* darkreven sets mode: +m
<Droughner> Jak cos to dzisiaj grać będę troszkę młodszym Droughnerem :)
<darkreven> dobra, nie będę devoicował, tylko siedzcie cicho
<darkreven> z spraw organizacyjnych:
<darkreven> Na priv proszę kto kim gra
<darkreven> Przypominam, że to moja pierwsza sesja więc proszę o wyrozumiałosć
<darkreven> Pragnę także przypomnieć o nowym systemie walki
<darkreven> http://taiffun.fora.pl/viewtopic.php?t=28
<darkreven> ostatni punkt
<darkreven> przeczytali? Cieszę się...
<darkreven> No i rzecz najważniejsza - to sa Zapomniane Krainy! Jedziem!
<darkreven> zaraz, zaraz
<darkreven> Nesme. Miasto jak każde inne, mysleliscie. Jednak niemiłe spojrzenia ludzi przekonały Was, że jest inaczej. Tak, to miasto nienawidzi obcych, i chce się ich szybko pozbyć. Pod zazrzutem bójki w karczmie, której własciwie nie było, zmuszono Was do stanowienia dodatkowej ochrony dla karawany zmierzajacej do Mirabar. Po dniu drogi zauważyliscie jednak, że karawana nie skręca na zachód, tak jak powinna, lecz zmierza na północ...
<darkreven> Idziecie obok sporego wozów, ciagle będac celem niezbyt miłego spojrzenia innych
* Joins: Dowdca_Eskorty (darkreven@ewz214.neoplus.adsl.tpnet.pl)
* darkreven sets mode: +v Dowdca_Eskorty
* Karl otwiera buklak z wodka
<mafefcia> czemu oni sie tak na nas patrza?
<Karl> Chedozona karawana
* Droughner czysci zęby nożykiem do rzucania.
* Dowodca_Eskorty uważnie przyglada się okolicy, jednoczesnie pilnujac Was ciagle
<Droughner> Nie wiem.
* Averniss przestawia nogi, na zmiane lewa, prawa, lewa, prawa przed siebie...
<Karl> Wytlumaczcie mnie czemu ci idioci jada na polnoc?
<Karl> Przeciez nawet cholerny smarkacz zauwazylby
<Droughner> Nie wiem.
<Dowodca_Eskorty> Wy tam! Uwijać się, szybciej!
* Droughner dalej czysci zęby.
<Karl> ze slonce wschodzi po tamtej stronie
<Karl> Wiec do cholery jasnej jechac powinnismy w przeciwan
<Droughner> Cóż, zapytajmy tego sympatycznego, he, he, pana.
<Karl> Tego buca?
<mafefcia> nie wyglada zbyt towarzysko
<Karl> Pies go chedozyl *mruknal;*
<Droughner> Panie dowódco, gdzie nas prowadzicie?
<Droughner> Matka nie uczyła, że tam gdzie słońce zachodzi tam zachód?
<Dowodca_Eskorty> Do Mirabar i tam Was zostawię, zgodnie z nakazem sadu Nesme.
<Droughner> No własnie.
<Dante> nie wydaje mi sie
<Dowodca_Eskorty> Idziemy... inna droga
* Averniss szepce do siebie 'jestem cholera niewinny'
* Dowodca_Eskorty usmiecha się podle
<Dante> taaa jasne... <mruczy pod nosem>
<Karl> Mhm... Pewnikiem do jakiegos zagajnika
<Averniss> kiedy postoj?... <jeczy>
<Karl> coby nas raz dwa trzy
<Karl> glow pozbawic
<Karl> nie marudz bardzie, idz poki mozesz
<Karl> jak staniemy to juz moze nam sie polozyc przyjdzie
<Karl> I to na cholernie dlugo *mruknal*
* Averniss patrzy na dowodce czekajac na odpowiedz
<mafefcia> Averniss ma racje, przydalby sie jakis odpoczynek
<Dowodca_Eskorty> Postój będzie, jak ja zadecyduję o czyms takim
<Droughner> Mam pytanie, panie dowódco.
<Dowodca_Eskorty> Trzymamy się rozkładu i tak ma zostać
<Dowodca_Eskorty> czego?!
* mafefcia fuka pod nosem i odwraca glowe w druga strone
<Averniss> coz i ile tego cóża moze miec wplyw na wasze decyzje szanowny?
<Droughner> Gdybym wyzwał pana od psiego łajna i powiedział, że pańska mać jest pania lekkich obyczajów, co by pan uczynił?
<Dowodca_Eskorty> odległosć od Nesme
* Joins: LowcaPoszukiwaczy (~gothic.gr@adad37.neoplus.adsl.tpnet.pl)
<Karl> Pewnie stwiierdzil ze nie trzymasz sie rozkladu
<Dowodca_Eskorty> widzisz przeklęty kocie tych ludzi *
<Droughner> tych groznych?
* Dowodca_Eskorty wskazuje na kilku rosłych mężczyzn
<Droughner> Pewnie.
<Droughner> Ktos im wrzucił żwir do gaci.
<Dowodca_Eskorty> skinę głowa, a Wy już nigdzie nie wrócicie
* Averniss rozglada sie czy ktos go obserwuje i jaka okolica teraz krocza
* Karl prycha
* mafefcia patrzy na stopy i idzie noga za noga
<Droughner> Lepiej zapytać.
<Droughner> Więc, co do tego psiego łajna...
<Karl> Wy panie dowodco nie skinajacie tak glowa bo gotowym pomyslec ze was cos w karku strzyka
<darkreven> Wyglada na to, żę wychodzicie z podmokłych bagnisk, bo grunt staje się coraz pewniejszy
* Droughner mruga do towarzyszy i rezygnuje
<darkreven> Większosć ludzi staje się rozluzniona po tym jak opuszczaja przeklęte mokradła
* Dante odmruguje i odwraca glowe
<darkreven> Jednak to niezbyt dobrze...
<Droughner> Panie dowódco! Można na chwilę!
<darkreven> ... bo wiem zza drzewa wyskakuje potężna, dwumetrowa istota, Troll.
<darkreven> Zaczyna się walka!
<Droughner> Nie można, cholera.
<Karl> no i klops
<Droughner> mamy sięstosować do systemu? ))
* mafefcia chowa sie za dalekim drzewem, bo jest bezbronna
<darkreven> EKHM
<darkreven> tak
* quits: Karl (~mf@apn-99-89.gprspla.plusgsm.pl) (Read error: Connection reset by peer)
* Dante wyciaga miecz, ale nie rzuca sie na przeciwnika, spokojnie czeka
* Averniss towarzyszy mafefci wspierajac ja dzielnie swoja obecnoscia!
* Joins: M_F (~mf@apn-99-89.gprspla.plusgsm.pl)
* dziewica sets mode: +h M_F
* M_F is now known as Karl
<Dowodca_Eskorty> Potwór, pewnym krokiem zbliża się do karawany, Wy zas macie wrażenie, że trzęsie się ziemia
* Droughner wyciaga czekana i zostawia chłopców ze żwirem w gaciach na pierwszej linii.
<darkreven> KArl, co robisz?
* Karl zdejmuje kusze z plecow i celuje w bestie... zwalnia kusze
<darkreven> Averniss i mafefcia dajac przykład odwagi uciekli za najbliższe drzewo
<Karl> Naaaaaa pohybel!
<darkreven> Dante i Droughner czekaja w jednej linni
<darkreven> Zas bełt Karla trafia potwora prosto miedzy oczy
<Karl> No ima chedozony posraniec co chcial *spluwa*
<mafefcia> sztywno tuu cos :>))
<darkreven> Ten jednak, na chwile przystajie i rozglada się, po czym rusza dalej, w stronę uciażliwego kusznika
<Averniss> na pewno sobie poradza <jakajac sie usmiecha sie glupio do mafefci>
<darkreven> co robicie?
<Karl> O kurwa
* Karl was kicked by dziewica (Lepiej uwazaj co piszesz!)
* Joins: Karl (~mf@apn-99-89.gprspla.plusgsm.pl)
<darkreven> ekhm?))
<Droughner> naturalna reakcja ))
<Dante> :D))
* Averniss chwyta mafefcie za reke i biegnie za dalsze i bezpieczniejsze drzewo
<darkreven> następna tura))
* Dante czeka dalej w drugiej lini
* mafefcia na wszelki wypadek sporzadza eliksiry zdrowotne, i patrzy ze zrozumieniem na Averniss
* Droughner krzyczy do "chłopców": "Ruszci się, gamonie!". Jesli ci nie zaareaguja, wspomaga Karla.
<darkreven> Karl?
* darkreven sets mode: +v Karl
<darkreven> sorrki))
* Karl napina kusze i probuje wypalic w kierunku Trolla
<Karl> Ja ci dam cholero... *naciaga belt*
<darkreven> Troll z łatwoscia odrzuca Dantego i Droughner na boki, biegnać w kierunku Karla
<Dante> a pierwsza linia :O))
<Dante> owe "chlopczyki"))
<Dante> :D))
<darkreven> na szczęscie, bełt ratuje krasnoludowi życie, bowiem trafia w piers i przerwaca potwora
<Averniss> Dante, zawieraj mysli w jednej linijce, zwlaszcza poza sesja))
<Dante> ta jasne, ale co z tymi chlopcami :D))
* Dowodca_Eskorty nie tracaz zimnej krwi, podbiega i wbija Trollowi pochodnię w twarz
* Karl spluwa po raz kolejny, tym razem w strone Trola
<Karl> Ejze... Bedzie mieso smierdzialo
* Droughner czekanem ciacha w szyję bydlaka
* Dante sie nie podnosi <a co, poleze sobie troche> - mowi
<darkreven> Troll, jak to Troll, z łatwoscia zajmuje się ogniem, wstaje i zaczyna biec, wijac się w agonii
<mafefcia> chyba juz po wszystkim, no nie Averniss?
<darkreven> po drodze wręcz wgniata w ziemię dwóch strażników i dogorywa nieopodal drzewa Avernissa
* Joins: Ptysiu (qsxgo75@edq156.neoplus.adsl.tpnet.pl)
* Droughner stoi oniemiały.
* Dowodca_Eskorty patrzy z żalem na rannych ludzi
* Karl przeladowuje kusze i zarzuca ja na plecy
* Averniss usmiecha sie do mafefci i zdejmuje z plecow resztki lutni
<mafefcia> tylko szkoda ze upadl tak blisko..
* Parts: Tallin (~Tallin@bj38.internetdsl.tpnet.pl)
<Karl> No, ciekawe co bedzie nastepne
* Parts: Ptysiu (qsxgo75@edq156.neoplus.adsl.tpnet.pl)
* Dowodca_Eskorty dobija rannych
<Dowodca_Eskorty> Nie będzie żadnych opóznień
<darkreven> Ruszamy!
<Droughner> Hmm... a żwir aby wysypałes?
<Averniss> 'dzielne woje, cale stado, ponad troje, dalo rade!'
<Karl> Ty posrancu parszywy... Swoich ludzi rznac...
<Droughner> To było pytanie retoryczne.
<Dowodca_Eskorty> Ruszam, dalej!
<Droughner> Ty ruszasz.
* Dante wstaje
<Karl> W zadnym cholera wypadku
<Karl> Jakby mnie posiekalo to bydle
<darkreven> Pozostali zbyt bojac się swojego dowódcy, natychmiast ruszaja
<Dante> co za... <zaciska zeby>
<Karl> to bys mnie dorznal jak swinie?
<Dowodca_Eskorty> Idziecie albo giniecie, Wasz wybór!
* mafefcia chowa buteleczki do plecaka i rusza za towarzyszami
<Droughner> Ha, ha, przypomniało mi się cos, ha, ha...
* Averniss siedzi nadal za drzewem, juz cichutko
<Droughner> Pieniadze albo smierć! No to ja smierdziałem, he, he...
* Karl spluwa dowodcy pod nogi
<Karl> Poczekaj no
<Karl> niech to sie skonczy, oj policzymy sie
<mafefcia> Averniss, rusz sie zza tego drzewa!
* Karl mija dowodce i rusza za ludzmi
* Droughner idzie za reszta
* Averniss wystawia glowe zza dzrewa z pogardliwa mina, wstaje i rusza z wami
<Droughner> A ja smierdziałem, he, he...
* Dante podchodzi do Karla <nie mozemy go zabic ? Ci ludzie sie go boja, nie beda nam przeszkadzac> - mowi
<mafefcia> wiecie co mysle?
<Droughner> Nie wiemy.
* darkreven sets mode: -vvv Averniss Dante Droughner
* darkreven sets mode: -vv Karl mafefcia
<darkreven> Stawiacie krok za krokiem podczas tej długiej podróży... Nogi bola, ale idziecie twardo dalej. Nagle jednak cos zmusza Was i cała karawanę do zatrzymania się. Tapnięcia i wstrzasy w pobliżu Gór Grzbietu swiata nie sa niczym niezwykłym, jednak to jest wyjatkowo mocne. Nim się spostrzegliscie, straciliscie grunt pod nogami i spadacie własnie w ciemnosć... Nagle, poczuliscie przenikliwe zimno wody, a od uderzenia straciliscie przytomnosć...W k
* darkreven sets mode: +vvv Droughner Karl mafefcia
* darkreven sets mode: +vv Averniss Dante
<mafefcia> w sumie mniejsza z tym gdzie idziemy, juz wole dojsc do tego m..costam niz zostac tu i czekac na trole
<mafefcia> nieaktualne?))
<darkreven> W końcu... kiedy budzicie się, cali posiniaczeni i obolali, orientujecie się, że nie widzicie żadnej różnicy, kiedy patrzycie, a kiedy macie zamknięte oczy. Tak... Ciemnosć jest straszna... W pobliżu słyszycie jęki jakiegos człowieka... Wasza sytuacja nie przedstawia się zbyt dobrze.
<Droughner> chyba tak :) ))
<Droughner> czy moje kocie oczy cos tutaj daja? ))
<mafefcia> kto tak jeczy?
<Droughner> Hej, heej! Jest tu ktos?
<Dante> eeaaaooo... czy ja nie zyje ?
* Averniss sprawdza z przestrachem czy ma przy sobie zniszczona lutnie i czy jest cala
<darkreven> jedynie Droughner i mafefcia ledwo widza cos w strasznych ciemnosciach
<Droughner> kim gra mafecia? ))
<Karl> Argh
<darkreven> Widzicie karawanę i ludzi... raczej to co z nich zostało.
<darkreven> elfem))
<mafefcia> chyba cos widze...
<Karl> Dobrze zesmy cholera nie wylecieli w powietrze
<mafefcia> tylko jeszcze nie wiem co
<Droughner> Uuch...
<darkreven> Z jednej ze skrzyń wysypało się kilka pochodni
* Karl oglada swoja torbe pelna ladunkow
<Droughner> oglada? ))
<Karl> Oj bylyby fajerwerki
<Dowodca_Eskorty> Aaauuugghhh... Moje... aaahhh...
<Dowodca_Eskorty> Tu... jestem... *kaszle, czyms pluje*
* Averniss panicznie maca dookola za swoja lutnia
<Droughner> I gdzie sateraz twoi chłopcy, ha?
* Karl wyjmuje gnomia zapalke i podpala pochodnie
<Dante> zabijmy go
<mafefcia> to on tak jeczy... cholera
<Droughner> Tak.
<Droughner> Musimy trzymać się rozkładu.
<Dante> dran jeden
* Dante wstaje
* Karl unosi ja wysoko i spoglada po wszystkich
<Droughner> Nie no, bez przesady.
<darkreven> W słabym ogniu pochodni nie spodziewacie się ujżeć zbyt wiele... Jednak dostrzegacie solidne belki podpierajace strop i cos co przykułoby wzrok każdej istoty. sciany poprzecinane sa srebrnymi kawałkami jakiegos metalu... Mithril! Jakież to bogactwa skrywaja te kopalnie, skoro jest tu więcej mithrilu niż drzew w lesie!
<Droughner> Nie będę się tak zniżał chyba...
<Karl> Wi...widzicie to!?
<Droughner> Uuuch... - tym razem to nie był jęk bólu.
<mafefcia> hm...
<Averniss> moja luuuutniaaa.... <zawodzi>
<Dowodca_Eskorty> pom... ahh... pomocy!
<mafefcia> ciekawe, ciekawe...
<Dante> zadna rewelka... <usmiecha sie>
<mafefcia> Averniss.. opamietaj sie wreszcie
<Droughner> Gdyby zawsze dawali taka karę za bitkę w karczmie... moga mnie nawet wysyłać bez przyczyny z takaeskorta...
<darkreven> Lutnia Avernissa jest w kawałkach...
<mafefcia> za to co tu jest kupisz sobie ich tysiace...
<Karl> Furda mi twoja lutnia! Zobaczy co tu do cholery jest!
<Dowodca_Eskorty> ahh... pomocy! *znowu kaszle*
<Karl> Cholera... jak tylko stad wyjdziemy
<Karl> cala cholerna rodzine tu przyprowadze
* Averniss zbiera kilka kawalkow po czym podchodzi do dowodcy i ciska kazdym z nich w jego twarz
* mafefcia podchodzi niechetnie do Dowdca_Eskorty i sprawdza co mu jest
* Droughner ignrouje dowódcę i przechodzi dalej, sprawdzić, czy ktos jeszcze żyje.
<Karl> kopalnia jak sie patrzy!
<Dante> pomocy ? <smieje sie>
* Dowodca_Eskorty jęczy z bólu
<Karl> A ty parchu zewrzyj gebe *wrzeszczy na dowodce*
<Droughner> Spytajcie go.
<Karl> Zebym Cie zaraz nie droznal
<mafefcia> Karl.. zajmij sie kopalnia, a ja sie zajme nim
<Droughner> Spytajcie go. - powtarza.
<Dante> zwiazcie go, o ile mamy jakis sznur
<Karl> Pewnie, On by nas dorznal
<darkreven> Słyszycie bardzo nieprzyjemny odgłos... jakby kaszlnięcie połaczone z wymiotowaniem... Nagle jęki ustaja...
<Averniss> zadnych opoznien dobic rannych! <zdziera gardlo>
* quits: Dowdca_Eskorty (darkreven@ewz214.neoplus.adsl.tpnet.pl) (Client Quit)
<Averniss> juz nie trzeba...
<Karl> Do zobaczenia w piekle *spluwa*
<Droughner> No to nie pytajcie.
<Droughner> co z reszta? ))
<Karl> No dobra
<Karl> *zaciera rece(
<darkreven> Zadajcie sobie podstawowe pytanie, jak każdy na takim miejscu, gdzie jestescie i jak się stad wydostać?
<Droughner> Kaarl...
<Karl> Szukamy wyjscia.... Trzeba stad wylezc i zaczac wydobycie
<Droughner> Racja.
* Karl zaczyna sie rozgladac i badac nachylenie korytarza
<mafefcia> krasnoludy..
<darkreven> Nagle... odgłos którego najmniej się spodziewaliscie...
<Dante> ta...
<Karl> w ktora strone na powierzchnie?))
<darkreven> Odgłos pary okutych butów, zmierzajacy w Wasza stronę
<darkreven> do góry ;) ))
* Karl zdejmuje kusze
<mafefcia> czuje sie ograniczana w tej grze darkreven))
<darkreven> dlaczego?))
<Karl> No to zaraz zobaczymy
* Droughner po cihutku kuca za najbliższa skrzynia czy inna pozostałoscia karawany, aby ukryć się przed przybyszem.
<mafefcia> za szybko popychasz wszystko dalej))
* Karl celuje kusza w zrodlo dzwieku
<darkreven> napięta akcja...))
* Dante wyjmuje miecz i nasluchuje krokow przybysza
<mafefcia> nie o to mi chodzi))
<Karl> Kto tam lezie? Mowic! bo rzyc przedziurawie!
* mafefcia milknie troche przestraszona
<Averniss> komentarze po prosze, bardzo mile widziane))
* Averniss zdesperowany idzie naprzeciwko odglosom prawie placzac
<darkreven> Nagle niemal slepniecie od tej ilosci swiatła... Kiedy już wasze oczy przyzwyczajaja się do niego, widzicie krasnoluda. Opancerzony od górdy do dołu, z młotem w ręce i tarcza w drugiej.
* mafefcia lapie Averniss za szaty i ciagnie do tylu
<Karl> Ha!
<Karl> Czulem ze takie skarby
<Droughner> Karl, to twój ziomek może?
<Karl> nie moga lezec w lapach ludzi
* Joins: Fendar (darkreven@ewz214.neoplus.adsl.tpnet.pl)
* Karl przyglada sie krasnoludowi
* darkreven sets mode: +v Fendar
<Karl> znam moze?))
<Fendar> to raczej ja powinienem spytać kim Wy jestescie!
* Averniss trze oczy i powoli mrugajac otwiera je wyslepiajac sie
<darkreven> nie))
<Karl> albo wiem skad? czyj krewny?))
<Averniss> turysci...
<Karl> Mhm... *opuscza kusze*
<Karl> wpadlismy tu ze tak powiem przypadkiem
<Karl> przez tego w rzyc chedozonego posranaca
<mafefcia> Averniss.. zamknij sie - mowi sciszonym glosem
<Fendar> Powiedzcie mi, jak znalezliscie się w wyższych sztolniach?!
<Karl> *wskazuje na trupa*
<Droughner> Jestem kupa kłaków siedzaca za gratami, ha, ha...
* Droughner wychodzi.
<Fendar> hmmm... Nesme? Miasto ludzi
* mafefcia na slowa Droughner parska smieche,
* Averniss patrzy pusta mina na mafefcie, nastepnie usmiecha sie chwile oblakanczo i <pac> kladzie na posadzce plackiem
<Fendar> Chyba nie macie złych zamiarów, więc witam Was w Mithrilowej Hali, pod władza Bruenora Batllehammera!
* mafefcia kuca przy Averniss
<Fendar> Zachowujcie się, a włos Wam z głowy nie spadnie
<Karl> Jam Karl syn Thrala!
<Dante> whatever zacny krasnoludzie...
<Droughner> Dziękujemy.
* Karl zarzuca kusze na plecy
<Karl> Okropniem zglodnial
<Averniss> instrument... aerghoh...
<Fendar> Witam Cię Karlu *kładnia się lekko z szacunkiem*
<Dante> Averniss, kupie Ci nowy, przestan jeczec
<Karl> A twoje miano druhu?
* mafefcia ma ochote wyciagnac kociolek z torby i przywalic nim Avernissowi
* Dante takze
<Fendar> Jam jest Fendar Rockcrusher, syn Norina
<Droughner> A ja jestem Droughner, syn... eee... własciwie... własciwie to nie wiem. Powiedzmy, syn swojej matki i ojca, o.
<Fendar> niestety.. mamy własne problemy
* mafefcia spoglada czy nikt nie patrzy i po malu8 wyjmuje kociolek
<Dante> jakiez to problemy was drecza
<Dante> zacny krasnoludzie
<Fendar> Jestesmy w trakcie odbijania tych kopalni z rak Duregenarów, szarych krasnoludów
* Averniss spoglada co robia jego towarzysze
<Karl> Mhm... Szczytny wam cel zatem przyswieca
* mafefcia wykorzystujac ze Averniss sie czyms zajac wali go z calej sily kociolkeim w leb
* Karl spoglada po towarzyszach
<Fendar> te bękarty przez wiele lat okupowały siedzibę naszych przodków. Zbyt długo. Ich czas się skończył! A my dowodzimy tego naszymi toporami i młotami!
<Karl> Myslicie kompania ze cos daloby sie zrobic w tej srprawie?
* Fendar patrzy zaskoczony na zachowanie "gosci"
<Karl> nie przejmujcie sie nimi panie Fendar
<Dante> pomozemy
<Karl> Oni tak maja zawsze
<Dante> przynajmniej... ja pomoge, KArl zapewne tez
* Droughner stara się nie zwracać uwagi na mafecie, jednak nie wytrzymuje i na widok elfki okładajacej roztrzepanego barda parska smiechiem.
<Fendar> Uważajcie proszę i zachowujcie się tak cicho jak to możliwe
* Karl kiwa glowa
<Averniss> bezbr...onna <belkocze znowu na ziemi rozcierajac czaszke>
<Fendar> Nie jest tu bezpiecznie
<Karl> Dajcie nam moment
<Fendar> możemy isć? Zaprowadzę Was do króla
* Karl zbliza sie do barda i unosi go za kolnierz na wysokosc swojej twarzy
<Karl> CICHO *mowi dobitnie*
* mafefcia zrezygnowana chowa kociolek
<Karl> *puszcza barda*
<Droughner> Do Króla? - Droughner robi się podejrzliwy.
<Dante> jasne, prowadz Fendarze, synu Norina
<Fendar> Bruenor Battlehammer, ósmy król Mithrilowej Hali
* Fendar odrwraca się i rusza pewnym krokiem
<Fendar> odwraca*
<Droughner> A czemu możemy zawdzięczać ten zaszczyt widzenia się z samym królem?
<Fendar> jestescie w jego kopalniach.
* mafefcia przyglada sie Fendarowi z ciekawoscia, po czym wstaje i otrzepuje sie z ziemi
<Fendar> bez pozwolenia.
* Averniss szlochajac przenosi sie z pozycji lezacj do kleczacej i wyjmuje swoj krotki miecz ogladajac ostrze
* Dante rusza za Fendarem
<Fendar> Ale i bez winy, więc zostaniecie wypuszczeni bez większych kłopotów
<mafefcia> chyba sie od niego odsune.. - patrzy z nieufnoscia na Averniss
* Karl rusza za krasnoludem
<Droughner> Niech ktos rozbroi tego wierszokletę zanim sobie cos zrobi.
* Averniss mysli czy bedzie bolalo
* Droughner idzie za Fendarem.
<Karl> Panie Fendar!
* Fendar przystaje i odwraca się
<Karl> Macie kawal sznura?
* mafefcia idzie za Fendar i Droughner
<Fendar> nie mam przy sobie niestety
<Karl> Zatem musze chyba zdzielic w leb tego barda
<Fendar> ale na górze cos na pewno się znajdzie
<Averniss> Giiin okrutny swiecieeee <wrzask>
* Karl podchodzi do barda
<Fendar> oszalałes, człowieku!
<Karl> *i z impetem wali go w leb*
<Dante> to nie czlowiek <smiech>
<Karl> Przespisz sie to przejdzie *rozciera piesc*
<Fendar> proszę Was, chodzmy, w sztolniach nie jest bezpiecznie
<Dante> chodzmy
<Averniss> co ze mna? dark?))
* Karl zarzuca sobie przytomnego czy nieprzytomnego barda na plecy
<Averniss> aha ;P))
<Karl> Idziemy
<darkreven> upadłes na ziemię, ale masz twarda głowę. Po chwili podnosisz się z bólem głowy.
* Karl rusza za reszta
* Droughner bierze mieczyk Avernissa.
<Karl> wrzucilem go na plecy?))
* Averniss zgiety poddaje sie krasnoludowi ktory go niesie
* mafefcia podchodzi do Dantego...- moze zrobie mu cos nasennego? paralizujacego? cokolwiek.... - i patrzy na Averniss
<darkreven> dobra, budzi się na Twoich plecach))
<Droughner> Możemy już isć? Ostatecznie, nie mamy wyboru.
<Karl> Zabijac mu sie zachcialo...
<darkreven> Wreszcie opuszczacie kopalnie...
<Droughner> :) ))
<Dante> zrob, mafefcia, zrob
<Fendar> Witajcie w niższych salach. Radziłbym niczego nie ruszać
* Averniss udaje nieprzytomnego zeby byc niesionym
<mafefcia> hm.. ladnie tu
<Karl> Ciezki jak na chuderlaka
<Droughner> Przyzwoicie.
<Dante> oj tak... jak to w krasnoludzkich kopalniach
<mafefcia> jka na kopanie oczywiscie - rozglada sie bacznie
<darkreven> Waszym oczom ukazuje się widok jeszcze piękniejszy. Znajdujecie się w wielkiej sali, z rzędem kolum. Wszystko zdobione złotem, srebrem i mithrilem
<mafefcia> heheheh))
<mafefcia> ja tu dzis umre ze smiechu na krzesle))
* Droughner zastanawia się, czy krasnoludy maja kompleks wielkosci.
<Karl> Piekna robota *gwizdze z uznaniem*
<Fendar> To targowisko, aktualnie nieczynne, z wiadomych powodów
<mafefcia> to napewno dzielo jakiejs kobity...
* Averniss zeslizguje sie z ramienia krasnoluda mruczac 'dobra, sam dalej pojde'
<darkreven> Nagle... ŁUP! i znowu...
<Fendar> O nie, nie teraz!
<Karl> A idz tylko Droughner nie dawaj mu miecza!
<Averniss> bede bezbronny! oddaj!
<mafefcia> co jest?
* Fendar wyglada na przestraszonego
<Karl> Tapniecie?
<Averniss> patrz co tu sie dzieje! potrzebuje miecza!
* Droughner przystawia ostrze do ziemi i łamie je silnym kopnięciem.
<Dante> co sie dzieje, Fenderze
<darkreven> Słyszycie dudnienie... Z doskonałym wyczuciem wiele par ciężkich butów maszeruje w Wasza stronę
<Karl> I tak nim nie robisz zewrzyj gebe
<Fendar> Szarzy! Do broni!
<Karl> Cholera
<darkreven> Słyszycie swist..
<Karl> Robmy barykade jakas
* Dante wyciaga miecz
* Fendar osuwa się w kałuży krwi
* Droughner patrzy na złamany miecz i usmiecha się przepraszajaco
* Karl sciaga kusze i laduje ja
* Karl podbiega do kolumny
* Averniss biegnie w najdalszy zakatek sali i szuka schronienia
<darkreven> Kroki sa coraz bliżej...
<Karl> Ja wam dam skurczybyki
* Droughner ucieka w kierunku przeciwnym niż wszelkie odgłosy stuków, puków, butów i bełtów.
* Dante podchodzi do Fendara
* Karl chowa sie za kolumna i wystawia kusze
<Dante> trafili go ! mafefcia, pomoz mu
<darkreven> PRzeciwległe drzwi sa zamknięte...
<Karl> Skad do cholery strzal?!
<mafefcia> kogo?
* Fendar leży we krwi z bełtem w gardle
<Karl> Z czego dostal? *do Dantego*
<Averniss> sukinsynu! <wydyszal do Droughnera biegnac>
<Karl> Cholera
<Dante> chyba z kuszy
<Karl> Przyciagnijcie go za kolumne
* mafefcia wyciaga z torby wczesniej zrobione chemikalia
<Dante> nie ! Fendar !
* mafefcia podbiega do Fendara
<Dante> mafefcia pospiesz sie
* Karl przykleka z kusza by lepiej uchwycic bron
* Droughner przypomina sobie o mieczu z ułamanym ostrzem, które ciagle ma w ręce i rzuca je Avernissowi.
<mafefcia> pij Fendar, pij
<Droughner> A zabijaj się, jak chcesz.
<darkreven> Nagle, z ciemnosci korytarza, wychodzi oddział ciemny jak noc. Istoty wzrostu krasnoludów, jednak od stóp do głów opancerzone w czarne zbroje
<Karl> nie zostawajcie na srodku choelra!
<Droughner> Ku#@wa
<Dante> uh...
<Karl> Mmm
* Droughner wraca do reszty i wyciaga czekana.
* mafefcia w miedzyczasie polewa rane, zeby sie goila
* Fendar żyje, jednak jest zbyt osłabiony by się ruszyć
<Averniss> na co mi pekniety miecz idioto...
<Karl> Moze lepiej... Cholera...ZA MAHAKAN!
* Averniss gdzies dobiegl, schowal sie?))
* Karl zaczyna szyc z kuszy
<Dante> Avrenis, zamknij sie !
<Droughner> Zarżnij się, byle szybko, i nie gadaj.
<Karl> *Strzal*
<darkreven> SZarzy ustawiaja się w szyk bojowy i równym krokiem zmierzaja w Wasza strone
<Karl> *przeladowanie*
<mafefcia> pomozcie mi go przeniesc!
<darkreven> Nagle... jeden osuwa się na ziemie...
<Karl> *strzal*
<mafefcia> ja tu do cholery nie chce zginac
<Dante> ja tez nie
* Droughner pomaga elfce jedna ręka.
<Dante> a Ci sie jeszcze kloca
<darkreven> Kolejne bełty odbijaja się od pawęży...
* Karl celuje w zgiecia i zlaczenia pancerza
* Droughner druga ręka trzyma czekana.
<Karl> NAAAAAA POHYBEL *Tubalny ryk krasnoluda*
<darkreven> Szarzy sa coraz bliżej... wręcz czujecie otaczajaca ich aurę smierci
* Averniss gdzies dobiegl, schowal sie w glebi sali?))
* mafefcia odciaga dalej Fendara i opiekuje sie nim dalej
<mafefcia> Averniss, chodz mi pomoz!
<darkreven> Averniss schował się za kolumna
* Droughner wraca do Karla.
* Dante wyjmuje swoj luk
<Karl> *strzal*
* Averniss nie jest zainteresowany kolumna))
<Karl> *przeladowanie*
* Karl rzuaca kusze
* Karl wyjmuje paczke prochu odpala
* Averniss biegnie do mafefci trzymajac nisko glowe
<Dante> Dante <celuje i strzela>
* Karl rzuca w zgruppowanie
<Karl> PADNIJ!
<darkreven> Jeden z najbliższych szarych bierze zamach i atakuje Karla toporem
<Dante> cholera, mam malo strzal <mruczy>
* Karl kryje sie za kolumne
<darkreven> Drugi zas rzuca się na Droughnera
<mafefcia> Averniss, trzymaj ta fiolke i polewaj tu, ja musze dorobic chemikalii
<Averniss> w czym pommoc?
* Karl zaczyna chwytac fiolke z kwasem i rzuca ja w tego ktore atakuje Droughner
* Averniss robi co mafefcia kaze
* Droughner wyciaga nożyk do rzucania którym wczesniej czyscił zęby i rzuca nim w zbrojnych.
<darkreven> Wtem... drzwi na końcu sali podnosza się do góry!
<Karl> co z wybuchem?))
* mafefcia wyciaga coraz to kolejne rzeczy z torby i robi chemikalia
<Dante> uciekamy !?
<Droughner> Da!
<Dante> drzwi sie otwortzyly
<Dante> bierzcie Fendara
* Karl podnosi kusze i zaczyna stawiac nia parady
<darkreven> Do pomieszczenia wbiega czternastu ubranych w zielone pancerze krasnoludów, którzy rzucaja się na Szarych
<Karl> wybuchlo?))
<darkreven> Wybuch Karla powalił następnych dwóch
* Droughner wyszarpuje kindżał z pochwy przy pasie i parujac ciosy stosuje najstarszy manewr taktyczny swiata.
* Fendar is now known as Belim
<Dante> wspracie !
<Belim> uciekajcie!
<Belim> sa nasi!
<Dante> ja walcze z Wami
<Belim> Za Moradina! Za Bruenora!
<Dante> nie wiem jak reszta
<Karl> nigdy w zyciu
* Dante wyciaga miecz
* Karl bierze zamach kusza na najblizszego
* mafefcia z przerazeniem przeklada fiolki i mowi do sibie - tak, sam srodek wojny.. co ja tu do CHOLERY ROBIE!
<Karl> Ci dam posrancu Mithrill rabowaac!
* Droughner ciagle sięcofa i przyjmuje walkę dopiero majac wsparcie "zielonych"
<Averniss> chodz, przez te drzwi!... <ciagnie mafefcie>
<darkreven> Wszystkie krasnoludy jednoczesnie rzucaja się na oddział szarych
<Averniss> juz mu nie pomozesz, za pozno!
* Karl bierze potezny zamach i celuje w lebprzeciwnika
<mafefcia> pomoge..
<darkreven> Tna i rabia, wołajac imię Clangeddina i Moradina!
<Karl> Wiesz ile ta kusza wazy? *dyszy*
<mafefcia> a poza tym bez nich nie pojde
<mafefcia> a ty rob co chcesz!
<Karl> Zaraz poczujesz... *CIOS*
<Averniss> szlag... <siedzi i dalej trzesacymi sie rekami robi co ma robic>
<darkreven> Karl nie zostaje w tyle, ogłusza kusza następnego
<Karl> MAHAKAN!
* Dante rozklada jednego po drugim
<darkreven> Jednak jego broń nie wyglada już najlepiej
<darkreven> Dante rozpłatał gardło kolejnego
<darkreven> Jeden z przybyłych rzuca Karlowi młot
<Karl> Bedziecie ja posrancy reperowac *przypieprza nastepnemu*
* Karl kopniakiem wyladowuje zlosc na jeczacym i lezacym przeciwniku
* Karl chwywa mlot
* Droughner rzuca kindżał gdzies do tyłu i walczy samym czekanem, niszczac czarne zbroje i ich "zawartosć"
<Karl> Nooo!
* Karl zostawia kusze i rzuca sie do walki na front
<darkreven> W końcu... Z każdym ciosem jest coraz mniej czerni, a złe krasnoludy wycofuja się do wyjscia
<Karl> *Swist* HA! prosto w piers!
<Dante> haha !
<darkreven> Pod młotem Karla pada ostatni z nich.
* Averniss wstaje i drzacym glosem ktory maksymalnie probuje opanowac krzyczy: 'krasnoludy, na litosc boska, wasz PRZYWODCA NIE ZYJE'
* Karl sapie
* Belim ciężko dyszy
<Karl> No cholera... To byla niezla robota
<Dante> uf...
<Droughner> Fakt.
<Belim> Tak, dziękuję wam za pomoc
<Averniss> juz po? :P))
* Karl opiera sie na ciezkim mlocie bojowym
<Droughner> Normalnie prawie jak w jakiejs opowiesci.
* mafefcia wypadaja fiolki na ziemie i tluka sie na dzwiek slow Averniss
<Dante> nie ma za co... coz Fendarem ?
<Belim> Zasłużyliscie sobie na wdzięcznosć klanu Battlehammer
<Karl> Ehm... Karl, syn Thrala
* Karl podaje spocona dlon Belimowi
<Belim> Belim, syn Morima
<Droughner> Co gada ten bardzik?
<Averniss> nic nie mowilem wiec :P sorry ))
* Belim z radoscia sciska dłoń Karla
<Belim> teraz jednak trzeba zajac się Fendarem
<Averniss> byly ich hordy i nagle sie skonczylo >.<))
<Dante> Dante, syn Calvaria <usmiecha sie>
<Dante> zyje ?
<Karl> No ciekawe co zostalo z mojego instrumentu
* Karl podnosi resztki swojej kuszy
* Averniss podchodzi do Belima aby tez otrzymac gratulacje, szczerzy sie
<Karl> Mhm
* Droughner Droughner, syn swojej matki i ojca. A pewnie nieoficjalnie nie ojca, he, he...
* Karl zbliza sie do Fendara
* Belim podbiega do małego okragłego otworu w scianie i mówi "Fendar jest ranny, potrzeba kapłanów"
<Karl> Hmm... Cholera, niedobrze to wyglada
<Belim> Spokojnie, zaraz będa tu nasi uzdorwiciele
* mafefcia chowa swoje przyrzady, opiera sie o sciane i osuwa w dol prawie zemdlona..
<Belim> Wy, tymczasem, jestescie cali?
<Droughner> Mafecia trochę mu pomogła, ważna jest pierwsza pomoc.
<Dante> mafefcia, co Ci jest?
* Dante podbiega do elfki
* Karl ociera czolo
<Karl> Oprocz elfki zdaje sie tak
<Droughner> Dante, pozwól jej odpoczać.
<Droughner> Walka nie zawsze jest najcięższa.
<mafefcia> nic mi nie jest... - mruczy pod nosem
<Droughner> Ech, gdzie ten kindżał?
<darkreven> Faktycznie, po chwili do pomieszczenia wbiega grupka krasnoludów
* Droughner szuka swojego sztyletu.
* Averniss czuje sie zagubiony w sytuacji, rozglada sie tepo
* Dante bierze mafefcie na rece <odpoczywaj> - mowi
<Dante> gdzie ci kaplani ?
<Dante> no
<Dante> nareszcie sa, uleczcie go
<darkreven> Jeden zajmuje się natychmiast Felbarem, jeden rozdaje wam mikstury uzdrawiajace a reszta krzata się wokół innych krasnoludów
<mafefcia> dzieki - szepcze do Dantego
<Droughner> Dzięki. - mówi, odbierajac napój. Po chwili podnosi swój nidżał i chowa go do pochwy po lewej stronie.
<Belim> Wybaczcie, że nie przybylismy szybciej, ale te zabezpieczenia nie sa zbyt wygodne do ciagłego otwierania i zamykania
<Droughner> czekan zas po prawej. ))
<Averniss> chce sie wydostac stac <stanowczy drzacyglos, do Belima>
<Belim> Teraz, jesli mi wybaczycie, moglibysmy udać się na górę, do naszego króla, Bruenora?
<Dante> eh... na razie mamy spokoj, zaprowadzcie nas wiec do tego krola
<Dante> no wlasnie
<Belim> Z pewnoscia Was nagrodzi i będziecie mogli odejsć
<Dante> prowadz Belimie
<Dante> synu Morima
* Belim odwraca się i rusza w kierunku otwartych drzwi, zatrzymujac się co chwila, by przyjrzeć się rannym
* Dante rusza za Belimem
<Droughner> Dante, pomóz mafeci.
<Karl> chyba mnie nie ma, nie dostaje nic z kanalu))
<Dante> mam ja na rekach/recach))
<Droughner> aha ;)))
<Dante> roznie to pisza :P))
<Belim> co jest, Karl?))
* quits: Karl (~mf@apn-99-89.gprspla.plusgsm.pl) (Read error: Connection reset by peer)
<Belim> ech...))
<mafefcia> fajnie tak byc niesionym))
<Dante> ^_^))
<darkreven> Wychodzicie więc, za drzwiami skręcacie w prawo, następnie schodami ruszacie w górę, potem znów zakręt i następny, aż w końcu gubicie się w tym wszystkim
* Averniss drepce na koncu za wami
<mafefcia> zaczelo mi sie krecic w glowie od tych korytarzy i zakretow...
<Dante> ehm... Belimie duzo jeszcze tych zakretow ?
<Belim> Niestety, tunel codziennego użytku jest zapieczętowany, więc trzeba korzystać z tego, dla wojska
<Belim> Już, zaraz
* Joins: Karl (~mf@apn-99-89.gprspla.plusgsm.pl)
<Averniss> !voice Karl
* dziewica sets mode: +v Karl
<Droughner> ? ))
<Karl> mhm sorki... nie poradze nic))
<mafefcia> :())
<darkreven> Po chwili jednak wychodzicie na prosta, na długi i wysoki korytarz, zdobiony swiecacymi kryształami na całej długosci
<Dante> to ci dopiero widok...
<Belim> To główny korytarz, na najwyższym poziomie. Zaraz będziemy na miejscu
<Karl> mhm...
<Dante> mam nadzieje, zacny krasnoludzie
* Averniss drepce na koncu
<darkreven> Po drodze widzicie wielu krasnoludów, krzatajacych się przy swoich tymczasowych kwaterach - spiworach, stoliczkach i tego typu rzeczach
<mafefcia> podziemne miasto?
<Belim> Niestety, przejscie do kwater zostało zawalone... Zostało jeszcze wiele pracy
<Dante> chyba tak <do mafefci>
<mafefcia> co tu sie wlasciwie stalo?
<Dante> a wlasnie
<Dante> Belimie
<Averniss> nie widzialas co tedy przeszlo?
<Belim> Wiele, wiele lat temu ta cytadela była jedna z najwspanialszych na swiecie
<Dante> eh... widzielismy, ale moze to cos innego
<Belim> Niestety, w ciemnych czasach przybyli tutaj szarzy i wygnali nas z naszego domu, naszej ojczyzny
<Dante> to ich sprawka ?
<Belim> Teraz my powrócilismy, i chociaż nie jest to łatwe, mamy zamiar przywrócić chwałę Mithrilowej Hali
<Belim> tak, niestety
<Dante> eh...
<Dante> szkoda mi was...
<Dante> no coz... daleko to tego krola ?
<mafefcia> chciwosc, to jest przyczyna tej wojny?
<Belim> Jestesmy na miejscu! *skręca w boczny, wielki portal
<Belim> Ich chciwosć.
<Dante> zapewne tak
<Droughner> Hmm...
<mafefcia> mam jeszcze jakies 7 minut i musze znikac))
<darkreven> Teraz znajdujecie się w sporej komnacie, pustej, a na jej końcu siedzi na wysokim tronie jeden krasnolud
<Dante> uuu ;/))
* Karl klania sie opierajac sie reka na mlocie
* Averniss wysuwa sie na przod druzyny, podchodzi jeszcze kilka krokow po czym klania sie nisko
<mafefcia> tato sie na mnie obrazil i nim skonczy sie mecz mam stad zniknac..ech..))
* Dante kiwa glowa na znak szacunku
<darkreven> Tron jest potężny i bogato zdobiony, a na jego szczycie widnieje mithrilowa korona, zbyt wielka dla krasnoluda i człowieka
* Averniss siega na plecy po lutnie ale... yay, nie ma... no to trudno
* Droughner chyli tylko niedbale głowa.
<darkreven> Sam krasnolud siedzi dumnie, patrzac na was swymi bystrymi oczyma, odziany w złota zboroję
* Droughner cos jakby się w nim zmieniło.
* Averniss intonuje poczatek piesni
* Belim is now known as Bruenor
<Karl> Mmm... To chyba zly pomysl *mruknal*
<Averniss> krasnoludzka odwaga, mestwo krasnoludzkie, sily niezwyklej wymaga, nie to co nasze ludzkie...
<Bruenor> Witam Was, jam jest Bruenor, syn Garumna
* Averniss klania sie jeszcze raz i robi kilka krokow w tyl teatralnie
* Bruenor wstaje i kłania się Wam
<Bruenor> wybaczcie okolicznosci, ale niestety, sytuacja nie jest ciekawa
<Droughner> Zaszczycenim wielce, królu. - kładzie nacisk na słowo "królu"
<Dante> zauwaylismy, krolu
<Bruenor> Mamy wiele pracy, ale Was to zapewne nie interesuje
<mafefcia> znikam ))
* Karl stoi nic nie mowiac z mlotem na ziemi
* quits: mafefcia (~czat.harc@abot5.neoplus.adsl.tpnet.pl) (Quit: Czuwaj!)
<Dante> eh...))
<Bruenor> Ale cieszę się, że dołożyliscie swoja cegiełkę do naszego domu
<Bruenor> Macie nasza wieczna wdzięcznosć
<Bruenor> Teraz jednak wybaczcie...
* Bruenor lekko skinał głowa
* Dante zdezorientowany patrzy na krola
<darkreven> Do sali wchodzi następny krasnolud, który wręcza wam po naszyjniku
<Bruenor> To mithril.
<Droughner> A ile to jest warte? - wyrywa się khajitowi.
<Bruenor> Dbajcie o to. Pokażcie to kiedys jakiemus krasnoludowi, a będzie wiedział, że ma do czynienia z przyjaciółmi Mithrilowej Hali.
<Dante> jak moja zbroja, ktorej niestety nie mam przy sobie <podsmiewa sie>
<Bruenor> Warte? Sprzedaj to, biedny głupcze, wtedy się dowiesz
<Dante> dziekujemy Bruenorze, synu Garumna
<Bruenor> Teraz zapewne chcecie wyjsć?
* Karl klania sie i mruczy cos na podziekowanie
* Averniss klania sie znowu
* Bruenor skinał głowa raz jeszcze
<Dante> no... chyba, ze mozemy jakos pomoc
<Averniss> a sa lepsze perspektywy od zobaczenia slonca?
<darkreven> Sługa zwraca wasza uwagę ukłonem, "Za mna, proszę" i ruszył do wyjscia z pomieszczenia
<Dante> eee...
<Dante> dziwna tutejsza atmosfera
<Bruenor> Biedni ludzie... Ech, z kim my się zadajemy *do siebie*
* Karl pierwszy rusza za sluga
* Dante nie poszedl za sluga
<Droughner> Co do twojego pytania... królu.
<Dante> czy moge wam jakos pomoc ? <pyta krola klaniajac sie>
<Droughner> A czy ty chcesz, abysmy się oddalili?
<Droughner> Możemy przecież jakos wspomóc.
<Bruenor> Nie, ale dziękuję za propozycję
<Dante> moze jednak ?
<Dante> na pewno cos da sie zrobic, szkoda mi was
<Bruenor> I tak zrobiliscie już badzo dużo
* Bruenor wskazuje głowa na wyjscie
<Droughner> To bagatelka.
<Dante> ta... Droughner ma racje
<Dante> na pewno sie na cos przydamy
<Droughner> Dobrze, rozumiem, że to odpowiedz na moje pytanie.
<Bruenor> Żegnam Was.
<Droughner> Więc, bywaj.
* Bruenor odwraca się i siada na swoim tronie
<Dante> eh... krolu, nie ladnie tak, ale coz... do zobaczenia
* Dante rusza za sluga
* Droughner także idzie za sługa
* Averniss klania sie znowu i wychodzi za towarzyszami sztywno
<darkreven> Wychodzicie na potężny korytarz i skręcacie w prawo. Po chwili dochodzicie do gładkiej sciany
<Droughner> Sługo, czy można przy tobie rozmawiać bez strachu, że się wygadasz?
<darkreven> Krasnolud milczy
<Karl> Uwazam ze to nie na miejscu pytanie
<Droughner> No dobra, wiem że nie można, ale co tam.
<Dante> czy on nie rozumie !? eh... droughner, daj spokoj
<darkreven> po czym bez słowa czy jęku zaczyna pchać scianę z całych sił
<Droughner> Słuchajcie, czemu ten bubek nas tak sobie spławia?
<Dante> nie wiem, drogi przyjacielu... nie chce nas tu, to nie
<Dante> jego strata
<Karl> Troche cholera szacunku dla krola
<Droughner> Nikt rozsadny nie oferuj obiecanej pomocy paru doswiadczonych zbrojnych, więc cos tu smierdzi starym jajem.
* Karl ciagnie ze soba mlot i resztki kuszy
<Dante> Karl, droughner ma racje
<Karl> Dla mnie to oczywiste
<darkreven> Po chwili zaczynacie widzieć prostokatne rysy, a kamienne drzwi otwieraja się coraz mocnej
<Karl> Moi bracia chca odzyskac swoje dziedzictwo
<darkreven> *szerzej
<Karl> nie potrzebuja do tego najemnikow
* Averniss sztywno stawia kroki tuz za wami milczac
<Droughner> Ciebie też nie.
<darkreven> Czujecie chłodne, swierze powietrze
<Droughner> Ale, to już wasza sprawa, krasnoludzka.
<Karl> Ja nie jestem stard kocie
<darkreven> Sługa osuwa się o krok i robi wam przejscie
<Dante> nie jestem najeminikiem
<Dante> i wcale nie chcialem, aby mi placili za pomoc
<darkreven> Przez otwarte drzwi widzicie błękitne niebo i w oddali las
<Dante> po prostu chcialem pomoc, czy to zle <do karla>
<Karl> Dobrze zatem nie zalezy im teez na litosci
<Dante> litosci ? eh...
* Dante odwraca glowe
<Karl> Widziales jak walcza krasnoludy? Widziales zwarte szeregi, twarde zbroje?
<Karl> To nie miejsce dla Ciebie
<Dante> nie, slepy jestem
<Karl> To nie miejsce dla mnie
<Dante> <z ironia>
<Droughner> Pieprzyć ich. Fajnie było póki nas odesłali, nic nawet konkretniejszego nie mówiac.
<Karl> Bo to cholera nie nasza wojan
<Droughner> No własnie.
<Droughner> Idziemy?
<Dante> aaa... wale to wszystko
<darkreven> Sługa cierpliwie czeka, jednak widać, że chce już, by "goscie" wyszli
<Droughner> Chcę sprawdzić, za ile można opchnać to cudeńko.
* Karl bez slowa mija drzwi
* Droughner patrzy na sługę.
<Karl> wychodzi*))
<Droughner> Nikt tutaj nie lubi obcych,
<Droughner> Wszyscy zapomniali, że sami kiedys byli obcy.
<Droughner> Idę stad.
* Droughner wychodzi
<darkreven> Averniss?))
* Dante idzie za Droughnerem
[darkreven ]
<Karl> No to cholera musze cos z tym zrobic... Potrzasa grzechoczaca kusza
<Karl> Duszno w tym lesie
<darkreven> Averniss?!))
<Dante> oj tak
<Droughner> Ale mam nadzieję, nie pachnie wam trollem?
* Averniss przyglada sie krasnoludom
<Dante> o nie, zadnych trollow
* Karl oglada swoj mlot
<darkreven> wyszedłes juz?))
<Karl> W sumie moglby sie przydarzyc jakis...
<Averniss> nie))
<Averniss> zbroje, bogactwa, orez... a instrumenty robita?
* Dante siada na ziemi, wyjmuje manierke i pije
* Karl machnal raz i drugi
<Karl> *Swist* *swist*
<darkreven> Młot to typowa robota krasnoludzka. Starannie wykonany, solidny, bez zdobień. Doskonale wyważony.
* Karl mruknal z zadowolenia
<darkreven> Sługa kręci głowa
<Averniss> uhm... no to trudno
* Averniss przekracza prog
<Dante> co teraz, gdzie idziemy drodzy przyajciele ?
* Karl macha mlotem
<Karl> Na trole!
<darkreven> W głębi korytarza widzicie grupkę krasnoludów, zaciekawionych, jakie to zamieszanie panuje przy wyjsciu
* Droughner usmiecha się.
<Droughner> Ej, wy!
<Dante> a wy czego ? <do gapiow>
<Droughner> Lubicie bimber?
<darkreven> Ale na waszych oczach, wielkie kamienne drzwi zamykaja się.
<Dante> nareszcie
* Karl wyciaga wodke i bierze solidny lyk
<Dante> eh... mam juz dosyc tych samolubow
<Karl> Wiecie Co?
<Karl> Z tego wsystkiego nawet nie mialem kiedy sie napic
<darkreven> Nie widzicie różnicy, nie umiecie nawet znalezć miejsca, w któryvh te drzwi były
<Dante> tak, Karl ?
* Averniss przeglada swoje kieszenie i skarpetki w poszukiwaniu zlota
<darkreven> Teraz jestescie już pod gołym niebem, gotowi na następna przygodę!
<darkreven> KONIEC
* Droughner wyciaga swój niezawodny bimber i upija mały łyczek.
<Dante> wow
<Dante> ^_^
* Averniss przeprasza za slaba aktywnosc
* darkreven sets mode: -m
* quits: Bruenor (darkreven@ewz214.neoplus.adsl.tpnet.pl) (Client Quit)
* Droughner is now known as Pippin
<darkreven> a ja przepraszam za wszelkie błędy i pomyłki
<darkreven> Jak wyszło?
* Joins: M_F (~mf@apn-99-89.gprspla.plusgsm.pl)
* dziewica sets mode: +h M_F
<Karl> Siema M_F
<Averniss> nie bylo zle
<M_F> hej Karl
* Averniss is now known as Taiffun
<M_F> Ladne Batalistyczne sceny ;]
<Dante> muhaha
<Taiffun> ale nie bylo tez genialnie ;)
<Dante> wery funny :D
<Dante> very*
<darkreven> domyslam się
* quits: Karl (~mf@apn-99-89.gprspla.plusgsm.pl) (Quit: Karl poszedl wodki sie napic ;])
<Taiffun> przecietna rozgrywka, niezle jak na poczatek
<darkreven> ledwo żyję
<Taiffun> mafefcia miala troche racji
<Dante> troche ;]
<darkreven> że za szybka akcja jest?
<Taiffun> na poczatku wszystko szlo tak szybko...
<Dante> poweim wam tak
<Dante> powiem*
<Taiffun> chcialem zrobic akcje - a tu juz podziemia
<Taiffun> to byla sztywna sesja, nie mielismy wyboru raczej
<darkreven> może, nie umiałem wyczuć jeszcze odpowiedniego tempa
<darkreven> nom raczej nie
<Dante> jak szlismy z tymi idiotami (karawana) to niepotrzebnie nagle sie w tych kopalniach znalezlismy
<M_F> Hm, ale za to akcji bylo spor ;]
<darkreven> chociaż można było rzucić się na tych krasnoludów
<darkreven> a dogadać z szarymi
<Dante> taa :D
<Taiffun> heh...
<Taiffun> system walki jest dobru
<darkreven> tylko nikt nie próbował rozmawiać
<Taiffun> za chwile go dopracuje
<darkreven> nom
<M_F> Ciezko zeby Karl rozmawial z nimi ;]
<darkreven> przecież można było napluć w twarz Bruenorowi
<Dante> mi tam sie podobalo kurde w tych kopalniach, ale potem szlismy tymi korytarzami za dlugo :D
<Dante> moznabylo
<darkreven> chociaż nie polecam czegos takiego
<Dante> ale wszyscy by sie na nas rzucili
<darkreven> nom
<Pippin> Szkoda, że watek z karawana słabo rozwinięty.
* dziewica changes topic to 'http://taiffun.ovh.org/sesje/ 12http://taiffun.fora.pl Sesja: 17 sierpnia, czwartek godz 20;00 prowadzi Taiffun!'
<Taiffun> !op
* dziewica sets mode: +o Taiffun
<M_F> Bitwa mi sie podobala ;]
<Pippin> Juz chciałem w nocy wykastrować dowódcę. ;P
<Dante> ale mialem ochote juz go z kopa pociagnac
* Parts: darkreven (darkreven@ewz214.neoplus.adsl.tpnet.pl)
* Joins: darkreven (darkreven@ewz214.neoplus.adsl.tpnet.pl)
* dziewica sets mode: +h darkreven
<Taiffun> a ja wlasnie moze za rozwalankami nie przepadam
<darkreven> nie wiem czy zauważyliscie
<Dante> mnie tez
<Taiffun> ale spoko
<darkreven> ale zpospiechu
<darkreven> był "dowdca"
<Taiffun> aczkolwiek po tym jak wpadles mowiac ze masz pomysl
<Taiffun> spodziewalem sie troszke czegos ciekawszego ;)
<darkreven> ech...
<M_F> Ale mocno czulo sie Tolkiena
<Taiffun> ale dobrze ze wreszczei byl pierwsy raz
<M_F> ;]
<Dante> fakt :d
<Taiffun> taaaa
<Dante> dowdca eskorty :D
<M_F> Moria, albo Samotna Gora
<Taiffun> Moria
<Taiffun> wlasnie ;)
<Taiffun> ale M_F...
<Taiffun> jak ktos wykorzysta symbol wilka
<darkreven> Mithrilowa Hala, z R.A. Salvatore'a
<Taiffun> to od razu Geralt
<Taiffun> wiec ciezko byc oryginalnym
<M_F> Nie to nie tak ;]
<Taiffun> powiem wam
<M_F> Ale zobacz motyw
<M_F> "Utracone dziedzictwo"
<Taiffun> ze jak tworzylem symbolike do komiksu z Nefele
<M_F> Krasnoludy odzys,kuja
<Taiffun> i popatrzylem na to:
<Taiffun> cztery zwierzeta
<darkreven> Bruenor i Nesme to miejsca w Zapomnianych Krainach
<Taiffun> w tym wilk i jaskolka
<Taiffun> to pomyslalem cholera...
<M_F> "Hobbit" i Debowa Tarcza ;]
<darkreven> *Bruenor to osoba
<Taiffun> darkreven, szczerze? fajnie, ale to czy to bedzie odpowiadalo realiom jakiegos swiata czy zrodzi sie w glowie MG... sorry co za roznica? ;)
<Dante> jak na pierwszy raz bylo dobrze, dark ;]
<M_F> Ja akurat w Forgoten Realms srednio sie orientuje
<M_F> nawet slabo
<Taiffun> ja w ogole ;<
<darkreven> ale chyba nie będzie następnych sesji ze mna w roli <G
<Taiffun> to mialoby sens
<darkreven> MG*
<Taiffun> gdybysmy sie na tym znali
<M_F> a czemu? :)
<Dante> eee Taiff, co Ty na to ?
<Dante> :D
<Taiffun> ja? ierwszy raz, niezly raz
<M_F> Mnie tam zbluzgali ze telenowele pisze ale i tak jeszcze cos poprowadze ;p
<Taiffun> pamietam swoje poczatki
<Taiffun> pod rzad kilka sesji niedokonczonych
<darkreven> hehehe ja też
<Taiffun> ogloszenia podczas gry
<darkreven> "A w morde chcesz?"
<Taiffun> 'panowie to nie ma sensu'
<darkreven> czy rolnik z motyka
<Taiffun> 'rozchodzimy sie i zapominamy o tej rozgrywce'
<darkreven> który od słońca i ciężkiej pracy zaczał sobie wyobrażać że jest Paladynem
<Dante> muhehe
<darkreven> zabicie ogra jagodzianka