
<Johnson> Ma ktos swiatło czy cos?
<Taiffun> jezioro nie bylo szerokie, ale wchodzicie coraz glebiej
<Zamber> co z mulem na dnie o_0? ))
<Taiffun> dno jest suche, a przynajmniej na tyle suche aby przehjsc po nim
<Silgurf> mamy pochodnie ?))
* Reven idzie spokojnie
<Reven> na końcu
<Taiffun> w ciemnosciach widza elfy i Reven
<Taiffun> teren zaczyna wznosic sie w gore
<Taiffun> slyszycie bulgot, po chwili krotki krzyk jednego z wiesniakow ktory zostaje wrecz wyrwany z grupy wielka zolta macka
* Zamber bacznie wypatreuje czy nie czycha zadne niebezpieczenstwo
<Taiffun> patrz wyzej))
<Johnson> Ooo... macka...
<Reven> pięknie, nawet nasza turystykę zakłuca... wezcie jakis miecz i zabijcie toto
<Taiffun> wiesniacy zbijaja sie w ciasna grupke obserwujac ze strachem sciany
* Zamber zwinnie lapie uk i wypatruje w stani gotowosci
* Johnson wyciaga swój topór a Abu ostrzy pazury...
* Reven wydobywa spod płaszcza mała kuszę, ładuje ja
* Soltys laduje kusze
<Taiffun> idziecie czy stoicie?))
<Johnson> Sołtys ma kuszę?))
<Zamber> posuwamy sie ))
* Reven idzie dalej spokojnie
* Johnson rusza się z miejsca
<Taiffun> slyszycie ze cos nadciaga, bulgot nasila sie z lewej strony
<Taiffun> wiesniacy przylegaja na prawo
<Reven> niezmacony spokój bije z twarzy chłopaka, trzyma jednak w ręku kuszę
<Zamber> wali z luku w lewa strne
* Silgurf cofa się
* Johnson tnie w lewa stronę
* Reven nie robi nic
<Taiffun> macka cofa sie trafiona strzala, znika w odmetach
<Zamber> YaY!
<Johnson> Posiadam szał bojowy?))
<Taiffun> widac swiatlo sloneczne
<Zamber> 1 point dla mnie!
<Zamber> biegiem!
<Taiffun> posiadasz, aczkolwiek nie posiekaj cywili))
<Zamber> do siwatla waćpanowie
* Johnson biegnie
<Taiffun> stado wiesniakow gwaltownie przyspiesza
* Reven idzie spokojnie, równym krokiem
* Zamber biegnie
<Johnson> hehe... ok))
<Taiffun> miajaj revena w dzikim pedzie
* Zamber biegnie nadal w stanie gotowosci
* Silgurf przyspiesza takze
<Taiffun> wszyscy sa juz bezpieczni na brzegu, na wszelki wypadek sie oddalaja
<Johnson> Nareszcie
<Taiffun> tylko reven...
* Reven podaża z tyłu za reszta
<Taiffun> wyszedl dopiero teraz
<Reven> co ze mna?))
* Zamber zastanawia sie czy ma klaustrofobie bo tak wolnym sie nie czul jeszcze nigdy w zyciu
<Reven> /me chowa kuszę
* Reven chowa kuszę
* Soltys zdejmuje belt z rowka, narzuca sprzet na plecy
* Zamber zazuca luk na plecy
* Silgurf siada wyczerpany
* Soltys widzi ze wzdluz brzegu po tej stronie jeziore biegnie droga
<Zamber> o droga!
* Reven przysiada na kamieniu
* Zamber szuka drogowskazu
<Soltys> nasz kierunek powinien ja przeciac i pojsc w las, aczkolwiek po stracie Jeremiasza w jeziorze...
<Reven> kim on był?
<Zamber> JEREMIASZA! O LOL ))
<Soltys> zwyklym wiesniakiem
<Taiffun> ?))
<Taiffun> Zamber, widzisz jakis drogowskaz lezacy na drodze
<Johnson> Gdzie zaginał?
<Reven> więc co takiego jest w jego stracie?
* Zamber podnosi nadgnily drogowskaz i ciekawie sie mu przyglada
<Taiffun> to ze osierocil dziecko i zostawil zone
<Zamber> umiem czytac? ))
<Taiffun> drogowskaz wskazuje w trz strony
<Reven> ludzie przychodza i odchodza.
<Taiffun> jedna z nich, posrodku wskazuje na punkty dla rybakow (narysowane ryby)
<Zamber> 1potwory 2potwory 3heven ))
<Taiffun> dwie przeciwne strony to kufel piwa i jakis domek
* Zamber ustawia drogowskaz rybami w strone brzegu
<Taiffun> kufel w lewo, domek w prawo
<Zamber> za kuflem panowie!
<Zamber> i panie :P
* Reven czeka na decyzję reszty
<Silgurf> tiaa...moze bedo mieli miksturki
<Silgurf> idziemy
* Soltys stoi niepewnie, w koncu wy rzadzicie
* Zamber pyta o rade Soltysa
* Reven czeka spokojnie
<Soltys> ja bym... eeee... a skad mam wiedziec, w las strach, w bok odbijamy
<Soltys> diabli wiedza, ich sie spytaj!
<Zamber> czyli za kuflem?
* Silgurf żada magii...
<Soltys> niech bedzie za kuflem
<Johnson> idziemy za kuflem :S
* Zamber nada czujny idzie za kuflem
* Reven rusza spokojnie w odpowiednim kierunku
<Taiffun> od strony "domek" nadciaga dwoch konnych, zblizaja sie w dzikim pedzie
* Silgurf rusza żwawo
<Taiffun> mijaja was w mgnieniu oka plaza i mkna dalej, maja na sobie szyszaki i skorzane pancerze
* Reven przyglada się konnym
* Silgurf zachowuje ostrożnosć
<Zamber> konnica? eee
<Taiffun> u konskich bokow zwisaly im sakwy z czyms
<Taiffun> standardowe podriznicze
<Silgurf> eee tam idziemy na kufa
<Silgurf> *kufla
* Reven rusza spokojnie w odpowiednim kierunku
* Zamber wypatruje emblamatow na jezdzcach znaczacych o ich przynaleznosci
<Taiffun> wybija poludnie
* Silgurf idzie dalej
<Taiffun> po sloncu widac))
<Taiffun> nie bylo widac zadnej heraldyki na koniach ni jezdzcach
<Silgurf> może zregenerowało mi sie troche many?))
<Zamber> konnica jechala w strone kufla? ))
<Taiffun> Silgurf: NIE :P
<Taiffun> tak, nadciagnela od strony "domek"
<Silgurf> może troszeczke... :P ))
<Taiffun> Silgurf: ale zeby uzyc rozdzki nie potrzebujesz many, tylko po co wam trzesienie ziemii?
* Reven czeka zniecierpliwiony
* Soltys podaza w strone karczmy
* Johnson idzie za reszt a
<Zamber> a wiec idzmy w strone kufla moi drodzy przyjaciele!
* Reven przyglada się reszcie
<Taiffun> po niedlugim spacerze zwawym krokiem widzicie w oddali pojedynczy budynek
* Zamber wysyla barbazynce przodem do budynku
<Taiffun> rozchodza sie od niego drogi w rozne kierunki, stoi drogowskaz, wisi szyld przed wejsciem
* Silgurf próbuje wyczuć emanację magii
<Taiffun> Silgurf: czujesz ze w budynku moze znajdowac sie jakis mag
* Reven po prostu idzie
<Zamber> patry na szyld (i go czyta [chyba])
* Johnson wchodzi do srodka
<Silgurf> odsun sie człowieku
<Taiffun> na szyldzie narysowana jest kartuzyna, ciekawsze jej miejsca przysloniete sa kuflami piwa
<Silgurf> ja przeczytam
<Taiffun> nie ma napisow :P
<Silgurf> hehe))
* Zamber idzie w strone drogowskazu
<Taiffun> Johnson, w srodku widzisz rozlegly bar za ktorym krzata sie starusszek i jakas mloda kobieta, wokol stoja stoly, polowa miejsc zajeta
* Silgurf wchodzi do srodka
* Reven spokojnie przyglada się reszcie, obserwujac icg poczynania, z niezmaconym spokojem na twarzy
<Johnson> Co robimy?
<Taiffun> Zamber, drogowskaz rodziela wasza droge na 3 inne
<Taiffun> jedna jest zupelnie nieoznakowana
<Taiffun> druga podpisana "Keinegrot"
<Taiffun> a trzecia oznakowana jako punkt czerpania wody pitnej
<Reven> czyli słodkiej wody.
<Taiffun> z kierunku z ktorego przyjechaliscie widnieje oznakowanie "samotnia" oraz kilka miast jest wypisanych"
* Zamber wchodzi do karczmy
<Zamber> Karczmiarzu czy masz moze pergamin i piori?
<Taiffun> po lewej stronie karczmy widzieliscie tez kilka koni, w tym te dwa ktore was mijaly
* Reven wzdycha i również wchodzi do karczmy
<Silgurf> ja bym poprosił o eliksir many jesli tu sie sprzedaje
<Taiffun> staruszek podaje Zamberowi inkaust i rolke pergaminu zadajac 30 szutk zlota
<Taiffun> Silgurfowi wskazuje na duza beczke piwa za nim mowiac "10" za kufel"
* Reven rozglada się po bywalcach w tawernie/gospodzie/karczmie
<Taiffun> Reven, przy stole w rogu siedzi dwoch jezdzcow, troche tam ciemnawo, reszta to rozni ludzie, jeden szlachci sam zajmuje duzy stol, przy innym siedzi trzech chlopow...
* Silgurf gniewnie spoglada na karczmarza
* Zamber placi i szkicuje dotychczasowa droge wraz z wszysrtkimi znakami orientayjnymi
<Johnson> Co dalej robimy?
<Taiffun> niech ci bedzie ze miales 30 sztuk zlota... jako druzyna macie jeszcze 70
* Reven spokojnie czeka, nie zwracajac na innych uwagi
<Silgurf> nie wiem jak wy ale ja pragnę magii...
<Taiffun> Silgurf dostrzega przy jednym z malutkich stlow zalanego w sztok maga ognia
<Zamber> kurde musza spadac ;/ zagram za tydzie ;/ ))
* Silgurf podchodzi na piętach do maga pragnac zdobyc od niego cokolwiek
* Johnson wychodzi na chwilę z karczmy krzyczac, że "zaraz wraca"....
<Taiffun> ok))
* Zamber has quit IRC (Quit: pa pa pa...)
<Taiffun> Zamber wykupil u karczmarza za wszystko co mial jeden z pokoi w burdelu na pietrze i poszedl... :P
<Taiffun> jego luk i strzaly dostepne za oplata u karczmarza
* Reven stara się nie zwracać na siebie uwagi
* Silgurf spoglada elfickim wzrokiem na ekwipunek maga
* Reven zaczyna cicho pogwizdywać
<Reven> jakas melodię
<Taiffun> przy magu stoi kilka butelek, wiekszosc pusta, ostatnie dwie zawieraja piwo
<Taiffun> po za tym ma na sobie lekka szate maga ognia, w dloni sciska maly mieszek ze zlotem
* Silgurf siega po sakiewke...
* Soltys wchodzi do karczmy zosatwiajac na zewnatrz 19 ludzi
<Silgurf> oczywiscie tego spitego maga))
<Taiffun> mag zaciska mocniej reke na sakiewce i podnosi przekrwione oczy na Silgurfa
<Taiffun> "czeeeego?"
<Silgurf> hmm...przepraszam moze masz eliksir many
<Silgurf> takze jestem magiem
* Reven przyglada sie całej sytuacji
<Silgurf> moze wypijemy sobie kufel...za potęgę magii
<Silgurf> ?
<Taiffun> mag pokazuje Silgurfowi jedna z flaszek z piwem po czym szybkimi haustami oproznia ja i zwala sie na podloge
* Reven korzystajac z nieuwagi maga, skupionego na rozmowie, zakrada się od tyłu, zagladajac do jego kieszeni
<Taiffun> mieszek wylatuje mu z reki, laduje przy nogach Silgurf
<Taiffun> a
* Silgurf bierze sakiewke
<Silgurf> hurraa!))
* Reven zaczyna mieć dosyć czekania
<Taiffun> w srodku jest 9 sztuk zlota, macie druzynowo 70 i Silgurf ma 9
* Silgurf przeszukuje dodatkowo szaty maga
* Reven zaczyna spacerować
* Reven pyta sie karczmarza, którędy nad morze
<Taiffun> Silgurf, flaszka piwa, runa ognistej burzy i zapieczetowany list
* Silgurf bierze wszystko z szat maga
* Silgurf zaprasza towarzyszy w ustronne miejsce
* Soltys nie komentuje zachowania Silgurfa
* Soltys siada przy ejdnym z pustych stolow przy Silgurfie
<Silgurf> hej, ten list moze zawierac wartosciowa wiadomosć
* Reven pyta bardzo głosno, którędy nad morze (do karczmarza)
* Silgurf patrzy czy nikt niepowołany nie oglada go i otwiera list
<Taiffun> karczmarz odpowiada ze nie ma pojecia
* Silgurf czyta list
<Taiffun> list w naglowku ma napisane "PELNOMOCNICTWO"
<Silgurf> a dalej? ))
<Taiffun> chwile mnie nie bylo, Johnson?))
<Taiffun> "posiadajacy ten dokument moze, i jest zobowiazany oddac mi, lichwiarzowi Corganowi z Roargardu 1000 sztuk zlota. na dokumencie ciazy jednakze klatwa
<Taiffun> ten kto zechce oddac go komus, zginie w ciagu 5 dni, przekazywanie innej osobie
<Taiffun> moze byc sluszne tylko gdy osba ta wezmie to sama bez zgody posiadacza obecnego
<Reven> miłego dnia, magu.
<Silgurf> no to klapa
<Silgurf> ok nie przejmuje sie
<Taiffun> termin splaty dlugu mija dwunastego czerwca, w razie niezaplacenia klatwa spelni sie w trzy dni"
<Taiffun> czyli masz miesiac
<Silgurf> hehe to baaardzo dlugo))
<Taiffun> i 9 sztuk zlota, +70 druzynowych
<Soltys> wacpan, a naszych dorpowadzisz gdzie trza?
* Silgurf idzie do karczmarza i prosi o buteleczke many
<Soltys> koniec koncow, skazanismy na was, na wasza laske i nie laske
<Reven> na ich łaskę i niełaskę
<Taiffun> karczmarz wyciaga spod lady dwie butelki i podaje Silgurfowi
<Taiffun> "pechowcom darmo" smieje sie
* Johnson przybiega krzyczac, że wrócił :D
* Silgurf wypija
<Silgurf> ach...magia...
<Taiffun> "magowi udalo sie zatem pozbyc dokumentu, a wiec wygralem zaklad!" drze sie w strone kuchni za beczka
<Taiffun> mana restored to full))
<Johnson> To co robimy?
<Silgurf> moge zniszczyć list?))
<Taiffun> klatwa prawdopodobnie zadziala
<Reven> zjedz go.
<Soltys> panie, z czarna magia nie ma zartow!
<Reven> to ja go zjem.
<Johnson> A więc oddajmy mu złoto i z glowy
<Reven> zakładam się o 70 szt. zł, że to przeżyję.
<Taiffun> tak czy siak, jesli ktos zginie to tylko Silgurf
<Taiffun> to na nim ciazy klatwa
<Silgurf> nie dam listu
<Silgurf> sam zalatwie jakos sprawe
<Johnson> Pomożemy ci :D
<Soltys> mozemy podazac dalej?
<Silgurf> możemy
* Soltys wychodzi z karczmy
<Reven> /me jak zwykle podaża za reszta
* Reven jak zwykle podaża za reszta
<Taiffun> drogi rozchodza sie na cztery strony
<Taiffun> od tej z ktorej przysliscie wypisane sa dwa miasta i samotnia
<Taiffun> jedna droga jest nieopisana
<Johnson> rozdzielamy sie?
<Taiffun> inna prowadzi do punktu czerpania wody
<Taiffun> ostatnia do miasta Grotgord
* Soltys proponuje podazyc na zachod ku morzu, do Grotgord
* Reven czeka na resztę
* Johnson w taki mrazie zgadza siez soltysem
* Silgurf przychyla sie do rady sołtysa
* Soltys rusza razno na czele gromady ku Grotgord
<Silgurf> wiec postanowione
<Silgurf> idziemy
* Johnson idzie za soltysem
<Taiffun> z jednej strony drogi jest lasy, a po prawej pola uprawne
* Silgurf zbiera wiesniaków i idzie ku Grotgord
* Reven idzie za reszta
<Taiffun> jeden z chlopcow w wieku revena idzie obok chlopca przygladajac mu sie ciekawie
* Reven nie zwraca na nich uwagi
* Johnson patrzy na chlopcow
<Taiffun> chlopiec w koncu zagaja: "jestes wojownikiem?"
* Reven nie zwraca na niego uwagi
* Silgurf odpędza chłopca
<Silgurf> jeszcze raz to cie spale żywym ogniem
<Silgurf> odejdz
<Taiffun> chlopiec przeskakuje na druga strone revena aby nie przeszkadzac Silgurfowi
<Taiffun> "ale ja nic zlego ne zrobilem!"
* Reven nie zwraca na niego uwagi
<Taiffun> "tez chce byc wojownikiem!"
* Johnson i Abu przygladaja siebacznie chłopcu
<Taiffun> "powiedz, jak to sie stalo ze teraz tak... ze jestes tak?"
* Silgurf grozi chłopcu
<Reven> Zostaw mnie w spokoju.
<Taiffun> "nic mi nie zrobisz, bo soltys mowil ze macie nas chronic!"
* Soltys idzie z przodu, dzieli was od niego 18 wiesniakow
<Reven> tak uważasz? wierz dalej w te bajeczki.
<Johnson> Sołtys was tu nie widzi
<Taiffun> "umie liczyc!"
<Silgurf> z/w))
<Reven> no i?
<Johnson> no nie wiem...
<Reven> każdemu zdarza się potknać i skręcić kark
<Johnson> Ale nieudane użycie czaru...
<Taiffun> przestraszony chlopiec wraca do matki
<Johnson> *Albo))
<Reven> głupi dzieciak...
<Soltys> panowie!
* Soltys krzyczy do was z przodu
* Reven podnosi wzrok na sołtysa
<Soltys> jak czesto rekawiczki znajduje sie na traktach?
<Reven> rękawiczki?
<Reven> z rękami czy bez nich?
* Soltys podchodzi do was z jedwabna czerwona rekawiczka zdobiona w katach
<Soltys> soltys nie wie zbytnio czy sie usmciechnac czy przestraszyc
* Silgurf przyglada się rękawiczce pod względem magii
<Reven> to rękawiczka, nic nam do tego
* Reven zaczyna być poirrytowany
<Soltys> Silgurf, rekawiczka nie jest magiczna sama w sobie, czuc jednak wygasajaca aure, znajoma aure wysokiego rodu elfiego
<Johnson> Ej... sołtysie... ile jeszcze do miasta?
<Silgurf> to rękawiczka moich przodków
<Silgurf> ...
<Soltys> nie wiem, nie znam okolicy
<Silgurf> więc muszę ja założyć...
<Reven> no pięknie... zaraz będziemy szukać zaginionych długouchów!
<Soltys> i myslisz magu ze przelezala na tym dukcie kilkaset lat>?
<Silgurf> nie wiem
<Soltys> JAK czesto znajduje sie na duktach drogie jedwabne rekawiczki/
<Silgurf> rzadko
<Reven> to zleży, czy z rękami, czy bez nich.
<Reven> *zależy
* Silgurf prosi Sołtysa o rękawiczkę
<Silgurf> może ta rękawiczka jest warta 1000 sztuk złota
<Soltys> panie Johnson, wydaje mi sie ze barbarianie spor podrozuja, znalazl pan kiedys juz jedwabna rekawiczke na drodze?
* Soltys oddaje Silgurfowi rekawiczke
<Silgurf> i klatwa zostanie zrzucona
<Reven> szukaj sladów krwi, kwasu, uszkodzeń, napaleń, spopieleń, dziur po żadłach, sladów po toporach...
<Taiffun> nic z tych rzeczy, mag od razu by to zobaczyl, zwlaszcza elf
* Silgurf przyglada sie wnikliwie rękawiczce
<Taiffun> rekawiczka zdobiona jest haftem
<Silgurf> ja ukryję narazie rękawiczkę, moze nam sie przydac a potem jubiler w Grotgord oceni ile jest warta
<Reven> posiadacz pewnie nie żyje, ruszajmy dalej
* Silgurf chowa rękawiczje
<Taiffun> malutki reczny haft uklada sie w slowa "Liliana"
<Silgurf> *rękawiczke
<Johnson> nie... podobnych rękawic nie widizałem...
<Reven> po te szpicouch żadko się pokazuja
<Soltys> eee...
<Reven> *szpicouchy
* Soltys odchodzi na przod i prowadzi dalej
* Silgurf szpera w głowie wiadomosci o rodzie Liliana
* Johnson idzie za soltysem
* Reven idzie dalej, teraz jednak bardziej nerwowym krokiem
<Taiffun> Silgurfowi przychodzi na mysl czerwony herb w heraldyce krasnoludzkiej... troche nie na temat
* Silgurf myslac dalej idzie za Sołtysem
<Taiffun> czerwony herb w wkomponowanym toporem
<Taiffun> herb rodu Luciannich
<Reven> bardzo przydatne))
<Taiffun> slawnego na kontynencie z sieci bankow
<Silgurf> wiec jak to jest, elficki czy krasnoludzki ?))
<Reven> tak, krasnolud zakład cienka, haftowana czy jedwabna rekawiczkę))
<Taiffun> Reven, twoja postac ingeruje w komentarze po za sesja :) w BG tez jest mnostwo zbednych rzeczy, w Gothic tez sa ksiegi ebz ktorych gra tez by mogla istniec))
<Taiffun> od rekawiczki czuc elfia aurę wysokiego rodu
<Taiffun> czerwony kojarzy ci sie jednak tylko z powyzszym, ale krasnoludzkim
<Reven> dobra, dobra))
<Taiffun> widzicie bramy miasta
<Taiffun> spory grod
<Reven> phi... miasto.
<Taiffun> od strony od ktorej nadchodzicie broni go rozlegla rzeka, most zwodzony jest spuszczony
<Silgurf> musze spadac sorka))
<Taiffun> tuz obok niego jest zejscie do rzeki, stoi tam kilka barek
<Taiffun> szkoda))
<Silgurf> narka))
<Taiffun> rekawiczke bierze barbarzynca))
* Silgurf has left #sesja
<Taiffun> Johnson, prosze abys sie wiecej udzielal jesli tracimy Silgurfa))
<Johnson> Mam rękawiczki... :D
<Johnson> Tak, tak... juz bedę bardziej aktywny :D ))
<Reven> dalej, pakujmy się do srodka
<Johnson> Racja... mozę byctam cos ciekawego
<Taiffun> Silgurf zawrocil, oddal rekawiczke Johnsonowi... a w rekawiczce zwiniety pergamin z klatwa!
<Johnson> A to zdrajca!.
<Johnson> Teraz ja mam ta klatwę!
<Reven> hehehe! Coraz ciekawiej!
<Johnson> Revenie...
<Johnson> Chciałbys mozę potrzymać te rękawiczki?
<Reven> może i jestem dzieciakiem, ale nie głupcem
<Johnson> Naprawdę?
<Reven> daj tę rękawiczkę szczurowi
<Johnson> Nie! Abu nie bedzie cierpiał!
* Soltys podchodzi do was
<Soltys> jeden z chlopow zorientowal sie w miedzyczasie na przystani barek
<Soltys> jedna z nich za 70 sztuk zlota jest gotowa podwiec do 25 osob na brzeg morza
<Soltys> dysponujecie moze taka suma?
<Reven> i?
<Reven> nie
<Johnson> mamy przeciez 70 sztuk złota
<Soltys> nooo... to by rozwiazalo nasze prblemy, tez moglibyscie sie zabrac
<Johnson> Trzeba pomóc wiesniakom...
<Reven> pomagaj sobie
<Soltys> oferuje w koncu dwa mieszkania jakie tam mam
<Johnson> Zagłosujmy...
<Soltys> w Roargrodzie
<Reven> i ja mam gdzies mieszkać?
<Reven> phi
<Johnson> Damjmy im pieniadze
<Reven> już płaćcie sobie, mam to w głębokim poważaniu
<Soltys> sami tez mozecie jesli chcecie pojechac...
<Soltys> czytalem przez ramie zaklety papier
<Soltys> Roargard to miejsce gdzie chyba zalezy wam sie dostac
<Johnson> Iii?
<Johnson> no tak...
<Reven> możesz na chwilkę potrzymać rękawiczkę mojego przyjaciela?
<Soltys> Corgan, lichwiarz z Roargardu
<Johnson> Revenie... te pieniadze sateż twoje...
<Soltys> nie ma mowy, widzialem jak was mag urzadzil
<Soltys> znaczy ciebie barbarianie
<Reven> już płaćcie tę barkę, nie podoba mie się to miasto
<Johnson> Kiedy mnie mag urzadził?!
<Soltys> oddal Ci klatwe
<Johnson> Aa... oto chodzi...
<Reven> czuję tu woń, jakiej dawno nie czułem...
<Johnson> czego woń?
<Reven> ruszajmy czym prędzej
<Reven> zgniłego mięsa
<Johnson> dobrze... sołtysie... choćby
<Reven> bardzo zgniłego
<Johnson> *Choćmy...)
* Soltys podaza z wiesniakami ku przystani
<Soltys> wsiadacie z nami?
* Reven wskakuje na barkę
<Johnson> jasne
* Johnson wskakuje na barkę
<Johnson> Płyniemy już?))
<Taiffun> tracicie 70 sztuk zlota, nie macie juz gotowki
<Taiffun> oszcze dze wam podrozy
<Taiffun> jestescie na miejscu
<Johnson> to dobrze :P))
* Reven rozglada się dokładnie wokół
* Soltys daje wam klucz do mieszkania
* Soltys wskazuje na stara kamienice, najwyzsze pietro
<Reven> stara rudera...
<Taiffun> rzeka wpada do morza, barka zacumowala na przedmiesciach
<Johnson> ech... spodziewałem sieczegos lepszego
<Taiffun> kamienica ktora widzicie to najwyzszy budynek w miescie
<Taiffun> stoi gdzies w centrum
<Johnson> I to jeszcze w centrum
<Reven> dobrze, zobaczmy co to jest
<Johnson> Choćmy
<Reven> watpię, żaby barbarzyńca zostawał w czyms takim na dłużej...
<Taiffun> chodzmy*))
<Johnson> Na pewno wyruszę dalej w swiat
<Reven> ja też niedługo wyruszam
* Soltys has left #sesja
<Taiffun> soltys rusyzl z wiesnakami w swoja strone
<Reven> mam nadzieję że strażnicy nie będa robić kłopotów jak ostatnio...
<Taiffun> dochodzicie do kamienicy mijajac puste ulcizki (wieczor jest)
<Johnson> Może...
<Reven> stwierdził że dziecko jestem jeszce
<Reven> *jeszcze
<Johnson> A mozę nie jestes?
<Reven> Może co?
<Reven> ja?
<Johnson> Przecież jeszcze jestes dzieckiem
<Reven> uważaj jak chcesz
<Taiffun> pojedynczy kupcy skladaja juz targowiska, przed kamienica stoi odzwierny
<Reven> jestem wojownikiem, silniejszyb od ciebie
<Johnson> Witam... mozemy wejsć do srodka?
<Reven> wiem, nie wygladam
<Taiffun> zamyka wlasnie drzwi i wchodzi do swojej budki przed drzwiami
<Johnson> Ode mnie?! Hahaha
<Johnson> Nawet nie odpowiedział
<Taiffun> "panowie tu mieszkacie, czy moze w odwiedziny? nie znam twarz waszych"
<Reven> krzyknij że to my od sołtysa albo co
<Reven> albo sołtys nas nabrał
<Johnson> Od dzisiaj mieszkamy
<Taiffun> Johnson sciska klucz od soltysa
<Johnson> Mamy klucze
<Taiffun> racz pan pokaz...
<Johnson> proszę bardzo
<Taiffun> odzwierny naklada okulary, grube szkla
* Johnson wręcza klucze
* Reven czeka
<Taiffun> fakt, to klucz od piwnicy, dawniej miescielo sie tam jakies mieszkanie...
<Taiffun> w skrytce naprzeciw mieszka lichwiarz
<Taiffun> wejdzcie
<Johnson> Od piwnicy?!
<Taiffun> tak, od podwojnej piwnicy
<Reven> to może my... zaraz wrócimy
<Johnson> Lichwiarz? Corgan?
<Taiffun> tak, on wlasnie, pan zna go?
* Reven mówi do Johna poszukajmy lepiej sołtysa
* Reven mówi do Johna "poszukajmy lepiej sołtysa"
* Johnson zgadza się z Ravenem
<Johnson> *Revenem))
<Reven> widziałes gdzie poszedł?
<Taiffun> pewnie w strone portu
<Reven> biegiem, bo go nie dogonimy
* Johnson biegnie w stronę portu
* Reven podaza za Johnem
<Taiffun> waskie uliczki ciemnieja dodatkowo, nie zapalaja sie jeszcze zadne lampy
<Taiffun> w porcie zastajecie rowniez cisze, w oddali widac dwa sttaki
<Johnson> Dziwne to miasto...
<Reven> taak... to zła cisza
<Taiffun> po dluzszym przyjrzeniu sie jeden sie oddala a drugi przybliza
<Reven> złe miasto.
<Reven> uciekli? Czy wciaż czekaja?
<Johnson> bardzo złe
<Taiffun> napotykacie spokojny ruch uliczny, taki wieczorny, ospaly
<Taiffun> nie widzicie ich
<Taiffun> na lawce siedzi jakis stary wilk morski
<Taiffun> pyka fajke
<Taiffun> nieopodal slychac krzyki i muzyke z tawerny
<Reven> zapytaj go
<Johnson> I gdzie ich tu znalezć?
<Reven> zapytaj tego gosć
<Reven> zapytaj tego gos
<Reven> zapytaj tego goscia
<Taiffun> marynarz przyglada sie wam
<Taiffun> ciekawie bowiem wyglada wielki barbarzynca z toporem i chlpiec doradzajacy mu
<Johnson> Przepraszam... widział pan mozę grupę wiesniaków na czele z sołtysem?
<Taiffun> "ta, krecily sie tu jakies zoltodzioby"
<Taiffun> "zaokretowali sie na Ferdynandzie"
<Johnson> Gdzie poszli?
<Taiffun> "w roli zalogi"
<Reven> gdzie to?
<Johnson> Wypłynał już?
<Taiffun> "slyszalem jednak ze za sam przejazd, zadnego wynagrodzenia"
<Reven> gdzie ten statek?
<Taiffun> tak, ten punkcik na horyzoncie to on
<Reven> cholera!
<Johnson> Argh....
<Johnson> Co teraz robimy?!
<Reven> nie chodzi mi o głupie mieszkanie
<Taiffun> panowie mieli cos waznego?...
<Johnson> Tak jakby...
<Reven> nienawdzę gdy ktos mnie oszukuje!
<Reven> ja im dam, ja im pokażę
<Taiffun> marynarz chowa fajke
<Johnson> Pomogę ci...
<Taiffun> "opowiedziec racz, ja mam tu kupe czasu"
<Reven> więc się cofnij
<Taiffun> kto?))
<Johnson> Reven... opowiedz mu...
<Reven> wszyscy
<Taiffun> marynarz siedzi spokojnie na laweczce
* Reven wyzwala trochę astralnej energii i formuje z niej magiczny pocisk
<Taiffun> marynarz podrywa sie i odsuwa
<Reven> który następnie posyła w stronę okrętu, jednoczesnie manipulujac nim tak, by trafił
<Taiffun> zgrabna swietlista kula formuje sie w dloniach revena
<Taiffun> pocisk w mgnieniu oka odlatuje z kontynentu
<Reven> statek sam zaraz wróci
<Reven> nie zatopię go
<Reven> ale uszkodzę
<Johnson> To dobrze
<Taiffun> gdzies kilka mil morskich dalej slychac tylko jak cialo upada na deski okretu bez zycia
<Taiffun> ee... myslalem ze to w soltysa))
<Johnson> Chyba nie trafiłes
<Taiffun> cofnac?
<Reven> prosiłbym))
<Johnson> Cofnijmy ta scenę :P))
<Reven> lubię patrzeć jak będa błagać o przebaczenie
* Taiffun przewija tasme do "
<Johnson> To dobrze"
<Taiffun> to sie wytnie :D
<Taiffun> zebym to szybko w logu znalazl napisze: xxx
<Reven> ale mam nadzieję, że w tym miescie nie było nikogo... innego.
<Taiffun> gdzies kilka mil morskich dalej slychac tylko jak cos trzasnelo w kadlubie... okrzyki marynarzy i farmerow... nawrot...
<Johnson> wracaja... nareszcie
<Taiffun> nikt nie widzial, kto przechadza sie nadbrzezem o 20:00?
<Reven> traf za dwa punkty.
<Taiffun> marynarz stoi ze zluzowana szczeka
<Taiffun> "chlopcze, kimzesty?"
<Reven> to tylko człowiek
<Reven> wiesz o co mi chodzi))
<Reven> to stara, rodzinna sztuczka
<Johnson> Dotarli już do nas?))
<Taiffun> widzicie ze punkcik zwieksza sie
<Taiffun> jest w polowie drogi
<Taiffun> juz zawija do portu
* Reven spokojnie idzie na przystań, rozgladajac się
<Taiffun> przez mostek wychodzi kapitan, chwijnym krokiem wytacza sie na brzeg i oglada uszkodzenie
<Taiffun> "OSZ CHOLERA, CO TO BYLO!"
<Johnson> WWitam kapitanie
<Reven> a własnie, John, daj w prezencie komus tę rękawiczkę
<Taiffun> przez burte wygladaja wiesniacy i marynarze, soltys tez
<Johnson> Kapitanie!
<Taiffun> nie zchodza jeszcze na brzeg
<Johnson> Masz w przeprosinach od nas!
<Reven> witam, sołtysie@
<Reven> !
* Johnson wręcza mu rękawiczkę
<Johnson> I co dalej?))
<Reven> no własnie))
<Taiffun> kapitan patrzy na trzymana przez Johnsona rekawiczke, taksuje wzrokiem samego barbarzynce i odchodzi nie biorac
<Johnson> Hej ty! Stój!
<Taiffun> "WSZYSCY NA BRZEG!"
<Taiffun> cala zaloga wytacza sie spowrotem
<Johnson> Trzymaj to! Jest warta miliony!
<Reven> własnie, wszyscy na brzeg
* Reven macha rękę do Sołtysa
<Taiffun> kapitan prycha na Johnsona "juz dosc mnie zycie nauczylo z barbarzyncami"
<Reven> próbuje być tylko miły, nic więcej
<Taiffun> farmerzy zbieraja sie po prawej, marynarze ida do karczmy
<Taiffun> schodzi o soltys
<Taiffun> i soltys*
* Johnson zawija klucze w rękawiczkę i wręcza je sołtysowi
<Taiffun> soltys patrzy co Johnson wyczynia
<Johnson> Proszę
<Taiffun> "znow ta klatwa?"
<Johnson> Te klucze sa nic nie warte
<Johnson> Klatwy już nie ma
<Reven> pańskie apartamenty, Sołtysie
<Taiffun> nie ma?))
<Reven> to blef))
<Taiffun> cos nie w porzadku? zburzone?
<Taiffun> ok))
<Johnson> Dla sołtysa nie ma... tkaie niewinne kłamstwo))
<Reven> zalęgłt się karaluchy...
<Taiffun> soltys mimo to nie bierze rekawiczki
<Reven> twoego pokroju, głupcze!
<Taiffun> alez wytlumaczcie o co chodzi!
<Johnson> Co wam sienie podoba w tej rękawiczce...
<Reven> wezmiesz tę rękawiczę albo zginiesz!
<Taiffun> soltys boi sie waszej agresywnosci
<Johnson> Reven spokojnie
<Reven> a jak, dzieciak potrafi przestraszyć))
<Johnson> A jednak :D ))
<Taiffun> wiesniaka? ;P nietrudno ;) ))
<Johnson> Ej... wiecie co? :P
<Taiffun> "powiedzcieze, o co chodzi?"
<Johnson> Muszę konczyć))
<Taiffun> no nie
<Johnson> Niestety :/
<Taiffun> 22:00 i spac? :\
<Taiffun> bez jaj
<Reven> te twoje 'apartamenty' sa warte tyle co ty sam?
<Johnson> Jakie tam spać :P
<Reven> czyli nawet nie funta kłaków!
<Johnson> Chociaż może uda mi sie jeszcze cos wykołować ;) ))
<Reven> narka, John))
<Taiffun> nie bylem w nich nigdy, klucze dosatlem w spadku od mieszkajacego tu mojego kuzyna
<Reven> to dobrze))
<Taiffun> opisal dokladnie dom i klucze dostalem
<Reven> bzdra, jeszcze kłamiesz mi prosto w oczy!
<Reven> *bzdura
<Taiffun> nie klamie!
<Johnson> Ech... mam jeszcze chwilę ;) ))
<Johnson> Revenie Sołtys mozę rzeczywiscie nie kłamie...
<Reven> wezmiesz tę rękawiczkę, a my o wszystkim zapomnimy, dobrze?
<Reven> liczę że list jest w rękawiczce?))
<Taiffun> nie! naskakujecie strasznie, tam-jest-kla-twa!
<Johnson> Jest, jest :P ))
<Johnson> Nie ma!
<Reven> a wolisz powolna, bolesna smierć?
<Johnson> Jak nie wierzysz to spytaj się Corgana
<Taiffun> dobrze!
<Taiffun> prowadzcie do lichwiarza!
<Johnson> To idziemy...
<Taiffun> odzwierny otwiera wam (wersja przyspieszona)
* Reven zaczyna być naprawdę zdenerwowany
<Taiffun> "jedno pietro nziej mieszka lichwiarz"
<Taiffun> mowi
<Johnson> Oto drzwi Corgana
<Johnson> Aha... to jeszcze nie te...
* Johnson schodzi na dół
<Taiffun> soltys puka we wskazane ostatecznie drzwi, otwiera mu staruszek w szlafroku
<Johnson> Zszedłem już :P?))
* Reven szepcze do Johna "nie wiem, co chcesz przez to osiagnać"
* Lichwiarz has joined #sesja
* Taiffun sets mode: +v Lichwiarz
<Lichwiarz> tak?
* Johnson szepcze do Revena :Ja też. Myslałem, że się wystraszy i wezmie"
<Johnson> Witamy
<Taiffun> "chcialem zapytac czy dlug 1000 zlota zostal juz splacony..."
<Lichwiarz> a witam, witam...
<Lichwiarz> nie ujawnaim interesow moich klientow
* Lichwiarz patrzy na soltysa z twarza pokerzysty
* Reven szepcze do lichwiarza "powiedz lepiej, że tak"
<Lichwiarz> lichwiarz spoglada na chlopaka
* Johnson przyglada siecałej sytuacji
<Lichwiarz> lichwiarz usmiecha sie szeroko
<Lichwiarz> oczywiscie ze zstal splacony
<Johnson> Widzisz sołysie!
<Taiffun> soltys bierze rekawiczke i odchodzi
<Johnson> Udało się!
<Taiffun> nie zegna sie z wami po tym jak z nim rozmawialiscie
<Reven> jednak mam ochotę go zabić
<Taiffun> po prostu idzie...
<Johnson> Przyjrzyj siedokładnie tej rękawiczce!
<Reven> zwłaszcza zawartosci...
<Lichwiarz> drobna przysluga koledze, Reven. Drobiazg, czy dusza czy zloto... dusza zaiste lepsza.
<Johnson> Dokłanie
* Lichwiarz zamyka drzwi z hukiem
* Lichwiarz has left #sesja
<Taiffun> questy rozwiazane, koniec? :) ))
* Reven mysli, że pusci te szczyny wolno... tym razem...
<Reven> mchodzi o lichwiarza))
<Taiffun> wiem ))
<Johnson> Udało nam sie ! :D
<Taiffun> happy the end zatem
<Reven> no!
<Reven> KONIEC!
<Taiffun> :]
<Johnson> No to koniec :D