<Taiffun> *** PROLOG ***
<Taiffun> na drodze wczesna jesienia jest pozno
<Taiffun> wszyscy wracaja jaknajpredzej zeby zdazyc przed zima do pieleszy
<Taiffun> wychodzi na to, ze pierwsze oznaki jesieni spedzaja juz w domostwach
<Taiffun> tylko jnajtwardsi z najwtardszych maja odwage podrozowac jeszcze i szukac przygod
<Taiffun> zarobku
<Taiffun> dziewczat
<Taiffun> i zarobku
<Taiffun> i ladnych chlopcow, czasami
<Taiffun> i zarobku, najczesciej
<Taiffun> aby przetrwac zime trzeba miec zasobna kieszen na ten ciezki okres
<Taiffun> totez, przystajecie aby posluchac wzywajacego was juz z daleka doganiajacego jegomoscia...
<Taiffun> wyglada dziwnie
<Taiffun> brunatny rozlegly plaszcz powiewa w biegu, mimo ze nie ukazuje ani skrawka ciala
<Taiffun> czarne rekawice, skorzane buty i szal zakrywaja konczyny, szal usta
<Taiffun> a szpiczasty czarny kapelusz prezentuje sie imponujaco aczkolwiek... powatpiewacie troche w to co sie pod nim kryje
<Taiffun> hej, hej! poczekajcie, Haxtor jestem, potrzebuje was pilnie, dobrze place! - krzyczy
<Taiffun> *** po prologu, gramy ***
* Karl spluwa
<Karl> Czy my za przeproszeniem wygladamy
<Karl> jak najemne zbiry?
* Haxtor dobiega do was i przystaje oddychajac krotka chwile cizko
<Haxtor> wprost przeciwnie, bo nie zbirow mi trzeba
* Ragnar przypatruje się nieznajomemu
<Karl> *pluskniecie otwieranego buklaka* na kurtyzany tez chyba nie wygladamy
<Haxtor> trzeba mi oczu, czujnych oczu, bo sam sobie nie wcisne w dziurki od nosam oczu pomordowanych wrogow
* Karl upija lyk wodki
* Chodzi-za-cieniami patrzy to na Haxtora, to na Karla i przebiera palcami, trzymajac je blisko klatki piersiowej
* Haxtor niechetnie patrzy na argoniana
<Kassandra> a kogo potrzebujesz Haxtorze? moze zabojczynie...
<Karl> Drogi panie... eee... Haxorze, czy jak tam sie zwiesz... raczylbys mowic jasniej
<Ragnar> mów czego chcesz, a może się zgodzimy
<Haxtor> poza tym seledynowym, wy wydajecie mi sie idealni jako straznicy
* Chodzi-za-cieniami lekko się garbi, jak większosć zwierzoludzi, jednak po wzrokiem Haxtora jeszcze bardziej się ugina i rzuca oczami na boki
<Haxtor> potrzebuje waszych oczu.
<Chodzi-za-cieniami> Ja dużo słyszeć i być czujny.
<Ragnar> a czego mamy strzec?
<Karl> i przed czym
<Chodzi-za-cieniami> Kiedys zwiadowca u dużej armii
<Haxtor> macie byc czujni i miec oczy dookola glowy. Gdy bedzie nas grupa, trudniej wywizc nas w pole
<Kassandra> nie brzydze sie zabojstwa, mozesz wiec mnie najac Haxtorze
<Ragnar> przestań gadać, i odpowiadaj na pytania
<Chodzi-za-cieniami> W pole? - Chodzi-za-cieniami nie bardzo rozumie przenosnie w ludzkiej mowie
<Haxtor> udaje sie do twierdzy chrabiego Blendinga zakupic pewne tomiszcze
<Karl> dodam tylko ze zdaje sie probujesz nas wkrecic w kontrakt ze tak cholera powiem... in blanco
<Haxtor> nie bedzie potrzeby mordoania. mam nadzieje
<Karl> Tzn jak na twojej drodze stanie cala pie*rzona armia krola nieumarlych
<Ragnar> mamy transportować jakas ksiażkę?
<Karl> albo 2 cholerne smoki w okresie godowym
<Ragnar> co to za księga?
<Karl> to tez do naszych obowiazkow bedzie nalezalo ich zmiecenie....
* Chodzi-za-cieniami zaczyna szybciej przebierać palcami na słowa "nieumarli" i "smoki w okresie godowym".
* Haxtor widzi ze ma przed soba osobliwa gromadke, czlowika w czaszce, kranoluda, morderczynie elfia i argoniana, ale sam tez nie wyglada do konca normalnie
<Ragnar> zaraz, nie mam czaszki na łbie!))
<Haxtor> chce tylko byscie mi towarzyszyli dopoki nie wyjde z zamku z ksiega
<Karl> Krasnolud to nie zbyt osobiwla sprawa...))
<Haxtor> i nie bede mordowal <patrzy na elfke> ale ksiege mam zamiar zakupic
<Chodzi-za-cieniami> ale w połaczeniu z reszta?...))
<Karl> Platne z gory, nie wiemy czy w ogole wyjdziesz
<Karl> Karl bywal w kompaniach i z wampirami))
<Kassandra> eh... a ja chcialam kogos pozabijac, no coz, ale szpony wezme, w razie czego
* Haxtor usmiecha sie z przekasem i rzuca krasnoludowi sakiewke
<Haxtor> 200 sztuk zlota, zaliczka dla Ciebie
* Ragnar opiera dłoń o wielka czaszkę która ma przypięta przy pasie
<Ragnar> a ja? i reszta?
* Karl chwyta ja z recznie w locie i stara sie oszacowac jej ciezar
<Haxtor> dla Ciebei i kompanow
<Karl> No coz... Mysle ze jako zaliczka powinna nas satysfakcjonowac
<Karl> racja chlopaki?
<Karl> i dziewczyny.. *dorzuca po chwili*
<Ragnar> my nie dostalismy żadnej zaliczki. Ty dostałes.
<Kassandra> no wlasnie, nie zapominaj o mnie
<Chodzi-za-cieniami> taak, taak, satysfkacjonuje
<Kassandra> tak, satysfakcjonuje nas
<Karl> Chwila Ragnar to zaliczka dla nas
<Chodzi-za-cieniami> o ile niewielki da nam trochę
<Karl> po 50 na glowe
* Karl patrzy na Argonianina
<Chodzi-za-cieniami> Nie patrz ty na mnie tak.
* Ragnar przytakuje i znów spoglada na Hextora
<Karl> Hmm... *spluwa* taak...
<Haxtor> mozemy ruszac? to niedaleko
<Karl> *po chwili* nie garb sie
<Chodzi-za-cieniami> Nie potrafie wymówic krasnoul... krasnel... no, ciebie nie potrafię mówić
<Ragnar> co może być takiego trudnego w wyjsciu z zamku?
<Karl> zalezy czy naprawde
<Karl> zaplaci za ksiegie...
<Chodzi-za-cieniami> Nie czepiaj sie, niewielki. Ja nie móc w inny sposób.
<Haxtor> wieloletnie doswiadczenie kaze mi byc czujnym i gotowym zawsze na wszystko
<Karl> Ale to nie nasza sprawa zdaje sie...
<Karl> W ktora strone ten zamek?
<Haxtor> to samo doswiadczenie mowi ze najemnicy to poczciwi ludzie, bo im sie za to placi aby poczciwymi byli
<Ragnar> wieloletnie doswadczenie nie nakazuje najmować bandy zabijaków przy kupnie ksiażki.
* Haxtor wskazuje kierunek w ktorym szlicie, polnoc
<Ragnar> ruszamy więc?
<Kassandra> no coz, chyba trzeba isc *podnosi sie i oglada swoj khut*
<Karl> Hmm...
* Chodzi-za-cieniami skwapliwie kiwa głowa i człapie na północ
<Karl> Najemnicy poczciwi?
* Haxtor usmiecha sie pod nosem i nauswa kapelusz mocniej na czolo, wysuwa sie tez na przod gromady
<Karl> Zalezy ktorzy...
* Ragnar wzrusza raminami
<Kassandra> wezme khut, gdyby ktos chcial nas zaatakowac
* Karl rusza a Haxtorem
<Karl> Bo zdaje sie na ten przyklad...
* Ragnar także idzie
<Haxtor> zanim wejde do zamku, chcialbym wiedziec dokladnie kogo wynajalem
<Karl> Bylo sobie kiedys potezne plemie krasnoludow
* Kassandra posuwa sie naprzod za gromada
* Haxtor idzie z przodu, nie oglada sie na was, ale czujecie ze oczekuje odpowiedzi
<Ragnar> zanim wejdziemy do zamku chciałbym wiedzieć kto nas wynajał.
<Karl> Zajmowali pewna gore... na polnocy zdaje sie
<Haxtor> Haxtor Hieroxan, lowca wampirow
<Karl> pewnego dnia... natrafili na spory poklad diamentow
<Karl> Stac ich bylo na zatrudnianie najemnikow.. *lyk wodki*
<Karl> Popelnili blad... Wynajeli ludzi.
<Ragnar> wampirów? po co łowca wampirów kupuje ksiażkę Co to za księga?
<Chodzi-za-cieniami> Jestem Chodzi-Za-Cieniami, z bagien, moje oko i ucho na pewno się wam zda, panie.
<Ragnar> *ksiażkę?))
<Kassandra> *uderza lekko Karla po glowie*Karl, nie chlej tyle, bo nietrzezwym bedziesz
<Haxtor> to ksiega pisana przez wampira skazanca, legenda glosi ze spisal to ostatniej nocy, za dnia wyrzucono go na swiatlo sloneczne za zdrade
* Karl znieruchomial z buklakiem wodki w polowie drogi do ust
<Haxtor> zawiera niezwykle przydatne informacje dla kogos takiego jak ja
* Ragnar usmiecha się
<Karl> ze choler co co? *wyjeczal*
* Chodzi-za-cieniami wybałuszajac oczy patrzy na wódkę Karla.
<Ragnar> coraz ciekawiej
<Ragnar> i Ty ta księgę tak po prostu kupujesz?
<Karl> Moment Panienko
<Karl> To jest najprzedniejszy
<Karl> krasnoludzki spirytus
<Karl> po tym byc TRZEZWYM to grzech!
<Karl> *wzdryga sie*
<Chodzi-za-cieniami> Taak, taak, ma rację niewielki. Grzech, grzech!
<Kassandra> ale jak bedziesz nietrzezwy jak bedziesz mogl sie utrzymac na nogach, ja cie niesc nie bede
<Karl> hohoho! Ten buklaczek to za malo by rozlozyc krasnoluda
* Karl rusza
<Haxtor> tak, ja ja kupuje
<Karl> Musisz wiedziec
* Ragnar wyjmuje z plecaka mała kuszę, która zakłada na lewe przedramię, następnie wyciaga cztery bełty które ładuje naciagajac dziwne dzwignie z mechanizmami
<Karl> ze nie sztuka sie ubzdryngolic jak gnom
* Chodzi-za-cieniami odwraca wzrok i człapie dalej, piszczac i skrzeczac pod nosem
<Karl> Sztuka to utrzymywac sie w odpowiednimstanie
<Karl> Stanie takiej... *cmoka*
<Karl> specyficznej wznioslosci
<Karl> Takiej... cholera...
<Ragnar> czytaj - być zalanym w trupa, ale stać na nogach
<Karl> ooo... Natchnienia!
<Karl> *bierze lyk wodki*
<Karl> hmm... Prawie drogi towarzyszu
<Karl> Otoz wiadomo ze wojownik musi trzymac topor
<Karl> czy tam kusze
<Ragnar> z jakimi krwiopijcami mamy do czynienia, łowco wampirów?
<Kassandra> *jeszcze raz wali Karla po glowie* przestan clac, bo nie bedziesz racjonalnie myslal
<Karl> Zatem... Bystry umysl, pewna dlon i spokojna dusza
* Karl znow nieruchomieje...
<Karl> Panienko... Dobrze Ci radze... Sama nie pijesz, daj pic innym!
<Taiffun> chwilke mnie nie bylo, moment))
* Chodzi-za-cieniami jeszcze głosniej skrzeczy
<Kassandra> *wzrusza ramionami* rob jak chcesz, poddaje sie, ale p[amietaj ze ja cie niesc nie bede
<Karl> *prycha* Pewnie ze nie... Taka kruszyna niedalaby rady
* Ragnar wyjmuje z plecaka cztery z grubsza okragłe przedmioty z metalu i zawiesza je za pasem
* Karl bierze solidny lyk i stara sie zrownac z Haxtorem
<Haxtor> z wszelkimi wampirami. Ale nie dzis, zamczysko do ktorego zmierzamy zamieszkuje tylko podstarzaly chrabia, ponoc stracil mlodsza zone wlasnie przez ta ksiege
<Ragnar> hrabia.))
* Kassandra wyciaga z plecaka buteleczke many i buteleczke zycia i wklada sobie za pas
<Ragnar> Pytałem o klan.
<Haxtor> nie wiadomo niestety kto dokladnie spisal ksiege, zamczysko bylo baza wypadowa porozumienia wielu klanow
<Ragnar> nie lubisz udzielać konkretnych informacji, czyż nie?
<Kassandra> ale nie wszyscy sie przedstawili, chce wiedziec z kim ide, no coz, wiem tylko ze ide z jednym pijakiem*patrzy na Karla* i nic pozatym
<Haxtor> jak juz mowilem, zona hrabiego Blendinga zginela gdy znalazla ukryta komnate z ksiega wlasnie, i zaciekawila sie...
<Haxtor> czyz to nie bylo konkretne
<Taiffun> ?
<Karl> Pijakiem... pff... Patrzcie na nia
<Karl> Niesie 2 kawalki zlomu i mysli ze moze pomiatac szlachetna rasa krasnoluzka
<Chodzi-za-cieniami> Nieładnie to pachnie, ludzie, nieładnie - patrzy na Haxtora.
<Haxtor> to krasnolud elfico, krasnolud niepijacy stwarzalby podsatwy aby mu nie ufac
<Karl> A tak wlasciwie... Drogi Haxtorze
<Karl> ja na ten przyklad mam pewne przypuszczenia
<Ragnar> Myslę, że Jemu byłoby na rękę, gdyby pozbyć się tych wampirów
<Ragnar> jesli się jakies, mam nadzieję, napatocza
<Ragnar> plugawe stworzenia chaosu *spluwa*
<Kassandra> *patrzy w dal* daleko jeszcze?
* Karl zaczyna isc przez chwile w milczeniu
* Haxtor wskazuje widoczne dwie wiezyczki w oddali
<Karl> mhm *bierze lyk wodki*
<Taiffun> Ragnar, komu 'jemu'?))
* Karl zwalnia by zrownca sie z Ragnarem
<Karl> *szepcze* To wampir cholera
* Chodzi-za-cieniami słyszy słowa Karla.
<Chodzi-za-cieniami> Wampir... wampir... niedpbre, złe padalstwo!
<Ragnar> *odpowiada szeptem* przekonamy się. Całkiem możliwe, ale nie mamy pewnosci. Tak czy siak, gdy wszystko będzie jasne, skończy tak jak inni
* Ragnar stuka pięscia w czaszkę
<Ragnar> ta przy pasie))
* Chodzi-za-cieniami zaczyna uważnie obserwować Haxtora.
<Karl> Ten jego cholerny plaszcz... w tej ksiedze musi byc sposob na jego uleczniee... albo zdobycie wiekszej mocy *szeptem*
* Haxtor spoglada co tak puka, widzac ze to Ragnar, odwraca glowe ku kierunku wedrowania i idzie dalej
<Ragnar> własciwie... co on robi na dworze? przecież swiecie słońce... płaszcz za wiele by mu nie pomógł
<Karl> Wampiry zdaje sie maja wrazilwa na slonce skore *szepcze*
<Karl> Zakryta skora... brak problemu...
<Kassandra> *patrzac na wiezyczki* czy moglibyscie sie pospieszyc tam z tylu?
<Ragnar> *odpowiada szeptem* tylko w teorii. Nie wiemy jak ciepło słoneczne na niego działa.
<Chodzi-za-cieniami> Niewielki, ale... czy one moga widzieć w dzień? Jak swiatło swieci?
* Kassandra idzie do szeptajacej grupki z tylu
<Ragnar> jesli jest wampirem, poniesie karę. To wszystko.
* Haxtor nie zwraca na was uwagi, idzie dumnie przodem
<Kassandra> *szeptem* a moze on jest pol wampirem, pol czlowiekim...
<Kassandra> jego skora jest wrazliwa na swiatlo, ale dobrze widzi w dzien...
<Taiffun> wokol widac ze jesien, zieleni coraz mniej, slonce powoli zachodzi, za pol godziny bedzie ciemno
<Karl> Potrzeba nam srebra... *mruczy*
<Ragnar> wystarczy to co mamy *odpowiada półgłosem*
<Chodzi-za-cieniami> Ziołami, ziołami! Ziołami zabić złego, co w dzień chodzi!
<Ragnar> wampir bez ciała nie ma prawa istnieć.
* Ragnar lekko się usmiecha
<Karl> Wampiry sie regeneruja..a
<Haxtor> kogo ziolami?
<Karl> Wlasnie swoja droga Haxtorze
<Karl> jako lowca wampirow
<Karl> opowiedz nam co nieco
<Karl> o sposobach polowania na nich
<Chodzi-za-cieniami> Wampira!
<Karl> Tak jakbysmy kiedys wpadli na jakiegos
<Karl> Jesien idzie... diabli wiedza co sie wloczy po goscincach
<Haxtor> argonianie to jednak nierozgarnieta rasa... to ze jestem lowca wampirow nie znaczy ze na kazdym kroku ich napotykam, ize z wami zamorduje dwadziescia conajmniej!
<Kassandra> tym bardziej ze coraz szybciej noc zapada * patrzy na zachodzace slonce*
<Ragnar> to byłaby dobra perspektywa
<Karl> Prawda toto ze boja sie czosnku?
<Haxtor> przedewszystkim zaskoczenie, pozwala na odrobine spowolnienia reakcji bestii...
<Haxtor> jesli pierwsze sekundy nie poloze go trupem, moge sie modlic
<Haxtor> jak na razie sie udawalo <usmiech>
<Karl> modlic czy polozyc trupem?
<Ragnar> co za bzdury? *do siebie*
<Karl> *usmiecha sie*
<Haxtor> czosnku, nie wszystkie, ale mozna probowac
<Kassandra> czy to ten zamek? * patrzy na ogromne zamczysko*
<Chodzi-za-cieniami> Dodać trzeba trochę ziół.
<Chodzi-za-cieniami> Zapach wtedy mocny.
<Ragnar> znałem kiedys pewnego paladyna... on był prawdziwym specjalista...
<Karl> A co ze srebrem?
<Taiffun> zamek juz bardzo blisko, ostatnnia prosta, widzicie twierdze w okazalosci
<Karl> Masz jakis srebrny orez na plugastwo?
<Karl> czy to bujda ludowa?
<Ragnar> no dobrze... czas do pracy
<Haxtor> srebro krasnoludzie? wilkolaki to inna sprawa
* Ragnar sięga po czaszkę, następnie zakłada hełm na głowę
<Karl> No dobra...
<Ragnar> Błogosławiony umysł zbyt mały, by watpić!
* Karl zdejmuje z plecow krasnoludzki mlot bojowy
<Ragnar> *czaszka rozbłyska i swieci się stale bladym swiatłem*
<Karl> Dajcie nam bogowie pare tylkow do skopania
* Haxtor wstepuje na 10 kolejnych schodkow i kolatka wali do poteznych drzwi
* Chodzi-za-cieniami biorac przykład z innych wyciaga procę.
* Karl wznosi buklak z wodka i upija solidny lyk
<Ragnar> *grozny, wręcz demoniczny głos* Uwilbiam ta czaszkę.
<Ragnar> *uwielbiam))
<Taiffun> odrzwia uchylaja sie lekko, Haxtor stoichwile niepewnie po czym wslizguje sie do srodka
* Kassandra patrzac na wszystkich wyciaga khut
<Karl> mhm... Uwielbiam ten grzybowy posmak
<Haxtor> za mna
* Chodzi-za-cieniami wchodzi
* Ragnar wchodzy wyprostowany jako pierwszy, trzymajac dłoń na rękojesci buzdyganu
* Karl z mlotem w gotowosci przestepuje prog
<Kassandra> *patrzy na ostry khut* myslicie ze ktos nas zaatakuje?
<Karl> Zamek wampirow? *mruczy*
<Ragnar> *trzyma lewa rękę wyprostowana przed siebie, gotów do strzału z kuszy*
* Haxtor stoi przy o wiele nizszym starciu, sciskja sobie dlonie
<Taiffun> hrabia Blending ubrany jest dostojnie, jak na szlachci przystalo w stroj z bufiastymi rekawami, czerwono bialy z domieszka blekitu
* Kassandra niepewnie rozglada sie po zamku, nasluchuje, patrzy w odlegle korytarze
<Ragnar> cicho tu. Za cicho.
<Taiffun> wokol na scianach swiatlo rzucaja nikle, nieliczne pochodnie
* Chodzi-za-cieniami uważnie nasłuchuje
<Taiffun> <Blending> a i owszem, cicho, jakze ma byc glopsno kiedy sam tu mieszkam...
<Chodzi-za-cieniami> a także węszy ))
<Karl> Czemu ludzcy arystokraci zawsze sa wariatami...
<Karl> *mruczy*
* Ragnar puka w czaszkę (tj. hełm)
<Taiffun> <Blending> widze, ze slawny lowca nie chodzi samotnie...
* Haxtor milczy, poza przywitaniem nie odezwal sie ani slowem
<Kassandra> bedziemy tutaj tak stali przy wejsciu?
<Chodzi-za-cieniami> Pić.
<Taiffun> <Blending> racja, zapraszam do stolu...
<Ragnar> podziękujemy.
<Taiffun> zgarbiony starzec powoli posuwa sie w strone olbrzymiego, dlugiego stolu ustawionego w bocznej sali
<Karl> *mruczy pod nosem* krew zamiast wina... pff...
<Ragnar> spokojnie, krasnoludzie, nic przecież się nie dzieje
<Haxtor> robmy co kaze, kto wie co maniak... musze meic ta ksiege! <szepce do was>
<Ragnar> własciwie... z chęcia bym cos zjadł
<Kassandra> *niechetnie patrzac na stol* nie jestem glodna, moze tylko sie napije
<Karl> mmm... *mamrocze*
* Ragnar zdejmuje hełm i przypina czaszkę do pasa
* Haxtor tupie obcasami idac za starcem
<Chodzi-za-cieniami> jestesmy już w jadalni? ))
* Karl nie wypuszczajac mlota z rak rusza za Lowca
* Ragnar rusza spokojnie w stronę stołu
<Karl> mmm.... mhm...
<Taiffun> starzec siada na koncu dluegogo stolu, nie ma tu wiele jedzenia, dwa bochenki chleba i ser, tylko tyle
<Karl> suto zastawiony))
<Taiffun> <Blending> woda jest w wiadrze <wskazuje stojace pod sciana>
* Chodzi-za-cieniami nieproszony siada do stołu i częstuje się czym tylko może, zas szczególne wzięcie ma wino
<Ragnar> ah, to obżarstwo))
<Chodzi-za-cieniami> tak więc woda ))
<Ragnar> sa noże?))
<Kassandra> dziekuje harbio, ale nie jestem glodna
* Karl siada za stolem trzymajac mlot na kolanach.
<Taiffun> <Blending> odkad ma zona nie zyje... <lamliwie jeczy ni do siebie ni do was i bierze kawalek chleba>
* Chodzi-za-cieniami zajada chleb z serem i popija woda bez skrępowania
<Karl> mhm... *lyk wodki*
* Ragnar nalewa sobie wody i spokojnie pije
* Karl rozglada sie baczni naokolo
<Karl> *reka maca oparcia krzesla szukajac pulapki*
<Ragnar> *następnie okraja kawał chleba i je*
<Karl> ...mmm...
<Chodzi-za-cieniami> Karl, ja już siedzę ))
<Ragnar> i ja))
<Karl> ja tez))
<Ragnar> no widzicie! wszyscy siedza!))
* Haxtor zajmuje ostatnie krzeslo i niechetnie bierze kawalek sera
* Karl upija lyk wodki mamrozczac cos cicho
<Chodzi-za-cieniami> to było trudne ;) gramy dalej ))
<Taiffun> Kassandra jako jedyna stoi, nie ma juz krzesel, ach dzentelmeni
<Taiffun> nie offtopowac prosze))
<Karl> *mamrocze*
<Taiffun> starzec powoli przezuwa swoja porcje, Haxtor patrzy na niego jak w obrazek
* Ragnar połknał resztę chleba, mówi "dziękuję" i wstaje, następnie odchodzi kawałek i czeka na resztę
* Chodzi-za-cieniami nie zwraca uwagi na Kassandrę, bardziej skupiony jest na chlebie i serze
<Kassandra> nie szkodzi Hextorze, postoje, tym bardziej ze nie jem
* Karl wstaje, podchodzi do Ragnara, opiera sie na mlocie i mamrocze
<Haxtor> hrabio, mozemy przejsc do interesow?
<Taiffun> Blending zostawia jedzenie i patrzy na was zmeczonym wzrokiem
<Taiffun> <Blending> na gorze sa sypialnie dla was, rano zajmiemy sie Draniconem...
<Taiffun> <Blending> spijcie dobrze
<Chodzi-za-cieniami> Spać? Tu?
* Chodzi-za-cieniami niepokoi się i patrzy na towarzyszy
<Taiffun> jest wieczor, nie wczesny, niepozny, ot - wieczor
<Ragnar> dziękujemy za goscinę... idziemy?
<Karl> ... w trumnach *mruczy*
* Haxtor siedzi sztywno, Blending wstal i posuwa sie swoim tempem ku schodom do swojej komnaty
<Ragnar> do sypialni oczywiscie))
<Ragnar> hmm... ale to brzmi.))
<Karl> ide o zaklad ze tam beda trumny...*mamrocze*
<Chodzi-za-cieniami> A może... popatrzymy?
<Chodzi-za-cieniami> Ładny dom, warto patrzeć.
<Kassandra> zabojczynie ma khut, czy khutar? bo mi sie zapomnialo))
* Haxtor wstaje, szybko zasuwa za soba krzeslo kopiac w noge
<Taiffun> Kassandra, pierwsze slysze tak szczerze...))
<Karl> Khutar))
<Ragnar> *szeptem do Karla* proponuję się okopać w jednej sypialni i przeczekać do rana
<Karl> mhm...*przytakuje* ja spac nie zamierzam...
<Ragnar> to jak, idziemy "spać"?
<Chodzi-za-cieniami> Ja też nie, nie tutaj, tu ponuro i groznie.
<Kassandra> *slyszac rozmowe* ja nie bede spac, nie ufam temu hrabiemu
<Karl> mhm... ruszajmy... *mmm*
<Haxtor> dziad poszedl... musimy przeczekac do rana, cholernik
<Ragnar> *szeptem* nie mamy zamiaru spać, tylko się okopiemy w jednym pokoju i przeczekamy do rana
* Haxtor skrzywiony, juz bez szala ale wciaz w kapeluszu i rekawicach idzie na pietro
<Taiffun> Ragnarm do Haxtora?))
* Ragnar idzie za Haxtorem
<Ragnar> do najszej bandy)0
* Chodzi-za-cieniami patrzy, czy cos zostało na stole
* Karl rusza za Ragnarem sciskajac mlot w trece
* Kassandra idzie za grupka
<Chodzi-za-cieniami> i jak z tym stołem? ))
<Taiffun> Ragnar, wiec do Haxtora tez czy nie?))
<Ragnar> nie))
<Taiffun> Chodzi-za-cieniami, zjadles wszystkie resztki, wiadro puste
* Chodzi-za-cieniami idzie za reszta
<Taiffun> na pietrze widzicie szereg pokoi, w kazdym sa dwa łoża
* Ragnar sprawdza po kolei każde potem wchodzi do tego najbliżej schodów
* Karl wchodzi za Ragnarem
<Karl> Mhm...
<Karl> moze podsuniemy
<Karl> lozko pod drzwi?
<Ragnar> nie
* Haxtor wchodzi do nastepnego, Kassandre i Chodzi-za-cieniami wysyla do kolejnego najblizszego
<Ragnar> niech ten kto będzie miał odwagę nas zaczepić dostanie dwa bełty na dzień dobry *wskazuje na kuszę*
<Taiffun> w ten sposob, ma pokoj miedzy wami
<Ragnar> ale...
<Karl> Hmm... *zaczyna szeptac*
<Karl> sam nie wiem komu bardziej nie ufam...
* Kassandra nie pozostaje nic innego tylko pojsc do pokoju
<Karl> Hrabiemu i jego zamkowi pelnego... cholera wie czego
<Ragnar> jest jakas szafa w tym pokoju?))
<Karl> czy temu lowcy ktory sam wyglada na wampira
<Taiffun> Ragnar, zauwazasz na jednym z lozek poteznego pajaka
<Ragnar> hmmm... pajak.
* Chodzi-za-cieniami człapie do pokoju
<Ragnar> ciekawy dom, nie ma co
<Karl> Dobrze nie byc jedynymi zywymi istotami
<Taiffun> poza dwoma lozkami z baldachimami stoja tu trzy komody, male szafy
<Karl> mhm... *otwiera pierwsza komode*
<Karl> ciekawe...
<Ragnar> *szeptem* proponuję przesunać te komody na srodek pokoju, naprzeciw drzwi
<Ragnar> będzie jakas prowizoryczna osłona
<Haxtor> ŁAAAAAAAAAA!
<GLOSny halas tupania i uderzen>
<Karl> hmm... sprawdzy czy w szafach nie ma wejsc
<Karl> K*rwa
<Ragnar> cholera
* Karl chwyta mlot i rzuca sie do drzwi
<Karl> to Haxtor
* Ragnar natychmiast zakłada czaszkę i biegnie za Karlem
<Kassandra> *do Chodzi-za-cieniami* ja ide zobaczyc co u Ragnara i Karla
* Karl wypada na korytarz i rusza do pokoju Haxtora
* Ragnar dobywa olbrzymiego buzdyganu
* Chodzi-za-cieniami wyglada z pokoju, kurzowo trzymajac sztylet, który wyciagnał odruchowo
<Chodzi-za-cieniami> * - kurczowo ))
<Karl> Drzwi jakies sa do pokoju Haxtora?))
* Haxtor stoi na srodku pokoju, zpod sciana lezy ciemnozielonkawe cos z fioletowa plama jakby krwi
<Karl> otwarte znaczy))
* Kassandra wyciaga szpony, wklada na rece i wbiega do pokoju haxtora
<Taiffun> sa, weszliscie))
<Ragnar> niech zgadnę... pajak?
* Chodzi-za-cieniami wskakuje do pokoju Haxtora.
<Karl> Duzy pajak?
<Haxtor> diabelstwo sie legnie...
<Chodzi-za-cieniami> Brzydkie. - komentuje Chodzi-za-cieniami.
<Ragnar> to załatwiaj ciszej sprawy z insektami, ludzie próbuja spać *kpi*
<Taiffun> lezace pod sciana truchlo wyglada jak jaszczurka troche jak waz, troche jak robak...
* Ragnar zakłada broń na plecy i wraca do swojego pokoju
<Karl> mhm... Swoja droga dawno tu nikt nie sprzatal... *wraca do pokoju*
<Haxtor> psi wymiot rzucil mi sie momentalnie na mnie, krzyk jest czesto skuteczna bronia
<Karl> Do Ragnara... proponuje przeszukac szafy i komody...
* Chodzi-za-cieniami drżaca ręka chowa sztylet do pochwy i wraca do pokoju.
<Karl> tam moga byc jakies wejscia...
<Karl> cholera z/w, grajcie))
<Ragnar> *szeptem do Kassandry i Chodzi-za-cieniami* lepiej chodzcie z nami
* quits: Prezes (~yoogurt@80.50.242.98) (Client Quit)
* Kassandra idzie za Ragnarem
* Chodzi-za-cieniami patrzy na Kassandrę i Ragnara, po czym popycha Kassandrę do pokoju "niewielkiego" i Ragnara
* Ragnar sprawdza wszystkie komody, zaglada pod posciel, pod łóżka, opukuje sciany
<Ragnar> sa jakies okna?))
<Taiffun> Ragnar, dziurawe szuflady, troche pajeczyn tudziez innego drobnego robactwa, dziura mysia lub czego wie diabel jeden...
<Taiffun> jedno okno, totalnie brudne, sredniej wielkosci
<Ragnar> /me przesuwa komody na srodek pokoju, tworzac z nich prowizoryczna osłonę
* Ragnar przesuwa komody na srodek pokoju, tworzac z nich prowizoryczna osłonę
<Taiffun> za kilkadziesiat minut bedzie zupelnie ciemno
<Ragnar> macie pochodnie?
<Taiffun> lozka poplamione, w wiekszosci na zolto
* Chodzi-za-cieniami pomaga Ragnarowi.
<Ragnar> ja widzę w ciemnosci dzięki mojemu przyjacielowi *puka w hełm* ale wy?
* Kassandra idzie na chwile do swojego pokoju, wraca z pochodnia
<Taiffun> elfka i krasnolud maja noktowizje, argonian tez))
<Ragnar> argonianin ma? Kassandra to elfka?))
<Kassandra> tak, jestem elfka, no i co?))
<Karl> wracam))
* Ragnar sprawdza na koniec co za oknem
<Ragnar> i czy wysoko))
* Joins: medokiN (medokiN@edw40.neoplus.adsl.tpnet.pl)
* dziewica sets mode: +v medokiN
* Taiffun sets mode: -v medokiN
<Karl> Hmm wlasnie
<Taiffun> za oknem las, korony drzew koncza sie tuz pod parapetem
<Karl> pamietacie jak ten dziad.. wymienil jakies imie
<Karl> Draconianin czy cos w tym rodzaju...
<Ragnar> nazwę księgi... Draconicon
<Chodzi-za-cieniami> Nazwa ksiażki.
<Ragnar> brzmi... smoczo na pierwszy rzut oka
<Karl> mialo byc o wampirach
<Ragnar> ja się tam nie znam
<Karl> hmm...
<Ragnar> mam nadzieję że tylko kusza ani granaty nie nawala jak ostanio
<Ragnar> niby rewolucyjny mechanizm, sam ładuje kuszę, ale często się zacina
<Karl> Pewno gnomia robota cholera
<Karl> ci to zawsze spartola szczegoly
<Ragnar> a granaty sam wyrabiam z ognia alchemicznego... ciagle mam wrażenie że przy odrobinie wstrzasów odpala
<Taiffun> slychac zza okna pohukiwania swoy, jest juz ciemno troche
<Ragnar> kowal twierdził ze metal wytrzyma
<Taiffun> slyszycie obacasy Haxtora
<Karl> Proponuje stabilizacje ziemia okrzemkowa. Sam uzywam, by nie wyleciec w powietrze
<Ragnar> ja się nie znam
<Taiffun> przyniosl dwie pochodnie, trzecia zapala dla siebie
<Ragnar> mnie chodzi tylko o to, by przeciwnik smażył się jak w piekle
<Karl> Nocna wyprawa? *spoglada na Haxtora*
<Haxtor> nie wysadzcie mnie tylko czasem
<Haxtor> nie, noc do przetrwania
* Chodzi-za-cieniami siada na łóżku.
<Ragnar> nie wiem czy ktos chce spać ale lepiej ustalmy kolejnosć wart
<Ragnar> ja zaczynam
<Haxtor> a zreszta, widze ze tez spac nie bedziecie <wchodzi do pokoju>
<Chodzi-za-cieniami> Mogę czuwać cały czas.
<Karl> Ja nie spie *odkreca buklak*
<Ragnar> co dwie godziny zmieniamy się
<Ragnar> no dobrze...
<Chodzi-za-cieniami> Kiedys to było dla mnie co dzień.
<Haxtor> madrzej by bylo zrobic tak jak mowi Ragnar
<Ragnar> Błogosławiony umysł zbyt mały, by watpić!
<Ragnar> *czaszka zaczyna się swiecić białym blaskiem*
<Karl> Na pohybel! *wznosi buklak do toastu*
<Ragnar> mówiłem już, że ta czaszka to rewelacyjna rzecz
<Karl> *upija malutki lyczek wodki delektujac sie smakiem*
<Ragnar> i ten głos *iscie demoniczny smiech*
<Karl> mhm... rewelacja...
* Haxtor siada na komodach ustawionych na srodku pokoju
<Taiffun> nogi dyndauja mu prawie pol metra nad ziemia
* Ragnar opiera się o scianę niedaleko Haxtora
* Karl rozsiada sie na lozku
<Karl> Swoja droga... Haxtorze...
<Taiffun> kto gdzie jest, raport, Karl, Ragnar przyjalem, Chodzi-za-cieniami, Kassandra?))
<Karl> Opowiedzialbys nam moze conieco o tym dlaczego nosisz ta maske...
<Karl> znaczy...
<Karl> Plaszc
* Chodzi-za-cieniami dale siedzi na łóżku.
<Haxtor> z tych samych przyczyn dlaczego Ty masz na sobie swoje wdzianko
<Ragnar> jestem oparty o scianę, niedaleko blokady z szaf, w gotowosci, z czaszka na głowie
<Karl> Hmm... Moje jest praktyczne
<Ragnar> ))
<Karl> Przeszywnica zapewnia mi ochrone
<Karl> A Twoje... hmm...
<Karl> Ani toto praktyczne
<Karl> ani wybacz k*rwa szczerosc
<Karl> ladne
<Haxtor> i moje jest praktyczne, i jak widac, dobrze skrywa swoje tajemnice praktycznosci
<Taiffun> Kassandra?))
<Karl> Ze tak powiem wygladasz jakby Cie ktos z dupy Olifanta wyciagnal...
<Karl> Ale to tylko moja opinia
<Karl> Moze i tam skad pochodzisz
<Karl> wszyscy tak chodza...
* Chodzi-za-cieniami patrzy z niesmakiem na Karla
<Karl> *lyk wodki*
* Haxtor usmiecha sie, robi dobra mine do zlej gry
<Ragnar> typowe podejscie krasnoluda
<Chodzi-za-cieniami> Niewielki ma wrzody na brzuchu, że tak wszystkich zaczepia?
<Karl> Wrzody? ha!
<Karl> ostatni z mojej rodziny
<Karl> ktory mial wrzody
<Chodzi-za-cieniami> Za dużo pije a potem niby taki smiały.
<Ragnar> Jaszczurka, piłes kiedys krasnoludzki napar na ból brzucha?
<Karl> zginal w bitwie pod Somodiera
<Karl> to cholera bedzie jakies
<Karl> 15 pokolen wstecz
<Karl> A zaczepiac nie zaczepiam
<Chodzi-za-cieniami> Piłem dużo, ale nie to swiństo co wy.
<Karl> ino sie dopytuje naszego chlebodawcy
<Karl> Ktoz Ci dal krasnoludzki spirytus?
<Karl> Perly przed wieprze... *mamrocze* nie zna sie....
<Chodzi-za-cieniami> Zdrowe zioła, potem było bardzo dobrze, a nie paliły od srodka
<Karl> Mhm... znam ja te wasze ziola
<Karl> Hassasini ich uzywaja
<Chodzi-za-cieniami> nie znasz
<Karl> wpadaja w jakich cholerny trasns
<Chodzi-za-cieniami> Znasz to, co sprzedajnicy daja ludzkim smieciom.
* Chodzi-za-cieniami staje się nagle zdenerwowany
<Karl> Jesli nazywasz smieciami Hassasinow
<Karl> to gratuluje odwagi
<Karl> *lyk wodki*
<Chodzi-za-cieniami> nie wiem, kim sa
<Karl> nie moja rzecz, kto ma jakich wrogow i jakie srodki by odpowiadac za to co mowi
<Chodzi-za-cieniami> znam białych, którzy przychodza i kupuja najgorsze, co się da
<Karl> To degeneraci
<Karl> w ich zyciu to tylko przyjemnosc
<Karl> brak mistycyzmu...
<Karl> mhm...
<Karl> to troche jak z piciem
<Ragnar> jak u Ciebie na przykład...
<Karl> Wlasnie cholera nie
<Karl> Ja nie robie tego by czerpac przyjemnosc
* Chodzi-za-cieniami krzywi się dziwnie
<Karl> to taka cholera tradycja...
<Karl> Bystry umysl, pewna reka...
<Haxtor> nie rozumiem cholernych tradycji, ale tak to juz pewnie jest
<Karl> Mhm prwaie w sedno trafiles
<Karl> Tak juz pewnie jest i nie ma co tego zmieniac
<Karl> Tak bylo, tak bedzie. Ktos w to wierzyl, ja w to wierze i kontynuuje
<Ragnar> a własnie Haxtorze
<Chodzi-za-cieniami> Niewielki jest madry.
<Karl> alez nam k*rwa sie na filozofie zebralo w wampirzym zamku
<Ragnar> przypomniałes mi pewna opowiesć... o łowcy wampirów
<Chodzi-za-cieniami> Ale czy ta madrosc jest jego, czy tradycyjna?
* Taiffun trzyma jedna z trzech pochodni i przyglada sie pozostalym dwom ktore sa w rekach...
* Taiffun sets mode: -v Kassandra
<Taiffun> zbyt dluga nieaktywnosc))
<Karl> A z Niebieskiego moze beda jeszcze krasnoludy
<Ragnar> kurde, teraz kiedy miałem opowiadać?))
<Taiffun> opowiadaj))
<Ragnar> Haxtorze, chcesz posłuchać?
<Taiffun> sowa wreszcie przestala pohukiwac
* Karl patrzy z uwaga na Ragnora
<Karl> *lyk wodki*
<Haxtor> ano, chetnie, a jakie jego imie? moze kolega po fachu...
<Ragnar> nie ma imienia
<Chodzi-za-cieniami> Nie ma?
<Ragnar> tak samo jak nie ma miejsca, w którym działał
<Haxtor> znaczy, zmysliles sobie historie?
* Chodzi-za-cieniami patrzy ze zdziwieniem na Ragnara.
<Ragnar> Było to tak dawno, że ludzie zapomnieli o lekcji, jaka dała jego historia
<Ragnar> ale mnie się poszczęsciło, i chociaż nie znam miejsca ani czasu, ręczę głowa, że historia jest prawdziwa
<Ragnar> Zył sobie pewien łowca wampirów, najlepszy w swoim fachu
<Ragnar> Radził sobie całkiem niezle, jednak zrozumiał, że jesli chce osiagnać prawdziwy sukces, musi wiedzieć więcej
* Haxtor slucha uwaznie, wpatruje sie wciaz w drzwi
<Taiffun> drzwi zamkniete teraz
<Ragnar> odwiedził więc profesora na uniwersytecie magicznym pewnego dużego miasta, jak możemy się domyslać, Sliverymoon, daleko na północy... ale nie znaja tam tej historii.
* quits: Kassandra (zabcia@abpe251.neoplus.adsl.tpnet.pl) (Client Quit)
<Ragnar> Profesor i łowca bardzo scisle współpracowali
* Haxtor na krotko odwraca glowe i rzuca spojrzenie Ragnarowi, po czym wraca do obserwacji drzwi
<Ragnar> profesor mówił łowcy wszystko co wiedział, ten dokonywał dzieła zniszczenia, a znalezione artefakty przekazywał porfesorowi
<Karl> *lyk wodki*
<Ragnar> koło się kręciło
<Ragnar> aż w końcu... nie został żaden klan wampirów, oprócz jednego.
<Haxtor> az do czasu...
<Haxtor> hehe
<Haxtor> nadgorliwy kolezka
<Ragnar> Łowca spytał profesora o ten najpotężniejszy klan, którego jak dotad nie udało się wytropić, gotów podjać wyzwanie
* Joins: zabcia (zabcia@abpe251.neoplus.adsl.tpnet.pl)
<Haxtor> pracoholik moznaby rzec
<Ragnar> Otrzymał odpowiedz że siła tego klanu polega na maskowaniu się, bo żyja jak zwykli ludzie
<Karl> hmm... *patrzy w oczy Ragnarowi i upija lyk wodki*
<Ragnar> dopiero kiedy nie pija krwi więcej jak 3 dni staja się bestiami i morduja otwarcie; wtedy dopiero można ich odróżnić od reszty ludzi
<Ragnar> Łowca wyruszył więc...
<Ragnar> ale powrócił po trzech dniach z pustymi rękoma
<Ragnar> nie udało mu się; zawidół sam siebie
<Haxtor> szukac nalezy po trupach
<Ragnar> nie znalazł nawet sladu wampirów
<Ragnar> ale w pewnym momencie spostrzegł, że profesor jest bledszy i chudszy niż zwykle
<Ragnar> to było jego ostatnie spostrzeżenie.
* Haxtor usmiecha sie szeroko
* Karl przyglada sie jego zebom
<Taiffun> Karl, zwyczajna ludzka szczeka, troche brudna
<Karl> mhm... *mamrocze*
<Chodzi-za-cieniami> A morał?
<Haxtor> Ragnarze, mozesz zdjac czaszke?
<Ragnar> po co?
<Chodzi-za-cieniami> JAk słyszałem bajki, zawsze był morał.
<Haxtor> abym zaspokoil swoja chora podejrzliwosc
<Karl> uwazaj z kim sie zadajesz *mruknal do Chodzi-za-cieniami*
<Ragnar> rano, kiedy będzie po wszystkim
<Haxtor> w tym sek, ze moze byc po wszystkim
<Haxtor> nieprzewidywalna przyszlosc
<Taiffun> wiatr miota drzewami pod parapetem, slyszycie uderzanie kropel deszczu o szybe
<Ragnar> nie miałem czaszki wczesniej... mogłes mi się przyjrzeć wiele razy
<Haxtor> a jesli trzy dni mijaja teraz?...
* Ragnar smieje się demonicznie
<Taiffun>
<Haxtor '...niz zwykle...' <cytuje historie>
<Ragnar> rozbawiłes mnie, łowco
<Ragnar> ale to prawie obraza nazywać mnie wampirem
<Ragnar> ciesz się, że mnie rozbawiłes, a nie rozgniewałes
<Haxtor> zaiste, jestem chorobliwie podejrzliwy. Masz cos do ukrycia?
<Ragnar> wiele rzeczy. Jak każdy.
<Karl> pomijajc fakt, ze jedynymi majacymi prawo do podejrzliwosci jestesmy my...
<Chodzi-za-cieniami> Zły klimat, złe mysli.
<Chodzi-za-cieniami> A czy złe czyny też?
* Chodzi-za-cieniami wciska się w kat.
* Haxtor sciaga rekawice, wklada rreke pod plaszcz przebirajac chwile po czym wyciaga reke i pokazuje swoj krwawiacy palec, podtyka go prawie Ragnarowi pod nos
<Ragnar> oszalałes, człowieku?
<Haxtor> odkad znalazlem sobie zajecie jakim sie param, owszem
* Haxtor wciaga na reke z powrotem swoja czarna skorzana rekawice
<Ragnar> nie dziwię się... ten paladyn, którego znałem, po tym wszystkim co widział też nie zachowywał się najlepiej
<Ragnar> ale jednak wolałbym gdybys oszczędził sobie testowania nas
<Karl> mhm...
<Taiffun> z pokoju obok dobiega skrzekliwy, kobiecy strzaszny glos "nie ma go!" rozlega sie
<Ragnar> w końcu to Ty nas zat... słyszeliscie to?!
* Karl zrywa sie z mlotem
* Ragnar celuje kusza w stronę drzwi
<Karl> *spluwa*
* Parts: zabcia (zabcia@abpe251.neoplus.adsl.tpnet.pl)
* Karl staje za komodami
<Ragnar> niech ktos pilnuje okna
* Haxtor stanal na nogi i wyciagnal zza plaszcza dmuchawke
* Chodzi-za-cieniami ponownie trzyma w łapie sztylet
<Ragnar> dmuchawka walczysz z wampirami?
<Ragnar> co to za trucizna?
<Haxtor> to nie wampir
<Ragnar> a co to?
<Karl> Na pamiec moich przodkow... Z demonami i zjawami bedziemy walczyc...
<Ragnar> demony!
<Haxtor> nie wiem, ale to nie wampir
<Karl> banshee?
<Ragnar> niech więc przyjda, mój buzdygan na nie czeka!
<Chodzi-za-cieniami> Człowiek?
<Haxtor> mozliwe
<Karl> Mam dosc tych cholernych podchodow *mruczy*
<Ragnar> Kara za sprzeciwianie się Jego woli jest smierć! Nie ma litosci!
<Taiffun> pod progiem widac ciemne swiatlo
<Ragnar> ciemne swiatło?))
<Chodzi-za-cieniami> ciemne swiatło? ))
<Karl> ujemne swiatlo... robi sie ciemniej))
<Taiffun> hmmm... mhroczne swiatlo))
<Taiffun> nie rozstrzygajmy tego, ale swiatlo mmoze byc ciemne))
* Ragnar sięga po granat
* Karl chwyta mlot mocniej
<Karl> Czymkolwiek jestes... *mruczy*
<Karl> Kimkolwiek byles... posmakujesz krasnoludzkiego oreza
* Chodzi-za-cieniami staje obok Karla i Ragnara, jednak widać, że nie przywykł do walki
* Haxtor spokojnie sciaga bransolete i rzuca pod drzwi
<Chodzi-za-cieniami> a raczej do stresu przed nia ))
<Taiffun> w tym samym momencie te otwieraja sie i wpada kobieta, przerazliwie chuda, z czaszka zamiast twarzy i siwymi wlosami, puste oczodoly i jek
<Karl> NA POHYBEL!
* Ragnar strzela z kuszy
* Karl rzuca sie z toporem na zjawe
<Ragnar> smierć upadłym demonom!
* Chodzi-za-cieniami odskakuje na bok, zasłaniajac się sztyletem
<Karl> mlotem!))
<Taiffun> zatrzymuje sie jednak nogami przy bransolecie, siega rekami do was bezksutecznie
* Karl bierze potezny zamach zwiekszajac sile ciosu skretem ciala
<Ragnar> /me strzela raz jeszcze i rzuca granat ZA zjawę
<Taiffun> Ragnar, belt zatrzymal sie w bestii, ale ta wciaz sie miota
* Ragnar strzela raz jeszcze i rzuca granat ZA zjawę
* Chodzi-za-cieniami skrzeczy przy tym upiornie, prawie tak jak cos, co go atakuje
<Karl> POHYBEL!
<Taiffun> Karl zmasakrowal ozywienca
<Taiffun> granat dopelnia dziela zniszczenia
* Karl ciosem zza glowy domiazdzy resztki
<Ragnar> cholera, podziałało!
<Karl> WRACAJ *sapie* do piekla!
* quits: medokiN (medokiN@edw40.neoplus.adsl.tpnet.pl) (Client Quit)
<Ragnar> do diabła z kusza... *sięga po olbrzymi obuch*
<Karl> co to k*rwa bylo
<Taiffun> Karl, z trudem stoisz na nogach, bransoleta 'wciaga' banshee, po chwili wokol jest tylko troche prochu i zniszczenia wyrzadzone przez granat
* Haxtor spokojnie zabiera bransolete
<Ragnar> jestes łowca wampirów
<Ragnar> dobrze przygotowanym jak widać
<Haxtor> jestem
<Karl> skad... *lyk wodki* to sie tu wzielo...
<Karl> Cholera... banshee
<Ragnar> albo lisz
<Karl> banshee zwiastuje smierc!
<Karl> to byla banshee?
<Chodzi-za-cieniami> Zło.
<Haxtor> to byla banshee
<Ragnar> banshee jest bezcielesne jak dla mnie
* Karl patrzy na Haxtora
<Haxtor> tak wyglada, gdy posiadzie cudze cialo
<Karl> Zwiastowala twoja smierc?
<Ragnar> a w sumie gdyby to był lisz to my bylibysmy martwi
<Chodzi-za-cieniami> Co to licz?
<Karl> Wodka mi sie konczy... cholera... *wyciaga czysty spirytus z torby*
<Haxtor> miala, wydaje mi sie, nie tylko ja zwiastowac... wiec moze los sie odmienil?
<Karl> Oby ma reka byla pewna a duch niezachwiany *lyk z fiolki*
* Ragnar puka w swiecaca czaszkę. "Może zwiastowała ICH smierć"
<Ragnar> co teraz, panie łowco?
<Chodzi-za-cieniami> Czym jest licz?
<Haxtor> tak czy siak, znaczy to jedno, koniec bycia milym, to juz nie cholerstwo zalegle w mysiej dziurze
<Karl> Teraz proponuje oczyscic ta swiatynie plugastwa
<Ragnar> poteżnym nieumarłym
* Chodzi-za-cieniami wyglada na przestraszonego, jednak już nie kurczy się tak bardzo.
<Karl> Czuje ze... czuje ze...
<Ragnar> wychodzimy i robimy porzadek?
<Karl> Czuje ze rozpieprzylbym ten caly cholerny zamek
<Haxtor> koniec zabawy, idziemy po ksiege, jej pole czuje z daleka, jest w wiezy
<Chodzi-za-cieniami> Której?
* Ragnar ładuje jeszcze jeden bełt do kuszy
* Haxtor wychodzi ostroznie rozgladajac sie, w reku dzierzy pochodnie
* Ragnar wymachuje w powiertrzu buzdyganem "Imperator z nami"
* Karl stapa za lowca
* Ragnar wychodzi i ubezpiecza druga częsć korytarza
<Haxtor> kto? (kto z nami)
<Karl> Ha! Nieumarli!
* Chodzi-za-cieniami idzie za reszta ze sztyletem w łapach
<Ragnar> Imperator.
* Haxtor krzywi sie nie rozumiejac
<Karl> Pokonamy nieumarlych... z ich kosci zrobimy pancerze, ich skarby przetopimy na bron
<Ragnar> jest... mało popularny w tych stronach
<Ragnar> własciwie... jestem skrajnie nie-stad
<Karl> Oto Bogowie dali nam szanse zgniesc ta cholerna jaskinie plugastwa!
* Ragnar rozglada się bacznie
<Karl> *lyk wodki z fiolki*
* Haxtor rusza wolnym krokiem, prawie skradajac sie, ku wyzszym pietrom, w reku trzyma krotkie ostrze, dosc mobilne
<Chodzi-za-cieniami> Na nich! - krzyczy Chodzi-za-cieniami z nagłym entuzjazmem.
* Karl omiata wzrokiem korytarz
* Ragnar podaża krok w krok za Haxtorem
<Haxtor> pieprzone zwierze
<Karl> Plugawe istoty...
<Ragnar> brak doswiadcznia
<Karl> Ten mlot dzis bedzie was sadzil!
* Haxtor zatrzymal sie na drugim pietrze oczekujac czegos, ale wkolo cisza
* Ragnar sięga po granat
* Chodzi-za-cieniami smutnieje na słowa Haxtora
* Karl rozglada sie naokolo
* Chodzi-za-cieniami dalej idzie za reszta
<Taiffun> drzwi nieopodal glosno skrzypia
* Ragnar przygotowuje się do rzutu
<Taiffun> powoli otwieraja sie a zza nich wychodzi hrabia w koszuli nocnej i szlafmycy
* Karl wznosi topor gotow do szarzy
* Chodzi-za-cieniami wyciaga procę
<Ragnar> Dobry wieczór... ee...
<Taiffun> <Blending> panowie nie moga spac?... mruczy zaspany
* Chodzi-za-cieniami nie zważajac na to, iż to hrabia strzela w niego kamieniem.
<Ragnar> jest z nimi *do Haxtora*
<Ragnar> pytałem))
* quits: Tallin (~tetox@bj38.internetdsl.tpnet.pl) (Client Quit)
<Taiffun> kamien przelatuje tuz obok glowy niskiego starca, ten nie zauwaza nic, oglada sie tylko gdy kamien stuka o podloge
<Chodzi-za-cieniami> Już nie ufam tobie.
* Chodzi-za-cieniami węszy
<Taiffun> <Blending> <ziewa> spieszy sie?... no to chodzcie po to cholerstwo w okladkach...
<Taiffun> hrabia znika na chwile w pokoju ppo czym wraca ze swieczka i idzie powolutku ku gornym partiom, juz waskiej wiezt
<Chodzi-za-cieniami> Prowadz nas.
* Ragnar idzie zaraz za hrabia, zerkajac co chwile na Haxtora
* Chodzi-za-cieniami idzie za nim.
* Haxtor milczy, idzie odpowiednio w tyle za starcem
<Karl> nienawide niejasnych sytuacji *mruczy opuszczajac mlot*
* Karl rusza za reszta
<Karl> *na koncu*
* Ragnar odsuwa się troszeczkę od starca
* Haxtor wsunal ostrze do rekawa, gotow w kazdej chwili dobyc go jako przedluzenia reki
* Ragnar trzyma kuszę, granat i buzdygan w pogotowiu
<Taiffun> krete schody swiadcza o tym ze przesuwacie sie wzwyz wiezy, w koncu slychac szczek kluczy przy drzwiach
<Taiffun> <Blending> chodzcie, chodzcie...
* Karl wznosi mlot
<Karl> bogowie... co za zamek...
<Taiffun> hrabia znika za drzwiami, zapala pochodnie, za nim wchodzi Haxtor
* Ragnar wchodzi za Haxtorem
* Karl rusza za ragnarem
<Taiffun> na regale samotnie lezy jakies tomiszcze
* Chodzi-za-cieniami idzie za reszta, patrzac na niesamowity wyczyn, jakiego dokonał Ragnar, trzymajac wszystko w rękach
* Joins: zabcia (zabcia@abpe251.neoplus.adsl.tpnet.pl)
<Ragnar> kusze mam zamontowana na przedramieniu, nie muszę jej trzymać))
* Ragnar rozglada się po pomieszczeniu
* Haxtor nie uzywajac reki z ukrytym ostrzem wyciaga zza pazuchy wor z pieniedzmi i rzuca na regal pod ksiege
<Karl> mam nadzieje ze sie nie beda targowac... *mruczy*
<Haxtor> umowione 100 tysiecy <rzuca krotko>
<Taiffun> hrabia skinal glowa
* Parts: zabcia (zabcia@abpe251.neoplus.adsl.tpnet.pl)
* Haxtor wyciaga jakis material, owija nim szczelnie ksiege i zawiazuje
<Taiffun> wciska go sobie nastepnie pod pache i staje rusza ku drzwiom
* Ragnar podaża za Haxtrorem
<Taiffun> <Blending> poczekaj
* Haxtor jest juz w drodze na dol
<Karl> nie podoba mis sie to... *mruk*
* Ragnar nie zwalnia
<Taiffun> Karl, Chodzi-za-cieniami?))
* Karl patrzy na hrabiego
<Ragnar> *rzuca do karla* wysłuchaj co ma do powiedzenia
<Karl> Kim jestes?
<Taiffun> hrabia mruzy oczy
<Karl> tylko krotko
* Chodzi-za-cieniami patrzy podejrzliwie na hrabiego
<Karl> i tresciwie
<Chodzi-za-cieniami> Co chcesz jeszcze?
<Taiffun> <Blending> niewiele
<Taiffun> hrabia wyskakuje z komnaty, w mgnieniu oka, jednym susem
<Taiffun> Karl i Chodzi-za-cieniami zostaja sami na gorze
<Karl> Ragnar uwazaj!
* Karl wrzeszczy i zbiega za hrabia
* Haxtor i Ragnar zmierzaja w dol kretymi schodami
* Karl staje jak wryty
* Chodzi-za-cieniami robi to samo co Karl, tylko że Chodzi-za-cieniami skrzeczy
<Taiffun> Karl, widzisz plecy lowcy wampirow i Ragnara
<Karl> Pieniadze
* Ragnar uważnie się rozglada, idzie twardo do przodu
<Karl> Chodzi-za-cieniami biegnij po pieniadze
* Karl biegnie za Ragnarem na dol
<Karl> Stojcie do cholery
* Chodzi-za-cieniami biegnie po pieniadze, nagle zatrzymuje się i krzyczy
<Chodzi-za-cieniami> Czemu ja?!
* Haxtor przystaje, widzi przed soba niska zgarbiona paskudnie usmiechnieta postac hrabiego
<Karl> To cholerny wampir!
* Ragnar napina mięsnie gotów do walki
* Karl sapiac staje obok ragnara i Haxtora
<Ragnar> czego chcesz?!
<Taiffun> znika ona, na rzecz nietoperza ktory rzuca sie na Haxtora
<Ragnar> *celuje w hrabiego z kuszy*
<Ragnar> /me odgania nietoperza ręka
* Ragnar odgania nietoperza ręka
<Taiffun> w ppowietrzu wibruje nieludzki krzyk 'smierci lowcy!'
* Karl mlotem stara sie odgonic nietoperza
* Chodzi-za-cieniami wyciaga procę
<Karl> NA POHYBEL SKUR*YSYNOM! *wrzeszczy*
<Taiffun> nietoperz mija wasze ataki, Haxtor ukleknal i okryl sie szczelnie plaszczem
<Ragnar> smierć zdrajcom!
* Ragnar wymachuje buzdyganem
* Chodzi-za-cieniami ładuje niewielki kamień, celuje i strzela, uwzgledniajac zmianę położenia (chyba że nietoperz porusza się za szybko)
<Ragnar> Poznasz gniew Jedynego!
<Taiffun> nietoperz niezwykle szybkimi ruchami unika ciosow
<Ragnar> Haxtor, naprzód, do wyjscia!
<Karl> Cholera jasna
* Joins: Jersey_devil2 (Devill@cqk165.neoplus.adsl.tpnet.pl)
<Haxtor> NIM OMNIA PALATE REGANEO... <donosny tubalny glos> spod plaszcza
* Chodzi-za-cieniami chowa procę i biegnie po pieniadze
* Parts: Jersey_devil (Devill@cqk165.neoplus.adsl.tpnet.pl)
<Haxtor> ...LAUDATE HEKAPORA! <krzyczy>
<Taiffun> nietoperz 'przykleja' sie banka do sciany
<Taiffun> bańka
<Ragnar> zabić?!
* Haxtor pada na schodach nieprzytomny
<Karl> no teraz ma pozamiatane zasraniec
* Karl wznosi mlot do ciosu
<Ragnar> czekaj
<Karl> he?
* Chodzi-za-cieniami wraca z kasa
<Karl> Trza wykonczyc plugastwo
* Ragnar przez moment celuje z kuszy i przybija nietoperza bełtami za skrzydła do sciany
<Karl> diabli wiedza kiedy sie odklei
<Karl> hmm...
<Taiffun> nietoperz szalenie miota sie w ciasnej bańce z 'niczego'
<Chodzi-za-cieniami> kamiennej sciany? ))
<Taiffun> kamiennej))
<Ragnar> aha, to odpada))
<Ragnar> sorrki))
<Taiffun> spoko, nie bylo tego))
<Ragnar> to jak? zabić?
<Ragnar> a co tam
<Karl> wykonczmy ro plugastwo
<Ragnar> sMIERĆ DEMONOM!
<Chodzi-za-cieniami> Zniszczycie cos, w czym on jest!
<Karl> NA POHYBEL SK*RWYSYNOM!
* Ragnar bierze potężny zamach i uderza
* Karl bierze zamach i uderza zaraz po Ragnarze
* Chodzi-za-cieniami z rezygnacja:
<Chodzi-za-cieniami> A co tam.
<Taiffun> ostatni pisk, istota zostala zmiazdzona o sciane, resztki rozbryzguja sie wkolo
<Ragnar> potrójne kombo anty-wampirowe))
<Karl> No...
* Ragnar podnosi z ziemi Haxtora
* Chodzi-za-cieniami chowa pieniadze za pazuchę
<Taiffun> obok Haxtora lezy opasly pakunek
<Karl> Argonianinie...
<Ragnar> krasnoludzie, księga i spieprzamy
* Chodzi-za-cieniami patrzy na Karla.
<Chodzi-za-cieniami> Nie jestem chciwy.
* Karl chwyta ksiege pod reke
* Ragnar podnosi łowcę i biegnie
<Karl> Nie czas na dyskusje, racja
<Taiffun> Chodzi-za-cieniami, dostrzegasz przez malutka dziure w murze kawalek ksiezyca...
<Chodzi-za-cieniami> Ty dałes innym trochę, ja też podzielę.
* Karl zaczyna zbiegac po schodach
* Chodzi-za-cieniami biegnie za Karlem
<Ragnar> *zatrzymuje się, odwaraca i rzuca wszystkie granaty*
* Ragnar biegnie najszybciej jak może
<Ragnar> tak na wszelki wypadek... nigdy nie wiadomo...
* Karl wyrzuca caly ladunek prochu w slad za granatami
<Taiffun> ciagnac nieprzytomnego Haxtora - cholernie ciezki jest
<Karl> *biegnie dalej*
<Ragnar> jestem silny facet))
* Chodzi-za-cieniami pomagam Ragnarowi
* Karl pomaga niesc Haxtora *wiesza mlot na plecach*
<Taiffun> on jest NAPRAWDE ciezki, i od czasu do czasu pobrzekuje
<Ragnar> co do...
* Chodzi-za-cieniami rezygnuje, trzech to trochę za dużo
* Ragnar w biegu zaglada mu pod plaszcz
<Chodzi-za-cieniami> do targania nieprzytomnego ))
<Taiffun> wypadacie na pietro z waszymi pokojami
<Karl> Obysmy nie wpadli na zadne demony
<Taiffun> Ragnar, jest tak troche buteleczek, roznych drobnych rzeczy ktore widzisz pierwszy raz, kilka ostrz... maly arsenal a zarazem stol alchemiczny
<Karl> to znaczy... lepiej dla nich
<Taiffun> slyszycie serie wybuchow w wiezy
<Ragnar> a wygladał tak cherlawo... bignijcie, szybciej!
<Taiffun> tu i owdzie obok was spadaja cegly, dobiegacie do drzwi
* Chodzi-za-cieniami niczego nie wlokac jest najdalej
* Chodzi-za-cieniami rozglada się w biegu
<Taiffun> na schody ktorymi przebiegliscie spada glowna czesc wiezy i inne schody... onegdaj schody to byly
* Ragnar prędko otwiera drzwi
<Taiffun> ciezkie odrzwia uchylaja sie, mozecie wybiec
* Ragnar wyskakuje na zewnatrz
* Karl pomaga wyciagnac haxtora z zamku
* Haxtor przebudza sie, kaszle pylem, probuje sie ruszac, spada wam na ziemie
<Ragnar> z Haxtorem oczywiscie))
<Karl> Powietrze! *lapie haust*
* Ragnar zatrzymuje się, podnosi go i ucieka dalej
* Haxtor na wlasnych nogach biegnie instynktownie za wami
<Ragnar> gdzie ta jaszczurka?!
<Chodzi-za-cieniami> biegnę przed wami ciagle ))
<Ragnar> to się odzywaj))
<Chodzi-za-cieniami> w zasięgu wzroku ))
* Haxtor gdy odzyskuje pelna lotnosc umyslu, krzyczy
<Haxtor> GDZIE KSIEGA?
<Chodzi-za-cieniami> ale to raczej oczywiste :] ))
<Chodzi-za-cieniami> Niewielki ma.
<Haxtor> DOBRZEEE!
* quits: Karl (~mf@apn-100-190.gprsbal.plusgsm.pl) (Read error: Connection reset by peer)
<Taiffun> zle ;P))
<Taiffun> czekamy))
* Joins: M_F (~mf@apn-100-190.gprsbal.plusgsm.pl)
* M_F is now known as Karl
<Karl> odlaczylo mnie od irca))
<Taiffun> ostatnie co widziales?))
<Karl> [04 Nov 06 23:03]
* Ragnar wyskakuje na zewnatrz))
<Taiffun>
<Chodzi-za-cieniami> ale to raczej oczywiste :] ))
<Taiffun>
<Chodzi-za-cieniami> Niewielki ma.
<Taiffun>
<Haxtor> DOBRZEEE!
<Taiffun> alles na priv))
<Karl> thx))
<Karl> mhm...
<Karl> *oglada sie*
<Taiffun> zdyszani, stoicie juz bezpiecznie daleko od gruzow walacego sie sukcesywnie zamku
<Haxtor> ksiega! daj mi ja!
<Karl> Pieprzone wampiry
<Chodzi-za-cieniami> Nie dawaj!
<Chodzi-za-cieniami> Co to być miało?
<Karl> Chwila... chyba jakies wyjasnienia nam sie naleza
* quits: Ragnar (darkreven@ets70.neoplus.adsl.tpnet.pl) (Killed (NickServ (GHOST command used by Aelthas)))
<Chodzi-za-cieniami> Co to miało być - poprawia się Chodzi-za-cieniami.
* Joins: Ragnar (darkreven@evs91.neoplus.adsl.tpnet.pl)
* Haxtor krzywi sie - czego niby nie wiecie?
* Taiffun sets mode: +v Ragnar
<Ragnar> kur...))
<Karl> mnie tez wywalilo))
<Chodzi-za-cieniami> Ty nam powiedz, bo czegos nie wiemy.
<Chodzi-za-cieniami> Musiałes mówić hrabim przed kupieniem księgi.
<Haxtor> zloto jest wasze, ksiega jest moja
<Chodzi-za-cieniami> Jak?
<Ragnar> dlaczego Wampir najpierw chciał sprzedać księgę, a potem nie?
<Karl> I co jest w tej ksiedze... kim byl hrabia?
<Ragnar> i czy wiedziałes że Hrabia jest wampirem?
<Haxtor> hrabia okazal sie wysokiej klasy wampirem... pryznam ze tego nie spodziewalem sie
<Haxtor> historia z zona musialabyc wiec mitem
<Karl> albo nie do konca
<Haxtor> podejrzewam ze chodzilo mu o zwabienie mnie i zabicie...
<Karl> nienawidzil lowcow wampirow
<Chodzi-za-cieniami> I go zabilismy tak prędko?
<Karl> Zona byla wampirem?
<Ragnar> "i to było jego ostatni spostrzeżenie", cytujac pewna historię
<Ragnar> widzicie, jednak ważna lekcja...
<Ragnar> ostatnie*__
<Ragnar> ))
<Haxtor> zona ponoc zginela gdy znalazla i dotknela Draniconu
<Chodzi-za-cieniami> Draconinu? ))
<Taiffun> Dranicon))
<Taiffun> wy mylicie nazwe, ja nie))
<Chodzi-za-cieniami> więc sorry))
<Ragnar> co naprawdę jest w tej księdze?
<Ragnar> i powiedz, czy załatwilismy hrabiego na wieki?
<Haxtor> zapiski ostatniej nocy skazanego wampira zdrajcy, istotne dla likwidatora rasy
<Ragnar> nie pochlebiaj sobie
<Haxtor> no coz... ja go tylko czasowo uwiezilem, a potem zemdlalem
<Ragnar> my rozwalilismy wampira na kawałeczki
<Haxtor> i przygnietliscie gruzem
<Ragnar> a potem jak widzisz, nieco przemodelowalismy zamek
<Haxtor> pewnie po sprawie
<Karl> acz pewnie przekonamy sie gdzies za kilka dziesiecioleci
* Ragnar zdejmuje hełm-czaszkę, zawiesza ja przy pasie i dłonia sciera pot z czoła
<Chodzi-za-cieniami> kiedy przyjdzie po nas
<Ragnar> widzisz? Żaden ze mnie wampir.
<Haxtor> poki co, dobra robota
<Haxtor> ani ze mnie <podaje dlon Ragnarowi>
* Karl bierze w rece zawinieta w szmaty ksiege
* Ragnar sciska dłoń. "Ale nie przejmuj się. Będę wciaż watpić"
<Karl> Tyle ambarasu o ten kawal papieru
<Haxtor> daj mi ja!
<Chodzi-za-cieniami> A czemu zapiski zdrajcy?
<Chodzi-za-cieniami> Zwykłego nie starczy?
<Karl> Nie zamierzam tego zatrzymywac...
<Karl> *podaje ksiege*
<Ragnar> o własnie... nie podoba mi się chorobliwe pragnienie posiadania tej księgi... ale to już nie moja sprawa
<Taiffun> jest noc, Haxtor wtyka swoja pochodnie w ziemie
* Haxtor uzywajac caly czas szmat, nie dotykajac tomu, otwiera go uroczyscie
<Karl> Mam brzydkie wrazenie... *mruczy sam do siebie*
* Ragnar uważnie przypatruje się "łowcy wampirów"
<Taiffun> gdy widzi zawartosc stron, wyrywa kilka kartek i miota nimi
* Chodzi-za-cieniami dziwi się.
<Ragnar> cos nie tak?
<Taiffun> <Hartox> chedozona ksiazka kucharska! ale sie napracowal sku%wysyn coby plotek porozpowiadac az trafi do lowcy...
<Taiffun> KONIEC
<Ragnar> ufff
<Ragnar> żadnego drobiu.
<Taiffun> :]
* Karl is now known as M_F
<Chodzi-za-cieniami> :)
* Ragnar is now known as darkreven
* Chodzi-za-cieniami is now known as Pippin
<darkreven> ale demolka
<M_F> tylko Psychoza-Wampirow ;]
<Taiffun> scenar wyszedl
<Taiffun> ano psychoza
<Taiffun> 'kto jest wampirem' ;>
<darkreven> miałem nadzieję na dramatyczne oblężenie w pokoju
<Taiffun> nie wiedzialem ze tak wyjdzie :D fajnie
<Pippin> szczerze mówiac, nie najlepiej mi się sesja podobała
<M_F> szkoda ze jeszcze nie dodales kilky slug :D
<Pippin> przez postać :/
<Taiffun> aura podejrzliwosci ;>
<darkreven> siły zła atakujace dzielnie broniaca się w pomieszczeniu
<Taiffun> Pippin, your problem
<darkreven> drużynę bohaterów
<Pippin> ano, i tak chyba zostanie
<Taiffun> dark, zybt epickie ;)
<darkreven> w sumie racja
<M_F> Tak jak Moria ;]
<Taiffun> i w sumie... to dopiero byloby maasakra
<darkreven> my tylko sprzatamy
<Taiffun> bestia, luudu, ginie...
<Taiffun> wsumie i tak sporo walki ostatnio
<Taiffun> ale jest wywazone
<Taiffun> gitara